ZŁOTE, MIODOWE MASEŁKO DO CIAŁA - DELAWELL


Pierwszy dzień świąt za nami, obżarstwo przeogromne..
Wy też macie problem z tym, że w święta niektóre rzeczy smakują Wam dwa razy bardziej niż w ciągu roku? A może to kwestia towarzystwa i spędzania czasu z rodzina?

Z rodziną posiedzieliśmy, zajączek prezenty przyniósł. Mam wolny wieczór i stwierdziłam, że zacznę nadrabiać blogowe zaległości. Cała moja lista czytelnicza to tylko i wyłącznie posty z życzeniami świątecznymi a człowiek by coś poczytał. Jeśli u Was jest podobnie - zapraszam :)

Kilka dni temu pokazywałam Wam scrub marki Delawell, którym byłam zachwycona. Wraz ze scrubem w moje ręce trafiło masełko z tej samej serii. Byłam do niego nastawiona bardzo pozytywnie - no bo skoro peeling tak świetnie się sprawdził...
A jak było z masełkiem? 




Na początku kilka istotnych informacji na temat kosmetyku, od producenta:


Masła, tak jak peeling, sprzedawane są w dwóch pojemnościach:
260ml - 20zł
460ml - 40zł

Opakowanie - zwykły plastikowy słoiczek, z zakrętką na której wierzchu znajdziemy grafikę z głównym zapachem, składnikiem. Niby taki detal ale jakże przyjemny dla oka. Warto również zwrócić uwagę na fakt, ze masło zostało dodatkowo zabezpieczone sreberkiem - lubię producentów, którzy dbają o takie szczegóły. Kupując taki kosmetyk mam 100% pewność, że nikt przede mną nie zaglądał do pudełka a data ważności podana na opakowaniu jest wiążąca. Świetnie!

Zapach/Konsystencja: budyń waniliowy/śmietankowy. Cóż więcej dodać. Masło nie dość, że pachnie jak budyń, to jego konsystencja również ten deser przypomina. Gęste a przez to wydajne. Myślę, że wspomnieć powinnam o tym, że zapach jest budyniowy ale zarazem subtelny - nie drażni nosa i mimo iż pozostaje na skórze dość długo - nie gryzie się z perfumami.



Wrażenia ze stosowania.
Z tego co doczytałam - produkt przeznaczony jest przede wszystkim do pielęgnacji dłoni i stóp. Ciało też, ale ja zdecydowanie skupiłam się na pielęgnacji kończyn.
Jeśli chodzi o dłonie - niewielka ilość pozwala rozsmarować produkt na dłoniach, szybko się wchłania nie pozostawiając na skórze, tak nielubianej przez nas, tłustej warstwy. Pojawia się raczej taka silikonowa otoczka, która w zupełności nie przeszkadza w tym, by po chwili od aplikacji - wrócić do codziennych obowiązków. Jedyny minus przy codziennym i częstym stosowaniu na dłonie - opakowanie, które trzeba odkręcać i zakręcać. Gdyby masełko miało służyć tylko dłoniom i miało opakowanie w tubce - ja bym była nim zachwycona.
Stopy..Tu budyniowe cudo traktowałam jak maskę: bardzo gruba warstwa na całe stopy, bawełniane skarpetki na nogi i gotowe. A rano..Odżywienie skóry zauważalne, nawilżenie - już gorzej - dla moich stóp trochę za mało. Mimo całonocnego wchłaniania się masła w skórę - rano miałam wrażenie, że muszę znowu stopy czymś posmarować, bo skóra była dziwnie szorstka. Oj nie..Chyba moje stopy potrzebują czegoś silniej nawilżającego.
Jeśli chodzi o stosowanie tego masełka na ciało - nie wyróżniło się niczym specjalnym. Ładny, delikatny zapach - spokojnie można stosować je na noc i nie będzie nam przeszkadzał jego zapach w zasypianiu. Skóra się nie klei i nie lepi, jest dość dobrze odżywiona. Masło jak masło.


Ja nie wiem jak to się dzieje, że zużywam takie niesamowite ilości balsamów, kremów do ciała, maseł..Jednorazowo mam otwarte dwa. A w tej chwili powyżej recenzowany kosmetyk dobił już dna, emulsja którą używałam jednocześnie jest już w połowie opakowania. Wy też tak macie?? Pocieszcie mnie i powiedzcie, że tak :)

A teraz - życzę Wam spokojnej nocy i wspaniałego, mokrego drugiego dnia świąt!

BUZIAKI
OLA

22 komentarze:

  1. U mnie wszystkie kosmetyki schodzą dość powoli :)
    Zapach budyniu jest taki kuszący!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie..U mnie wszelkie mazidła do ciała to na kilogramy wręcz.

      Usuń
  2. Nie mogłabym a raczej nie dałabym rady zasnąć jak bym czymś wysmarowała nogi i włożyła skarpetki :D . Fajny produkt , szkoda ,że ma takie zamknięcie ;p.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiesz spać w skarpetkach? Kwestia przyzwyczajenia :)

      Usuń
  3. Spodziewałam się chyba czegoś lepszego, ale w sumie wypróbować można :) Mnie akurat smarowidła do ciała aż tak szybko nie schodzą, choć też często po nie sięgam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie większa powierzchnia smarowania :))

      Usuń
  4. aż tak szybko nie zużywam jak ty, ale też szybko mi to idzie :) nie przejmuj się :D
    ten zapach mnie kusi, ale wolałabym jednak większe nawilżenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żanetko - ja z innej beczki. Weszłam dzisiaj na Twojego bloga..Ale pięknie!!!

      Usuń
  5. ja mam ciągle szorstkie stopy :D tyle, że jakoś tak zawsze zapominam żeby je czymś posmarować..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie dam rady zasnąć z szorstką skórą dlatego smaruję i smaruję..

      Usuń
  6. Oj ja też się przejadłam wczoraj, a dziś znów powtórka.
    Masełko wygląda obiecująco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki urok świąt, że człowiek je i je..Łakomstwo level hard.

      Usuń
  7. ŚWIETNE MASEŁKO :)
    Ciekawa jestem jak pachnie na zywo

    OdpowiedzUsuń
  8. wygląda jak budyń waniliowy. szczerze mnie to masło zainteresowało. ja też mam nawet kilka mazideł jednocześnie otwartych, produkty antycellulitowe, balsamy emolientowe, co innego na biust a jeszcze inny produkt gdy się śpieszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszystkie tak mamy, że lubimy mieć duży wybór i różnorodnośc produktów :)

      Usuń
  9. Ja też mam po kilka produktów pozaczynanych jednocześnie więc najwyraźniej my kobietki już tak mamy:)
    Budyń , a nie masełko wygląda zachęcająco.I zapach i konsystencja.Do ciała nic specjalnego nie potrzebuję, to chyba jedyna część z którą nie mam problemów więc jak najbardziej te masło chętnie bym wykorzystała do tego celu jak i do dłoni jako kremik:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę w takim razie że byłabyś zadowolona z tego produktu skoro Twoja skóra nie ma jakiś szczególnych wymagań. A pachnie cudnie.

      Usuń
  10. ja się do używania balsamów czy też maseł nie mogę zmusić.... niestety : c a ten bym wypróbowała na dlonie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie umiem zasnąć bez wysmarowania się. Chyba to kwestia wyrobienia sobie nawyków.

      Usuń
  11. ta promocja w Ross jest mi bardzo na rękę, bo akurat skończył się podkład, to będę miała dwa w cenie jednego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie pochwal się tym co kupiłaś :)

      Usuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger