BLONDIE TYLKO DLA BLONDIE? - LILY LOLO


Witajcie!
Dziś przychodzę do Was z recenzja pierwszego z kosmetyków Lily Lolo jakie do mnie trafiły - będzie o podkładzie SPF15.
Dzięki nieocenionej pomocy Pani Aleksandry, udało nam się dobrać idealny kolorystycznie podkład dla mnie. I tak właśnie trafił w moje ręce podkład w kolorze BLONDIE. A do pomocy przy aplikacji - pędzel Super Kabuki.



"Podkład mineralny o jasnym odcieniu ze zbalansowanym kolorytem dla jasnej cery. Posiada naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 15. 
- nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, wypełniaczy, syntetycznych substancji zapachowych i konserwantów
- jest bezzapachowy
- zawiera naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 15
- jest wodoodporny i niezwykle wydajny
- lekka, jedwabiście gładka konsystencja
- dzięki możliwości aplikacji kilku warstw zapewnia doskonałe krycie, przy czym jednocześnie pozwala skórze oddychać
- nada promienny wygląd Twojej cerze: podkłady mineralne Lily Lolo odbijają światło zmniejszając tym samym widoczność drobnych zmarszczek i przebarwień
- 100% naturalny
- może być używany przez wegetarian i wegan



Opakowanie: wszystkie opakowania kosmetyków Lily Lolo są takie same - różnią się tylko wielkością. Jest prosto, minimalistycznie - a zarazem elegancko. Podkład otrzymujemy w białym kartoniku z czarnym logo Firmy. Wnętrze kartonika jest czarno-białe. W środku znajdziemy słoiczek z mleczno-białego plastiku z czarną zakrętką. Dwukolorowo, w tym samym prostym klimacie. Mnie ujmuje tego typu design. Słoiczek w środku ma sitko, na połowę szerokości - bez problemu daje sie wydobyć, odsypać potrzebną ilość samego kosmetyku.

Pojemność/Cena:
10g w 40ml słoiczku - 72,90zł
0,75g w słoiczku - 10,90zł



Sposób aplikacji:
( tu będę podpierać się opisem, który otrzymałam od Lily Lolo )
"Podkład mineralny aplikujemy na dobrze nawilżoną skórę. Jeżeli krem nie nawilża odpowiednio naszej skóry, kosmetyki mineralne nie będą prezentowały się dobrze."
Przyznam szczerze, że nie wiedziałam o tej kwestii. Używałam zawsze zwykłego codziennego kremu. Zauważyłam jednak, że przy użyciu kremu solidnie nawilżającego i po jego solidnym wchłonieciu się - rzeczywiście podkład mineralny wygląda na twarzy zdecydowanie lepiej. Stapia się z nią, nie ma efektu pudrowości.

Odnośnie samej aplikacji.
"Najbardziej niezawodny, czyli na sucho przy użyciu pędzla kabuki. 
Sposób aplikacji zależy również od rodzaju skóry. W przypadku skóry normalnej, mieszanej i tłustej, zalecamy klasyczną formę aplikacji, wykonując koliste ruchy. Czynność aplikacji podkładu powtarzamy kilkukrotnie, do uzyskania oczekiwanego efektu (zazwyczaj 3-4 cienkie warstwy)."
Ja stosuję tę metodę. Początkowo próbowałam stemplowania ( opisanego poniżej ) - jednak kompletnie się to u mnie nie sprawdziło. Miałam wrażenie, że strasznie dużo podkładu zużywam, a on wręcz przykleja się do mojej skóry i warstwa podkładu na twarzy robi się zbyt "gruba". Kiedyś też myślałam, że wystarczy jedna solidna warstwa i podkład nałożony. metodą prób i błędów nauczyłam się, że zdecydowanie lepiej jest nałożyć nawet 3 cieniutkie warstwy ( dzięki temu możemy stopniować krycie ). Makijaż wtedy wygląda zdecydowanie lepiej.

W przypadku skóry suchej, naczyniowej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień, najlepiej jest aplikować podkład mineralny pędzlem kabuki wykonując krótkie, posuwiste ruchy z góry na dół. Można również delikatnie stemplować skórę pędzlem. Dzięki takiej formie aplikacji nie podrażniamy skóry włosiem pędzla (jest to bardzo delikatne włosie syntetyczne wysokiej jakości), jak również nie powodujemy mikro-złuszczania suchego naskórka.


Aplikacja podkładu mineralnego:
"Na spodek jednorazowo wysypujemy niewielką ilość produktu. Następnie "wmasowujemy" produkt w pędzel w taki sposób, aby proszek zupełnie zniknął ze spodka oraz z pędzla. Jeżeli pędzel "zanurzymy" w kosmetyku i strzepiemy nadmiar, nic to w zasadzie nie zmieni w kwestii pylenia. Najważniejszy punkt procesu nabierania produktu na pędzel to wmasowanie go do prawie całkowitego zniknięcia z pokrywki/spodka. Następnie opukujemy brzegiem pędzla o pokrywkę/spodek, aby to co zostało na włosiu spadło do pokrywki ( znikoma ilość).  Kolejny bardzo ważny krok to uderzenie podstawa pędzla o płaską powierzchnię, który sprawia, że kosmetyk osadza się głębiej we włosiu, dzięki czemu nie występuje problem pylenia kosmetyku. Pędzel kabuki jest idealnym do tego narzędziem."
Ja dodatkowo na sam koniec, używam jeszcze wody termalnej albo hydrolatu pomarańczowego tak by lekko nawilżyć nałożony podkład. Mam wrażenie, że lepiej się wtedy stapia ze skórą i lepiej się jej trzyma przez cały dzień.


Moje Wrażenia:
Podkłady mineralne, w ogóle mineralne kosmetyki mnie ciekawiły. Niesamowite było dla mnie to, że proszek może dać mi podobny, a nawet lepszy efekt niż tradycyjne kosmetyki do makijażu. Dlatego z coraz większą chęcią poznaje je bliżej.
Podkład Blondie okazał sie być wręcz idealnie dobrany kolorystycznie do mojej karnacji. Nie jest ani różowy ani żółty - wydaje się być bardzo neutralny kolorystycznie.
Jest bardzo delikatny dla skóry - nie podrażnia i co najważniejsze - nie zapycha! Nie ma obaw, że na skórze pojawią nam się mało estetyczne podskórne gulki.
Wypróbowałam go od jednej warstwy, gdy potrzebny był mi lekki makijaż na szybko, aż po 3 - gdy chciałam ukryć swoje problemy skórne ( i to Wam pokażę na poniższych zdjęciach ).
Dodatkowo - zaskakująco dobrze utrzymuje się na skórze - fakt, po kilkunastu godzinach nie wygląda już idealnie ( ale który podkład wygląda? ) ale nadal trzyma sie skóry. Według mnie najlepszy efekt jest od mniej więcej 40 minut od nałożenia do 5-6 godzin. Makijaż wygląda nieskazitelnie. Skóra jest gładka, rozświetlona - wygląda zdrowo.

Osoby wrażliwe proszone są o wyłączenie strony znaczkiem X w prawym górnym rogu.
Piegi, zaczerwienienia, rozszerzone pory - w ostatnim czasie moja skóra naprawdę przechodzi kryzys i aby być w stanie zaakceptować jej wygląd potrzebny był mi makijaż, który co ukryje.
Poniższe zdjęcia są idealnie surowe - bez żadnej obróbki, podświetleń i rozświetleń. Pierwsze zdjęcie pokazuje moją skórę bez żadnego makijażu, bez bazy. Drugie zdjęcie to 3 stopnie krycia. Starałam się by różnica na zdjęciach była jak najbardziej widoczna.
Widzicie różnicę? Bo ja jestem zachwycona.



Ja jestem bardzo zadowolona z działania tego podkładu i z efektu jaki mogę otrzymać przy jego stosowaniu. Ukrywa zaczerwienienia, wyrównuje koloryt, wygładza skórę. Nie ma efektu pudrowości. Wygląd twarzy jest bardzo naturalny, nie ma efektu maski.
Czego moge chcieć więcej?

A Wy stosujecie minerały? Macie jakieś swoje ulubione, godne polecenia? A może to właśnie Lily Lolo jest Waszą ulubioną marką?

Z CIEPŁYMI POZDROWIENIAMI
OLA

17 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Przyznam, że ja jestem bardzo zadowolona z tych kosmetyków i na pewno zaprzyjaźnię się z nimi bliżej. Miałam np próbkę bronzera Waikiki - okazało się, że mam możliwość odkupienia go od innego blogerki i bez zastanowienia zrobiłam to i czekam teraz grzecznie na przesyłkę :)

      Usuń
  2. Wygląda bardzo przyjemnie. Zaciekawiłaś mnie tym produktem, bo ja osobiście tej akurat firmy nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jej ale super krycie, jestem pod ogromnym wrażeniem. marki niestety nie znam bo nie miałam okazji nic wypróbować, ale ten puder sprawdziłby się u mnie idealnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu - polecam. A na stronie można kupić próbki by poznać kosmetyk i dobrać odpowiednio odcień.

      Usuń
  5. Ja zamówiłam kolor Warm Peach, ale odcień Blondie dostałam w próbeczce. I jak się okazuje to on idealnie stapia się z moją cerą. Choć jestem ciemną szatynką. Następnym razem na pewno sięgnę po niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Blondie jest taki najbardziej neutralny i mam wrażenie, że to kolor idealny dla polskich kobiet, które w większości są raczej bladolice.

      Usuń
  6. Zużyłam dwa opakowania podkładu. Ostatnio kupiłam go znów, po zmianie szaty graficznej. No i nie wiem czy zmieniali coś w składzie, czy moja skóra oszalała (a moim zdaniem wygląda lepiej niż kiedyś). Podkład jest okropnie widoczny na twarzy, taki efekt biszkopta, no dramat. Zamówiłam miniaturki pudrów, bo gdzieś wyczytałam, żeby aplikować podkład na puder no i spróbuję. Nie pomagało mi też spryskiwanie twarzy wodą termalną :/ Próbowałam na dwóch różnych kremach i efekt tak samo nieciekawy. Jestem załamana bo kiedyś ten podkład wyglądał cudnie na mojej twarzy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak działały i wyglądały na twarzy wcześniejsze "wersje" kosmetyków, dopiero poznaję produkty tej marki i jak narazie jestem z nich zadowolona.

      I wierzę Ci, że możesz być niezadowolona, szczególnie, że początkowo byłaś zachwycona. Ja tez tak czasami mam - jakiś kosmetyk idealnie mi podpasuje, a później firma cos zmieni a ja pluję sobie w brodę, że nie zrobiłam zapasu pierwszej wersji.

      Usuń
  7. Nie umiem używać kosmetyków mineralnych :( i nawet nie będę więcej próbować, bo to chyba nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo..ja też tak myslałam na początku ale to chyba kwestia próbowania, próbowania i człowiek się przekonuje.

      Usuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger