I - STOPY PO LECIE


Latem każda z nas szczególnie dba o stopy, tak by w odkrytych butach prezentowały się jak najlepiej. przychodzi jednak jesień-zima i część z nas zapomina o tej części ciała. Nosimy rajstopy, skarpetki, solidne i zakryte buty. Zdarza się więc machnąć ręką na pielęgnację stóp.
Dla mnie okres "zakrytych stóp" to czas na szczególną regenerację. Skóra jest po lecie przesuszona, stopy były narażane na więcej czynników zewnętrznych. Teraz mam czas by szczególnie o nie zadbać i cieszyć się gładką i miękką skórą.
Ostatnio pomagają mi w tym szczególnie dwa produkty i o jednym z nich chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć.


Jest to pierwszy krok pielęgnacji stóp z serii Happy End Bielendy.
HAPPY END to wyjątkowo skuteczny skoncentrowany preparat do miejscowego usuwania nadmiernie zrogowaciałej skóry stóp i pięt, odcisków, modzeli i nagniotków.
Zapewnia błyskawiczne działanie, zmiękczając i regenerując stwardniały naskórek, zapobiega pękaniu pięt, likwiduje nadmierne rogowacenia skóry stóp, wygładza. Regularne stosowanie skutecznie łagodzi problemy skóry stóp i pięt.
źródło: bielenda


Skład:
AQUA (WATER), POTASSIUM CARBONATE, PROPYLENE GLYCOL, HYDROXYETHYLCELLULOSE


Opakowanie: pomarańczowy, lakierowany kartonik a w środku niewielka biała buteleczka z równie intensywnie pomarańczową etykietą jak opakowanie zewnętrzne.

Pojemność: 50ml

Cena: około 15zł


Moje Wrażenia:
Początkowo, zanim jeszcze wpadłam na pomysł przeczytania etykiety i informacji zawartych na kartoniku, zastanawiałam się jak ja w ogóle mam tego użyć? W jaki sposób zaaplikować płyn z tej buteleczki na skórę stóp?
Wystarczy nam zwykły płatek kosmetyczny ( na pewno każda z Was ma go w swojej łazience, na toaletce ). Namaczamy go płynem zmiękczającym i umieszczamy na stopie, w takim miejscu, na którym mamy albo jakiś odcisk albo zbyt zrogowaciałą skórę - przecież chcemy się ich pozbyć. Pora na około 10 minut relaksu, na siedząco. Zdejmujemy wacik i wystarczy niewielka pomoc pumeksu lub peelingu a niechcianego problemu pozbywamy się w mgnieniu oka. Preparat mocno zmiękcza skórę, dzięki czemu bez problemu, po kilku sekundach cieszymy się czystą i gładką skórą bez odcisków lub zrogowaceń. 
Kilka takich zabiegów i możemy pozbyć się stwardniałej i pękającej skóry pięt.
Później już tylko jakiś mocno pielęgnujący krem ( najlepiej coś z mocznikiem ), a nasze stopy wyglądają jak u niemowlaka. Zadbane, gładkie, z miękką skórą. Nie ma mowy o jakiejkolwiek szorstkości.

Chyba warto "pobawić się" z tego typu produktem?

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA

7 komentarzy:

  1. takich kosmetyków używam latem, kiedy moje stopy są narażone na chodzenie na boso czy też w klapeczkach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna alternatywa dla skarpetek złuszczających. Na 100% wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę po raz pierwszy :) Chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz widzę, ale brzmi bardzo ciekawie. Ja mam sporo zrogowaceń przy poduszeczkach paluchów, szczególnie małych - dla mnie pewnie byłby idealny na ten problem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tego produktu, ale chętnie wypróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam krem z tej serii i jest świetny! A sama nazwa - Happy End mnie rozbroiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Staram się dbać o stopy przez cały rok :) A krem Happy End (boska nazwa) zaciekawił mnie porządnie :D

    OdpowiedzUsuń

Podziel się ze mną swoją opinią.
Wszelkie komentarze na poziomie mile widziane.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger