GLINKOWO... VOL. 2


Na początku roku pokazywałam Wam maseczki do twarzy firmy Dermaglin. Jakby ktoś chciał nadrobić to zapraszam - GLINKOWO.. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać kolejne glinkowe upiększacze.
Ale zanim przejdę do konkretów..
Kuszą mnie zakupy, szczególnie te z listy chciejstwa ( a nie jest ich przecież tak dużo?! ), tylko musze uszczuplić swoje zbiory. Koniecznie! Co się dało - rozdałam najbliższym ( chociaż myślę, że jeszcze bym się czegoś dogrzebała ), intensywnie zużywam maseczki..Przykład miałyście zresztą przy pojawieniu się opisów maseczek w ramach Maseczkowego Tygodnia - zachęcam do kontynuacji!
W związku z tym zużywaniem dziś będzie o 3 cudakach:
- Maseczka oczyszczająco - odżywcza
- Maseczka przeciwzmarszczkowa
i...uwaga!
- Maseczka do skóry głowy.

Zanim jednak przedstawię Wam poniższe kosmetyki - mam pytanie, bo zwrócił mi ktoś na to uwagę w Ankiecie Czytelniczej - jak jest z oglądaniem maseczek na twarzy? Jedna z osób zwróciła mi uwagę na to, że nie zawsze pokazuję maseczkę na swojej twarzy i że to dobrze, bo zdjęcia glinki na twarzy to obrzydliwy widok i nie każdy ma chęć to oglądać. Jak uważacie - takie zdjęcie powinno się pojawić czy lepiej je sobie odpuszczać? Ja nie mam do końca przekonania - czasami pokazuję, czasami nie - ale nie wiem czy w ogóle ma to dla Was znaczenie?


Zacznijmy od oczyszczania i odżywiania:





Saszetka o pojemności 20g - dużo ( producent nie pożałował ), zdecydowanie starcza na dwa razy - jeśli nie lubicie zostawiania otwartych, saszetkowych kosmetyków - do zabiegu warto zaprosić koleżankę albo mamę. Szkoda wyrzucać pół opakowania. 
Cena taka standardowa, dla tego typu produktów - około 5-6zł.
Kwiaty na opakowaniu mogą sugerować tego typu zapach - jednak jak zauważycie - w składzie żadnych substancji zapachowych nie ma i sama maska również nie pachnie. Jak dla mnie to taki typowy aromat glinki, błota i piasku. Na pewno wiecie co mam na myśli?!
Zielonkawy kolor sprawia, że po nałożeniu wyglądamy jak potwór z bagien ( z maseczką na twarzy potrafię moje dziecko doprowadzić do łez ze śmiechu ). 
Dość gęsta konsystencja bez problemu daje się rozprowadzić do twarzy, jednak nie pozwala glince spłynąć z niej, nie ma więc obaw o wybrudzenie połowy mieszkania. 
Zasycha w tempie ekspresowym, mimo nałożenia dość grubej warstwy - ale ja, nauczona doświadczeniem, używam do glinkowych produktów - wody termalnej. Nie pozwalam maseczce do końca zaschnąć, przez co unikam tego nieprzyjemnego efektu ściągnięcia i przesuszenia skóry.
Co zauważymy po zmyciu produktu z twarzy? Owalu twarzy na pewno nie poprawia, działania liftingującego też nie zauważyłam, ale za to..Świetnie oczyszcza - miałam wrażenie, że pory są wyczyszczone i jakby przymknięte. A to dla mnie ogromny plus - szczególnie teraz przy takiej pogodzie - gdzie pot, kurz i wszystkie inne paskudztwa, sprawiają, że "się zapycham" a przez to moja twarz nie wygląda za dobrze. A nie wyobrażam sobie w 30 stopniowy upał - nakładać na twarz mocno kryjący podkład.
Po za oczyszczeniem da się również zauważyć - przygaszenie zaczerwienień, niedoskonałości + wyciszenie tworzących się..cóż nazwijmy to po imieniu..pryszczy. 
Myślę, że ta maska idealnie nadaje się do stosowania pod koniec cyklu u kobiet, kiedy nasza skóra robi się dość kapryśna.


Czas na działanie przeciwzmarszczkowe:



Chyba wszystkie maski tej firmy są tej samej pojemności - 20g, i za każdym razem mam wrażenie, że to za dużo jak na jedną osobę i tylko jedno użycie. I tak jak w przypadku poprzedniej maski - cena oscyluje wokół 6zł - tą powyższą maseczkę, jak i inne z tej firmy możecie kupić w Rossmanie.
Sama maseczka jest dość dość gęstej konsystencji, w kolorze szarości. Zapach - no cóż..glinkowy :)
A działanie? Zaskoczona byłam efektem matującym - halo? przecież miało być przeciwzmarszczkowo - a maska robi nam dobrze 2w1? Świetnie :) Twarz jest odświeżona, wszelkie zaczerwienienia przygaszone ( nie wiem jak jest u Was ale z takim efektem spotykam się na mojej skórze po użyciu większości glinek - tych prawdziwych oczywiście ). Warto zwrócić uwagę na to, że skóra twarzy robi się przyjemnie gładka. Nie ma efektu przesuszenia. Zmarszczki mi nie zniknęły - ale jak widzicie, nikt tego nie obiecuje.
"Gładka, odżywiona i delikatna w dotyku skóra"? - Zgadza się!


I na koniec zostawiłam sobie największego cudaka. Wiedziałam, że muszę go wypróbować, wiedziałam! Czytam o tym jak dziewczyny robią peelingi, maski - a ja jakoś nigdy nie mogłam się odważyć na to by tak zacudować na głowie.
A że mam problem z przetłuszczaniem się włosów u nasady, a przesuszaniem końcówek - stwierdziłam, że glinkowy produkt do włosów może trochę wyciszyć wydzielanie łoju/sebum.



Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to - PRODUKT NIEPERFUMOWANY. Ojoj..jak później będą pachniały moje włosy po użyciu na nich glinki? Nie ukrywam, że obawiałam się tego trochę. Kolejna sprawa - jak ja to wymyję z głowy? Oczami wyobraźni widziałam już zaschniętą skorupę na głowie i splątane w kołtun włosy. Nieciekawie..Ale chyba nie może być aż tak źle, prawda?
Skóra głowy to nie włosy, prawda? Przy pomocy pędzelka do farbowania włosów i jego ostrej końcówki robiłam przedziałki i palcem rozsmarowywałam na skórze maseczkę - tak aby jak najmniej było jej na włosach. Zasychała na skórze w oka mgnieniu, przyznam, że aż nie wyrabiałam się z nakładaniem. 
Trzymałam ją na włosach około 15 minut, dłużej nie było szans - glinka wyschła i zaczęła się obsypywać po włosach i wszystkim naokoło. Dla mnie - pedantki - to było zdecydowanie za dużo "szczęścia".
Zaskoczona byłam bezproblemowym wymyciem glinki z głowy - wystarczyła sama woda. Myślę, jednak że gdyby więcej maski dostało się na włosy lub żebym ją wsmarowywała w głowę - dopiero miała bym problem z wymyciem.
Łupieżu i podrażnionej skóry głowy nie mam więc ciężko jest mi się odnieść do takiego działania maseczki.
Żeby zauważyć jej działanie przeciw wypadaniu włosów to musiałabym zdecydowanie częściej i więcej używać tej maski niż kilka razy ( po za tym teraz używam produktu, który ma właśnie przeciwdziałać wypadaniu włosów ).
Coś co da się zauważyć naocznie już po pierwszym użyciu - włosy są jakby odbite od skóry, uniesione i przy samej nasadzie wyglądają jakby było ich znacząco więcej.
Na krótko, bo dosłownie kilka myć - sprawia, że włosy zamiast myć co 2 dni, spokojnie mogę zaczekać jeszcze 2 i przy skórze nie będą wyglądały jak przyklapnięte i po prostu brudne. Być może przy częstszym i regularniejszym stosowaniu efekt ten byłby bardziej spektakularny. Tylko, że maska kosztuje około 6zł - na dobrych kilka zabiegów, z powalającym efektem - pewnie trzeba by było majątek wydać.

Znacie któryś z produktów tej marki?
Skusiły Was kiedyś w Rossmanie?


BUZIAKI
OLA

24 komentarze:

  1. używałam z tej firmy maseczki do cery trądzikowej i działała całkiem fajnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem zadowolona z ich maseczek, ale ja bardzo lubię glinki, bo moja cera dobrze na nie reaguje.

      Usuń
  2. ciekawi mnie strasznie ta do włosów, muszę sobie zakupić zeby obadać co i jak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam dzisiaj w moim Rossmanie i widziałam te maseczki, więc myślę, że u siebie też je dostaniesz.

      Usuń
  3. Zaintrygowała mnie maseczka do skóry głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że mnie też bardzo ciekawiła jak ją pierwszy raz zobaczyłam.

      Usuń
  4. już dawno nie byłam w Rossmanie! ciekawi mnie ta na głowę i przeciwzmarszczkowa :)
    co do samych zdjęć z maseczką to mi akurat one nie przeszkadzają,jakoś trudno mnie wystraszyć takim widokiem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dzisiaj byłam pierwszy raz od bardzo dawna w Rossmanie. Potrzeb brak to i zakupów tam nie robię.

      A co do zdjęć..Cóż..Niektórzy chyba są bardzo wrażliwi.

      Usuń
  5. Ta do skóry głowy pewnego czasu mnie kusiła, ale rzeczywiście cena nie pozwala na dokładne jej testy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na 1-3 razy jeszcze można kupować ale na regularne stosowanie trochę drogo wychodzi.

      Usuń
  6. Nie znam tych produktów. Tą pierwszą maseczkę chętnie bym wypróbowała :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wybierz się do Rossmana i rozejrzyj za nimi.

      Usuń
  7. najbardziej mnie zaciekawiła maska do skóry głowy, nie używałam jeszcze takiego produktu :) sprawdziłabym czy mi też by 'uniosło' włosy u nasady;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po jednym razie efekt może być słaby i krótkotrwały ale na pewno zauważalny.

      Usuń
  8. ja maseczki tej firmy bardzo lubię! <3 a nie widziałam nigdzie tej do skóry głowy, trzeba się rozejrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  9. nigdy nie używałam glinek ale mam ochotę przetestowac

    OdpowiedzUsuń
  10. obrzydliwy widok? ;) niektórzy są jacyś strasznie wrażliwi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No też takie mam wrażenie, ale szanuję zdanie moich czytelników.

      Usuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.