I CC I DD


Córę odstawiłam do przedszkola a przede mną rajd po urzędach. Dajcie mi siłę! I cierpliwość! Żebym dała radę. Zusy, Usy..Uwielbiam..

No ale nie będę zaczynać posta od narzekań :)
Ps. Ostrzegam, że przyszalałam z długością dzisiejszego postu.

Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad skróceniem włosów. W tej chwili, gdy są wyprostowane, sięgają mi aż za zapięcie biustonosza, tak mniej więcej do połowy pleców. Przeważnie i tak noszę je związane, a jak już rozpuszczę to loki, fale i tak dalej. No i nosi mnie by je ściąć.
Mam ochotę na fryzurę tego typu jak na zdjęciach poniżej. Czy to w ogóle jeszcze jest modne? Ciekawe czy jest to ciężka fryzura do codziennej stylizacji "na szybko"?

źródło: http://hairfay.info


Wracam jednak do głównego tematu dzisiejszego postu. Będzie o dwóch literkach, o dwóch kosmetykach, które razem tworzą zestaw..ale czy idealny?



Jak pewnie wiecie, od dłuższego czasu, współpracuję z marką Bielenda i co jakiś czas otrzymuję od nich kolejne kosmetyki do testów. W ostatniej paczce znalazłam m.in. powyższe kartoniki i zaciekawiona zaczęłam ich używać prawie natychmiast. Był to okres końcówki największych upałów, czyli odsłaniania ciała. Ciekawa byłam jak mi się sprawdzą oba "literkowe" kremy. I to właśnie o nich chcę Wam dziś opowiedzieć.
Zacznę od kremu CC.


SUPER PERFECTOR CC+ 10w1
Multifunkcyjny krem korygujący do twarzy z 3 pigmentami
( źródło: SUPER PERFECTOR CC+ 10w1 )

"Innowacyjny, multifunkcyjny krem z trzema pigmentami korygującymi to ultranowoczesny kosmetyk, który w sposób perfekcyjny łączy właściwości korektora do cery i pielęgnacyjne kremu. Idealnie udoskonala skórę: maskuje niedoskonałości, wyrównuje koloryt, subtelnie rozświetla, skutecznie podnosi trwałość makijażu.
Zaawansowana technologia 3 PIGMENTS HD MULTI SHADE TECHLONOGY w sposób nowatorski łączy niesamowite działanie trzech pigmentów, z których powstał perfekcyjny, magiczny fluid w kolorze cielistym o natychmiastowym działaniu, idealnie dopasowujący się do każdej karnacji. 
pigment żółty - maskuje przebarwienia i cienie
pigment zielony - zmniejsza widoczność zaczerwienień
pigment różowy - dodaje blasku, rozpromienia szarą, zmęczoną cerę

Lekka formuła szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze tłustej warstwy, nie zatyka porów. Zawiera naturalny filt UV.

- natychmiast zmniejsza widoczność zmarszczek, bruzd, porów i przebarwień
- maskuje zaczerwienienia, cienie i inne niedoskonałości
- wyrównuje koloryt skóry
- subtelnie rozświetla
- daje efekt promiennej, pięknej cery bez błyszczenia
- koryguje szarość cery
- redukuje oznaki zmęczenia i stresu
- daje efekt aksamitnie gładkiej skóry
- zawiera naturalny filt UV
- stanowi idealną bazę pod makijaż

Sprawdzimy..


Skład:
AQUA (WATER), GLYCERIN, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, ISONONYL ISONONANOATE, CI  77891 (TITANIUM DIOXIDE), ZEOLITE, DIMETHICONE, MICA, TOCOPHERYL ACETATE, SODIUM STEAROYL GLUTAMATE, GLYCERYL STEARATE, CETEARYL ALCOHOL, CYCLOPENTASILOXANE, DIMETHICONOL, AMMONIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE/VP COPOLYMER, LACTIC ACID, DISODIUM EDTA, ETHYLHEXYLGLYCERIN, PHENOXYETHANOL, DMDM HYDANTOIN, PARFUM (FRAGRANCE), BUTHYLPHENYL METHYLPROPIONAL, LIMONENE, CI 77288 (DICHROMINIUM TRIOXIDE), CI 77492 (IRON OXIDES), CI 77491 (IRON OXIDES)

Opakowanie: niewielki papierowy kartonik, dużo napisów, kolorów, złote błyszczące elementy. W środku znajdziemy niewielką tubeczkę o pojemności 40ml. Zakręcaną złotym koreczkiem. Etykieta tubki wygląda identycznie jak kartonik. Wbrew wielu napisom, błyszczeniu - opakowanie nie odstrasza.

Cena: około 21-22zł

Moje Wrażenia:
Zaczęłam tego kremu CC używać jeszcze jak pogoda była iście letnia ( chociaż przyznam, że w te największe upały unikałam nakładania na twarz czegokolwiek oprócz filtrów i chyba dobrze na tym wyszłam ). Nie wyobrażałam sobie przy tej ciepłocie nakładać na twarz jakichś solidnych fluido-podkładów. Po za tym moja skóra nie potrzebuje ( jak na razie )  maksymalnego krycia.
Początkowo myślałam, że ten krem CC będzie białym mazidłem, który pod wpływem rozsmarowywania załapie kolor. Ale nie - tu od początku mamy lekko beżową emulsję o konsystencji ciut gęstszego mleczka do demakijażu. Bez problemu daje się rozsmarować na skórze, nie pojawia się tępy poślizg ( brr..nie znoszę tego uczucia ). Krem nie wysycha ekspresowo, więc mamy kilka chwil spokojnej i dokładnej aplikacji, tak by nie zrobić sobie smug i plam. Najlepiej nakłada mi się go palcami albo gąbeczką - jajeczkiem, pędzlowo jakoś nie bardzo mi się z nim współpracuje.
Krem jest bardzo lekki, delikatny - nie pojawiły mi się żadne zaczerwienienia, podskórne gule, zapchane pory. Jeśli chodzi o jakiekolwiek efekty uboczne - nie zauważyłam.
Ma delikatny, lekko perfumeryjny zapach - wyczuwalny tylko i wyłącznie podczas aplikacji. Później ulatnia się i kompletnie go nie czuć.
Krem na twarzy trzyma się około 4 godzin, później lekko zaczyna się ścierać ( całe szczęście dość równomiernie, bez tworzenia plam ). Zauważyłam jednak, że lekkie przypudrowanie przedłuża jego żywotność na skórze.
Po aplikacji i podeschnięciu na twarzy pojawia się delikatny satynowy film, wyczuwalny pod palcami. Efekt koloru, przy lekko opalonej buzi - ledwie widoczny. Wręcz mam wrażenie, że tylko podkręca i podkreśla opaleniznę na twarzy ( zobaczymy co będzie jak wrócę do swojej naturalnej jesienno-zimowej bladości ). Nie ma mowy o pomarańczce na twarzy, choć zdecydowanie krem na żółte odcienie - nie m obaw o "efekt świnki". Na twarzy pojawia się lekkie rozświetlenie, wyglądamy zdecydowanie lepiej a skóra wygląda aksamitnie gładko. Bardzo przyjemnie.
Jeśli chodzi o ukrycie zaczerwienień - tu sobie całkiem nieźle radzi, jakieś niewielkie niedoskonałości czy cienie również ukryje. Jeśli jednak chodzi o jakieś mocne problemu skórne - zgasi je lekko ale nie zakryje całkowicie. To krem CC - upiększacz, więc nie ma co się po nim spodziewać efektu mega kryjącego ciężkiego fluidu.

Podsumowując - ja jestem z niego zadowolona i całkiem przyjemnie mi się go używa. Jeśli nie mam potrzeby nałożenia solidnego makijażu, który ma mi się utrzymać cały dzień, to chętnie sięgam po CC+ Super Perfector.


Pora na większego brata - krem DD.


DD 10w1
Korygujący jedwab do ciała nawilżający
( źródło: DD 10w1 )

Innowacyjny, multifunkcyjny Jedwab do ciała DD 10w1 to nowoczesny kosmetyk, który w sposób perfekcyjny łączy właściwości kryjące korektora do ciała i pielęgnacyjne balsamu. Natychmiast udoskonala wygląd skóry: maskuje niedoskonałości, subtelnie rozświetla, długotrwale i głęboko nawilża.
Zaawansowana technologia HD COLOR CAPSULE TECHNOLOGY została oparta o pigmenty zamknięte w mikrokapsułkach, które podczas aplikacji zamieniają biały krem na perfekcyjny fluid w kolorze cielistym idealnie dopasowującym się do każdej karnacji, sprawiający, że skóra natychmiast wygląda piękniej.
Ten super udoskonalacz skóry zawiera skuteczne składniki aktywne, dzięki czemu preparat obok doskonałego efektu wizualnego skutecznie pielęgnuje skórę. 
kwas hialuronowy - zapewnia wysoki poziom nawilżenia, dzięki czemu chroni skórę przed utratą jędrności i elastyczności
hydromanil - tworzy na powierzchni skóry film, z którego stopniowo uwalniają się substancje aktywne, zapewniając w ten sposób długotrwałe nawilżenie. Wynikiem tego jest wzrost elastyczności oraz wyraźna poprawa stanu i wyglądu skóry.
masło karite - naturalny filtr UV, wzmacnia i odżywia skórę, chroni ją przed wysuszaniem.

Lekka formuła szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze tłustej warstwy

- maskuje niedoskonałości: "pajączki", przebarwienia, siniaki, zaczerwienienia
- wyrównuje koloryt, nadaje skórze piękny, zdrowy odcień
- subtelnie rozświetla, daje efekt MATT GLOW promiennej, pięknej skóry bez błyszczenia
- długotrwale i głęboko nawilża
- daje efekt nieskazitelnej, jedwabistej w dotyku skóry
- wygładza, likwiduje szorstkość
- poprawia ogólną kondycję skóry
- sprawia, że skóra wygląda piękniej; jest świeża i promienna
- nadaje ciału piękny, luksusowy wygląd
- zawiera naturalny filtr UV



Skład:
AQUA (WATER), GLYCERIN, ETHYLHEXYL STEARATE, BUTYROSPERMUM PARKII ( SHEA BUTTER), PARAFFINUM LIQUIDUM (MINERAL OIL), GLYCERYL STEARATE, CETEARYL ALCOHOL, TRIETHYL HEXANOIN, CYCLOPENTASILOXANE, CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), AVENA SATIVA (OAT) MEAL EXTRACT, HYDROLYZED CAESALPINIA SPINOSA GUM, CAESALPINIA SPINOSA GUM, SODIUM LYALURONATE, SODIUM STEAROYL GLUTAMATE, DIMETHICONOL, AMMONIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE/VP COPOLYMER, ETHYLCELLULOSE, HYDROXYPROPYL METHYLCELLULOSE, LACTIC ACID, SUCROSE, MICA, DISODIUM EDTA, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, DMDM HYDANTOIN, POTASSIUM SORBATE, PARFUM (FRAGRANCE), HYDROXYCITRONELLAL, LIMONENE, LINALOOL, BENZYL SALICYLATE, CI 77491 (IRON OXIDES), CI 77492 (IRON OXIDES), CI 77499 (IRON OXIDES)

Opakowanie: tu mamy bardzo podobne opakowanie do kremu CC tylko ciut większe - 150ml i zamiast beżowych elementów - pojawia się błękit, turkus. Na etykiecie też są napisy, też jest złoto. Widać, że oba kosmetyki są z tej samej serii.

Cena: około 30zł

Moje Wrażenia:
Właściwie to jestem osobą, która się nie opala. O ile słońce dość szybko ale jednocześnie delikatnie opala mi twarz o tyle opalenie jakiejkolwiek innej części ciała ( np. felerne nogi ) graniczy z cudem. Większość lata zawsze przechodzę w legginsach do tuniki, albo lekkich ale długich spodniach. Tak już jest od wielu lat i w gruncie rzecze ludzie, którzy mnie znają - nie dziwią się temu.
Pojawienie się, w moich kosmetykach, jedwabiu do ciała z Bielendy - spowodowało chęć sprawdzenia czy pozbędę się choć na jakiś czas długich spodni.
Kosmetyk tego typu ma za zadanie na krótko udoskonalić nam skórę, nadać jej lekki kolor, rozświetlenie. Sprawić by nawet największy bladzioch ( czytaj: ja ) mógł też odsłonić kawałek ciała.
Kremu DD nie potraktowałam jak zwykłego balsamu. Wręcz przeciwnie - stał się tylko dodatkiem, chwilowym upiększaczem. Do nawilżania miałam całkiem inny kosmetyk, ten tutaj miał tylko być do nadania lekkiego koloru, satynowego blasku. Chociaż w składzie mamy i masło shea i kwas hialuronowy, które za zadanie mają nawilżać - i przyznam, że całkiem nieźle pomagają Body Perfectorowi sprawować się jako coś co ma nawilżyć. Także pierwszy plus załapany.
Ten krem to trochę gęstsza biała emulsja ( ale dość lekka, szybko się wchłania praktycznie do zera ), która pod wpływem ciepła i tarcia podczas aplikacji, z mikrokapsułek uwalnia kolor. W moim przypadku był to delikatny beż, który idealnie wpasował się w moją skórę - nie tworząc efektu sztucznej opalenizny, wręcz przeciwnie - na skórze wyglądało to tak jakby była lekko muśnięta słońcem. Coś co mnie bardzo zaskoczyło to niby kompletny mat, który pojawił się na skórze, a jednak przy blasku słońca pojawiała się lekko satynowa tafla. Przyznam, że wyglądało to całkiem przyjemnie. Nie miejcie jednak obaw - nie jest to dyskotekowe błyszczenie, to bardzo naturalny efekt. Ubolewam tylko nad tym, że efekt jest tak subtelny, że nie do uchwycenia na zdjęciu :(
Zapach jest letni, słodkawy - przez jakiś czas wyczuwalny na skórze. DD Cream po nałożeniu nie wędruje, nie robi smug i plam, nie brudzi ubrań. Przyzwoitej temperaturze całkiem nieźle trzyma się skóry, gdy jednak pojawia się mega upał i skóra zaczyna się pocić, krem szybciej z niej znika - całe szczęście dość równomiernie i nie będziemy w pewnym momencie wyglądały jakbyśmy miały po prostu brudne nogi.

Ja jestem zadowolona z tego jaki efekt na mojej skórze daje ten krem, chociaż myślę, że najbardziej zadowolone będą z niego osoby o lekko oliwkowym odcieniu skóry, gdzie DD Cream Body Perfector podkreśli jej odcień, nada jej satynowego połysku i aksamitnej gładkości.


Ciekawa jestem czy znacie ten duet? Może miałyście któryś z tych kremów? Koniecznie podzielcie się wrażeniami w komentarzach. 

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA

13 komentarzy:

  1. nie mialam, teraz uzywam misha i jest ok:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam okazji wypróbować tych kremów. Co do fryzurki to ta którą ma Jennifer od dawna mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. BB miałam i u mnie się nie sprawdziły. Tych natomiast jeszcze nie stosowałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. mam CC i uwielbiam go na miesiące gdzie zaczynamy dopiero pokazywać nogi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po urzędach biegać też nie lubię. Brr...co do fryzurki Jennifer fajna. Przez lata nosiłam podobną. Duetu Bielendy nie znam, ale generalnie firmę lubię.

    OdpowiedzUsuń
  6. CC Bielendy kompletnie się u mnie nie sprawdził, więc o DD nawet nie myślę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam podobną fryzurę jak ta ze zdjęcia i bardzo dobrze się w niej czułam,ale od roku zapuszczam włosy,więc nie ścięłabym ich tak znów ;)
    Z marką Bielenda jakoś mi ostatnio nie po drodze,ale rozejrzę się jak będę w Polsce.
    Zapraszam na mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  8. mam ten zestaw ale na razie tylko CC używałam a DD czeka w kolejce ;)
    też mam długie i dość kręcone włosy i kusilo mnie żeby je właśnie tak ściąć, jak zetniesz to daj znać i pokaż efekt to moze i ja się zdecyduję ;) ale bym musiała od razu zafundować sobie keratynowe prostowanie bo bez tego to szopa murowana na głowie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam wygolonego boba i sobie chwalę (tył wygolony, przód dłuższy) szybki w układaniu, suszę i prostuję. Także polecam, co się zaś tyczy kremu to nie miałam ani CC, ani też BB.

    OdpowiedzUsuń
  10. Krem CC wydaje się nawet fajny i plus że nie ma filtrów chemicznych.

    OdpowiedzUsuń
  11. W sierpniu sama ścięłam włosy. Podobną długość ścięłam tuż za ramiona. Chciałam taką, jaka jest na zdjęciach, które wstawiłaś, ale fryzjerka mi ją odradziła. I w sumie miała rację.:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajna ta fryzura. Ja ostatnio chciałam sobie zrobić grzywkę ale szybko się rozmyslilam ;p

    OdpowiedzUsuń
  13. DD mnie nie kusi,miałam wersje CC tylko zieloną.

    OdpowiedzUsuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger