KOLORÓWKA PRESTIGE - CZ. I


Kosmetyki marki Prestige były mi do tej pory kompletnie nieznane. Gdy otrzymałam przesyłkę od Pani Iwony - przyznam, że z nieukrywaną ciekawością zajrzałam do niej i już pierwszego dnia sprawdzałam co to za cuda. 
Moje wrażenia na temat tych kosmetyków chciałabym podzielić na dwie części i w każdej z nich co nie co o nich opowiedzieć. Dziś zapraszam Was na CZĘŚĆ I :)

"Prestige Cosmetics to wyjątkowe, amerykańskie kosmetyki kolorowe, które powinny znaleźć się w kosmetyczce każdej kobiety. posiadają w swojej ofercie wszystkie niezbędne produkty do makijażu dziennego, jak i wieczorowego: od podkładu, przez pudry, cienie do powiek po kredki i mascary. Tak, by każda z nas, z ich pomocą mogła wyczarować codziennie inny, oryginalny look."




Pierwszym kosmetykiem, który chciałabym Wam dzisiaj pokazać jest:




PODKŁAD SKIN PERFECTION
- aksamitny, matujący efekt
- długotrwała, innowacyjna formuła
- wzbogacony o kwas hialuronowy i witaminę E
- głęboko nawilżająca formuła anti aging
- komfortowe, gładkie, naturalne wykończenie
- SPF15

W moje ręce trafił kolor 08 PASTEL i przyznam Wam, że po samej nazwie spodziewałam się jakiegoś konkretnego koloru a tu zaskoczenie, bo podkład okazał się być idealny kolorystycznie dla mnie. Początkowo wydawał mi się zbyt jasny, jednak okazało się, że ciut się utlenia i wtedy kolor jest I-D-E-A-L-N-Y. 
Dość przyjemny kremowo-podkładowy zapach, nie ma tu mocno perfumeryjnych aromatów. Dość konkretna konsystencja, kremowo-oleista ekspresowo wtapia się w skórę ( bardzo szybko wysycha ), ładnie wyrównując jej koloryt. Zauważyłam tylko, że zdecydowanie lepiej nakłada się go jajkiem-gąbką niż pędzlem. Ściera się przez cały dzień dość równomiernie, ale zaskakująco długo utrzymuje się w całkiem przyzwoitym stanie na twarzy. Nie waży się. Nawet po kilku godzinach twarz wygląda świeżo, nie błyszczy się jak szalona.
Do tego wszystkiego fajne opakowanie z pompką.
Pierwszy kosmetyk i od razu pozytywnie. Ciekawe jesteście co dalej?

Kolejnym kosmetykiem, o którym chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć to róż do policzków.



- aksamitna, delikatna formuła
- efekt ożywionej, gładkiej skóry
- nie tworzy smug
- bez parabenów
- bezzapachowy

Zanim jednak napiszę Wam o kilku moich wrażeniach - swatche! I zaraz wyjaśnię dlaczego..



Kolor różu, który do mnie trafił to róż o nazwie ROMANCE - dość intensywny kolor w odcieniach ceglastego różu. Dla mnie, przy mojej jasnej karnacji jest zdecydowanie zbyt mocny i pewnie nim kogoś obdaruję. Jednak nie mogłam się powstrzymać by nie sprawdzić jak się zachowuje na mojej skórze.
Tak jak wspomniałam jest to intensywny kolor o niesamowitym pigmencie. Przyznam, że dawno nie spotkałam tak mocno napigmentowanego różu do policzków. Kolor konkret. W związku z tym przy aplikacji trzeba bardzo uważać ( ja nie używałam pędzelka dołączonego do zestawu, zdecydowanie bardziej wolałam użyć mojego sprawdzonego, różowego pędzla ), by nie narobić sobie smug i plam. Przy tym różu trzeba chwilkę popracować by ładnie go rozetrzeć i by delikatnie podkreślał nam kości policzkowe.
Warto wspomnieć, że oprócz tego fantastycznego pigmentu ma również trwałość betonu. Nałożony rankiem na twarz, praktycznie w nienaruszonym stanie trzyma się do późnego popołudnia. WOW!
Chętnie zaprzyjaźniłabym się z tym różem tylko w zdecydowanie delikatniejszym, jasno różowym kolorze.

I pora na ostatni dziś kosmetyk ( inne pokażę Wam w następnym poście ) - będzie o cieniach do powiek.


- intensywne i natychmiastowe pokrycie kolorem
- jedwabista konsystencja
- bogata paleta kolorów
- długotrwała formuła

W moje ręce trafiły dwa kolory: MATT PEACH i COFFEE BEAN.






O przenajdroższy! Jakie te cienie mają pigment! Aby wydobyć z nich kolor nie trzeba mazać, dziubać i kombinować - wystarczy dosłownie jedno pociągnięcie i kolor od razu się pojawia i to mocny, intensywny i szalenie matowy. O ile róż na oku to nie moja bajka ( przy mojej jasnej karnacji i jasnych oczach wyglądam z różowym cieniem jak chora ) o tyle brąz okazał być się świetny i jako cień do powiek i na mokro stosowany jakie eyeliner. Trzyma się powieki jak przyklejony, przez cały dzień nie traci na swojej intensywności i kolorze, nie rozmazuje się, nie "wędruje" po powiece. Przemile mnie zaskoczył. Ciekawa jestem czy wszystkie kolory cieni są tak mocno napigmentowane i tak samo trwałe jak Coffee Bean?


I na dzisiaj tyle..
Ciekawa jestem czy znacie kosmetyki Prestige? Czy miałyście z nimi styczność? Jak Wasze wrażenia ze stosowania?

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA

14 komentarzy:

  1. Osobiście nie znam tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie znałam wcześniej tych kosmetyków, ale ta czekoladka bardzo mi się podoba i taka głęboka jest :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam i właśnie zaczynam testy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kompletnie nie znam ich produktów.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też mam ten podkład i powiem Ci, że faktycznie jest jasny, ale po godzinie - max dwóch - nos świeci mi się jak choinka ;D ale lubię go :D ma fajne krycie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mam te kosmetyki i spisują się u mnie bardzo dobrze, zwłaszcza podkład Skin Perfection :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tej marki, ale pigmentacja mnie powala ;]

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam ale widzę ze kolory bardzo żywe, intensywne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. hmm, zastanawiałam się nad tym podkładem wiele razy i ciekawa jestem, jak sprawdzi się na buzi po dłuższym stosowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. zapraszam do siebie - do zgarnięcia kawaiibox

    OdpowiedzUsuń
  11. nie miałam z nimi styczności,ale bardzo zaciekawił mnie podkład

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam tej marki, kosmetyki prezentują się bardzo ciekawie.
    :*

    OdpowiedzUsuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger