CUDA OD EVREE - KREMY DLA KAŻDEGO


Witajcie!
Wracam z kosmetycznymi recenzjami. Trochę mi się tego nazbierało w folderze roboczym więc czas najwyższy wziąć się do roboty.

Jakiś czas temu otrzymałam od marki Evree tajemnicze pudełeczko ( pokazywałam Wam je na instagramie np. ), w środku którego znalazłam 4 mniejsze i każde z nich skrywało małe cudeńko.

Pokazuję Wam zdjęcie z INSTA, bo..no właśnie - jeden z kremów od razu poszedł w ruch, kolejny trafił do mojej Mamy, kolejny do koleżanki i nagle okazało się, że nie mam możliwości zrobienia porządnego głównego zdjęcia przesyłki. Ach te Baby!

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o moich wrażeniach ze stosowania MAGIC ROSE, kilka słów na temat kremu GOLD ARGAN i ESSENTIAL.
Zapraszam!
Wszystkie kremy mają podobne opakowania, tak naprawdę różniące się tylko i wyłącznie kolorami elementów na pudełku.
Mamy więc zafoliowane, kartonowe pudełeczko, a środku, którego znajdziemy szklany słoiczek ( 50ml ) z białą plastikową zakrętką. Bez zbędnych udziwnień, niepotrzebnych obietnic. Jest prosto, elegancko. Ja tak lubię.


Zacznę od dosłownie kilku słów na temat kremu ESSENTIAL 20+ 

źródło: evree
- krem ma bardzo przyjemną, lekką konsystencję
- bez problemu daje się rozsmarować na skórze i dość szybko się wchłania
- okazał się być świetnym kremem podkładowym pod makijaż ( nie wpływa negatywnie na jego trwałość, nie powoduje rolowania się podkładu - a dzięki nawilżeniu, które daje sprawia, że suche skórki stają się mniej widoczne )
- ma dość delikatny, lekko cytrusowy ale wyczuwalny zapach
- jest bardzo delikatny dla skóry ( nie pojawiły się żadne reakcje alergiczne )
- nie zapycha, nie powoduje pojawienia się podskórnych niedoskonałości


Kolejny kosmetyk o którym napiszę tylko kilka słów to krem GOLD ARGAN 50+

źródło: evree
Tego kremu używała moja Mama, kobieta 50+. Już po kilku dniach do mnie zadzwoniła i zapytała:"Ola, czy Ty będziesz na blogu pisała o tym kremie? Bo ja Ci muszę kilka rzeczy powiedzieć." Mama powiedziała, ja wysłuchałam a poniżej znajdziecie kilka wrażeń na temat tego kremu:
- nie jest to krem, który mocno i nieprzyjemnie napina skórę ( jak to bywa w przypadku niektórych kremów o działaniu przeciwzmarszczkowo-liftingującym )
- nie powoduje, że zmarszczki znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale po jakimś czasie sprawiają wrażenie zdecydowanie płytszych
- skóra robi się przyjemnie gładka i zdecydowanie odżywiona
- nie ma mowy o jakichkolwiek suchych miejscach na twarzy
- pojawia się również zdrowszy, bardziej rozświetlony koloryt skóry
Jedynym zastrzeżeniem jakie Mama miała jeśli chodzi o ten krem to jego konsystencja. Podobno jest na tyle solidna, że niestety sprawia trochę trudu w porządnym rozsmarowaniu, bieli skórę. Ale zaskakująco ( jak na taką konsystencję ) szybko się wchłania.

Pora na solidne, kilka słów ode mnie jeśli chodzi o stosowanie kremu z serii 30+ i jest to MAGIC ROSE.


Już od samego początku mogę Wam powiedzieć, że kremem jestem zachwycona i ubolewam, że już dobiłam dna w tym słoiczku. Ale tak to jest z kosmetykami, które lubi się od pierwszego użycia - więcej, częściej się ich używa. Ja tak miałam z Magic Rose. 


Początkowo miałam średnie odczucia jeśli chodzi o zapach - różany. Jednak jest dość delikatny, praktycznie od razu znika i nie czuć go w ogóle na skórze. 
Lekka, kremowa konsystencja bez problemu daje się rozprowadzić na skórze. Jako, że ja używałam tego kremu przeważnie na noc - nie żałowałam go sobie. Solidna gruba warstwa - a skóra wręcz go piła. Wchłanianie trochę trwało, ale za to rano budziłam się z odżywioną, nawilżoną skórą, której przy porannej pielęgnacji wystarczyło tylko lekkie serum liftingujące i kwestia odżywienia i nawilżenia - z głowy na cały dzień. 



Mimo iż stosowany na noc, grubą warstwą - nie zrobił żadnej krzywdy mojej cerze. Nie ma mowy o zapchaniu skóry, jakichkolwiek niedoskonałościach. Moja skóra była nim zachwycona.
Po zużyciu całego słoiczka stwierdzam, że Magic Rose ( tak samo jak olejek z tej serii ) okazał się być kremem, który solidnie odżywia skórę, nawilża ją i są to długotrwałe efekty. A dodatkowo sprawia, że skóra wydaje się być zdrowsza, bardziej rozświetlona. Znika szarość i zmęczenie.
Czego chcieć więcej?


Jeśli któraś z Was byłaby zainteresowana składami powyższych kosmetyków:

ESSENTIAL
aqua (water), ethylhexyl stearate, caprylic/capric triglyceride, prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, glyceryl stearate citrate, glycerin, butyrospermum parkii (shea) butter, cetearyl alcohol, dimethicone, persea gratissima (avocado) oil, hydrolyzed caesalpinia spinosa gum, caesalpinia spinosa gum, calendula officinalis (pot marigold) oil, olus (vegetable) oil, sodium hyaluronate, panthenol, peg-8, tocopherol, ascorbyl palmitate, ascorbic acid, citric acid, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, xanthan gum, disodium EDTA, sodium hydroxide, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol

MAGIC ROSE
aqua (water), prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, caprylic/capric triglyceride, butyrospermum parkii (shea) butter, glyceryl stearate, ceteareth-20, ceteareth-12, cetearyl alcohol, cetyl palmitate, glycerin, glyceryl stearate SE, cetyl alcohol, polyacrylate-13, polyisobutene, polysorbate 20, rosa canina (rosehip) fruit oil, soluble collagen, hydrolyzed elastin, hydrolyzed caesalpinia spinosa gum, caesalpinia spinosa gum, sodium ascorbyl phosphate, propylene glycol, rosa canina (rose) fruit extract, dimethicone, panthenol, xanthan gum, disodium EDTA, sodium hydroxide, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, BHA, parfum (fragrance), benzyl salicylate, citronellol, geraniol

REVITA PERILLA
aqua (water), prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, ethylhexyl stearate, caprylic/capric triglyceride, butyrospermum parkii (shea) butter, glyceryl stearate citrate, glycerin, cetearyl alcohol, perilla ocymoides seed oil, dimethicone, persea gratissima (avocado) oil, oenothera biennis (evening primrose) oil, simmondsia chinesis (jojoba) seed oil, sodium hyaluronate, sodium ascorbyl phosphate, retinyl palmitate, tocopherol, linoleic acid, polysorbate 20, peg-20, glyceryl laurate, panthenol, xanthan gum, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, disodium EDTA, sodium hydroxide, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, BHA, parfum (fragrance), benzyl salicylate, citronellol, geraniol, limonene, linalool

GOLD ARGAN
aqua (water), ethylhexyl palmitate, prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, glycerin,  butyrospermum parkii (shea) butter, caprylic/capric triglyceride, diisostearoyl polyglyceryl-3 dimer dilinoleate, argania spinosa (argan) kernel oil, magnesium sulfate, sodium hyaluronate, tocopheryl acetate, panthenol, cera alba (beeswax), hydrogenated castor oil, disodium EDTA, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, BHA, parfum (fragrance)


Czujecie się skuszone na któryś z tych kosmetyków?

POZDRAWIAM
OLA

7 komentarzy:

  1. Małe cudeńka :) Z pewnością skusiłabym się na Essential :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi ciężko jest dogodzić jakimkolwiek kremem, a raczej nie mi tylko mojej cerze. Jest bardzo wymagająca, więc jak nie zatyka to podrażnia i tak w kółko. Aktualnie stosuję krem na dzień i na noc od Epionce Medical Barrier i jakoś działa tak jak powinien. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Z Evree miałam tylko (albo aż) olejek do ciała i byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie używam krem magic rose + olejek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawią mnie te kremy już od dawna :)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się ze mną swoją opinią.
Wszelkie komentarze na poziomie mile widziane.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger