19 stycznia, 2016

SMART GIRLS GET MORE - CIĄG DALSZY


Witajcie Kochane!
Zaczynamy nowy tydzień. Jakie macie plany na nadchodzące kilka dni? Planujecie może już ferie?
My przygotowujemy się do imprezy urodzinowej Babci, która odbędzie się na początku lutego, a zaraz później kolejny wyjazd do szpitala. A na razie cieszymy się domową wolnością :)
A dzisiaj - stomatolog i kino! Babskie południe sobie z Mała robimy :)

Kilka dni temu pojawił się na blogu post z prezentacją kilku podstawowych kosmetyków marki Smart Girls Get More. Dziś przychodzę do Was z opinią, ze spostrzeżeniami na temat kosmetyków, których miałam możliwość używać.
Zapraszam :)


Kredki. Lipliner, eyeliner.. Obie są w niesamowicie śmiesznej cenie - raptem 5zł. 
Kredka do oczu - "Cudownie miękka kredka o długotrwałym i intensywnym kolorze. Prosta i precyzyjna aplikacja."
Kredka do ust - "Miękka, wydajna, długo utrzymująca się na ustach kredka, idealnie podkreśla kontur i nadaje im idealny kształt."
Kredka do oczu okazała się być dla mnie zdecydowanie za miękka - już przy pierwszym użyciu złamała mi się - czego efekt widzicie na zdjęciu - kredka bez wkładu. Robiłam jeszcze dwa podejścia do niej i okazało się, że jestem w stanie używać jej na tyle umiejętnie by jej nie łamać. A szkoda bo trafił do mnie fajny kolor do rozjaśnienia oka, do stosowania na linię wodną - 06 Nude.
Kredka do ust - tu już było zdecydowanie lepiej. Kredka na tyle miękka by bez problemu zaznaczyć kontur, umalować nią całe usta ( czy Wy też tak robicie, że konturówkę traktujecie jak szminkę? ) i nie obawiać się ich podrażnienia przez zbyt duży nacisk czy szorowanie. Utrzymuje się na ustach całkiem nieźle, nie rozmazuje się, nie wędruje. A po za tym ma całkiem niegłupi kolor - 02 Nude, chociaż mam ogromną ochotę na 04 Pink Rose ( miałyście może? ).


Pora na kolejne kosmetyki..Tym razem będą to cienie do powiek. Przyznam Wam, że tego mam zdecydowanie za dużo w swoich kosmetykach i systematycznie rozdaje je najbliższym, bo sama nie mam takiej siły przeorobowej :)



Cienie pojedyncze - "Delikatne, perłowe cienie do powiek, pozwalają modelować oko nadając mu nowy kształt i podkreślając głębię koloru. Pozostają na powiece przez wiele godzin, dodając jej koloru i świeżości."
Bardzo mocno błyszczące, mega perłowe - bardzo intensywne w tym rozświetleniu. Przyznam, że przy kolorze, który do mnie trafił ( 102 ) - nie bardzo widać ten beżowy odcień, ale błysk jest. Wielkim plusem jest ich konsystencja - nie są to idealnie suche cienie, ja bym powiedziała, że to raczej te miałkie. Dzięki temu nieźle trzymają się powieki i przede wszystkim nie osypują się. Ciekawa jestem czy przy ciemniejszych kolorach też nie ma co się obawiać "efektu pandy"?
( cena: około 6zł )

Jeśli chodzi o Smart Girls Get More - mam jeszcze małe trio w odcieniach szarości ( 306 - cena około 7zł ).



Tego typu cienie lubię tylko jako tzw."wyjazdówki" - w pudełeczku wielkości 1 cienia mam trzy kolory i teoretycznie mogę nimi zrobić pełny makijaż oka. Na warunki pozadomowe jest w sam raz. Jeśli jednak chodzi o stosowanie na co dzień. Przyznam, że nie przepadam za takimi sklejkami cieni w jednym małym kółeczku. Dużo dziubdziania na małej przestrzeni. A ja nie zawsze mam czas na tego typu zabawy.
Wielkim plusem tych cieni jest ich pigmentacja w stosunku do ceny. Cienie kosztują grosze a spokojnie można z nich wydobyć kolor.

Poniżej macie swatche i tego perłowego cienia i tego szarego trio.



I na zakończenie postu z kosmetykami do oczu - musi być tusz do rzęs.



Nie mogłam nigdzie znaleźć tej mascary - ani na stronie producenta, ani na stronie Drogerii Natura ( gdzie np. można kupić kosmetyki Smart Girls Get More ). Będzie więc tylko kilka moich spostrzeżeń, bez obietnic producenta i bez ceny ( chociaż ta pewnie jak i w przypadku pozostałych kosmetyków - wysoka nie jest ).
Szczotka od tego tuszu jest wielka! Silikonowa, tak jak lubię najbardziej, ale wielka. Przyznam, że przy moich cienkich, jasnych i ogólnie bylejakich rzęsach - ciężko było mi nią operować i ani razu nie udało mi się umalować rzęs, bez pomazania powieki. Zobaczycie o co mi chodzi na poniższym zdjęciu.


Jak widzicie - moich naturalnych rzęs praktycznie nie widać, a tu na drugim oku..no cóż - coś jest, jest! Nie ma co się spodziewać, że tusz zrobi mi na oku wachlarz jak w przypadku doklejanych rzęs, ale uważam, że jak na sam tusz to efekt jest zaskakująco niezły.
Tusz jest średniej gęstości - nie jest za suchy, ale nie jest to też super mokry typ. Konsystencja jak dla mnie idealna. O dużej szczotce już Wam mówiłam. Wielkim plusem jest to, że nawet po kilku godzinach noszenia nie obsypuje się pod oczami i nie mamy czarnych obwódek. Rzęs trzyma się całkiem dobrze, a zaskakująco łatwo się zmywa. Nie trzema nic trzeć i kombinować - ładnie współpracuje ze zwykłym płynem micelarnym, który rozpuszcza tusz do zera i rzęsy są idealnie czyste.

Ciekawa jestem czy znacie jakieś kosmetyki do makijażu oka z firmy Smart Girl Get More? Coś do polecenia? Coś Wam się nie sprawdziło?
Dajcie koniecznie znać w komentarzach.

POZDRAWIAM
OLA


3 komentarze :

Podziel się ze mną swoją opinią.
Wszelkie komentarze na poziomie mile widziane.