PIELĘGNACYJNY KOSMETYK DO SAMOCHODU


Mam nadzieję, ze wybaczycie mi ten przedziwny tytuł postu - pod koniec postaram się Wam wyjaśnić dlaczego jest taki a nie inny.
Dziś będzie krótko ( w końcu są Mikołajki i pewnie wszyscy chcecie nacieszyć się tym co znaleźliście w butach, skarpetach i wszędzie tam gdzie Mikołaj zostawia Wam 6 grudnia, drobiazgi ) ale warto pooglądać  i poczytać.

WAZELINKA DO UST - DELIKATNA RÓŻA


"Wazelinka do ust "Delikatna Róża" skutecznie pielęgnuje i natłuszcza naskórek ust,  likwidując uczucie spierzchnięcia, ściągnięcia i suchości. Zawartość bogatego w wit. E olejku kokosowego oraz ochronnych protein jedwabiu, zabezpiecza skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych i zatrzymuje wodę w naskórku, utrzymując sprężystość i elastyczność skóry. Odzyskuje ona satynową miękkość i jedwabistość. Delikatny, perłowo-różany odcień wazelinki oraz cudowny zapach świeżych róż, uczyni stosowanie przyjemnym, a Ty zakochasz się w niej od pierwszej aplikacji."
źródło: BIELENDA


Skład:
PETROLATUM (NOTA N), LANOLIN, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA BUTTER), COCOS NUCIFERA (COCONUT) OIL, EUPHORBIA CERIFERA (CANDELILLA) WAX, HYDROGENATED POLYISOBUTENE, MICA, HYDROLYZED SILK, TOCOPHERYL ACETATE, SODIUM SACCHARIN, PALMITIC ACID, PARFUM (FRAGRANCE), CI 77891, CI 15850


Opakowanie: w niewielkim papierowym kartoniku znajdziemy słodką, różową tubkę - z dość giętkiego materiały więc bez problemu wydobęciemy kosmetyk, ale nie ma obaw, że nagle zrobi nam CHLUP! z opakowania albo po otwarciu kosmetyk ze środka wypłynie. Szata graficzna - słodki róż, różyczka, kokardeczka - bardziej słodko być nie może.

Pojemność: 10g

Cena: ok.8zł


Zapach: przyznam, że trochę obawiałam się zapachu - nie zawsze zapach róży mi odpowiada - czasami jest za bardzo "babciny" - a to nie mój zapach. Jednak w przypadku tej wazelinki mamy trochę inną sytuację - spodziewałam się kwiatowego zapachu, a tu zapach gumy do żucia - i to nie byle jakiej ale Center Shock ( to ta kwaśna, ze słodkim syropem w środku ). Ta wazelinka pachnie jak ta właśnie guma, juz po rozgryzieniu - w sumie jak ten syrop w środku. Mój mąż twierdzi, że jemu ten zapach kojarzy się z Mambą. Jeśli któraś z Was ma tę wazelinę - koniecznie dajcie znać z jaką gumą Wam kojarzy się jej zapach!

Konsystencja: typowa dla błyszczyków w tubkach - ani gęsta ani zbyt wodnista. Bez problemu można wydobyć ją z opakowania ale nie wylewa się z niego sama. Ogromnym plusem jest to, że nie jest klejąca, więc nawet po nałożeniu na usta nie mamy wrażenia, że skleja nam wargi.



Moje Wrażenia:
No i teraz pora wrócić do przedziwnego tytułu.
Jako, że dużo czasu spędzam w samochodzie - zawieźć córę na zajęcia, odebrać, zawieźć na rehabilitację, odwieźć, zahaczyć o 1-2-3 lekarza, zakupy - wbrew pozorom to zajmuje naprawdę dużą cześć dnia. Zawsze w samochodzie mam coś do picia i jakieś mazidło do ust. Gdy było cieplej, w skrytce miałam zwykły, koralowy błyszczyk EL - taki z aplikatorem na szpatułce ( tak to się nazywa? ) - ale im mniej się go robiło w opakowaniu tym ciężej bylo go wydobyć, a w czasie jazdy autem nie będę przecież grzebać w opakowaniu by cokolwiek wydobyć. Po za tym niskiem temperatury spowodowały, że stał się okrutnie gęsty. Jak dla mnie - zakończył już swój samochodowy żywot.
Nadeszła pora na wybranie godnego zastępcy i do skrytki trafiła wazelinka od Bielendy. Przy niższych temperaturach lekko gęstnieje ale nie zamarza i nadal nie mam problemu z wydobyciem jej z tubeczki, dodatkowo przy kontakcie z ciepłymi ustami - ładnie się po nich rozpływa. Aplikacja - kompletnie bez problemowa nawet podczas jazdy autem - wystarczy odkręcić i dzięki wbudowanemui aplikatorowi - rozprowadzamy wazelinę prosto na ustach.
Kosmetyk lekko koloryzuje usta na jasno-różowy kolor - ja zdecydowanie wolę intensywniejsze barwy, więc średnio pasował mi ten kolor, ale przy pielęgnacji - gdy sięgam po kosmetyk 1000 razy dziennie - kolor w zupełności mi nie przeszkadza. 
No i najważniejsze - działanie.
Mróż na zewnątrz, ogrzewanie w samochodzie - częste zmiane temperatury - to wszystko wpływa na kondycję naszej skóry. U mnie od razu problem widać na ustach - robią się suche, szorstkie i spierzchnięte. Naprawdę mocno średnio to wygląda. Usta mnie pieką i robią się niezdrowo czerwone. W takich sytuacjach wazelinka przynosi mi natychmiastową ulgę w pieczeniu, a po kilku aplikacjach spierzchnięcie znika do zera a usta robią się miękkie i gładkie i wracają do normy.

Znacie ten kosmetyk? A może miałyście do czynienia z arbuzową wersją zapachową?
( a miało być krótko...)

BUZIAKI
OLA

17 komentarzy:

  1. tego nie znam, ale pewnie sama nie wybrałabym róży, bo też mi z nią średnio po drodze (choć doceniam te niebabcine wersje :)). wczoraj gdzieś czytałam recenzję sztyftu Caudalie i myślę, że to on trafi do mojej zimowej kieszeni płaszcza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny , nie miałam go jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. rozczarowałam się zapachem.... ale w sumie tych pielęgnatorów do ust mam tyle, że nie czas na kupowanie nowych :D

    OdpowiedzUsuń
  4. mam tą wazelinkę w zapasach :D dobrze wiedzieć, że się sprawdza :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety nie mój kolor a zapowiadało się ciekawie:(

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie się ten kolor podoba :) I faktycznie, jeśli dużo jeździ się samochodem taki aplikator jest bardzo wygodny nie tylko do samochodu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. oba mi się aplikator i zapach Mamby:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam jej ale bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam go, ale wcześniej czytałam raczej mało pochlebne opinie o nim, dlatego nawet nie patrzyłam w ich strone ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. fajny kolorek :) Nie znam ty=ego błyszczyku, ale myślę, że ze względu na to, że w zapachu jest róża podziękowałabym :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam, jednak mam cos podobnego tylko w kieszeni płaszcza, jak wychodzę zawsze jest pod ręką :D Podobny balsam ale mniej gesty, bardziej wodnisty z Catrice :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podoba mi się, w jaki sposób barwi usta.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak dla mnie za różowa, ale zapewne przywykłabym do niego, gdybym używała go kilkanaście razy dziennie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. A mi się podoba ten kolor. Może wypróbuje :D Świetny blog, trafiłam na niego z blogu shinybox i chyba zostanę tu dłużej :*
    Pozdrawiam Sylwia :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Jejku,cudownie wygląda i jak tak świetnie działa, to ja zapisuję go na listę zakupów - będę polowała na niego. Zimą mam masakrę z ustami i nic nie jest w stanie uchować je od wysychania.

    OdpowiedzUsuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger