MATUJĄCY NIEZBĘDNIK TOREBKOWY


Witajcie po przerwie!
Jestem, żyję i wracam do aktywnego blogowania. Trochę się u mnie działo - niestety musiałam ogarnąć inne kwestie i dlatego blog poszedł w odstawkę niestety. Mam jednak nadzieję, że zostanie mi to przez Was wybaczone? 
Żeby wkupić się trochę w Wasze łaski - zacznę bardzo pozytywnie, od kosmetyku, który zachwycił mnie od pierwszej aplikacji. I już teraz wiem, że muszę zrobić zapas - bo podejrzewam, że nie tylko ja się zachwycę i nie tylko ja będę chciała mieć ten produkt na stałe.


Taaadaaam..
Dzisiaj chciałabym Wam powiedzieć o moich wrażeniach ze stosowania PUDROWO - MATUJĄCEJ MGIEŁKI W SPRAYU. Wiedziałyście w ogóle, że istnieje taki produkt?
Ja mimo iż lubię błysk na skórze ( ten stworzony przez rozświetlacz ) to zdecydowanie wolę jak cała strefa T jest zmatowiona i nie błyszczę jak się bombka choinkowa. Z tym większą ciekawością zabrałam się do testów tego kosmetyku.

"Innowacyjna i specjalistyczna mgiełka matująca do twarzy. Natychmiast i na długo matowi cerę oraz poprawia wygląd skóry wszędzie i w każdej sytuacji. Wpływa pomocniczo na redukcję porów oraz na pielęgnację skóry. Wystarczy kilkanaście sekund od aplikacji, aby cera wyglądała na bardziej matową i zadbaną."

Sposób użycia: "Aplikować na twarz z odległości 20-30cm przy zamkniętych oczach i ustach. Stosować kilkakrotnie w ciągu dnia, tak często jak wymaga tego skóra. przed każdym użyciem intensywnym ruchem wstrząsać tak, aby kulki mieszające zostały wprowadzone w ruch. Od tego momentu energicznie mieszać m.in. 1 minutę, aby uzyskać odpowiednie właściwości matujące."


Skład:
AQUA, DIMETHICONE/VINYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER, BUTYLENE GLYCOL, GLUCONOLACTONE, SODIUM BENZOATE, PPG-26-BUTETH-26, SILICA, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, PARFUM, FOMES OFFICINALIS EXTRACT, PHENOXYETHANOL, HEXYL CINNAMAL, CALCIUM GLUCONATE, LINALOOL, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE CARBOXALDEHYDE, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, GERANIOL, HYDROXYCITRONELLAL, CITRONELLOL, TOCOPHEROL

Opakowanie: niewielka, biała buteleczka ze sprayowym aplikatorem. Na opakowanie niezbędne informacje takie jak sposób użycia czy skład. Prosta etykieta, bardzo stonowana ( połączenie 2 kolorów ). Opakowanie sprawia, iż mamy kontakt z kosmetykiem aptecznym. Jedynym mankamentem jaki widzę to brak przezroczystości opakowania, przez co nie mamy możliwości na bieżąco kontrolować zużycie i w pewnym momencie może zaskoczyć nas puste opakowanie. Chociaż..kosmetyk jest na tyle fajny, że będę pilnowała by mieć w zapasie zawsze 1 dodatkową buteleczkę.

Pojemność: 100ml

Cena: około 18zł ( sklep Efektima )


Moje Wrażenia:
Od pewnego czasu staram się, bez względu na to czy gdziekolwiek wychodzę czy nie, mieć makijaż. Tak dla siebie, by lepiej się czuć i wyglądać. I pewnie każda z Was wie, że makijaż zrobiony rano, w pewnym momencie dnia przestaje wyglądać ładnie i świeżo i potrzebuje lekkiej pomocy, poprawy.
Do tej pory najczęściej sięgałam po wodę termalną, bibułki matujące i puder ryżowy albo bambusowy, czyli kosmetyki, które odświeżą mi twarz i wspomogą w matowieniu i lekkim odświeżeniu makijażu.
Ciekawa byłam czy mgiełka Efektima wystarczy by mój makijaż wyglądał świeżo.
Zacznę od początku - tak chyba najlepiej, prawda?
Mgiełki używam już od około miesiąca, raczej codziennie. W tej chwili w opakowaniu ( wydaje mi się ), że jest trochę mniej niż połowa. Wydajność więc mocno na plus, bo myślałam, że taka buteleczka, przy częstym stosowaniu wystarczy mi ( daj boże ) na miesiąc.
Pierwsze na co należy zwrócić uwagę to prawidłowy sposób stosowania - buteleczką należy wstrząsnąć i to całkiem porządnie, tak by zawartość dokładnie się wymieszała. Po około 15 sekundach intensywnego wstrząsania buteleczką słychać dość charakterystyczny dźwięki - tak jakby w środku była jakaś twarda kuleczka, która obija się o ścianki buteleczki. Nie bójcie się - tak ma być :)
Atomizer ładnie rozpyla kosmetyk - daje solidną, ale gęstą mgiełkę, która sprawia, że twarz staje się lekko wilgotna. Nie ma obaw! - z makijażem nic się nie dzieje, nie spływa, nie robią się zacieki, podkład nie zaczyna się ważyć. A twarz dość szybko wysycha.
Kolejną kwestią, która zwraca uwagę w tym kosmetyku to zapach. Lekko perfumeryjny ale bardzo świeży i przyjemny. Kojarzy mi się z aromatem kosmetyków aloesowych, tylko bardziej słodki.

Chyba o wszystkich szczegółach już napisałam - pora na najważniejsze - działanie!
Wstrząsnęłyśmy opakowaniem, rozpyliłyśmy kosmetyk na błyszczącą skórę ( np. strefę T ) i co dalej? Twarz jest wilgotna, ale kosmetyk bardzo szybko zostaje wchłonięty. Zaskakujące, że na twarzy nie robi żadnego filmu. Nie ma mowy o napięciu skóry czy efekcie maski. Twarz ładnie pachnie, makijaż jest nienaruszony. W dotyku skóra sprawia wrażenie jakby przypudrowanej czymś satynowym, niesamowicie gładkim. Jeśli zaś chodzi o wygląd: błyszczenie zanika ale nie pojawia się efekt płaskiego pudrowego matu - wręcz przeciwnie. Twarz wygląda gładko, świeżo i promiennie, ale bez błyszczącego sebum. Wow! Przyznam Wam, że mocno się zdziwiłam za pierwszym razem. Efekt bardzo mi się podoba. 
Mgiełka na stałe zamieszkała w mojej torebce i jak tylko mam potrzebę - wyciągam, spryskuję twarz i już po chwili mój makijaż wygląda zdecydowanie lepiej a ja czuję się świeższa bez kolejnej porcji pudru na twarzy.

Z pełną odpowiedzialnością, jeśli chodzi o działanie, polecam ten kosmetyk. Ja jestem nim zachwycona i jestem pewna, że na dłużej się zaprzyjaźnimy i kolejne opakowania się u mnie pojawią.


Ciekawa jestem czy któraś z Was miała już możliwość poznania tej mgiełki i jakie były jej wrażenia?
A jakie Wy macie sposoby na utrzymanie świeżości makijażu przez cały dzień? Koniecznie dajcie znać!

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA






11 komentarzy:

  1. kolejna pozytywna recenzja :) coraz bardziej kusi mnie ta mgiełka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od miesiąca używam tej mgiełki i wiem, że zostanie ze mną na dłużej.

      Usuń
  2. Brzmi interesująco :) Chyba sobie sprawię, fajnie, że nie ma w składzie alkoholu, często takie mgiełki po prostu wysuszają twarz alkoholem denaturowanym i efekt jest odwrotny od pożądanego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak piszesz - większość tego typu produktów działa pozornie, bo ma w składzie alkohol, co w ogólnym rozrachunku jednak nie działa tak jak powinno.

      Usuń
  3. dwa dni temu w beGlossy była a już tyle recenzji :) ja muszę coś dłgo testować, żeby coś powiedzieć.

    Ja się na nią nie skuszę niestety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałaś o tym, że część blogerek ( w tym m.in. ja ) otrzymały ten produkt od firmy Efektima, jakiś czas temu ( ja np. w połowie kwietnia )? Może stąd te recenzje?
      Nie sądzę by ktoś po dwóch dniach użytkowania wystawiał recenzję produktu..

      Usuń
    2. ps. Dla uwiarygodnienia: post z nowościami z 25.04.2016
      http://www.kosmetykipanidomu.pl/2016/04/roznosci-nowosci.html

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Prawda? Taka ciekawostka i w dodatku działa :)

      Usuń
  5. Same pozytywne opinie czytam o tym produkcie, muszę się za nim rozejrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem bardzo zadowolona z jej działania i polecam skuszenie się na zakup. Szczególnie, że wcale nie kosztuje dużo.

      Usuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger