SKIN CHEMISTS - COLDTOX® FACIAL SERUM


Na początku chciałabym Wam bardzo podziękować za komentarze, za maile, wiadomości z życzeniami urodzinowymi i za słowa wsparcia po moim poście przemyśleniowym ( dla tych którzy przegapili - KLIK ). Mimo iż nie znamy się osobiście, to jednak dużo dla mnie znaczy, tyle ciepłych słów. Dobre z Was duszyczki. Dziękuję!

No ale żeby się nie roztkliwiać, wracam do konkretów..
Ponad pół roku temu mogłyście na moim blogu poczytać o WITAMINOWEJ BOMBIE Skin Chemists. Dziś przychodzę do Was z recenzją kolejnego kosmetyku tej Firmy, który zachwycił mnie od pierwszego użycia. Rewelacja!


Kosmetyk stworzony specjalnie dla tych kobiet, które zauważyły objawy starzenia się skóry i pragna przywrócić jej zdrowy wygląd i młodzieńczy blask.

- widoczne odmłodzenie i ujędrnienie skóry
- doskonałe nawilżenie i ochrona przed szkodliwymi czynnikami
- chłodzące ukojenie
- odżywienie, odświeżenie i zmiękczenie naskórka




Skład:
AQUA (WATER), POLYSILICONE-11, GLYCERIN, MALTODEXTRIN, SODIUM POLYACRYLATE, BENZYL ALCOHOL, BUTYLENE GLYCOL, HYDROGENATED POLYDECENE, SALICYLIC ACID, CREATINE, PHENOXYETHANOL, MENTHOL, PARFUM (FRAGRANCE), MACROCYSTIS PYRIFERA EXTRACT, LAURETH-12, COLLAGEN AMINO ACIDS, ALCOHOL, MENTHYL LACTATE, HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, SODIUM HYALURONATE, PVP, DISODIUM EDTA, TRIDECETH-6, DEHYDROACETIC ACID, LECITHIN, CARBOMER, BENZYL SALICYLATE, ETHYLHEXYLGLYCERIN, HEXYL CINNAMAL, POLYSORBATE 20, LIMONENE, POTASSIUM SORBATE, CHLAMYDOCAPSA EXTRACT, PALMITOYL TRIPEPTIDE-1, PALMITOYL TETRAPETIDE-7

Śnieżne algi - chronią, oczyszczają i odmładzają skórę, przedłużając życie jej komórek
Woda z lodowca - krystalicznie czysta, doskonale nawilża i odżywia
Morski kolagen - ujędrnia skórę i uelastycznia ją, wygładzając zmarszczki i zmniejszając ich widoczność
Corum 9230 - daje natychmiastowy efekt chłodzenia, który koi zmęczoną i podrażnioną skórę
TegoCosmo C100 - to naturalna pochodna aminokwasu o działaniu rewitalizującym komórkową przemianę materii i wspierającym ochronę skóry
Gransil EP-9 - zmiękcza skórę, pozostawiając ją matową i wygładzoną - bez śladu drobnych linii i zmarszczek



Opakowanie: opakowanie zewnętrzne jest bardzo proste - zwykły biały kartonik, jakby z kredowego papieru z nazwą kosmetyku, logo firmy - wszystko w kolorze srebrnym. Jest prosto, elegancko. Lubię to! W środku znajdziemy szklany słoiczek ze srebrną zakrętką. Nadal jest bardzo prosto, bez zbędnych udziwnień.Serum dodatkowo zabezpieczone jest plastikową przykrywką - ja zdecydowanie bardziej wolałabym coś co jest na półtrwale przyczepione do opakowania, tak by kupując kosmetyk mieć milion procent pewności, że nikt przede mną nie zaglądał do słoiczka. Ale to jakie mój fiź.

Pojemność: 25ml

Cena: 299,99zł ( sklep )



Moje Wrażenia:
Zacznę najpierw od kilku słów dotyczących zapachu i konsystencji tego kosmetyku.
Lekko przezroczysta, żelowa konsystencja bez problemu daje się rozprowadzić na skórze. Zaskakuje tylko fakt, że w kontakcie ze skórą serum robi się jakby bardziej gęste i lekko silikonowe. Coś jak typowe silikonowe bazy pod makijaż. Wiecie na pewno jakiego typu konsystencję mam na myśli.
Zapach jest dość ciekawy. Pachnie słodkawo, podobnie do wysoko półkowych kremów, ale pod koniec mocno wyczuwalna jest nuta słodkiego mentolu - coś jak miętowa guma do żucia. Dziwne strasznie ale dość przyjemne.
Kilka słów na temat aplikacji już było, więc pora na moje wrażenia.
Serum aplikuje się bez problemu, zaskakująco szybko się wchłania. Już kilkanaście sekund po nałożeniu na twarz, nie ma po nim śladu. Wchłania się do zera, pozostawiając na skórze lekko silikonową, mocno matującą warstwę. Przyznam, że tym matem byłam zaskoczona - ale bardzo miło!
Ale cały hardcore zaczyna się tuż po wchłonięciu się serum. Najpierw czujemy delikatny chłód, który z każdą sekundą staje się coraz intensywniejszy, tak że przy apogeum mamy wrażenie pieczenia. Przy pierwszym razie - oczywiście poleciałam od razu do lustra, ale te pieczenie to nie było podrażnienie skóry. Nie było śladu po żadnej reakcji alergicznej, żadnego zaczerwienienia. Kilka chwil i same pieczenie również znika. 
Dzięki serum skóra nie dość, że jest kompletnie matowa to dodatkowo robi się wyjątkowo gładka, rozświetlona. Wygląda zdecydowanie lepiej, zdrowiej. Aż miło na siebie popatrzeć.
Mało tego, mam wrażenie i śmiem twierdzić, że skóra robi się bardziej elastyczna, jakby czymś wypełniona.
Warto również wspomnieć o jednoczesnym, bardzo mocnym nawilżeniu. Nie ma mowy o przesuszeniu skóry, nieprzyjemnym napięciu.




Wiem, że krem nie kosztuje mało..ba..jak większość świetnych kosmetyków o natychmiastowym efekcie. Ja jestem zachwycona jego działaniem i na pewno będę używała go regularnie ale dość oszczędnie, jednocześnie odkładając na kolejny. Jak dla mnie warto..

A czy Wy macie jakieś kosmetyki, które Waszym zdaniem zdecydowanie za dużo kosztują a jednak je kupujecie i używanie, bo zachwycają Was swoim działaniem? Ciekawa jestem co to za cuda..

( informacje dotyczące kosmetyku i jego składu pochodzą ze strony SKIN CHEMISTS POLAND )

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA

10 komentarzy:

  1. Ładne opakowanie, a i sam krem wygląda całkiem zachęcająco :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Za niektóre kosmetyki warto zapłacić więcej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś czuję, że to produkt dla mnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś czuję, że to produkt dla mnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie slyszalam o nim , ale brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Krem prezentuję się rewelacyjnie.
    Skin Chemists Killer podarowałam mamie i jest bardzo zadowolona z działania
    :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie cena zwala z nóg ale widzę, że efekty są tego Warte. Na początku myślałam, że faktycznie jakaś reakcja alergiczna Cie dopadła ale odetchnelam z ulga jak napisałaś, że to zamierzone działanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. mega luksusowe opakowanie :-) krem idealny dla moich zmarszczek na czole :P

    OdpowiedzUsuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger