MALINOWY ZDZIERACZEK


Jak Wam mija początek wiosny? Was też natchnęło na zmiany?
Za mną od kilku dni "chodzi" zmiana koloru włosów na...RUDY! Kilka dni temu na próbę kupiłam dwie szamponetki w obłędnym kolorze MIEDZIANY KASZTAN..Miało być pięknie rudo..Niestety szampon zrobił mi żarcik prima aprilisowy i w ogóle nie zmienił mi koloru włosów..Zła byłam przeokrutnie. 
Skończy się pewnie w sklepie z artykułami fryzjerskimi i doborze profesjonalnej farby. Może któraś z Was może coś polecić z profesjonalnej półki? A może macie coś sprawdzonego rudego z drogerii?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Po paru dniach bez recenzji pora na kilka słów o kolejnym kosmetyku. Jestem pewna, że go znacie.
Jakiś czas temu dobił dna, więc przyszła kolej na przedstawienie Wam moich wrażeń o nim.


Nie jest to kosmetyk, którego nikt nie zna, który jest niesamowity - wspaniały i same ochy i achy. A jaki jest? O tym poniżej :)




Producent obiecuje nam "fascynujący aromat soczystej maliny" - malinowo jest i owszem, ale czy to ma być letnia, dojrzała i soczysta malina? Raczej nie - ja niestety wyczuwam w niej trochę chemię. Można by było odrobinę ten zapach dopracować. Całe szczęście, że ten zapach nie utrzymuje się na skórze.

Za obłędnie niską cenę około 8-9zł dostajemy 200ml butelkę z grubego i sztywnego plastiku, stawianą na korku zamykanym na zatrzask. Zamknięcie trzyma dość solidnie, i mimo iż butelka stoi "do góry nogami" - nic z niej nie wycieka. Ale..W zakrętce mamy zasysającą pompkę ( to chyba coś podobnego do tego co jest w żelach OS ) i niestety w połączeniu z tym twardym plastikiem - wielokrotnie miałam problem z wydobyciem peelingu z opakowania. Zasysająca pompka, twarde opakowanie w połączeniu z mokrymi dłońmi - straszny zestaw. Wielokrotnie czułam się podirytowana, że nie mogę się dostać do kosmetyku i kończyło się odkręcaniem kurka i wylewaniem peelingu prosto na rękę.


Gruboziarnistość? Z tym się zgodzę. W malinowym sorbecie pływa mnóstwo grubych, cukrowych kryształków. Na zdjęciu powyżej idealnie widać ich wielkość. Drobiny nadają peelingowi całkiem fajną konsystencję - niby leistą ale nie spływającą z dłoni. 
Mimo dość solidnych kryształków nieźle rozprowadza się na skórze. W połączeniu z wodą wręcz ślizga się po ciele, malinowy mus robi się delikatnie mydlany a same kryształy stają się znacząco bardziej wyczuwalne.

A moje wrażenia z samego stosowania?
Dużym plusem jest to, że peeling nie wysusza skóry, nie powoduje, że po jego użyciu staje się ona szorstka i nieprzyjemna w dotyku. Na mojej skórze nie pojawiło się też żadne podrażnienie, a zaczerwienienie było tylko ze względu na tarcie :) 
Równocześnie z tym peelingiem malinowym stosowałam inny - do zadań specjalnych, ale o nim za kilka dni. Ten powyższy kosmetyk Joanny jest całkiem przyjemny do częstego stosowania. Zdzierać, zdziera - pozbywamy się martwego naskórka i przy częstym i regularnym stosowaniu nasze ciało jest gładkie i przyjemne w dotyku, łatwiej wchłania pielęgnacyjne mazidła. Jest jednak znacząco za delikatny do porządnego ścierania - a takie jest dla mnie najlepsze i takie najbardziej lubię :)

Podsumowując: jest tanio, zapach jak dla mnie średni, opakowanie wizualnie super ale funkcjonalnie to był koszmar - do częstego stosowania sprawdzi się idealnie, ale do zadań specjalnych trzeba szukać czegoś innego.

Ps. Mój mąż kazał mi dodać, że peeling świetnie nadaje się do usuwania mocnych zabrudzeń z rąk, jakichś smarów itp. No to się właśnie dowiedziałam dlaczego peeling tak szybko mi się skończył :)

BUZIAKI
OLA

42 komentarze:

  1. U mnie, mój facet też często podbiera mi kosmetyki. Coś mi się wydaje, że nie zawsze wie co do czego służy. U niego krem to krem i nie ważne czy do rąk czy do twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba większość facetów tak ma :)

      Usuń
  2. Ja lubię te delikatne zdzieraczki z biedronki ! TAk samo jak ten do zadań specjalnych się nie nadają ;D ale czasami miła odmienność od zdzieraków mocnych ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zdecydowanie bardziej wolę te hardcorowe. Później mam wrażenie, że balsam zdecydowanie lepiej się wchłania.

      Usuń
  3. widziałam w sklepie,ale się jeszcze nie pokusiłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przed Tobą - będziesz mogła wyrobić sobie zdanie na jego temat.

      Usuń
  4. mam go i bardzo lubię ,może nie jest moim ulubieńcem ,ale jest fajny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym raczej powiedziała, że jest taki zwykły. Nic w nim szczególnego nie ma.

      Usuń
  5. A mi zapach się podobał, chemii w nim nie wyczuwałam, lubiłam go za dobre zdzieranie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie mamy całkiem inne odczucia co do niego.

      Usuń
  6. Lubię peelingi Joanny ale zwykle wybieram mocniejsze zdzieraki najlepiej takie z olejkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOo tak..Ja też wolę te mocniejsze.

      Usuń
  7. Ja uwielbiam jego zapach. A używałam go w recepturze1:1, troszkę żelu i peeling razem, takie 2w1 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zdecydowanie bardziej wolę inne zapachy a ten kompletnie mi nie podszedł.

      Usuń
  8. Uwielbiam go ! Obłędny zapach porządne zdzieranie i ta cena :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie???!!!
      Zapach kompletnie nie mój, zdzieranie zdecydowanie za słabe - fakt: cena niewielka.

      Usuń
  9. mam, ale o innym zapachu :) jak dla mnie dobry chodź też trochę za słaby :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ale również o innym zapachu, dla mojej skóry są wystarczające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie na tym to polega, że każda z nas ma całkiem inne potrzeby.

      Usuń
  11. "Malinowy zdzieraczek"-jeszcze nie miałam,ale nadrobię to :D:D

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja po tym peelingu dostałam paskudnego uczulenia :( A to dość dziwne bo mnie prawie nic z kosmetyków nie uczula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie ma w składzie coś na co Twoja skóra jest wrażliwa. Mam nadzieję, że szybko pozbyłaś się uczulenia.

      Usuń
  13. Miałam go, ale nie uważam, żeby buteleczka by ła jakimś koszmarem. Nie miałam żadnych problemów z otwieraniem, w zapachu nie wyczuwałam chemii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam straszne problemy z wydobyciem tego peelingu z opakowania. Nie wiem może moje jakieś wadliwe było.

      Usuń
  14. Zawsze jak chciałam mieć rudość na głowie to sięgałam po typowego rudego lisa z Loreala- wychodził mi taki jasny konik kasztan z rudymi refleksami :D

    Peeling wykończyłam, ale bardzo przypadł mi do gustu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widziałaś już na włosach mam rudość, ale chce bardziej intensywną :)

      Usuń
  15. Dla mnie to najlepszy peeling za rozsądną cenę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajne są te peelingi, ja jednak na razie pozostaję przy mojej kawie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama robisz sobie peeling? Nie mam jakoś fantazji do takich spraw albo za leniwa jestem :)

      Usuń
  17. pozdrowienia dla męża - niech mu peeling do zmywania smaru służy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Odpowiedzi
    1. Tani to fakt ale czy fajny? To kwestia dyskusyjna :)

      Usuń
  19. dobry pomysł męża! nigdy nie wpadłam na to, żeby doszorowywać dłonie peelingiem, podziękuj ode mnie za koncepcję :)

    OdpowiedzUsuń
  20. u mnie tez niedawno pojawił się post o nim :)) byłam bardzo zadowolona, a zapach był rewelacyjny, więc może trafiłaś na jakiś feralny egzemplarz??:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo każda z nas ma inne potrzeby i inne odczucia :)
      Albo mój egzemplarz rzeczywiście był wadliwy.

      Usuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger