I CO NA NOWY ROK?

I CO NA NOWY ROK?


Witajcie Kochane!
Większość z Was pewnie szykuje się właśnie do wieczornych imprez, sięga po sprawdzone kosmetyki, prasuje kreacje, ewentualnie: stoi przy garach i resztkami sił stara się jeszcze ogarnąć dania przed przyjściem gości.

U nas dzisiaj ogromny spokój. Pierwszy raz od kilku lat spędzamy Sylwestra w swoim gronie. Tylko ja, mąż i córka. Będą pyszne przekąski, gry.. Chcemy nacieszyć się sobą.
Kończący się właśnie rok był dla nas trudny, ciężki, pełen stresu i nerwów. Chciałabym móc powiedzieć, że 2016 taki nie będzie. Ale wiem, że niestety to nie koniec ciężkiej drogi. Moja córka jest po bardzo ciężkiej operacji, a kolejna już lada moment. Powoli dochodzi do siebie, ale potrzebuje mojej 100%-owej uwagi i pomocy.
Nie chcę się usprawiedliwiać, ale mam nadzieję, że zrozumiecie chwilową ciszę na blogu i brak mojej aktywności. Wrócę ze zdwojoną siłę - mam nadzieję.

Na nadchodzące miesiące życzę Wam wszystkiego co najlepsze, dużo spokoju, miłości i zdrowia; spełnienia marzeń. Aby ten rok był owocny w szczęśliwe wydarzenia, oby ominęły Was jakiekolwiek smutki.
Kochani! Szczęśliwości!

CAŁUJĘ CIEPŁO
OLA





KOLORÓWKA PRESTIGE - CZ. II

KOLORÓWKA PRESTIGE - CZ. II


Witajcie!
Dziś chciałabym Was zaprosić na drugą część opowieści o kosmetykach do makijażu firmy Prestige. Jeśli nie widzieliście jeszcze pierwszej części, zapraszam TUTAJ.

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć krótko o:
- lakierach do paznokci
- kredkach do oczu
- błyszczykach
i tuszu do rzęs.
W moje ręce trafiła również odżywka do rzęs, ale ja takich już nie używam i nie sprawdzam na sobie więc pewnie powędruje w jakieś dobre ręce, które dobrze spożytkują ten kosmetyk.
Przechodząc jednak do konkretów..
Na pierwszy ogień idą lakiery do paznokci!


KOLORÓWKA PRESTIGE - CZ. I

KOLORÓWKA PRESTIGE - CZ. I


Kosmetyki marki Prestige były mi do tej pory kompletnie nieznane. Gdy otrzymałam przesyłkę od Pani Iwony - przyznam, że z nieukrywaną ciekawością zajrzałam do niej i już pierwszego dnia sprawdzałam co to za cuda. 
Moje wrażenia na temat tych kosmetyków chciałabym podzielić na dwie części i w każdej z nich co nie co o nich opowiedzieć. Dziś zapraszam Was na CZĘŚĆ I :)

"Prestige Cosmetics to wyjątkowe, amerykańskie kosmetyki kolorowe, które powinny znaleźć się w kosmetyczce każdej kobiety. posiadają w swojej ofercie wszystkie niezbędne produkty do makijażu dziennego, jak i wieczorowego: od podkładu, przez pudry, cienie do powiek po kredki i mascary. Tak, by każda z nas, z ich pomocą mogła wyczarować codziennie inny, oryginalny look."


ALGOWE INTENSYWNE NAWILŻANIE

ALGOWE INTENSYWNE NAWILŻANIE


Witajcie poniedziałkowo!
Dziś bez zbędnych wstępów, przechodzę od razu do konkretu.
Ciekawa jestem czy znajdzie się ktoś kto nie lubi sobie raz na jakiś czas zafundować maseczki. Nawilżenie, oczyszczenie, wygładzenie..Czy jest ktoś kto nie lubi tego typu domowego SPA? Szczerze wątpię. Ja sama jestem ogromną fanką maseczek i przynajmniej 2 razy w tygodniu jakaś ląduje na mojej twarzy.
Dziś chciałabym Wam pokazać kosmetyk, który ostatnio cieszy się u mnie powodzeniem jeśli chodzi o maseczkowanie.


"Ta oliwkowa maska posiada właściwości oliwy z oliwek i liści drzewa oliwnego, dzięki czemu odżywia, regeneruje i intensywnie nawilża.
Oliwa z oliwek zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe ( oleinowy, linolenowy, alfa linolenowy ) jest bogatą w prowitaminę A i tokoferole ( witamina F ), które poprawiają elastyczność skóry i czynią ją miękką."

NATYCHMIASTOWA POMOC BY EVREE

NATYCHMIASTOWA POMOC BY EVREE


Dosłownie 2 tygodnie temu trafiła w moje ręce niesamowita apteczka. Jej zawartość poszła w ruch już pierwszego dnia i myślę, że niedługo będę musiała tę "apteczkę" zapełnić ponownie - tymi samymi kosmetykami.
Pewnie widziałyście już zawartość tych metalowych pudełek - ja chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o moich pierwszych wrażeniach jeśli chodzi o te kosmetyki.



Przyznam, że uwielbiam przesyłki od Evree i ich opakowania. Pamiętacie duże pudełko biało-czerwone z kremami? Dla przypomnienia - KLIK.
Tym razem była kolejna miła niespodzianka.
Metalowe pudełko, w środku czerwona bibuła + logo EVREE a w środku kosmetyki. Wszystko utrzymane w tym samym klimacie jeśli chodzi o kolory. Przyznam Wam, że ja lubię tego typu szczególiki.

ZŁOTE SERUM ANTI-AGING

ZŁOTE SERUM ANTI-AGING


Witajcie Kochani!
Święta zbliżają się wielkimi krokami.. Zaczęliście już przygotowania? Choinki już ubrane? U nas od soboty stoją obie choinki ( no bo przecież córa musi mieć swoją w pokoju ), a my wieczorami cieszymy się ich światłem. UUUUwielbiam jak w domu stoi choinka - jakoś od razu inny klimat się robi. W kominku świąteczny wosk - uchowane z zeszłego roku Christmas Cookie i Merry Marshmallow. Całe szczęście, że coś mnie tknęło by w zeszłym roku zrobić zapas tych zapachów - oba świetnie sprawdzają się na przedświąteczny czas. A U Was co pachnie?
Ale nie o zapachach i nie o świętach dzisiaj chciałam.
Z pół roku temu pokazywałam Wam świetny, pielęgnacyjny zestaw z serii anti-aging Gold Research. Link do recenzji znajdziecie TU - tak dla przypomnienia. Gdy pojawił się nowy kosmetyk - serum, wiedziałam, że muszę spróbować.


"SERUM GOLD RESEARCH anti aging zawiera wyselekcjonowany kompleks składników, które zapewniają długotrwałe odżywienie i regenerację. 
Złoto koloidalne hamuje proces powstawania zmarszczek, wygładza i spłyca zmarszczki już istniejące. Zwiększa elastyczność naskórka i zmniejsza przebarwienia. Kwas hialuronowy zapewnia długotrwałe nawilżenie skóry oraz nadaje jej niezwykłą gładkość. Roślinne komórki macierzyste chronią skórę przed działaniem wolnych rodników oraz pobudzają naturalne procesy regeneracyjne."
źródło: MURIER PARIS

BORÓWKOWE WYGŁADZANIE

BORÓWKOWE WYGŁADZANIE


Wczoraj było o czymś co wspomaga nas w peelingowaniu ciała, dziś będzie o peelingowaniu twarzy :) Pięlęgnacja musi być kompleksowa, prawda?
Z kosmetykami Nacomi dopiero się poznaję i jak na razie jestem mile zaskoczona ich działaniem.  I przyznam Wam, że coraz więcej mnie zaciekawia. Miałyście jakieś kosmetyki tej firmy? Jeśli tak to koniecznie dajcie znać w komentarzach co miałyście i jakie są Wasze wrażenia. Jeśli macie blog a na nim jakąś recenzję produktu Nacomi - zostawcie proszę link :)
A teraz już przechodzimy do sedna - do peelingu.


Nacomi - wygładzający peeling do twarzy, który wspomaga naszą skórę dając rozświetlenie i wygładzenie.
 Ekstrakt z borówki, witamina C oraz olej z dzikiej róży chronią przed przebarwieniami oraz są idealne dla skóry naczynkowej.
Peeling z naturalnymi ekstraktami roślinnymi o właściwościach zabiegu mikrodermabrazji z salonu kosmetycznego. Żel po spotkaniu z wodą zmienia się w krem. Dzięki temu, cenne olejki pozostają na skórze, nie pozostawiając tłustej warstwy. Skóra po peelingu jest wyraźnie wygładzona. Peeling wygładza skórę twarzy, rozjaśnia przebarwienia i zmniejsza zaczerwienienia.

LUFFA EGIPSKA - ROŚLINNE CUDO KOSMETYCZNE

LUFFA EGIPSKA - ROŚLINNE CUDO KOSMETYCZNE


Ciekawa jestem czy któraś z Was miała z czymś takim styczność? Ja jestem kompletnym laikiem jeśli chodzi o tego typu "akcesoria". Ciekawa jestem Waszych wrażeń. Piszcie!

Dzisiejszą bohaterką postu będzie Luffa Egipska.


"Luffa ( nazywana również Trukwą lub Gąbczakiem ) to jednoroczna roślina z rodziny dyniowatych, występująca w Afryce i Azji. Rodzi owoce podobne do cukinii - dopóki są delikatne, nie za bardzo dojrzałe, nadają się do jedzenia. Gdy owoce staja się "przejrzałe" pojawiają się w nich silne i elastyczne włókna, tworzące gąbczastą strukturę. Najbardziej poszukiwane luffy pochodzą z Egiptu. na wysoką jakość rosnących z tego regionu roślin ma suchy wpływ klimat i idealne dla jej rozwoju warunki glebowe, które odróżniają egipską trukwę od "gąbczaków" z innych części świata. Z luffy wytwarza się naturalne, wysokiej jakości gąbki, jak również stosuje się ją w produkcji mydeł o działaniu peelingującym."
źródło: ELAMO
DROGOCENNY OLEJ

DROGOCENNY OLEJ


Witajcie już po Mikołajkach!
Co znaleźliście w butach? Czy "mały Mikołaj" spełnił Wasze marzenia? Ciekawa jestem czy w ogóle obchodzicie Mikołajki?

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o chyba najdroższym oleju na świecie. Dlaczego najdroższym? Aby stworzyć niewielką, litrową buteleczkę - potrzeba około 500kg owoców tej rośliny. Ogromna ilość, prawda? Ciekawe jesteście cóż to za drogocenne cudo i czy warte jest takiego "zachodu"?
"Opuncja figowa (Opuntia ficus indica) to roślina pochodząca z Meksyku, uprawiana także w wielu innych krajach o ciepłym klimacie m. in. w Maroku. Z jej drobnych pestek wytwarzany jest jeden z najdroższych i luksusowych olejów kosmetycznych na świecie. Proces wytwarzania oleju jest niezwykle czasochłonny i żmudny – potrzeba aż milion pestek opuncji figowej, aby otrzymać 1 litr oleju! Dlatego też jego cena może wynosić nawet około 1000 EUR za 1 litr."
źródło: ELAMO 


O samej opuncji figowej możecie przeczytać tu: ELAMO BLOG.



CUDOWNOŚCI OD ILES DU VENT ( CZ.II ) - PEELING

CUDOWNOŚCI OD ILES DU VENT ( CZ.II ) - PEELING


Dosłownie kilka dni temu pokazywałam Wam niesamowity krem marki ILES DU VENT ( dla tych co przegapili - KLIK ). Dziś pora na drugi kosmetyk z tego zestawu, który teoretycznie powinnam była przedstawić jako pierwszy ( bo w sumie jest to pierwszy krok w pielęgnacji - oczywiście jeśli miałabym brać pod uwagę tylko te dwa kosmetyki ). Niestety jednak peelingu ( bo o nim dziś będzie mowa ) zaczęłam używać ciut później ze względu na problemy z cerą. Ale ogarnęłam się, peeling poszedł w ruch więc jest i recenzja :)


WŁOSOWO Z ROKITNIKIEM

WŁOSOWO Z ROKITNIKIEM


Hej hej!
Jak widzicie, zebrałam się do kupy i w końcu posty zaczęły się regularnie pojawiać :) Chyba potrzebowałam trochę odpoczynku od bloga, blogowania i całego tego światka. Przewartościowałam sama dla siebie trochę niektóre kwestie związane z tym tematem i jest po prostu luz.. Długo by o tym mówić, ale nie chcę bo musiałby powstać cały post na ten temat a już chyba wszystko zostało powiedziane w tym temacie, więc nie będę swoich trzech groszy dokładać :)

Pominę więc tę kwestie i przejdę do przedstawienia Wam dzisiejszego bohatera.


SPRAY ROKITNIKOWY DO STYLIZACJI WŁOSÓW - MOCNE UTRWALENIE
NATURA SIBERICA
"Rokitnikowy spray do stylizacji włosów zapewni długotrwałe utrwalenie fryzury oraz ochronę włosów przed gorącym powietrzem używanym przy stylizacji. Idealny do układania włosów suszarką, tworzenia sprężystych i naturalnych loków przy wykorzystaniu wałków, lokówki a także prostowania włosów z pomocą prostownicy.
Wchodzące w skład witaminy i aminokwasy odżywiają i regenerują włosy. Oleje ałtajskiego rokitnika i szarłatu przyczyniają się do powstawania keratyny, która zapewnia włosom wytrzymałośc i blask. Miodunka plamista i olej cedrowy zachowują wilgoć w strukturze włosa."
źródło: ecoVita

Z ZIELONĄ HERBATĄ W KĄPIELI

Z ZIELONĄ HERBATĄ W KĄPIELI


Witajcie Kochani!
Oczy na zapałkach, kolejna kawa w kubku - można coś postukać :)
Przyznajcie się - grzebiecie już w internecie, w poszukiwaniu prezentów świątecznych? A może skorzystaliście z wczorajszego DDD i już macie tę kwestię z głowy?
U mnie prezenty dla córki są już schowane w szafie ( wszystko co różowe nadal na topie ), został mi tylko mąż - ale on akurat jest kompletnie bezproblemowy jeśli chodzi o jakiekolwiek prezenty :) Uff..
Dajcie koniecznie znać jak u Was wyglądają kwestie prezentowe.  

Dziś chciałabym zaprosić Was na krótki post o kolejnym umilaczu kąpielowym. Wiecie nie od dziś, że lubię różne cuda, które uprzyjemniają kąpiel a dodatkowo pielęgnują. I takim kosmetykiem jest:


Zielona, musująca kula do kąpieli, w której składzie znajdziemy 100% naturalny olej arganowy i masło shea. Jest to kosmetyk idealny do domowego spa. Delikatny, świeży zapach zielonej herbaty, zielono-turkusowa woda i przyjemne natłuszczenie skóry - sprawiają, że człowiek nie ma ochoty wychodzić z wanny.
Kula podzielona jest na dwie części - więc spokojnie wystarczy na dwie, relaksujące kąpiele. 
Jest to "kosmetyk-umilacz" bardzo delikatny dla skóry - zero podrażnień czy jakichkolwiek nieprzyjemnych niespodzianek. Po kąpieli nie ma mowy o jakimkolwiek przesuszeniu skóry. Wręcz przeciwnie - dzięki zawartości ( wspomnianego wcześniej ) oleju arganowego i masła shea skóra jest bardzo przyjemnie natłuszczona, gładka - nie wymagająca jakiejś szczególnej, dodatkowej pielęgnacji nawilżającej.
Lubię tego typu kosmetyki kąpielowe: nie dość, że umilają zapachowo kąpiel to jeszcze działają pielęgnacyjnie na naszą skórę.

Skład:
SODIUM BICARBONATE, CITRIC ACID, ZEA MAYS (CORN) STARCH, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, ASCORBYL PALMITATE, PARFUM, TOCOPHERYL ACETATE, CI 75815

Cena: 10,90zł ( sklep iMAXi )

Lubicie tego typu umilacze kąpielowe? A może macie do polecenia coś innego co świetnie się u Was sprawdziło? Ja po tej kuli o zapachu zielonej herbaty, mam jeszcze chęć na malinową kulę i przede wszystkim na kulę o zapachu pomarańczy z wanilią ( miałam kiedyś balsam do ciała o takim zapachu i pachniał jak sernik mojej babci...mmm... ).

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA
ZAPACHOWO NIESPODZIANKOWO

ZAPACHOWO NIESPODZIANKOWO


Mamy grudzień! A co to znaczy? Święta lada dzień :)
Już nie mogę się doczekać :) Co prawda jeszcze zanim zaczniemy świętowanie, czekają nas trudne dni ale damy radę :)

Jakiś czas temu, mimo iż to nie święta i nie pora na prezenty - trafiła w moje ręce paczuszka niespodzianka. Przyznam, że byłam mocno zaskoczona bo nie spodziewałam się jej kompletnie - nie zgłaszałam się do żadnych testów, nikt się ze mną nie kontaktował w sprawie przesyłki, a tu bach! I kolejny zapach Nicole Cosmetics u mnie. Tym razem w nowym opakowaniu. I powiem Wam już na samym początku, że te nowe opakowanie ( mimo mniejszej pojemności ) zdecydowanie bardziej mi pasuje pod względem wizualnym.


Tym razem mamy papierową-kartonikową szufladkę a w środku szklana fiolka. Tym razem jest to również mrożone szkło, ale mamy już złotą ( matową ) zatyczkę. Taka niewielka zmiana w opakowaniu a według mnie zdecydowanie lepiej się to prezentuje. Przy okazji październikowego rozdania buteleczki perfum Nicole - jedna z Was - moich czytelniczek, wspomniała o zmianie nakrętki na złotą ( Lakierkowo :* - klik ) i o tym, że wtedy opakowania będą się prezentować bardziej elegancko. No cóż..nie da się ukryć, że miała rację :)

Tym razem w moje ręce wpadł zapach o numerze 157 ( Nicole chyba wie co lubię :) ), z linii kwiatowej.
Jakie nuty w nim znajdziemy? CYTRYNA, JAŚMIN, PACZULA, HERBATA, PIWONIA, PIŻMO, ŻURAWINA. Po takim opisie zapachu spodziewałam się czegoś świeżego i mocno cytrusowego ( ta cytryna na samym początku i żurawina.. ), ale nie.. Jeśli chodzi o ten zapach nie czuję w nim żadnej nuty kwaskowatości. Najbardziej wyczuwalny jest chyba jaśmin w połączeniu z piżmem, przebija się też lekko herbaciana nuta. Zapach zdecydowanie należy do tych słodkich, otulających. Takich jak lubię najbardziej.


Miałyście możliwość poznać jakiś zapach Nicole? Ciekawa jestem jaki i jakie są wasze wrażenia.

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA
CUDOWNOŚCI OD ILES DU VENT ( CZ.I ) - KREM

CUDOWNOŚCI OD ILES DU VENT ( CZ.I ) - KREM


Dzień Dobry!
Ostatni dzień listopada i... GRUDZIEŃ. A jak grudzień to święta, choinka, prezenty! Uwielbiam! Ja, pewnie jak duża część z Was - cały rok czekam na grudzień i tę atmosferę, te przygotowania.
Szykujecie się już? Pojawiły się w Waszych domach jakieś ozdoby świadczące o tym, że szykujecie się do Bożego Narodzenia?
Na blogach zauważyłam, że coraz częściej pojawiają się posty z przykładowymi listami prezentów, albo wish listy samych blogerek. Przyznam Wam, że sama zastanawiałam się nad stworzeniem takiego postu, ale mi się chyba w tym roku nic szczególnego nie marzy ( jeśli chodzi o rzeczy materialne ) - każda rzecz mnie ucieszy. Jak zawsze - kosmetyki w każdych ilościach mile widziane :)

I dziś o kosmetyku, który miałam możliwość poznać jakiś czas temu, w pudełeczku zobaczyłam dno, więc pora napisać Wam o nim co nie co.


"ILES DU VENT, czyli Wyspy na Wietrze, to jeden z archipelagów Polinezji Francuskiej. Największą wyspą tego rejonu jest Tahiti i to właśnie tam - i tylko tam - w miejscu słynącym z rozświetlonych słońcem plaż, krystalicznie czystych wód i fascynującej dzikiej przyrody, powstaje najważniejszy składnik kosmetyków ILES DU VENT - olej monoi. Tahitańczycy wytwarzają go od stuleci tą samą, tradycyjną metodą, która polega na macerowaniu kwiatów tiare w oleju kokosowym.  Dzięki temu olej monoi nie tylko pięknie pachnie, ale przede wszystkim posiada wyjątkowe właściwości nawilżające i zmiękczające, łagodzi podrażnienia i stany zapalne, chroni warstwę lipidową i zapewnia skórze równowagę hydrologiczną."
źródło: ILES DU VENT

MASKA CYNKOWA URODY DODA?

MASKA CYNKOWA URODY DODA?


Weekend przyszedł nie wiadomo kiedy. Nawet nie zauważyłam jak ten tydzień minął. Jeszcze 6 dni i znowu lądujemy w szpitalu. Tym razem na dłużej i będzie mocno poważnie. Trzymajcie mocno kciuki za moja Kruszynę. 
No ale nie będę Wam od rana marudziła i jęczała o moich prywatnych bolączkach, bo nie po to tu wchodzicie, prawda?

Przytuptałam do Was dzisiaj z recenzją kolejnej maski, której działania trochę się bałam ( po samej nazwie ) ale moja ciekawość zwyciężyła..


"Maska BingoSpa zawiera podstawowe składniki, które są potrzebne do zachowania czystej i gładkiej skóry."
Taki trochę lichy ten opis. Niewiele nam mówi o kosmetyku. A szkoda..

Skład:
AQUA, ZINC OXIDE, CETEARETH-20, CETEARYL ALCOHOL, CETYL ALCOHOL, LINUM USITATISSIMUM EXTRACT, ALOE VERA EXTRACT, CHAMOMILLA RECUTITA EXTRACT, RETINYL PALMITATE, ARACHIS HYPOGAEA (PEANUT) OIL, TOCOPHEROL, PROPYLENE GLYCOL, CITRIC ACID, METHYLPARABEN, ETHYLPARABEN, DMDM HYDANTOIN, BUTYLHYDROXITOLUEN


NAUSTNIE Z DELIĄ

NAUSTNIE Z DELIĄ


Dziś na szybciutko :)
Ostatnio w moje ręce wpadły dwa produkty naszej polskiej marki kosmetycznej - Delia i właśnie je chciałabym Wam szybciutko pokazać.
Niestety nie mam możliwości pokazania ich na ustach, ale mam nadzieję, że ten jeden raz zadowolicie się tylko swatchami? :))


ARTEGO RAIN DANCE

ARTEGO RAIN DANCE


Kochani.
Dziś tylko krótka notka informacyjna :)
Zbliżają się Ostatki, później Święta i Sylwester - każda z nas chce wyglądać jak najlepiej. Odwiedzamy więc kosmetyczkę i FRYZJERA :)
A w wybranych salonach fryzjerskich czeka na nas nie lada gratka. 
Do zabiegu koloryzacji włosów otrzymamy w prezencie SZAMPON NAWILŻAJĄCY  z linii RAIN DANCE firmy ARTEGO.
Więcej informacji na temat akcji znajdziecie TUTAJ.
Jeśli chcecie sprawdzić, czy Wasz ulubiony salon uczestniczy w prezentowej akcji Artego, zajrzyjcie TUTAJ ( tu też możecie znaleźć salon najbliższy Waszemu miejscu zamieszkania, który obdarowuje swoje klientki ).



MASECZKOWANIE Z EFEKTIMA

MASECZKOWANIE Z EFEKTIMA


Witajcie Kochani w nowym tygodniu!
Jak po weekendzie? Wypoczęliście na całego?
Ja te dwa dni w tygodniu ( a szczególnie ich wieczory ) traktuję jak czas na domową regenerację-pielęgnację. Kremy, maseczki, glinki...Takie domowe SPA.
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić kolejne maseczki - małe saszetkowe.


BOROWINOWY RELAKS W KĄPIELI

BOROWINOWY RELAKS W KĄPIELI


Witajcie!
Bez zbędnych wstępów przechodzę od razu do konkretów :)
Jak część z Was się już pewnie zorientowała ( szczególnie te które zaglądają na mój instagram - zapraszam! ), że ostatnio trochę zmieniło się moje życie, zaczęłam bardziej o siebie dbać, chodzę na siłownię, mam zajęcia z trenerem personalnym, jestem na diecie. Cel jest i oby udało się go osiągnąć.
Dlaczego o tym mówię na samym początku? Albowiem przez kilka pierwszych dni tak wspaniale mi się ćwiczyło ( motywacja, pozytywna energia, endorfiny ), że po 3 dniach zaczęłam tak okrutnie cierpieć, że myślałam, że zwariuje. Bolał mnie każdy centymetr mojego "zasiedzianego" ciała. W ruch poszły maści z ibuprofenem ( że nie wspomnę o codziennym rozruszaniu ciała na siłowni, mimo bólu ), okazało się jednak, że największą ulgę przynosi mi coś innego - gorąca kąpiel.
Dziś chciałabym Wam przedstawić jeden z tych umilaczy-wspomagaczy w ostatnich czasach. Już teraz mogę Wam powiedzieć, że najlepiej mi się sprawdzają kąpielowe kosmetyki z borowiną. A że kilka z nich miałam już okazję poznać, więc wiedziałam za czym się rozglądać.
Dziś chciałabym Wam pokazać:


MORELOWA KURACJA PARAFINOWA

MORELOWA KURACJA PARAFINOWA


Marudzę Wam od zawsze, że mam mocno suchą skórę dłoni, że zużywam kolosalne ilości wszelkiego rodzaju mazideł i nie ma co ukrywać jedne pomagają lepiej a inne gorzej.
Całkiem niedawno w moje ręce trafił nowy słoik z mazidłem i dzisiaj właśnie o nim chciałabym Wam powiedzieć kilka słów.


"Wygładzający, odżywczy i nawilżający balsam do pielęgnacji dłoni o morelowym zapachu. Parafina sprawia, że dłonie stają się miękkie, delikatne a spierzchnięta skóra staje się gładka. Dzieje się tak, ponieważ parafina tworzy na powierzchni skóry lekki film ochronny, który skutecznie zatrzymuje wodę wewnątrz i natłuszcza. Po za tym doskonale utrzymuje ciepło, rozszerza pory skóry, przez co lepiej wchłaniane są substancje pielęgnacyjne i odżywcze."
źródło: BingoSpa

AKTYWNE SERUM ROZJAŚNIAJĄCE - BIELENDA

AKTYWNE SERUM ROZJAŚNIAJĄCE - BIELENDA


Do typowego kosmetyku rozjaśniającego, z witaminą C przymierzałam się juz od jakiegoś czasu, tylko zawsze jakoś tak wychodziło, że jak zaczynałam o tym myśleć to akurat była pełnia słońca, a podobno stosowanie takich produktów lepiej jest rozpocząć, gdy lato już przeminie..

Zapraszam Was na post z wrażeniami ze stosowania



Jest to profesjonalny kosmetyk przeznaczony cerze z przebarwieniami.

ELOGIE PHARMACY - KOFEINA, KAWIOR, WITAMINY I KWAS HIALURONOWY

ELOGIE PHARMACY - KOFEINA, KAWIOR, WITAMINY I KWAS HIALURONOWY


Zapraszam na niedzielny, typowo urodowy post o czymś co sprawi, że będziemy się czuły lepiej, młodziej, pełne relaksu i odmłodzenia.
Nie wierzę, że jest na świecie kobieta, która powie, że jest idealna i nie chce wyglądać lepiej. Zmęczenie, stres, wiek - odbijają się na wyglądzie naszej skóry a tym samym i na naszym samopoczuciu. Nie od dziś piszę Wam o tym, że uwielbiam wszelkiego rodzaju domowe zabiegi, maseczki, które oprócz poprawienia naszego wyglądu - maja również wpływ na samopoczucie. I dziś właśnie o takich kosmetykach chciałabym Wam opowiedzieć.

Ale może najpierw kilka słów o samej marce.
"Firma Elogie powstała dla kobiet i z myślą o kobietach.
Zespół tworzą najlepsi specjaliści z branży kosmetycznej. To dzięki ich innowacyjnemu podejściu do tworzenia kosmetyków, powstają produkty na miarę XXI wieku. Fachowa wiedza naszej załogi pozwala tworzyć produkty skomponowane specjalnie nawet dla najbardziej wymagających kobiet.
Nowoczesne laboratorium umożliwia wykorzystanie najskuteczniejszych technologii w procesie tworzenia kosmetyków.
Priorytetem firmy Elogie jest zapewnienie kobietom satysfakcji z używanych produktów
Podstawowym produktem stosowanym w wyjątkowych produktach Elogie jest kolagen, dzięki któremu skóra zachowuje jędrność, sprężystość oraz odpowiednie nawilżenie, a jednocześnie dzięki swojej hipoalergiczności może być stosowany przez osoby o bardzo wrażliwej skórze."
Więcej informacji możecie znaleźć również na fanpage marki na FB - ELOGIE

Pora jednak przejść do konkretów i przedstawić Wam asortyment Elogie Pharmacy, który miałam możliwość poznać.



TWARZ JAK U LALECZKI?

TWARZ JAK U LALECZKI?


Dziś zapraszam Was na kilka słów o dwóch produktach Lily Lolo, które okazały się być świetnym duetem.
Przyznam Wam, że kosmetyki tej marki bardzo mnie zaskoczyły i to mocno pozytywnie. Nie spodziewałam się, że tak świetnie będą się u mnie sprawdzały i będę tak bardzo zadowolona z efektów ich działania.
No ale nie będę się rozwodzić. Zapraszam Was na post.

Zacznę od podstawy - pędzla. Bez niego ani rusz..



Delikatne, gęste włosie oraz kształt pędzla zostały zaprojektowane z myślą o nakładaniu różu mineralnego. Uzyskanie naturalnego rumieńca jeszcze nigdy nie było tak łatwe.
- całkowita długość pędzla w przybliżeniu to 185mm
- odpowiedni dla wegan
- włosie syntetyczne

II - STOPY PO LECIE

II - STOPY PO LECIE


Dwa dni temu było na temat preparatu zmiękczającego do stóp i wspomniałam Wam wtedy o konieczności użycia kremu z mocznikiem. I właśnie o nim dzisiaj chcę Wam opowiedzieć, tym bardziej, że jest to krem z tej samej serii co preparat - HAPPY END Bielendy.


Wyjątkowy krem do codziennej, całorocznej pielęgnacji, pomaga utrzymać je w higienie i zdrowiu:
- zmiękcza zrogowacenia
- przynosi ulgę pękającym piętom
- łagodzi odciski i nagniotki
- wygładza, nawilża, odświeża.

I - STOPY PO LECIE

I - STOPY PO LECIE


Latem każda z nas szczególnie dba o stopy, tak by w odkrytych butach prezentowały się jak najlepiej. przychodzi jednak jesień-zima i część z nas zapomina o tej części ciała. Nosimy rajstopy, skarpetki, solidne i zakryte buty. Zdarza się więc machnąć ręką na pielęgnację stóp.
Dla mnie okres "zakrytych stóp" to czas na szczególną regenerację. Skóra jest po lecie przesuszona, stopy były narażane na więcej czynników zewnętrznych. Teraz mam czas by szczególnie o nie zadbać i cieszyć się gładką i miękką skórą.
Ostatnio pomagają mi w tym szczególnie dwa produkty i o jednym z nich chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć.


Jest to pierwszy krok pielęgnacji stóp z serii Happy End Bielendy.
HAPPY END to wyjątkowo skuteczny skoncentrowany preparat do miejscowego usuwania nadmiernie zrogowaciałej skóry stóp i pięt, odcisków, modzeli i nagniotków.
Zapewnia błyskawiczne działanie, zmiękczając i regenerując stwardniały naskórek, zapobiega pękaniu pięt, likwiduje nadmierne rogowacenia skóry stóp, wygładza. Regularne stosowanie skutecznie łagodzi problemy skóry stóp i pięt.
źródło: bielenda

MINERALNY MATT

MINERALNY MATT


O tym, że wielbię kosmetyki Lily Lolo chyba nie muszę nikogo przekonywać. Jestem jedną z tych osób, które zakochały się w nich od pierwszego użycia i przy każdym kolejnym, moja miłość do nich rośnie. Świetnie się u mnie sprawdzają, efekt jest lepszy niż to czego bym się spodziewała, a i cena nie powala na kolana.
Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o kolejnym kosmetyku z asortymentu Lily Lolo i chyba po takim wstępie nie ma wątpliwości jaka będzie moja opinia o nim?
Zapraszam mimo wszystko na kilka słów na temat Matującego Pudru Sypkiego - Flawless Matte.



SPEŁNIONE MARZENIE Z NUXE

SPEŁNIONE MARZENIE Z NUXE


Wiecie jak to jest jak coś Wam się od jakiegoś czasu marzy i jakoś się nie składa z zakupem? Bo to kosmetyk dla przyjemności a nie potrzeby? Bo zawsze jest coś innego, ważniejszego do kupienia i coś co nam się marzy dalej pozostaje marzeniem?
Ja od jakiegoś czasu miałam tak z jednym kosmetykiem. Pojawiał się we wszystkich publikowanych przeze mnie moich wishlistach i mimo iż nie kosztuje majątku to jakoś nigdy mi się nie składało z jego zakupem.

W końcu jednak ta szklana buteleczka ze złocistym płynem stanęła na mojej półce a ja cieszyłam się z niej jak małe dziecko. Wiecie już o czym mowa?


Jest to suchy olejek do stosowania na włosy, twarz i ciało, który odżywia, wygładza i rozświetla. A przy tym wygląda niesamowicie luksusowo. Ubolewam tylko na tym, że moje zdjęcia nie są w stanie oddać jego niesamowitego uroku i blasku..

NAWILŻANIE PEŁNĄ PARĄ

NAWILŻANIE PEŁNĄ PARĄ


Można krzyczeć..Wiem, wiem..Dałam ciała. 9 dni bez postu. Straszna posucha..
Mam nadzieję, że wybaczycie. 
Postaram się jednak zebrać w sobie i coś zacząć pisać. Folder robocze rośnie w siłę, zdjęcia zalegają na komputerze..No muszę się wziąć za siebie..
Macie czasami taką niemoc? Taką absurdalna sytuację, że coś co sprawiało Wam kiedyś mnóstwo frajdy, teraz tylko trochę cieszy? Jak sobie radzicie z takimi sytuacjami? Macie może jakiś złoty środek?

No ale jak już przysiadłam do klawiatury to wypadałoby napisać co nie co, prawda? A że nie chcę zaczynać od marudzenia, będzie o bardzo fajnym kosmetyku, którego stosowanie przyniosło mi wiele przyjemności, a moja skóra wręcz za niego dziękowała. Ubolewam nad tym, że słoiczek został "wylizany" do dna i jak tylko będę miała możliwość wybrać się na zakupy - na pewno na mojej półce w łazience zawita po raz kolejny.
 Ciekawe jesteście o kim mowa?


MINERALNA POKUSA

MINERALNA POKUSA


Jestem, jestem!
Żyję, ale ogólnie jakoś brak mi czasu na wszystko. 
Dziś jest sobota i w końcu zebrałam się w sobie by zasiąść do komputera i coś napisać. Pranie się robi, na obiad uciekamy do babci, więc nie mam wymówki. Muszę przysiąść do komputera :)
A że przyjemniej pisze się o fajnych rzeczach - to będzie o nowym, bardzo przyjemnym kosmetyku. Nowość Lily Lolo - szminka, w cudownym kolorze Temptation.


ZAPACHOWO PO RAZ KOLEJNY..

ZAPACHOWO PO RAZ KOLEJNY..


Dzisiaj króciutko :)
Po raz kolejny pojawiam się z kilkoma słowami na temat zapachu marki Nicole. Poprzednie posty z moimi odczuciami jeśli chodzi o te zapachy, znajdziecie w linkach poniżej:

Nicole Cosmetics wprowadziło nowe pojemności swoich zapachów. Te z Was, które chciałyby sprawdzić, wypróbować a nie chcą ryzykować kupowaniem pełnowartościowego opakowania, mogę zdecydować się na tester o pojemności 3ml, którzy kosztuje niespełna 5zł ( 4,99zł ) i starczy spokojnie na kilka dni używania. Wystarczy to w zupełności by poznać zapach i stwierdzić czy do nas pasuje. 
Pojawiło się nowe opakowanie o pojemności 13ml - za 18,99zł.
Buteleczki, które ja Wam od jakiegoś czasu pokazuje, to perfumy w 30ml buteleczce ( 24,99zł ).
Te z Was, które znalazły już swój ulubiony zapach w asortymencie Nicole, mają do wyboru flakoniki o pojemności: 35ml (44,99zł), 52ml (59,99zł), 53ml (60,99zł) i 64ml (74,99zł). Każda pojemność w innym, charakterystycznej dla niej, buteleczce.
Perfumy w tych wszystkich pojemnościach znajdziecie w sklepie Nicole Cosmetics ( klik ).

Dziś przychodzę do Was z moimi wrażeniami z "noszenia" zapachu o numerze 117.



117-stka to zapach z kwiatowej linii, w którym znajdziemy aromaty takie jak: ambra, jaśmin, drzewo sandałowe, konwalia, bergamot, róża, czarna porzeczka, burbońska wanilia.

Jakie są moje wrażenia zapachowe?
Myślę, że nie da się pomylić linii z jakiej jest ten zapach. Są to ewidentnie kwiaty. Mocno wyczuwalny jest jaśmin, przez który przebija się nutka konwalii. Gdy zapach rozwinie się na skórze, zaczynamy czuć mocną, ciepłą słodycz - wydaje mi się, że może to być wanilia. Róża i porzeczka są przez mój nos kompletnie niewyczuwalne. Gdybym miała opisać dosłownie kilkoma słowami ten zapach pomyślałabym o dojrzałych, w pełni rozkwitu białych kwiatach.
Bez obaw - nie jest to mdły, duszący zapach. Przy tych tej słodyczy kwiatów, czuć ciepło i otulenie. Jak dla mnie idealny zapach na zimowe wieczory.

Czujecie się zaciekawione tym zapachem? Chciałybyście osobiście go wypróbować? Zapraszam więc wieczorem na Kosmetyki Pani Domu na FB. Będziecie miały możliwość wygrania takiego 30ml zapachu.

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA
MASECZKOWO Z BIELENDĄ

MASECZKOWO Z BIELENDĄ


Witam Was w nowym tygodniu i życzę Wszystkim by był obfitujący w same pozytywne wydarzenia!
No i niech te zimno się trochę uspokoi, bo będę musiała kurtkę zimową wyjąć z szafy..A w połowie października to chyba lekka przesada, prawda?

Korzystając z tego, że jestem chora ( jakby to nie brzmiało ) i siedzę w domu - czas poświecam na różne zabiegi pielęgnacyjne. Peelingi, maseczki, kąpiele - istne urodowe szaleństwo.
I od razu na bieżąco chciałabym Wam opowiedzieć o dwóch niewielkich saszetkach. Mam nadzieję, że Was nimi zaciekawię.

Pierwszy produkt, który chciałabym Wam pokazać to GŁĘBOKO OCZYSZCZAJĄCA MASECZKA PEEL-OFF.


B.APP I NASZE WŁOSY BĘDĄ JAK Z REKLAMY?

B.APP I NASZE WŁOSY BĘDĄ JAK Z REKLAMY?


Witajcie!
Trochę się ogarnęłam, nafaszerowałam się lekami i zaczynam funkcjonować. Po raz kolejny moje zatoki cierpią. Chyba w końcu będę musiała wybrać się do jakiegoś specjalisty. No przecież tak być nie może, że co 2 miesiące mam zawalone zatoki na amen. A może znacie w ogóle jakieś domowe sposoby by chociaż na chwilę sobie ulżyć? Będę wdzięczna za podpowiedzi.
Wracając jednak do tematu.
Mam nadzieję, że uda mi się wrócić do regularnego blogowania.Mam Wam tyle do pokazania..
I właśnie dziś zaczynamy od nowości - czegoś do włosów.
Od jakiegoś czasu coraz częściej noszę rozpuszczone włosy. Przy ich długości szkoda mi jest je wiązać ( uwierzycie, że sięgają mi już mniej więcej do połowy pleców? ). Tylko by rozpuścić włosy muszą być w takim stanie by się ich nie wstydzić, prawda?
Mi zależało na tym by były wygładzone i by nie wyglądały jak kurzy puch. A czy to mi się udało?
Na co dzień stosuję na włosy oleje, mieszanki: olej + maska; a od jakiegoś czasu mam nowy zestaw do włosów.
Kosmetyki B.app były mi kompletnie nie znane, jednak ta keratyna w nazwie robi swoje. Kusi by sprawdzić czy na moich włosach podziała.
"B.app to rewelacyjna kuracja, która daje gwarancję znacznej poprawy włosów; kuracja keratynowa. Stosowanie B.app pozwala odzyskać siłę i naturalne piekno włosa w rozsądnej cenie."
Brzmi nieźle prawda?


Mam 3 kosmetyki z tej serii, ale by poznać prawdziwe działanie kuracji nie można napisać o każdym oddzielnie, bo razem są nierozerwalnym zestawem. I tak, używam od jakiegoś czasu:
- szamponu keratynowego
- odżywki 5 działań
- sprayu keratynowego
I to właśnie o tych kosmetykach chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć.

BO CZARNE JEST BIAŁE

BO CZARNE JEST BIAŁE


Dziś post o kolejnej, niezbędnej rzeczy w każdym domu. Bo nie da się żeby ktoś nie miał pasty do zębów prawda?
Pasta z dzisiejszego postu jest dość szczególna. Wybielająca a czarna jak węgiel. Do kompletu czarna szczoteczka. Istne czarne szaleństwo. Curaprox.


Produkty Curaprox znajdziecie w ich SKLEPIE bądź w aptekach internetowych. Taki zestaw jak ten powyżej kosztuje około 100zł.
Na rynku dostępne są dwie wersje tej pasty:
BLACK IS WHITE - o smaku limonki
WHITE IS BLACK - o delikatnym, łagodnym smaku ( dla tych którzy nie lubią konkretu smakowego w paście )

II - O SOCZEWKACH SŁÓW KILKA..

II - O SOCZEWKACH SŁÓW KILKA..


Kilka dni temu miałyście możliwość przeczytania ogromnego, objętościowo, postu na temat soczewek. Zdjęć do oglądania też było co nie miara.
Dzisiaj zapraszam Was na znacząco krótszy post, również w temacie soczewkowym. Będzie o akcesoriach.

Te z Was, które na co dzień używają soczewek wiedzą, że niezbędne są dwie rzeczy - płyn do soczewek i pojemnik.

Do większości płynów ( jak nie do wszystkich ) dołączane są zwykłe najzwyklejsze świecie pojemniki na soczewki. Czasami człowiek ma jednak chęć zaszaleć..


I tym oto sposobem, moje soczewki mają takie mieszkanko. Mój pojemnik pochodzi ze sklepu Dom Soczewki i kosztuje 9zł - klik.
Do wyboru jest jeszcze drugi rodzaj - ŻABKI - są równie urocze jak prosiaczki. 
W środku wyglądają jak zwykłe, standardowe pojemniki na soczewki - tylko wieczko mają takie fikuśne.
Warto wspomnieć, że pojemnik na soczewki wymieniamy wraz z soczewkami - czyli mniej więcej starcza nam na miesiąc.

Chciałam Wam dzisiaj  wspomnieć o jeszcze jednej, niezbędnej rzeczy przy noszeniu soczewek. A mianowicie chodzi o płyn.


Tym razem zdecydowałam się na płyn ReNu MultiPlus - jeszcze nie miałam z nim styczności.
Płyn przy noszeniu soczewek jest konieczny. To jego wlewamy ( nie wodę! ) do pojemnika i tam umieszczamy soczewki po zdjęciu z oka. Płyn wymieniamy za każdym razem jak wyjmujemy i wkładamy do niego soczewki.
Płyn za zadanie ma:
- czyścić
- dezynfekować
- nawilżać
A po wyjęciu soczewki z pojemnika, powinniśmy mieć wrażenie jakbyśmy na oko nakładały całkiem nową, świeżą parę.

Jakie są moje wrażenia jeśli chodzi o używanie tego płynu?
Na pewno czyści soczewki. Nakładając je na oko nie czuję na nich żadnych zabrudzeń, nic nie drażni mi oka. Soczewki dają się nosić kolejne kilka godzin i nie czujemy żadnego dyskomfortu.
Jednocześnie jest bardzo delikatny dla oczu - nie ma mowy o jakimkolwiek pieczeniu, szczypaniu czy nadmiernym łzawieniu.

60ml - 9,00zł
120ml - 13,50zł
240ml - 20,00zł
360ml - 25,00zł


Ciekawa jestem na co zwracacie uwagę wybierając płyn do soczewek? Pierwszy lepszy? Najtańszy? jakaś konkretna marka? Pojemność?

POZDRAWIAM
OLA

CUDA OD EVREE - KREMY DLA KAŻDEGO

CUDA OD EVREE - KREMY DLA KAŻDEGO


Witajcie!
Wracam z kosmetycznymi recenzjami. Trochę mi się tego nazbierało w folderze roboczym więc czas najwyższy wziąć się do roboty.

Jakiś czas temu otrzymałam od marki Evree tajemnicze pudełeczko ( pokazywałam Wam je na instagramie np. ), w środku którego znalazłam 4 mniejsze i każde z nich skrywało małe cudeńko.

Pokazuję Wam zdjęcie z INSTA, bo..no właśnie - jeden z kremów od razu poszedł w ruch, kolejny trafił do mojej Mamy, kolejny do koleżanki i nagle okazało się, że nie mam możliwości zrobienia porządnego głównego zdjęcia przesyłki. Ach te Baby!

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o moich wrażeniach ze stosowania MAGIC ROSE, kilka słów na temat kremu GOLD ARGAN i ESSENTIAL.
Zapraszam!
Wszystkie kremy mają podobne opakowania, tak naprawdę różniące się tylko i wyłącznie kolorami elementów na pudełku.
Mamy więc zafoliowane, kartonowe pudełeczko, a środku, którego znajdziemy szklany słoiczek ( 50ml ) z białą plastikową zakrętką. Bez zbędnych udziwnień, niepotrzebnych obietnic. Jest prosto, elegancko. Ja tak lubię.
IDEALNIE CZYSTE?

IDEALNIE CZYSTE?


Dziś zapraszam Was na krótki pościk, chwila odpoczynku po ostatnich tasiemcach. Należy Wam się :) Ale to tylko chwilowe, bo kolejne posty znowu zapowiadają się jakoś wyjątkowo długie.
Przejdźmy jednak do konkretów.
Kilka dni temu pokazywałam Wam spraye antybakteryjne PureQueen ( klik ), a w przesyłce od firmy, oprócz nich znalazłam również najbardziej znany jej produkt - odplamiacz kieszonkowy. I dziś właśnie o nim chciałabym Wam napisać dosłownie kilka słów.


"Skutecznie usuwa świeże plamy po napojach i jedzeniu. Niezastąpiony w przypadku niespodziewanego poplamienia się podczas spożywania posiłków, bez potrzeby użycia wody."

Cena: około 18zł

Dostępność: dostępny w sklepie online - klik, od niedawna kupić go można również na wybranych stacjach Orlen oraz w SuperPharmie. Można go również znaleźć w różnych sklepach stacjonarnych, listę znajdziecie TU.


I - O SOCZEWKACH SŁÓW KILKA..

I - O SOCZEWKACH SŁÓW KILKA..


Ostrzegam! Będzie DUŻO pisaniny i DUŻO zdjęć..

Czy wiecie, że soczewki kontaktowe mają już ponad 500 lat? Niewyobrażalne, prawda? 
Przyznam Wam, że do momentu pisania dzisiejszego postu myślałam, że jest to dość świeży, nowy "wynalazek" i nie spodziewałam się, że pierwszy ich projekt pojawił się już w 1508 roku. 
Aby przygotować się do dzisiejszego postu, przegrzebałam internet wzdłuż i wszerz, szukając historii powstania tego jakże cudownego ( ten kto korzysta na co dzień, wie jaka to wygoda ) wynalazku. 
Pierwszym, któremu na myśl przyszła konstrukcja umieszczenia czegoś co poprawia wzrok, bezpośrednio na oku - był nikt inny jak Leonardo da Vinci. Niestety, jak wiele innych jego projektów, ten również nie został zrealizowany. Tamte czasy nie były gotowe na tak rewolucyjne rozwiązania. 
Kolejnym "szalonym" naukowcem był Kartezjusz, który w 1632 roku opracował projekt urządzenia umieszczanego bezpośrednio na twardówce. Pomysł ten również nie został zrealizowany. 
W kolejnych latach pracował nad nimi Thomas Young, John Herschel, Friedrich Anton Muller. Jednak za twórce szkieł kontaktowych uznaje się Adolfa Eugena Ficka, który na początku XX wieku stworzył szklaną soczewkę, której można było rzeczywiście używać. Wynalazek ten pomagał przy krótko- i dalekowzroczności, jednak przy jego noszeniu pojawiał się znaczny dyskomfort dla oka i maksymalnie można je było nosić do 2 godzin. 
Tuż przed II wojną światową pojawiły się soczewki zbudowane ze szkła i plastiku, chwilę później - te zbudowane z pleksiglasu ( stosowane do lat 80-tych ). Dopiero w 1960 roku pojawiły się soczewki żelowe ( Otto Wichterle, Drahoslav Lim ), do których składu dodano, w 1999 roku, silikon i takie soczewki hydrożelowo-silikonowe, stosowane są w dzisiejszych czasach. 
Oczywiście cały czas trwają badania nad udoskonalaniem materiału, tak by namnażanie bakterii zmniejszyć do minimum.
( informacje dotyczące historii soczewek kontaktowych pochodzą z portalu ODKRYWCY.PL )


PRAWDA CZY FAŁSZ? PĘDZLOWO..

PRAWDA CZY FAŁSZ? PĘDZLOWO..


Najprawdopodobniej będzie to ostatni post, w którym będę pisała o produktach z chińskich sklepów, hurtowni. No bo nie będzie pozytywnie - raczej mnóstwo wątpliwości. No chyba, że im zależy tylko na kliknięciach? W razie czego - poniżej zostawiam linki jakbyście miały chęć poklikać i dzięki temu umożliwić mi zamówienie kolejnych kosmetycznych akcesoriów, które będę mogła Wam pokazać.


Ostrzegam, że zdjęć będzie dużo a ode mnie tylko kilka słów. Dlaczego? Zaraz się dowiecie..

Na poniższe pędzle nakręciłam się przez youtuberki. Pokazywały je, mówiły, że fajne, że to chyba oryginały prosto od producenta. Przyznam, że ciężko było mi w to uwierzyć. Różnica w cenie - kolosalna. 6$ zamiast 18$? 1/3 ceny?
Dostałam kupon na zakupy od Dresslink i skorzystałam. W związku z tym, że ani nie jestem blogerką modową, a i rozmiary w tych sklepach to nie moja bajka - zamówiłam te reklamowane pędzle.


ESSENCE - MOST LOVED COLLECTION

ESSENCE - MOST LOVED COLLECTION


Dziś na króciutko, kilka obrazków do obejrzenia :)
Na przełomie października i listopada w drogeriach pojawią się nowe kosmetyki Essence.
Od razu na początku Wam powiem, że jak dla mnie brak jakiegokolwiek, nawet najmniejszego WOW! Słabiutko tym razem. Jedyne na czym można zawiesić oko to puder matujący, który już od jakiegoś czasu jest w ofercie..

źródło: www.pinkmelon.de















POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA
Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger