ZAPACHOWO...


Przepraszam, że Was, bloga tak ostatnio zaniedbuję..Niestety w moim życiu tyle się dzieje, że czasu brakuje mi na wszystko i przestaję ogarniać to co się dzieje. Nienawidzę takich momentów w moim życiu. Jestem osobą twardo stojącą na ziemi, która potrzebuje, musi mieć pełną kontrolę nad swoim życiem, nad tym co się dzieje. A tu niestety, dzieje się coś ze mną związanego nad czym nie mam żadnej kontroli..
Eh...pożaliłam się, potłumaczyłam - no ale ile można? Czas się ogarnąć i zebrać do kupy!

Dziś zapraszam Was na dość długi post, po raz kolejny o zapachach. Będzie o pewnej perfumerii internetowej, o wodach toaletowych - a to wszystko z odrobina prywatnych wstawek.
Przyszykujcie sobie popołudniową kawkę z mlekiem ( chyba już pora, prawda? ) i zapraszam do czytania.

Gdybym chciała mieć w wersjach oryginalnych, prosto z perfumerii, te zapachy, które mi się podobają - puściłabym męża ( i jeszcze 3-ech ) z torbami. Nie ma co kombinować - nie stać mnie na zakup 10-15 opakowań oryginalnych perfum, których cena, za buteleczkę, liczona jest w setkach. A lubię mieć różne zapachy, często je zmieniać. Mam na półce markowe zapachy, mam perfumy z sieciówek kosmetycznych i nie dawno pojawiły się na niej również odpowiedniki/zamienniki - jak zwał tak zwał.


Z asortymentu Perfumerii Neness wybrałam sobie 6 zapachów, z czego 1 męski i to właśnie o nich chciałabym Wam dziś opowiedzieć kilka rzeczy. Zanim jednak przejdę do samych zapachów..
Perfumy kupujemy w szklanej fiolce z atomizerem, a całośc umieszczona jest w kartonowej szufladce. Ceny zapachów wahają się między 10-12zł za 22ml.



Na stronie internetowej zapachy ponazywane są oryginalnymi nazwami perfum dostępnych w perfumeriach - wszędzie jednak ( nawet na ulotkach ) zaznaczone jest, że "Wszystkie użyte nazwy produktów są zastrzeżonymi znakami towarowymi, użyto ich wyłącznie w celach informacyjnych i porównawczych oraz do nakreślenia linii zapachowych naszych perfum." Prosta i wyraźna informacja, że produkty Perfumerii Neness to nie podróbki a nazwy podane są do przybliżenia naszym nosom, rodzajów zapachów ( nie każdy np umie świetnie odczytywać opisywane zawsze nuty zapachowe ). Ani na opakowaniach ani na samych fiolkach nie ma nigdzie podanych nazw - ani oryginalnie brzmiących ani lekko przekształconych - tylko numerki na korkach.
Co do samych opakowań raczej nie mam zastrzeżeń - atomizery działają jak powinny, nic się nie przycina i nie cieknie. Okazało się jednak, że szkło jednej z fiolek, jest baaardzo kruche. Opakowanie ( kartonik + fiolka ) spadło mi na parkiet z wysokości około metra i strzaskało się w szklane drobinki. Perfumy rozlały się po opakowaniu i parkiecie i czuć je było w całym domu przed dobre 2-3 dni. Całe szczęście, że zapach należał do jednego z moich ulubionych, a pozostali domownicy musieli po prostu zaakceptować perfumeryjne aromaty w domu.

Zapraszam Was teraz na kilka słów o każdym z pojedynczych zapachów.
I zacząć chciałabym od tego jedynego - męskiego.


Numerek 49, z linii Dior - to zapach przypominający kultowego Fahrenheita. Już od dłuższego czasu namawiam męża na zakup dużego opakowania oryginału. On jednak przekonania do tego zapachu nie ma i powiedział, że nie zdecyduje się na zakup drogich, markowych perfum do których wcale a wcale nie jest przekonany. I jak tu go przekonać? Fahrenheit to chyba jedyne perfumy męskie, które rozpoznam wszędzie. Jedyne perfumy, które powodują, że rozglądam się naokoło, gdy tylko je czuje. Uwielbiam ten mocny zapach, z mocno wyczuwalną bergamotką i drzewem cedrowym. Niektórzy mówią, że te perfumy pachną jak mocny czarny pieprz połączony ze świeżnym ogórkiem. Idealnie pasuje do panów z mocno męskim typem urody. To idealny zapach dla pewnego typu urody: mocno zarysowanej linii żuchwy, ciemne włosy, lekki zarost. Wypisz wymaluj mój małżonek. Tylko dlaczego on się do tego Fahrenheita nie chce się przekonać? Zamówiłam więc z Neness fiolkę z zapachem podobnym do tego wcześniej wspomnianego, diorowego. Podrzuciłam mężowi i czekałam na reakcje. Zapach używany dużo i często powoli sięgna dna. Chyba mu podpasował? A ja..cóż będę ukrywać - mam w domu w końcu zapach który uwielbiam najbardziej na świecie. I w gruncie rzeczy perfumy Neness prawie w ogóle nie różnią się od oryginału, oprócz tego że zapach bergamotki jest zdecydowanie mocniejszy i intensywniejszy, same perfumy sprawiają wrażenie bardziej pieprzowych. Ale ja to lubię :)

O męskim zapachu co miałam do napisania to napisałam - czas jednak to co pewnie najbardziej interesuje babeczki - zapachy damskie.


Na tapecie pierwsza fiolka z zapachów damskich - numerek 50, który miałbyć podobny do mojego najukochańszego zapachu, zapachu moich lat nastoletnich, zapachu, który jest ze mną od conajmniej 15 lat. J'adore.
O tym zapachu wspominam Wam chyba za każdym razem jak piszę o moich ukochanych perfumach, zapachach. Wiem, wiem - monotematyczna jestem w tej kwestii. Chcecie jeszcze raz o tym przeczytać? Tak pachnie moja Mama, te perfumy podkradałam jej jako nastolatka - spryskiwałam się nimi jak szalona i szybko wychodziłam z domu zanim Mama zorientowała się ile na siebie wylałam. Intensywny słodki zapach, ciepły, otulający. Myślę, że idealny zapach dla kobiety dorosłej, dojrzałej - raczej nie dla nastolatki. Zapach Neness nie jest idealnym odwzorowaniem oryginału - zdecydowanie mocniej wyczuwalne są białe kwiaty, róże. Perfumy są delikatniejsze, subtelniejsze a mimo tego dalej słodkie więc idealnie wpasowują się w moje ulubione nuty zapachowe.

Mam jeszcze 2 zapachy podobne do Diora, które też chciałabym Wam pokazać i opowiedzieć o nich.


Numerek 134 ( inspirowany Dior Addice Eau Delice ) to ten niestety, który niefortunnie stłukł mi się dosłownie kilka minut po zrobieniu zdjęć, to ten, którego aromat rozchodził się po domu jeszcze przez kilka dni po stłuczeniu fiolki. Niestety nie nacieszyłam się nim za długo a okazł sie być bardzo "moim" zapachem - ciepłe, słodko-owocowe z lekką nutą kwaskowości. Lekko pudrowe.



Kolejnym zapachem o którym chciałabym Wam powiedzieć jest zapach numer 102 ( zapach inspirowany Dior Addict ). Wg mnie nie jest to lekki, codzienny zapach. Intensywny a jednocześnie otulający - idealny dla kobiety o mocnym charakterze, twardo stąpającej po ziemii. Zapach należy do kwiatowej grupy zapachów - i wg mnie najbardziej wyczuwalny jest akcent jaśminu, wanilii, białych kwiatów - lilie (? ). Od pierwszego kontaktu wiedziałam, że to jest to i że świetnie zgram się z tymi perfumami.

Na koniec zostawiłam sobie do pokazania Wam dwa zapachy, których kompletnie nie znam w oryginale. Będzie to numerek 007 i 150. Pierwszy z nich podobno inspirowany jest Armani Diamonds, drugi to coś jak Moschino I Love Love.


Słodki, jak dla mnie zapach do noszenia na codzień. Nie jest to ciężki, otulający aromat, który nadaje się tylko na wieczorową porę. Słodki a zarazem z wyczuwalną kwaskowatą nutą. Wyczuwalm w nim maliny, różę i co mnie bardzo mile zaskoczyło - konwalię. Mogłabym tak pachnieć na codzień.

I na koniec - ostatni z zapachów.


 To ładny zapach ale ciut nie mój. Kwiatowo - owocowy ale z mocno wyczuwalną cytrusową nutą. I to właśnie te cytrusy ( pomarańcza? może grejpfrut ) to nie dla mnie. Ja wolę zdecydowane słodkości. A tu jest kwaskowato, może nawet lekko cierpko. Ale są osoby, które lubią tego typu klimaty i wtedy ten świeży, cytrusowy zapach może się okazać być idealnym towarzyszem słonecznej, letniej pogody.

To tak w wielkim skrócie, moje spostrzeżenia o kilku zapachach.
A Wy macie jakieś swoje perfumy no.1? Czy coś z tego wpasowałoby się w moje ulubione klimaty?

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA

21 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Poznaj :) Warto, szczególnie, że nie kosztują wiele.

      Usuń
  2. Mam kilka tych perfumek, ale powoli mi się kończą, więc na pewno zamówię więcej. Zainteresowałaś mnie odpowiednikiem Armani Diamonds - po Twoim opisie wnioskuję, że mogłyby mi się spodobać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polubiłam ostatnio takie niewielkie pojemności zapachów - mam możliwość częstej zmiany :)

      Usuń
  3. ile zapachów, wszystkie słodkie i kobiece przyjęłabym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodkie i kobiece - takie jak lubię najbardziej :)

      Usuń
  4. Lubię takie małe opakowanka. Można wrzucić do torebki i w ciągu dnia dać sobie chwilę relaksu z ulubionym zapachem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodzi! A przy tym mała pojemność sprawia, że zapach nam się nie nudzi.

      Usuń
  5. Lubię takie opakowania do torebki,przejrzę ofertę ,bo cenowo fajnie stoją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem na jaki zapach się zdecydujesz?

      Usuń
  6. No tak oryginały często mają ceny nie do przeskoczenia. A takie małe flakoniki fajnie nosić w torebce. Szkoda, że zapach 134 poległ skoro tak Ci się podobał. Ja też lubię pudrowe zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj strasznie ubolewałam nad tym, że mi sie stłuk :(

      Usuń
  7. Wolę jednak oryginał, albo tester ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieję, że wszystko w Twoim życiu pozytywnie się poukłada. Też zawsze chcę mieć nad swoim pełną kontrolę. Ja oryginalne perfumy kupuję od czasu do czasu. Może dwa falkony w roku + jeden na prezent dla chłopaka z jakiejś okazji. Często sięgam po zamienniki bo wiadomo, że różnica w jakości jest niewielka ale w cenie olbrzymia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Żanetko. Ja również mam nadzieję, że w końcu wszystko będzie tak jak być powinno.

      Usuń
  9. właśnie sobie zamówiłam 3 zapachy :) uwielbiam takie mniejsze formy, bo mi się do torebki mieszczą :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Numerek 134 ( inspirowany Dior Addice Eau Delice ) jest świetny! Szkoda, że Ci się stłukł bo pachnie bajecznie i bardzo długo utrzymuje się na skórze. Ja już którąś fiolkę z rzędu mam z tym zapachem, to moj ulubiony :)

    OdpowiedzUsuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger