I - O SOCZEWKACH SŁÓW KILKA..


Ostrzegam! Będzie DUŻO pisaniny i DUŻO zdjęć..

Czy wiecie, że soczewki kontaktowe mają już ponad 500 lat? Niewyobrażalne, prawda? 
Przyznam Wam, że do momentu pisania dzisiejszego postu myślałam, że jest to dość świeży, nowy "wynalazek" i nie spodziewałam się, że pierwszy ich projekt pojawił się już w 1508 roku. 
Aby przygotować się do dzisiejszego postu, przegrzebałam internet wzdłuż i wszerz, szukając historii powstania tego jakże cudownego ( ten kto korzysta na co dzień, wie jaka to wygoda ) wynalazku. 
Pierwszym, któremu na myśl przyszła konstrukcja umieszczenia czegoś co poprawia wzrok, bezpośrednio na oku - był nikt inny jak Leonardo da Vinci. Niestety, jak wiele innych jego projektów, ten również nie został zrealizowany. Tamte czasy nie były gotowe na tak rewolucyjne rozwiązania. 
Kolejnym "szalonym" naukowcem był Kartezjusz, który w 1632 roku opracował projekt urządzenia umieszczanego bezpośrednio na twardówce. Pomysł ten również nie został zrealizowany. 
W kolejnych latach pracował nad nimi Thomas Young, John Herschel, Friedrich Anton Muller. Jednak za twórce szkieł kontaktowych uznaje się Adolfa Eugena Ficka, który na początku XX wieku stworzył szklaną soczewkę, której można było rzeczywiście używać. Wynalazek ten pomagał przy krótko- i dalekowzroczności, jednak przy jego noszeniu pojawiał się znaczny dyskomfort dla oka i maksymalnie można je było nosić do 2 godzin. 
Tuż przed II wojną światową pojawiły się soczewki zbudowane ze szkła i plastiku, chwilę później - te zbudowane z pleksiglasu ( stosowane do lat 80-tych ). Dopiero w 1960 roku pojawiły się soczewki żelowe ( Otto Wichterle, Drahoslav Lim ), do których składu dodano, w 1999 roku, silikon i takie soczewki hydrożelowo-silikonowe, stosowane są w dzisiejszych czasach. 
Oczywiście cały czas trwają badania nad udoskonalaniem materiału, tak by namnażanie bakterii zmniejszyć do minimum.
( informacje dotyczące historii soczewek kontaktowych pochodzą z portalu ODKRYWCY.PL )



Było trochę historii, teraz pora na kilka słów ode mnie i o tym jak zaczęła się moja przygoda ze szkłami kontaktowymi. 
Tak mniej więcej do 2 klasy liceum nie miałam żadnych problemów ze wzrokiem, soczewki interesowały mnie tylko i wyłącznie ze względu na możliwość zmiany koloru tęczówki. ( mała dygresja: Rzadko, bo rzadko ale jednak czasami pojawiają się na blogu zdjęcia moich oczu i widać na nich, że naturalnie mam błękitne oczy. W zależności od pogody: przy bardzo słonecznym dniu są iście niebieskie i niektórzy wręcz nie wierzą mi, że to mój naturalny kolor oka, natomiast przy pochmurnej pogodzie robią się wręcz szare ). Wracając jednak do czasów liceum - kupowałam zwykłe, tzw. "zerówki" podkręcające kolorystycznie moją tęczówkę.  
Po pewnym czasie jednak okazało się, że mam astygmatyzm krótkowzroczny i konieczne jest noszenie szkieł korekcyjnych ( do czytania, do jazdy samochodem - ogólnie do czynności, które wymagają dużego skupienia wzroku; nawet na prawie jazdy mam symbol, który określa konieczność stosowania korekty wzroku ). Wtedy nakręciłam się na okulary ( nota bene - powiedziano mi wtedy, że nie ma soczewek dla astygmatyków, tzw. soczewki toryczne ), które nosiłam dość krótko. Ewidentnie mi przeszkadzały. Chyba gdzieś na końcówce studiów ( jakieś 8 lat temu ) odkryłam, że jednak mogę mieć soczewki, które pomogą mi skorygować moją wadę wzroku. Jupii! Jednocześnie miałam w domu zwykłe soczewki korygujące wzrok, jak i te kolorowe - dla ozdoby. 
Kolejna dygresja - tu powinnam wspomnieć o tym, że nie noszę już soczewek korygujących, bo nagle, po badaniach na kierowcę zawodowego, okazało się, że astygmatyzm mi zniknął - ciekawe, prawda? Uwielbienie do kolorowych soczewek jednak mi pozostało i raz na jakiś czas kupuję je dla przyjemności podkręcenia koloru tęczówki.

I po tym mocno przydługim wstępie, doszłam do sedna dzisiejszego postu - będzie o soczewkach :)



Jakiś czas temu w moje ręce trafiły dwa rodzaje soczewek i przyznam, że z miłą chęcią zaczęłam ich używać. 
Zdecydowałam się na dwa rodzaje kolorowych soczewek: podkreślające naturalny kolor tęczówki oraz te kompletnie go zmieniające. Oba komplety pochodzą ze sklepu Dom Soczewki i są tej samej firmy EyeSmile.
Para tych konkretnych soczewek to koszt rzędu 37zł ( w tej chwili obowiązuje promocja i za 1 sztukę płacimy 18,75zł zamiast 25zł ). Dodatkowo dodam, że kupując powyższe soczewki - dostawę mamy gratis.



Soczewki podkreślające kolor oczu - EyeSmile Enhanced Colors, w kolorze Aqua. 

- soczewki miesięczne, dzienne
- nie powiększają obszaru tęczówki
- soczewki przeznaczone dla osób obdarzonych jasnym kolorem oczu

Dostępne kolory, oprócz pokazywanych w poście:
Ever Green – zielone soczewki podkreślające naturalną zieleń tęczówki
-
Ocean Blue – intensywnie niebieskie

Czas na zdjęcia.
Dla porównanie - pierwsze zdjęcie to zdjęcie moich oczu, bez soczewek - pełna natura, w świetle dziennym.


Kolejne zdjęcie pokazuje porównanie oka z soczewką i tego bez. Widać różnicę prawda? Chociaż moim zdaniem jest dość subtelna, kolor mojej naturalnej tęczówki po prostu został przez soczewkę podkreślony, podkręcony.


Poniższe zdjęcia to już pełen urok tych soczewek.




Soczewki zmieniające kolor - EyeSmile Readjusted Colors, w kolorze Cool Blue.

- soczewki dzienne, do stosowania przez miesiąc
- dodatkowa ciemna otoczka, sprawiająca że tęczówki są wyraźnie większe, przez co oczy wydają się być bardziej wyraziste
- dostępne są w formie soczewek korygujących wzrok, jak i tzw."zerówki", które pozwalają na zmianę wizerunku, osobom ze zdrowym wzrokiem

Oferowane są 4 kolory:
-
Green – intensywnie zielone
-
Cool Green – chłodna zieleń
-
Blue – świeże, niebieskie
-
Cool Blue – i te ze zdjęć: mocno, intensywnie niebieskie

Zaczynamy oczywiście od "nagich oczu", później będziemy ubierać :)


Poniżej porównanie: jedno oko bez soczewki, drugie z soczewką Cool Blue.


No i lecimy na całego.


Powyżej miałyście możliwość zobaczenia jak wyglądają oczy z nałożonymi jednymi i drugimi soczewkami. Przyszła pora na kilka słów ode mnie, jeśli chodzi o stosowanie.
Te z Was, które używają soczewek na co dzień wiedzą, że prawidłowo założone, są kompletnie niewyczuwalne na oku. Nie wiem skąd pojawiły się opinie, że soczewki ( szczególnie kolorowe ) ograniczają pole widzenia. Bzdura! Na mnóstwo zakupionych i noszonych par, ŻADNE soczewki nie powodowały u mnie problemów z widzeniem.
Jedyny jaki mam z soczewkami problem ( od zawsze ), a w sumie to z okiem a nie z samymi soczewkami - lewe oko mam znacząco wrażliwsze i chwilę po założeniu soczewki, oko zaczyna mi łzawić. Kilka chwil i efekt ten znika i bez problemu mogę cieszyć się innym kolorem tęczówki.

Soczewki w kolorze Aqua podkreślają mój naturalny kolor oka i dzięki temu jest jeszcze bardziej błękitne niż na co dzień. Przyznam, że efekt jest dość naturalny i nie ma obaw o efekt "szklanego oka". Myślę, że te soczewki są idealne dla osób, które chcą delikatnie podkręcić swój naturalny kolor oka, ale nie na tyle by zwracał na siebie za bardzo uwagę.
Inaczej jest trochę z soczewkami Cool Blue. Te są zdecydowanie intensywniejsze w kolorze ( w końcu są to soczewki mające zmienić naturalny kolor tęczówki ), dodatkowo mają czarną obwódkę. Po założeniu ich na oko, zaczyna się ono wydawać zdecydowanie większe. Ich niebieski kolor jest mniej transparentny. Takie szkła kontaktowe zwracają na siebie uwagę. Zauważyłam, że gdy je noszę ludzie intensywnie mi się przyglądają. Śmieszne uczucie.
Jeśli miałabym wybrać, które bardziej mi pasują, ciężko byłoby mi się zdecydować. Dają całkiem inny efekt na oku i ciężko jest je porównać ze sobą.

Ciekawa jestem Waszego podejścia do soczewek. Nosicie? Dla przyjemności czy z przymusu? A może w ogóle nie wyobrażacie sobie wsadzania czegoś w oko? Koniecznie dajcie znać!
A za kilka dni zapraszam Was na drugą część soczewkowego postu.

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA




13 komentarzy:

  1. Super :) Ostatnio właśnie myślałam o zakupie takich :)
    Pozdrawiam serdecznie, Mój blog/ KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Te pierwsze wyglądają super ale drugie jakoś nie są w moim guście :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Noszę soczewki od wielu lat, niestety z przymusu, bo mam dużą wadę wzroku. To bardzo fajny, przydatny wynalazek, jednak nie ma jak zdrowe oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Noszę soczewki od kilku lat, korekcyjne oczywiście i jak dla mnie to najwygodniejsza metoda. Chciałabym kiedyś sprawdzić jak będę w zielonych wyglądała :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czy dałabym rade z całym tym ściąganiem,strachliwa ze mnie kobita .:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam podobne kolorowe soczewki, ale przyznam że przy dużej wadzie wzroku nie spisują się dobrze. Mi często kolor nasuwał się na źrenicę a to przeszkadzało i irytowało tylko. Nie czułam się w nich pewnie, oczy wyglądały na takie sztuczne. Wszytko jednak zależy od koloru oczu i doboru koloru soczewek, zbliżone kolory zdecydowanie wyglądają lepiej niż te bardzo się różniące

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie wyglądają :) Ja też mam astygmatyzm, już niedługo po raz pierwszy będę testowało soczewki z tej samej firmy :) Przyznam, że trochę się boję, ale jestem strasznie ciekawa jak będą wyglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam wadę wzroku, więc soczewki noszę :D Na początku nosiłam okulary, ale jakoś soczewki bardziej do mnie przemawiają :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bez soczewek masz też piękny kolor oczu :)
    Ja się przymierzam do korekcyjnych, bo okulary zaczynają mnie denerwować...
    Kochana zapraszam na swojego bloga, nominowałam Cię do zabawy Liebster Blog Award i będzie mi niezmiernie miło, gdy weźmiesz udział w zabawie :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Noszę soczewki od dłuższego czasu i chyba skuszę się teraz na takie zmieniające kolor oczu ;)

    OdpowiedzUsuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger