KOLASTYNA - LUXURY BRONZE


Witajcie.
Wiem, że jest mnie tu bardzo mało, ale uwierzcie mi, nie siedzę w miejscu i nie pachnę. Mam wrażenie, że raczej jest odwrotnie. Zajeżdżam się podczas remontu. Kartony, pudła, rozkręcone meble, materiały budowlane, narzędzia..W tym domu jest wszystko - oprócz świętego spokoju. Brakuje mi takiego momentu by usiąść na spokojnie z filiżanką kawy i odetchnąć. Mam nadzieję, że już niedługo.
Odkryłam w sobie talenty budowlane - nawet nie wiedziałam, że obsługa wyrzynarki to nic takiego wielkiego, a panele da się ułożyć samodzielnie - jeśli tylko się chce, aaa..i nauczyłam się szpachlować :) Chyba nie tylko ja jestem zaskoczona moimi możliwościami i zdolnościami.
Remont w trakcie, ale już gdzieś w oddali widać światełko nadziei na koniec. Ostatnio głowę zaprzątają mi kwestie dodatków i dekoracji ale chyba jestem już kompletnie "wypluta" z sił bo nie mam pomysłów w ogóle.. Szukam pudełek, pojemniczków na różnych stronach internetowych i w gruncie rzeczy wszystko mi się podoba ale nie na tyle by kupować i mieć pewność, że to to.. Wiecie na pewno o co mi chodzi..

A ja znowu zaczęłam od marudzenia..
To oprócz remontu pomarudzę też kosmetycznie. Większość moich skarbów jest jeszcze pochowana w kartonach, na co dzień używam niezbędnego minimum. Pył i remontowy brud, pot, stres - strasznie odbiły się na mojej skórze. Nie mogę się już doczekać aż będę mogła skręcić nowy regał i poustawiać na nim pudełka, koszyczki a w środku moje najulubieńsze kosmetyki. Nie mogę się doczekać aż będę mogła zrobić na spokojnie peeling, maseczkę.. I wizyta u kosmetyczki na brwi i paznokcie - KONIECZNA!
Mimo tego, że czas spędzam remontowo, to czasami zdarza mi się bywać również wśród ludzi ( z ochroniarzem w Leroy Merlin już mówimy sobie "cześć" ). Chciałabym choć trochę wyglądać jak człowiek, ale uważam za kompletnie bezsensowne robienie makijażu, po to by za 10-15 minut spłynął mi z twarzy podczas wiercenia czy wygładzania ścian. Ratunkiem w takiej sytuacji okazują się być kosmetyki samoopalające, brązujące. Dają twarzy lekki kolor i dzięki temu nie wyglądam "jak idź stąd i nie wracaj".
Jakiś czas temu otrzymałam od Kolastyny przesyłkę z nowościami, gdzie znalazłam między innymi kosmetyki z serii Luxury Bronze. Remontowo-wyprowadzkowy brak dostępu do wszystkich moich kosmetyków, okazał się być wspaniałą okazją do sprawdzenia tego zestawu.



Nie ukrywam, że mam w tym zestawie swojego ulubieńca. Ciekawa jestem czy domyślacie się, który to z tych kosmetyków?


- 100% naturalnego efektu
- potrójna gwarancja wymarzonej opalenizny: naturalny brązowy koloryt, bez smug i przebarwień, bez przesuszenia skóry
źródło: KOLASTYNA

"Wykorzystaj doskonałość formuły balsamu brązującego Kolastyna i oczaruj świat swoją kuszącą opalenizną o naturalnym złocistym odcieniu. Wygodna w aplikacji, łatwo wchłaniająca się formuła została wzbogacona o szybko działający kompleks brązujący skórę. Balsam stopniowo tworzy długotrwałą i równomierną opaleniznę bez smug i plam, wzmacnianą po każdym kolejnym zastosowaniu produktu. Gdy Twoja skóra zyskuje piękny koloryt, formuła jednocześnie zapewnia jej odpowiednią pielęgnację:
• Masło kakaowe i masło shea o silnych właściwościach nawilżających odżywiają i wygładzają skórę, chroniąc ją przed nadmiernym wysuszeniem
• Olej z orzecha włoskiego, bogaty w antyoksydanty, nadaje skórze delikatny odcień opalenizny"

Skład:
AQUA, PARAFFINUM LIQUIDUM, GLYCERIN, DIHYDROXYACETONE, STEARYL ALCOHOL, ISOPROPYL MYRISTATE, CETEARYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, CETEARETH-20, PHENOXYETHANOL, DIMETHICONE, CERA ALBA, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER,  THEOBROMA CACAO SEED BUTTER, PARFUM, POLYACRYLAMIDE, ETHYLHEXYLGLYCERIN, DISODIUM EDTA, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, C13-14 ISOPARAFFIN, LACTIC ACID, LAURETH-7, JUGLANS REGIA SHELL EXTRACT, ROSMARINUS OFFICINALIS LEAF EXTRACT, BRASSICA CAMPESTRIS SEED EXTRACT, BENZYL ALCOHOL, COUMARIN

Opakowanie: duża tuba stawiana na korku, z bardzo giętkiego materiału - nie ma więc problemu z wydobywaniem kosmetyku z opakowania. Całość utrzymana w różnych odcieniach brązu i beżu z dodatkiem złota. Jak dla mnie - jednoznaczne skojarzenie z kosmetykami przeznaczonymi opalaniu.

Pojemność: 200ml


- szybki efekt opalenizny
- 100% naturalnego efektu
- potrójna gwarancja wymarzonej opalenizny
źródło: KOLASTYNA

"Długotrwały efekt i równomierna opalenizna. Efekt widoczny już po 5 godzinach. Idealnie się rozprowadza i dobrze wchłania. Substancja opalająca nadaje skórze piękny, równomierny kolor złocistej opalenizny. Ekstrakt z kakaowca tropikalnego działa antyrodnikowo i łagodząco. Alantoina nawilża, wygładza i zmiękcza skórę. Pantenol nawilża i łagodzi podrażnienia."

Skład:
AQUA, PARAFFINUM LIQUIDUM, GLYCERIN, DIHYDROXYACETONE, STEARYL ALCOHOL, ISOPROPYL MYRISTATE, CETEARYL ALCOHOL, CETEARETH-20, GLYCERYL STEARATE, PHENOXYETHANOL, DIMETHICONE, CERA ALBA, PARFUM, PANTHENOL,  BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER,  THEOBROMA CACAO SEED BUTTER, DISODIUM EDTA, ETHYLHEXYLGLYCERIN, POLYACRYLAMIDE, POLYSORBATE 20, C13-14 ISOPARAFFIN, PEG 20 GLYCERYL LAURATE, LAURETH-7, LACTIC ACID, HEXYL CINNAMAL, CITRONELLOL, TOCOPHEROL, LINOLEIC ACID, LIMONENE, RETINYL PALMITATE, DIETHYLHEXYL SYRINGYLIDENEMALONATE, CAPRYLIC/CAPRIC TRICERIDE

Opakowanie: opakowanie identyczne jak w przypadku balsamu brązującego - tylko mniejsze. Podoba mi się, że cała linia Luxury Bronze utrzymana jest w tej samej stylistyce.

Pojemność: 75ml


- naturalny brązowy koloryt
- bez smug i przebarwień
- bez przesuszenia skóry
- szybki efekt opalenizny
źródło: KOLASTYNA

"Wykorzystaj moc formuły samoopalacza do twarzy i ciała i podkreśl swoje piękno naturalnym złocisto- brązowym kolorytem. Dzięki łatwo wchłaniającej się formule, która zawiera szybko działający kompleks brązujący skórę, w krótkim czasie osiągniesz efekt równomiernej i długotrwałej opalenizny pozbawionej przebarwień i smug, której tonacja pogłębia się po 5 godzinach. Twoja skóra zyskuje wakacyjny odcień bez konieczności eksponowania ciała na słońce oraz perfekcyjną pielęgnację:
• Masło kakaowe o silnych właściwościach nawilżających odżywia i wygładza skórę, chroniąc ją przed nadmiernym wysuszeniem
• Kompleks witaminowy bogaty w antyoksydanty, wspomaga przywrócenie skórze równowagi oraz opóźnienie powstawania zmarszczek."

Skład:
AQUA, DIHYDROXYACETONE, PARAFFINUM LIQUIDUM, CAPRYLIC/CAPRIC TRICERIDE, GLYCERIN, PHENOXYETHANOL, HYDROXYETHYL ACRYLATE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, ISOHEXADECANE, PANTHENOL, PARFUM, THEOBROMA CACAO SEED BUTTER, POLYSORBATE 60, ETHYLHEXYLGLYCERIN, ALLANTOIN, DISODIUM EDTA, POLYSORBATE 20, SORBITAN ISOSTEARATE, LACTIC ACID, PEG 20 GLYCERYL LAURATE, HEXYL CINNAMAL, TOCOPHEROL, LINOLEIC ACID, CITRONELLOL, RETINYL PALMITATE, DIETHYLHEXYL SYRINGYLIDENEMALONATE

Opakowanie: tu mamy do czynienia z całkiem innym rodzajem opakowania ( chociaż kolorystyka i styl opakowania nadal jest taki sam ). Jak sama nazwa wskazuje mamy tu do czynienia z kosmetykiem w sprayu. Wyprofilowana buteleczka wygodnie leży w ręce, a atomizer pozwala nam na dozowanie odpowiedniej porcji kosmetyku na skórę.

Pojemność: 150ml


Jestem jedną z tych osób, która ma ogromne problemy z wyleżeniem na słońcu by choć trochę się opalić. "Trochę" ponieważ moja skóra nie brązowienie od słońca - początkowo jest mocno czerwona a im bardziej zaczerwienienie łagodnieje, tym bardziej znika rzekoma "opalenizna". Za samoopalaczami też raczej nie przepadam ze względu na zapach, który wydzielają na skórze oraz kolor - u mnie jest bardziej żółtawy niż brązowy. Nie wygląda to jak w reklamie. Zdecydowanie bardziej wolę kosmetyki lekko brązujące, które dają mi oczekiwany efekt. Dlatego na pierwszy ogień z powyższego trio poszedł balsam brązujący. Przyjemna, lekka konsystencja pozwala bezproblemowo rozprowadzić ten kosmetyk na skórze. Wchłania się błyskawicznie, nie wysusza skóry. Przyjemny kakaowy zapach to kolejna kwestia, która mile mnie zaskoczyła w przypadku tego kosmetyku. Efekt brązowienia jest bardzo delikatny więc spokojnie możemy go stopniować, smarując skórę kolejną warstwą co jakiś czas. Kolor.. Nie ma tu obaw o żółtawy odcień dość charakterystyczny dla samoopalaczy. Pojawia się lekko brązowawy, oliwkowy odcień. Bardzo naturalny, ciężki do odróżnienia od naturalnej, słonecznej opalenizny. Efekt utrzymuje się na skórze dobrych kilka dni ( bez dodawania kolejnych warstw ) i co ważne, schodzi dość równomiernie, nie tworząc na skórze plam. Jeden z przyjemniejszych kosmetyków z jakimi miałam do czynienia jeśli chodzi o "kolorowanie" skóry.
Drugim kosmetykiem, który poszedł w ruch - samoopalacz w kremie do twarzy i ciała. Tu już ryzykowałam - w końcu był to samoopalacz. Ale mile zaskoczona działaniem balsamu brązującego, musiałam sprawdzić działanie tego samoopalacza. Okazało się, że jego działanie samoopalające jest bardzo delikatne, subtelne. Na mojej jasnej skórze, pierwsze efekty zaczęły być widoczne przy 2-3 aplikacji. Pojawiał się lekko brązowawy koloryt skóry o złotawym ( ale nie żółtym! ) odcieniu. Samoopalacz okazał się tez być przyjemnym nawilżaczem skóry - radzi sobie z jej szorstkościami bez problemu. 
Na samym końcu sięgnęłam po samoopalacz w sprayu. Dotychczas z tą formą kosmetyku jeśli chodzi o samoopalanie, miałam najprzyjemniejsze doświadczenia. Najłatwiej daje się równomiernie rozprowadzić na skórze. I w przypadku samoopalacza Kolastyny również tak jest. Bezproblemowo daje się równo rozprowadzić na skórze tak by nie pojawiły się plamy czy zacieki. Fakt, trzeba to robić to dość sprawnie, bo szybko wchłania się skórę. Tak jak w przypadku pozostałych dwóch kosmetyków - pojawia się ładny brązowawy odcień, przyjemny kakaowy zapach, jednak wg mnie jest najmniej trwały z nich wszystkich. Być może to kwestia jego wodnistej formuły? Nie wiem..

Z tych trzech kosmetyków najprzyjemniej używało mi się balsamu brązującego i myślę, że na dłużej zostanie w moich kosmetycznych ulubieńcach.


Ciekawa jestem czy któraś z Was miała już styczność z tymi kosmetykami? Jak Wam się sprawdziły?

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA

6 komentarzy:

  1. Dawno juz nie używałam takich produktów:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za kosmetykami opalającymi ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. samoopalacze to fajne rozwiązanie dla osób które nie przepadają za opalaniem się a chciałyby by ich skóra miała piękny odcień ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeden z lepszych drogeryjnych balsamów brązujących.
    Dzięki niemu mogę całym rokiem cieszyć się piękną złoto - brązową opalenizną :)
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie: http://snowarskakarolina.blogspot.com/
    PS: Obserwuję i liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama jestem w trakcie remontu, więc wiem o czym mówisz...

    OdpowiedzUsuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger