MARCHEWKA, PŁATKI OWSIANE... KOSMETYCZNE SZALEŃSTWO!


Witajcie Kochani!
Dziś chciałabym Wam pokazać ostatni, posiadany przeze mnie kosmetyk firmy Zielone Laboratorium. Przyznam, że chyba jego byłam najbardziej ciekawa i nie zawiódł mnie, bo okazał się być kosmetykiem całkiem innym niż wszystkie do tej pory mi znane. Pierwszy raz spotkałam się z takim kosmetykiem, innym w użytkowaniu, w działaniu.
Zapraszam Was na kilka słów na temat peelingu z marchewki i płatków owsianych. Ciekawe połączenie, prawda?


„Peeling solny przywracający skórze gładkość na bazie naturalnych olejów: słonecznikowego, marchwiowego i oliwy z oliwek. Peeling usuwa martwe komórki i wyrównuje koloryt skóry. Naturalne oleje ze słonecznika, marchwi oraz oliwek intensywnie natłuszczają i regenerują. Pobudza proces odnowy komórkowej i poprawia wchłanianie innych produktów kosmetycznych. 2-3 razy w tygodniu nałóż na suche lub zwilżone ciało.”


- zawiera masło shea, oliwę z oliwek, olej słonecznikowy i marchwiowy
- zawiera drobinki soli i płatki owsiane
- pachnie olejkiem grejpfrutowym i cynamonowym
- nie zawiera: PEGów, silikonów, olejów mineralnych, parabenów, sztucznych barwników
- produkt dla wegan – nie zawiera surowców pochodzenia zwierzęcego
- przy produkcji kierowano się zasadami etycznymi i nie został wykorzystany żaden człowiek ani zwierze
- kupując ten produkt wspierasz Fundację VIVA!

Skład:
SODIUM CHLORIDE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, GLYCERYL STEARATE, CETEARYL ALCOHOL, OLEA EUROPEA (OLIVE) FRUIT OIL, AVENA SATIVA (OAT) KERNEL MEAL, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, CITRUS GRANDIS (GRAPEFRUIT) PEEL OIL, TOCOPHEROL, DAUCUS CAROTA SATIVA (CARROT) OIL, CINNAMOMUM CEYLANICUM BARK OIL, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, EUGENOL, D-LIMONENE, LINALOOL, CINNAMAL

Opakowanie: prosty plastikowy słoiczek, zakręcany; bez zbędnych bajerów, krzyczących napisów obiecujących złote góry. Wspominałam już wcześniej o etykietach i samych opakowaniach produktów Zielone Laboratorium – czarne etykiety, najważniejsze informacje, czcionka, sam wygląd – mnie kupują jeśli o to chodzi. Podoba mi się tego typu dbałość o szczegóły, zachowanie takiej samej grafiki we wszystkich kosmetykach. Może zdjęcia tego nie oddają, ale wygląda to ładnie i estetycznie, a dodatkowo zrobione jest z takiego materiału, który nie niszczy się pod wpływem wody. Nie ma więc obaw, że po kilku użyciach, na półce w łazience, będzie stał słoiczek w obdrapaną etykietą.

Pojemność: 350g

Cena: 50zł ( dostępny na stronie Zielone Laboratorium )


Najciekawsze oczywiście na koniec – o moich wrażeniach i działaniu samego peelingu. A smaczek – czyli, to dlaczego ten kosmetyk jest całkiem inny niż do tej pory znane przeze mnie peelingi, zostawią na sam koniec.
Opakowanie popakowane po brzegi, dość gęstą ale jednocześnie tłustawą masą peelingową. Nie ma problemu z wydobyciem kosmetyku z opakowania. Na zdjęciach macie ledwo zaczęty kosmetyk, w tej chwili jestem mniej więcej w połowie opakowania i bez problemu wyjmuję peeling ze słoiczka.
Zapach – cóż dość ciekawy, nie każdemu może pasować. Zauważyłam, że to taki urok tych kosmetyków – ciekawe, warzywne zapachy. Jeśli któraś z Was miała jakiś kosmetyk Zielone Laboratorium – dajcie znać jak wrażenia zapachowe! No ale wróćmy do tego zapachu.. Producent zapowiada zapach olejku grejpfrutowego i cynamonowego. Przyznam, że nie wiem czy te olejki pachną tak samo jak grejpfrut czy cynamon, ja w tym kosmetyku wyczuwam jakąś kwaskowatą, może nawet lekko gorzkawą nutę ( i to właśnie może być ten grejpfrut ) i ...uwaga..marchewkę :) Jednak połączenie tych dwóch aromatów nie jest nieprzyjemne – ciekawe po prostu. Jeśli jednak, ktoś miałby wątpliwości czy to okaże się jego zapach – bez obaw, po wypeelingowaniu skóry nie zauważyłam by zapach osiadał na niej. Teoretycznie rzecz biorąc można normalnie użyć jakiegoś balsamu i nie ma problemu z „gryzieniem się” zapachów. Dlaczego teoretycznie? O tym na samym końcu.
Scrub świetnie sobie radzi z usuwaniem martwego naskórka, powoduje, że skóra robi się gładka i bardzo przyjemna w dotyku. Mimo ostrzeżenia producenta o możliwości wywołania podrażnienia – nic takiego się nie stało: zero podrażnień, zaczerwienienie tylko takie jak normalnie po tarciu, po peelingu skóry, bez reakcji alergicznych.
No i w końcu o tej najciekawszej rzeczy. Bo nikt nigdzie nie napisał, że ten peeling to peeling i masło w jednym. Po pierwsze peeling jest bardzo tłusty i plastyczny. Tak, tak – nie pomyliłam się. Wyjmując kosmetyk z opakowania jesteście w stanie ulepić z niego tłustą i bardzo miękką kluseczkę. Nigdy nie spotkałam się z aż tak tłustym produktem, by się lepił. No i najciekawsza rzecz – nakładam peeling na delikatnie zwilżoną skórę – ściera na skórek, jest super. Próbuję zmyć drobiny a okazuje się, że pod nimi kryje się jakby masełko ( duuużo ), które mogę wsmarować w skórę ( prawie do zera, ale trzeba się napracować w tej kwestii ) i zapomnieć o balsamie do ciała. Za pierwszym razem jak odkryłam co robi ten scrub to zastanawiałam się czy wszystko z nim w porządku. No bo, że jak to się nie da zmyć do samego końca i jeszcze zostawia mi coś takiego na skórze?! Ale teraz już wiem, że to co robi to samo dobro! Peelinguje a dodatkowo w prezencie daje nam masełko do wysmarowania ciała i nawilżenia skóry. W życiu nie spotkałam się z tego typu kosmetykiem. Jestem bardzo mile zaskoczona – myślę, że tego typu działanie może być idealne dla kosmetycznych leniuszków, dla których i peeling i balsamowanie to o jedną czynność za dużo :)

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA

17 komentarzy:

  1. Nie przepadam za takimi tłuściochami - mam mało radosne wspomnienia z używania otulającego peelingu Pat&Rub, który podobnie można było kluseczkować :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam peelingu Pat&Rub ale dzisiejszy bohater to mój peelingowy hicior. Nie spodziewałam się po nim kompletnie takiego efektu.

      Usuń
  2. Z tak ciekawym produktem jeszcze się nie spotkałam. Peeling i masło w jednym .No i ta marchewka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling rewelacja! Bardzo polecam zainteresowanie się nim :)

      Usuń
  3. ciekawe połączenie w takim razie. będę musiała kiedyś wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! I daj znać jak wrażenia. Ciekawa jestem czy będziesz nim tak samo zachwycona jak ja.

      Usuń
  4. Bardzo lubię peelingi wiec chętnie bym sie skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu masz i szorowanie i natłuszczenie w jednym.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Bo to jest ciekawy kosmetyk. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam :)

      Usuń
  6. Ach ta marchewka ... nie wiem czemu ale jakoś mnie przeraża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee tam..Nie szalej! W marchewce nie ma nic przerażającego :)

      Usuń
  7. Hmm na początku miałam się przyczepić do ceny - no ale dobra, pojemność większa niż standardowe 250 g, wegański i jeszcze to nawilżanie po zmyciu drobinek. No fajnie fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że fajnie i w ogólnym rozrachunku ta cena wcale nie przeraża :)

      Usuń
  8. mnie jakoś nie przekonuje to połączenie, ale może kiedyś się skusze i wypróbuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OO a dlaczego nie jesteś przekonana? Moim zdaniem to świetne rozwiązanie dla leniuszków :)

      Usuń
  9. Myślę, że polubiłabym go. Często nie chce mi się balsamować po kąpieli.

    OdpowiedzUsuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger