MYĆ CZY NIE MYĆ? OTO JEST PYTANIE..


Witajcie!
Post pisany na świeżo, tuż po tym jak pewne sytuacje skłoniły mnie do zastanowienia się nad pewną kwestią. Obiecuję, że będzie krótko, ale dajcie znać co myślicie w tym temacie - tylko szczerze :)
Dziś nie będzie recenzji żadnego produktu, tylko kilka moich spostrzeżeń, może pytań do Was. 
Ale zacznę od początku..

Spotkanie z dawno niewidzianą koleżanką. Kawa i mnóstwo tematów do omówienia. W pierwszej kolejności oczywiście co u kogo z "dawnych" czasów słychać, co i jak u nas. A na koniec..No cóż jak matka z matką się spotka to zawsze rozmowa zejdzie w końcu na temat dzieci. No i się zaczęło..
A które przedszkole? A co w ofercie? A jakie sposoby na niejadka? A jak z chorobami? No taka normalna wymiana doświadczeń między matkami.. Normalna dopóki nie zesżło na temat higieny osobistej i pielęgnacji dziecka. Jak tylko temat się zaczął - przeczuwałam w kościach, że skończy się to niezbyt ciekawie.. I chyba to moja wina, bo to ja zaczęłam w ogóle temat..

Od urodzenia mojej córki staram się dbać o jej czystość w szczególny sposób. Miesiące spędzone w szpitalu sprawiają, że człowiek przenosi pewne nawyki do domowego życia.  Mydło antybakteryjne ( np. Dettol, Carex, Protex ) na co dzień, żel antybakteryjny ( dezynfekcja rąk - tu sprawdzają nam się sławne B&BW ) zawsze przeczepiony do torebki, w torebce opakowanie chusteczek nawilżających. I to wszystko po to by utrzymać ręce w jak największej czystości. Nie ma co się oszukiwać - ręce, przede wszystkim u dzieci, to idealne źródło przenoszenia różnych bakterii. Przedszkole, place zabaw, piaskownica.. No matka wariatka ze mnie jeśli chodzi o tę kwestię, ale uwierzcie mi, że wcale nie bezpodstawnie. Kwestie zdrowotne wymuszają to na mnie.

JAK MYĆ RĘCE, źródło: dpkubuspuchatek.com
Pampers zawsze zmieniony za wcześnie niż za późno, paznokcie zawsze obcięte, włoski umyte i uczesane, zęby od maleńkości szorowane. No i dochodzimy do tego mycia i to clou całej sprawy. O ile koleżanka kwestię zachowania czystości rąk i mój matczny fiź, jakoś przełknęła ( chociaż miałam wrażenie, że chce się popukać w czoło ) o tyle ściełyśmy się w kwestii kąpieli. A może raczej nie samej kąpieli a jej częstotliwości.

Od urodzenia, codziennie wieczorem - musi być kąpiel, nie ma że boli. Dziecko też się poci, bawi sie na podłodze, w domu mamy kota ( co prawda nie wychodzi na zewnątrz, ale to jednak zwierzak ), jest pampers i dużo by tak wymieniać.
No i nieopatrznie jakoś tak wyszło, że powiedziałam, że nie rozumiem rodziców, którzy codziennie obmyją dziecko a porządna kąpiel i mycie - raz w tygodniu. Zamiast sie ugryźć w język to jeszcze dodałam, że to od małego uczenie dziecka bycia brudasem i że to wszystko wylezie podczas bycia dorosłym. Wsadziłam kij w mrowisko..mrowisko pełne czerwonych mrówek. I czego się dowiedziałam? Że dziecka nie można myć codziennie, bo to nie zdrowe, że flora bakteryjna, że narażanie dziecka na chemię, że niszczę jej naturalną warstwę ochronną ( czego? chyba brudu.. ).. Aż mnie zgięło jak to wszystko usłyszałam..
Pominę już dalszą część rozmowy bo to nie ma żadnego znaczenia..
Nie pierwszy raz spotykam się z tego typu opiniami i zachowaniami. Zresztą w codziennym życiu "czuć" kto wyznaje podobne zasady.
Ale wróciłam do domu i zaczęłam się zastanawiać czy to ze mną jest coś nie tak? Czy to ja mam jakiegoś fizia na punkcie czystości? Może przesadzam i powinnam odpuścić? A może wręcz przeciwnie?
Ja jestem pewna, że dobrze robię. Mam świadomość czym może grozić brud i brak odpowiedniej higieny. I wiem, że dzięki pewnym zachowaniom wdrażanym już w dzieciństwie, do końca życia moje dziecko będzie miało wdrukowane jak należy odpowiednio o siebie dbać.

Ale ciekawi mnie Wasze zdanie. Ciekawa jestem czy uważacie, że nie należy dziecka za często myć? Czy wręcz przeciwnie: im czyściej tym lepiej? Będę wdzięczna za Wasze komentarze i opinie w tej kwestii.

POZDRAWIAM
OLA

17 komentarzy:

  1. Ja to w sumie nie kąpiè młodego codziennie. Co 2-3 dzien. A na codzień obmywam pieluszką.
    Higienę rąk trzeba zachować u nas wysoką ze względu na rurkè.
    Jak był mniejszy i biegał to kąpiel lub prysznic codziennie za to nie szalałam tak z antybakteryjnymi żelami do rak. Z jakimiś bakteriami dziecko musi miec kontakt.
    U nas na osiedlu jest jeden mały chłopczyk. Ślicznie ubrany, czyściutki i... Nieszczęśliwy. Nic nie moze robic " bo sie pobrudz"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście ja pozwalam się dziecku brudzić - natomiast dbam o to by po skończonym "czasie na brudzenie" - dokładnie ją umyć i przebrać. Być może za mało szczegółowo to opisałam.

      Ania - sama piszesz, że jak Junior szalał i biegał to myłaś go solidnie codziennie. Wyobrażasz sobie by po całym dniu w piaskownicy po prostu go obmyć i tak położyć spać? No bo ja nie bardzo..

      My ze względów zdrowotnych szczególnie dbamy o higienę. Być może trochę przesadzam, ale każdy kolejny pobyt szpitalny przeraża mnie coraz bardziej.

      Usuń
    2. Nie wyobrażam sobie zeby nie odświeżyć dziecka po całym dniu w piaskownicy np. Czy na placu zabaw.

      Usuń
  2. Uważam, że nie powinno się przesadzać z nadmiernym myciem u dzieci :) Zarazki to nie koniec świata! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie też tak uważam. Natomiast w przypadku mojego dziecka dbam o to szczególnie ze względów zdrowotnych.

      Usuń
  3. Niemowlę to inna para kaloszy - musi być czyściutkie i nie ma zmiłuj. W przypadku dzieci w wieku okołoprzedszkolnym, zawsze wyznawałam zasadę, że nie ma co przesadzać z szorowaniem i sterylnością. Dziecko musi wyrobić sobie barierę ochronną przed wszelkiej maści zarazkami. Szorując je i "sterylizując" nie pomożemy organizmowi na to. Niedaleka droga do osłabienia odporności i zwiększenia podatności na wszelkie choroby i infekcje. Nie ma to nic wspólnego z niedomyciem czy zapuszczeniem higienicznym. To dwie różne rzeczy.
    Moje dzieci szły na plac zabaw i szalały. Upaprane niemiłosiernie, zakurzone, często wytaplane w błocie ;) Brudasami jednak nie byli, bo po powrocie do domu kąpiel i wymienione przez Ciebie rytuały gwarantowane. Nie biegałam jednak za nimi, żeby ręce umyć, nie pilnowałam, żeby broń Boże nie dotykali brudnymi rączkami twarzy, etc.
    Takie postępowanie zawsze uważałam za zdroworozsądkowe. Wystarczyło spojrzeć na znajome pielęgniarki, które z powodu częstego mycia rąk miały kłopoty ze skórą i wszelką odpornością.
    Po prostu, jak we wszystkim, musi być umiar :) a brudne (na podwórku czy podczas zabawy) dzieci to szczęśliwe dzieci ;)

    Te zasady jednak nie dotyczą dzieci, które w jakiś sposób mają kłopoty zdrowotne. Wtedy taka szczególna dbałość o higienę jest konieczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiaczku - zgadzam się ze wszystkim co napisałaś.
      Podobno "brudne dziecko to szczęśliwe dziecko". Chociaż też nie ma co przesadzać w drugą stronę.

      Jednak tak jak wspomniałaś na końcu swojego komentarza - są sytuacje wyjątkowe, gdzie kwestia zachowania odpowiedniej higieny jest priorytetem.

      Usuń
  4. Ostatnio przeczytałam w internecie sporo wypowiedzi o tym , że nadmierna higiena szkodzi bardziej niż brud, po części się z tym zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ze względów zdrowotnych muszę szczególnie o to dbać u swojego dziecka.

      Ale np nie rozumiem sytuacji, gdzie rodzice dziecko kąpią raz na tydzień np - dla mnie to absurd.

      Usuń
  5. Dziecko trzeba myć dokładnie i uczyć je czystości, codzienna kąpiel to jest mus. Nie popieram natomiast nadmiernego (podkreślam: nadmiernego) utrzymywania w sterylności i używania zbyt mocnych odkażaczy, np te wszystkie bio-bójcze mydła, bo w dużych ilościach to wcale nie jest zbyt zdrowe.

    Moja znajoma niestety wyznaje zasadę, że dziecko myje się co pare dni (!!!!). Niestety ona i jej mąż też się do tej reguły stosują sami, masakra. A z pozoru inteligentni, wykształceni ludzie... i brudasy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mycie dziecka czy siebie co pare dni? Nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak miałabym się np nie myć przez 3 dni..Brrr..Aż mnie dreszcze przechodzą.

      A co do nadmiernej czystości - może gdybym nie musiała ze względów zdrowotnych to może i bym tak z tym nie szalała..

      Usuń
    2. Siebie myją jeszcze rzadziej niż dziecko. Niestety byłam kiedyś na dłużej u nich w domu i naliczyłam 6 dni... Brrr.

      Usuń
    3. Nie no...taka sytuacja jest juz kompletnie absurdalna..Nie do zrozumienia dla mnie.

      Usuń
  6. Hmmm nie mam dzieci, więc nie wiem czy moja opinia się liczy. Jednak na przykładzie mojej kuzynki, która urodziła dziecko w Londynie mogę opisać jej przykład. W szpitalu powiedzieli jej, żeby nie kąpała dziecka codziennie, a je obmywała wiadomo buzia, rączki i pupa. Faktycznie chodzi o filtr, który mamy na skórze. Córeczka kuzynki jest zdrowa, rozwija się wspaniale i nie ma żadnych skórnych problemów. Silne detergenty i sztuczne mydła są straszne :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jest też mnóstwo fajnych, naturalnych kosmetyków, które nie zaszkodzą małemu dziecku.

      Usuń
  7. Może też chodzi o składniki tych wszystkich żeli do mycia,mydeł itp.. mogą wywołać więcej szkody niż pożytku ale nie wyobrażam sobie żeby dziecko szczególnie teraz kiedy robi się ciepło i dzieciaki bawią się na dworze w piachu na trawie nie było myte

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciepło, pot, piasek, trawa..wszystko hurtem..Moim zdaniem solidne mycie konieczne.

      Usuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger