ZBĘDNE CZY NIEZBĘDNE?


Dziś weekendowo - o dwóch kosmetycznych gadżetach - nie są to niezbędniki, ale takie przyjemne małe coś.
Będzie krótko :) co byście się nie umęczyły - w weekend trzeba odpoczywać, prawda?
Po za tym u mnie się tyle dzieje, że mam problem z ogarnięciem własnych myśli - całe szczęście, że na razie jest pozytywnie :)


Chciałabym Wam pokazać masełko do paznokci i skórek z Essence i scrub do ust z Catrice. Pewnie gdzieś Wam się rzuciły w oczy podczas przeglądania skarbów w szafach tych dwóch firm, nie są to jednak kosmetyki, o którym myśli się - MUSZĘ TO MIEĆ!




Scrub Catrice jest w limitowanej edycji Candy Shock - do kupienia był w oszałamiającej cenie około 10zł. I przyznam Wam się szczerze, że wrzuciłam go do koszyka z ciekawości. Przecież scrub do ust można sobie zrobić samodzielnie w domu, ze składników które ma każdy - wystarczy trochę miodu, cukru i gotowe. Moje lenistwo jednak w tej kwestii jest przerażające :)
Pen zakończony jest błyszczykową gąbeczką - jest całkiem nieźle wykonana - scrub mam już na wykończeniu a ona nadal wygląda jak nowa i nieużywana. Dół opakowania to pokrętełko dzięki, któremu kosmetyk wypływa i możemy bez problemu nałożyć go na usta. Początkowo miałam wrażenie, że to tylko słodkie i klejące coś, dopiero po chwili poczułam na ustach cukrowe drobinki.
Scrub jak scrub - w połączeniu z fajnym balsamem do pielęgnacji ust - daje nam poczucie, że nie traktujemy naszych warg po macoszemu i o nie też dbamy. Zero suchych skórek no i ta słodycz do oblizania.
Duży plus za higieniczność aplikacji kosmetyku - nie musimy grzebać paluchami w słoiczku :)
Tak jak pisałam na początku - fajny gadżet ale nic co było by nam niezbędne do życia.

A co myślę o masełku z Essence?
Kupiłam je w jakiejś promocji/przecenie w Naturze, za jakieś 7zł. Miałam nadzieję na natłuszczenie, odżywienie skórek. Liczyłam na to, że jakoś zniweluje ich przesuszenie i nie będą wyglądały tak nieestetycznie. Niestety przeliczyłam się. mam wrażenie, że to co wysuwa nam się z pena to zwykła najzwyklejsza w świecie wazelina, która za dużo szczęścia nam nie da. Fakt przy wysuwaniu i rozsmarowywaniu nie łamie się i nie kruszy, ale jednak musimy wspomóc się naszymi własnymi palcami by jakoś rozprowadzić masełko po skórkach. Efekt natłuszczenia jest tylko na chwilę, tuż po aplikacji. A później nasza gehenna zaczyna się od nowa. Na paznokcie nie zauważyłam - ŻADNEGO wpływu. 
Podsumowując - masełko mogłam sobie kompletnie odpuścić, a 7zł poszło do śmieci - niby niewielka kwota, ale mogłam za nią kupić sobie chociażby maseczkę i na pewno byłabym bardziej zadowolona.

A Wy w swoich kosmetyczkach macie jakieś takie kosmetyczne gadżeciki, które wcale nie są niezbędne?

BUZIAKI
OLA

38 komentarzy:

  1. Pewnie, że mam takie gadżety :) Nawet całą masę, bo ja trochę jestem taka gadżeciara i sroczka :D Jak coś ładnie wygląda, jest niedrogie i mnie zaintryguje to nie potrafię sobie odmówić. Mam peeling do ust z Laura Conti i mam takie same wrażenie jak Ty - fajne, ciekawe i przyjemne, acz nie niezbędne. Chociaż posiadanie takiego cuda ma zasadniczy plus, jak już mam to używam, bo jakoś zapominam o ukręceniu samodzielnie takiego peelingu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie - jak mam już gotowy taki kosmetyk to używam, na kręcenie własnego jestem za lenia chyba :)
      Co za ciekawe gadżety masz w swojej kosmetyczce?

      Usuń
  2. Bajer z tym scrubem ;p Ale ja i tak wolę domowy peeling z cukru miodu i oliwy :)
    Szkoda, że to masło się nie sprawdziło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kasia..żeby mi się chciało to sama też bym sobie taki scrub do ust zrobiła, a tak - mam gotowca.

      Usuń
  3. Nie widziałam ani nie używałam takich kosmetyków. Scrub musi być fajny ale to co robi miód i cukier to jest dopiero rewelacja;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miód i cukier zdecydowanie lepiej smakują :)

      Usuń
  4. pierwszy raz je widze! kurcze ale odkrycie :d

    OdpowiedzUsuń
  5. Patrząc na nie jako na GADŻET to rzeczywiście są bardzo fajne, ale już jako produkt to zbędny, szkoda że masełka okazało się takim bublem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie to podsumowałaś: gadżet tak, ale jako coś co musi być w naszej kosmetyczce - a broń boże...

      Usuń
  6. ja unikam takich gadżetów i wolę kosmetyki o wielorakim zastosowaniu : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racjonalne podejście..Albo po prostu wolisz konkrety?

      Usuń
  7. Taki peeling by i się teraz przydał :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miodek i cukier i gotowe :) Świeżutki i smaczny.

      Usuń
  8. ten scrub wygląda bardzo fajnie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki w sumie byle jaki. Nic w nim powalającego nie ma.

      Usuń
  9. jak dla mnie takie gadżeciki są zbędne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolisz konkret? :)
      Ja z ciekawości kupiłam..ale powtórnie na pewno tego nie zrobię.

      Usuń
  10. Ten scrub chętnie bym wypróbowała, tak z ciekawości:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja raczej unikam takich gadżecików :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja również jestem w tej kwestii leniwa i usta peelinguję po prostu miodem, który już troszkę stoi w łazience i się skrystalizował :) Nie trzeba bawić się w żadne mieszanie, a słoik mam zawsze pod ręką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe co mój mąż by powiedział jakbym zaczęła trzymać w łazience słoik miodu :)

      Usuń
  13. Taa, skąd ja to znam, też mam pełno kosmetyków, które mi się podobały i skusiły, a tak naprawdę nie są najpotrzebniejszą rzeczą :D. Podoba mi się forma tego scrubu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerażające jest to, że niektóre rzeczy kupuje się oczami..

      Usuń
  14. nie miałam żadnego z tym kosmetykow dla mnie to zbędne gadżety ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poznałam się z nimi i wiem, że drugi raz bym nie kupiła.

      Usuń
  15. Ten scrub to rzeczywiście fajny bajer. Skusiłabym się na coś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba lepiej samodzielnie coś zrobić - o ile ma się chęci, czas :)

      Usuń
  16. Szkoda, że to masełko do skórek i paznokci się nie sprawdza. Forma aplikacji jest wygodna i mogłabym nosić takie cuś ze sobą na lab.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OO..tak - przyznam Ci, że liczyłam na nie. Ale niestety - nie jest co coś godnego polecenia z ręką na sercu.

      Usuń
  17. Nie lubię jak muszę grzebać w czymś i to jeszcze rozprowadzać ;P . Szkoda,że nie do końca produkty się sprawdziły ;) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOO! Mam podobnie - dlatego np nie przepadam za balsamami do ust w słoiczkach - zdecydowanie bardziej wolę te w sztyfcie.

      Usuń
  18. Zaciekawiłaś mnei tym scrubem :D będzie teraz za mna chodził, aż go kupię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilonko niestety nie kupisz. Edycja limitowana.

      Usuń
  19. Fajne gadżety, lubię czytać o takich ciekawostkach, ale zazwyczaj pozostaje przy swoich 'starych' sprawdzonych metodach i produktach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaryzykowałam - kosztowały niewielkie pieniądze, ale wiem, że drugi raz tego nie zrobię.

      Usuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger