MELISOWY DEMAKIJAŻ + INFO O PROMOCJI


Po dwudniowym świętowaniu zapraszam Was na chwilę kosmetycznego relaksu relaksu.
Pewnie już większość z Was wie o zbliżającej się promocji w Rossmanach - ta jest potwierdzona ( reklamy pojawiły się już w TV ), podobno zapowiada się również promocja w Drogeriach Natura - ale tu są to na razie domysły internautek.
A co do Rossmana - uraczą nas 49% promocją. WOW! 


Wiecie już na co zapolujecie?
Ja wiem, że róży, pudrów i korektorów to mam pod dostatkiem. Bronzery - czekoladki Bourjois - mam :) Nad podkładem się zastanawiam ale pewnie sobie odpuszczę.
Część promocji na kolorówkę "naoczną" kompletnie mnie nie interesuje - wszystkiego mam pod dostatkiem a nawet w nadmiarze.
Za to czekam na promocję szminek - tu na pewno będę nurkować w rossmanowskich szafach i już od wczoraj rozglądam się po blogach w poszukiwaniu jakiś ładnych kolorów. Może macie coś do polecenia?? Namiary mile widziane w komentarzach :)



A teraz przejdźmy już do konkretów :)
Chciałabym Wam pokazać micelka, który powoli dobija u mnie dna, więc pora napisać o nim kilka słów.
Polska firma Uroda ( a tak na marginesie: dam sobie rękę uciąć, że Wasze Mamy pamiętają ich kosmetyki z czasów swojej młodości ) ruszyła dość intensywnie z akcją reklamową kosmetyków z serii Melisa. Zaczęły pojawiać się na blogach recenzje: kremu, balsamu, maseczki i płynu micelarnego. Do mnie też trafiły te kosmetyki i dziś chciałabym Wam powiedzieć co myślę o pierwszym z nich - o płynie micelarnym.

Najważniejsze dla mnie przy demakijażu jest by kosmetyk dobrze zmywał bez tarcia, nie szczypał oczu i nie powodował ich łzawienia. Ważne jest również by nie wysuszał skóry i nie powodował uczucia nieprzyjemnego napięcia.
Ciekawe jesteście jak było w przypadku micelka Urody? Zapraszam więc do czytania :)


Pierwsze zdjęcie zdradza co myślę o tym kosmetyku. Zajrzyjcie jednak dalej - pokażę Wam efekty jego działania i opowiem o moich spostrzeżeniach.

Zacznijmy standardowo, od kilku informacji o samym produkcie:
Płyn micelarny do cery delikatnej, wrażliwej i normalnej
Działanie: oczyszcza, łagodzi, pielęgnuje
Wyciąg z melisy regeneruje, łagodzi, uspokaja i odświeża. Przynosi ulgę zmęczonej skórze. Wyciąg z zielonej herbaty spowalnia efekt starzenia się skóry, pobudza jej mikrokrążenie, uelastycznia. Chroni przed wolnymi rodnikami. Prowitamina B5 działa leczniczo i łagodząco na podrażnioną skórę, wygładza i poprawia jej koloryt. Alantoina łagodzi, nawilża, wygładza i zmiękcza skórę. 

Skład:


Opakowanie - zwykła, prosta i przezroczysta butelka o pojemności 200ml; zamykana na zatrzask - bardzo porządnie trzymający - nie ma możliwości by butelka otworzyła nam się sama ( np w podróży ), ale trzeba tez uważać by nie stracić przy otwieraniu paznokcia. Duża etykieta, na której znajdziemy informacje o samym produkcie i producencie + skład. Naklejka jest prosta, bez zbędnych udziwnień, bez nadmiaru informacji. Jest skromnie ale moim zdaniem to dobrze. Kosmetyk broni się sam i nie musi mieć mnóstwa "krzyczących" i błyszczących obietnic.

Cena: ok. 7zł - bardzo przyzwoicie

Przezroczysta, wodnista konsystencja - jak u większości miceli. Przyjemny, subtelny i świeży zapach nie drażni nosa.

Dość delikatny - nie podrażnia skóry, nie wysusza jej i nie powoduje nieprzyjemnego uczucia napięcia i przesuszenia skóry. Jeśli chodzi o oczy. Na pewno nie szczypie ale jeśli użyjemy za dużo produktu na waciku pojawia się nieprzyjemne uczucie w oku, które powoduje łzawienie i zaczerwienienie - wystarczy jednak przetrzeć oko suchym wacikiem i po chwili problem znika.

Jak jest z działaniem?
Powinnam Wam o tym opowiedzieć, ale myślę, że zdjęcia dużo lepiej do zobrazują.
Do testów wybrałam kilka kosmetyków o różnym stopniu trwałości: od bardzo trwałych po byle jakie.


Tusz wodoodporny Catrice - idealny w trwałości, ale koszmar w zmywaniu. Do tej pory radził sobie z nim tylko płyn dwufazowy Eucerin - nic innego. Żaden micel ani mleczko do demakijażu nie potrafiło oczyścić z niego moje rzęsy. Tusz marki Eveline - zwykły najzwyklejszy tusz, tak dla porównania.
Obie kredki do brwi stosuję naprzemiennie i obie świetnie się spisują, trzymają się bez zmian cały dzień - zakwalifikowałabym je raczej do tych trwałych kosmetyków.
Fioletowa kredka do oczu i eyeliner w mazaku - z nimi radzi sobie każdy micel bez problemu. Za to kredka p2 - tłustawa, intensywna - większość kosmetyków do demakijażu raczej ją rozmazuje zamiast zmywać.
Obie pomarańczowe szminki to zwykłe produkty drogeryjne, które bez problemów można usunąć z ust chusteczką. Za to produkt Estee Lauder trzyma się ust jak szalony. 
Cienie do brwi i do powiek to zwykłe produkty, z którymi też raczej poradzi sobie każdy dekamijażowy pomocnik.
Za to tint Bell to zawodnik, z którym mało kto wygrywa..Ba..chyba jeszcze nie znalazłam mu godnego przeciwnika.

Zapraszam więc na test:
Po dosłownie 1 przetarciu wacikiem z meliskowym micelem - jeden ruch przetarcia:



Podejście numer 2:



I efekt końcowy: próba wytarcia wszystkich kosmetyków


Przebija odrobinę tint Bell a po reszcie "ani widu ani słychu".
Już wiecie za co był ten kciuk na samym początku?

BUZIAKI
OLA

33 komentarze:

  1. dośc fajny produkt :)
    oj nie mogę sie już doczekac tych promocji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydajesz już pieniądze na promocjach czy czekasz tak jak ja na szmineczki? :) Już nie mogę się doczekać poniedziałku.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jestem nim mile zaskoczona, szczególnie, że na blogach są bardzo różne opinie na jego temat. Ja jestem z niego zadowolona.

      Usuń
  3. Fajnie,że będzie taka promocja ;D . Ja się zastanawiam żeby wydać rozsądnie pieniądze :p . A do opisanego produktu to go nie miałam ;)) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba przy tak dużych promocjach ciężko jest robić zakupy rozsądnie.

      Usuń
  4. Póki co używam micela od Garniera. Spisuje się świetnie I do tego nie podrażnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja go jeszcze nie miałam. Wyobrażasz to sobie?? A tak o nim głośno..

      Usuń
  5. Z promocji chętnie skorzystam w dniach Usta- Paznokcie :)
    Płyn widać,że daje radę i cena niewygórowana .
    Meliski kuszą mnie odkąd reklamują się w tv , myślę że wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będziesz polowała na szmineczki tak jak ja?
      Oj już nie mogę się doczekać poniedziałku, od kilku dni przeglądam blogi w poszukiwaniu szminkowych must haveów.

      Usuń
  6. Zaś zbanruktuje przy tych promocjach:D
    A co do płynu, to chyba nic z melisy nie miałam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś ostatnio często te promocje się pojawiają..
      Ja przy moich zapasach już tak się na nie, nie napalam - ale jakąś nową szmineczkę muszę sobie sprawić :)

      Usuń
  7. Akurat szukałam czegoś dobrego do demakijażu. Teraz pozostaje mi tylko szukać tego płynu miceralnego na rossmannowskich półkach ;)
    A co do promocji- chyba zbankrutuję ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytaj jeszcze o tym micelku bo opinie są o nim różne :)
      Promocje właśnie po to są - by opróżnić nasze portfele :)

      Usuń
  8. Kocham Cię <3 Właśnie przed chwilą szukałam info o tej promocji i nic nie mogłam znaleźć. :p

    OdpowiedzUsuń
  9. ja tylko czaję się na lakiery, a tak mam chyba wszystkie pod dostatkiem. No chyba, że rzucę się na szafę eveline w rossmanie, a w naturze na catrice, essence i kobo <3 a ten płyn chodzi mi po głowie cały czas : )

    OdpowiedzUsuń
  10. nie wiem dlaczego, ale produkty tej firmy kompletnie do mnie nie przemawiają :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałaś któregoś i się zniechęciłaś??? :)

      Usuń
  11. Ja bardzo lubię ich tonik :) ślicznie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. swietna recenzja :) fanie jest cos zobaczyc a nie tylko poczytac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak było najłatwiej pokazać Wam efekty jego działania.

      Usuń
  13. jeśli uda mi się wcześniej skończyć pracę to na pewno pojadę do rossmanna, mam już długą listę zakupów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie spontanicznie a z listą :)

      Usuń
  14. miałam tonik i nie podobał mi sie jego zapach dlatego go strasznie męczyłam wkońcu oddałam znajomej, wiec raczej na micela się nie skusze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, a mi się wydaje, że te kosmetyki tak ładnie pachną..To właśnie przykład na to, że każda z nas jest inna i każda lubi coś innego.

      Usuń
  15. Wybieram się do rossmana -lubię promocję:))Świetna recenzja płynu:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba każda kobietka lubi promocje..szczególnie takie duże.

      Usuń
  16. ciekawy,musze kiedys wypróbować,tak dla odmiany :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Odmiana niby nigdy nie zaszkodzi, ale jak się ma delikatną cerę, to nie wiadomo :)
    Ja używam dermika pure - płynu micelarnego. Na szczęście nie podrażnia :)

    OdpowiedzUsuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger