Zakończenie sprawy z got2be

Zakończenie sprawy z got2be


Chciałabym Wam opowiedzieć jak zakończyła się sprawa z produktem do prostowania włosów..

Ale po kolei..
Wszystko co było do tej pory znajdziecie w zakładce:  WŁOSY

Dostałam od specjalistów firmy Schwarzkopf numer telefonu, adres salonu..Gdzie miałam trafić na regenerację włosów

W środę, tydzień temu, trafiłam w ręce pani Izy. Nie ukrywam, że obawiałam się tej wizyty, nie wiedziałam czy będzie miło, w ogóle nie wiedziałam jak będzie. Szłam z mieszanymi uczuciami.
Pani Iza mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła - okazała się przesympatyczną osobą, chętną do pomocy. Na spokojnie porozmawiałyśmy, wszystko wyjaśniłyśmy.

Dokładnie obejrzała moje włosy, zwróciła uwagę, że dokładnie widać moment od którego włosy są zniszczone, popalone a w którym miejscu zdrowe, zauważyła też dziwne różnice w kolorze.

Usłyszałam iż nie ma mowy o kładzeniu farby na całe włosy, ponieważ kolor i tak nie chwyci równomiernie i będzie się szybko wypłukiwał ( zniszczony włos jest pusty w środku i pigmenty farby nie będą miały jak się przyczepić i trzymać ). Zaproponowała mi koloryzację produktem tonującym ( zero amoniaku! ), tak by wyrównać kolor na całej długości włosów.



Następnie po zmyciu produktu do koloryzacji, trafiłam pod urządzenie do sauny tak przesiedziałam około 20 minut.

Włosy dostały również dawkę regeneracji produktami ( + podcięcie końcówek )




Otrzymałam od Pani Izy kilka rad dotyczących pielęgnacji włosów oraz sposobów na stylizację ( mam unikać prostownicy! i suszarki najlepiej też ). Teraz muszę czekać aż moje włosy odrosną, pozbyć się zniszczonej części i cieszyć się na nowo zdrowymi włosami.

Zapewne chcecie zobaczyć efekt końcowy?

Dzień przed wizytą:



 Tuż po wizycie:






 Dzień po wizycie:



Jak dla mnie efekt jest powalający i różnica kolosalna.

Dziękuję Pani Izie za pomoc w ogarnięciu włosów i za wszystkie rady, które od niej otrzymałam.
Cieszę się również, że firma Schwarzkopf nie olała wołania klienta o pomoc. Nie spodziewałam się i nie oczekiwałam tego typu pomocy. Myślę, że to pocieszające dla wszystkich, że mimo iż wielka firma, korporacja to jednak nie zignorowali pojedynczego klienta i jednak pomogli.

Tym samym kończę i zamykam temat. Jeśli ktoś miałby jakiekolwiek pytania zapraszam na @.
Aflofarm - BIOLIQ ( Intensywne serum rewitalizujące )

Aflofarm - BIOLIQ ( Intensywne serum rewitalizujące )


Kochane Moje..
Chciałabym Wam dziś pokazać kosmetyk, który zostanie w mojej kosmetyczce na stałe. Chyba znalazłam swój No. 1.
Ale po kolei..

Już jakiś czas temu nawiązałam współpracę z firmą Aflofarm - polska firma, specjalizująca się w produkcji leków dostępnych bez recepty i suplementów diety ( nie tylko ). Wymiana maili trwała jakiś czas - Pani Ola, chciała jak najbardziej dostosować kosmetyki do testowania do moich potrzeb. I właśnie tym sposobem trafiło do mnie serum, o którym chciałabym Wam opowiedzieć.

"Marka BIOLIQ to wyjątkowe dermokosmetyki, których substancje czynne otrzymywane są w wyniku ekstrakcji pozwalającej na skuteczne zachowanie ich unikanych właściwości. Podstawą serii Bioliq jest wyciąg z Onopordum acanthium o silnych właściwościach regenerujących. Dzięki temu w naturalny sposób stymulują rekonstrukcję skóry, wykazując działanie naprawcze i intensywnie odbudowujące. Oprócz Onopordum acanthium, każdy krem serii Bioliq zawiera naturalny wyciąg roślinny dedykowany indywidualnym potrzebom skóry w różnym wieku." ( źródło: www.bioliq.pl )



www.bioliq.pl





Obietnice producenta:

  
Więcej informacji - Serum Rewitalizujące

Skład:



Opakowanie/Pojemność/Zapach/Konsystencja/Dostępność/Cena:

Szklana ( spadła mi kilkakrotnie do pustej wanny i jest cała ), mleczno-przezroczysta butelka na mnie robi wrażenie - wydaje się być eleganckie i ekskluzywne ( szczególnie w porównaniu do plastikowych pudełeczek, btw - inna firma dermokosmetyczna również posiada serum w tego typu opakowaniu i z podobnym sposobem aplikacji z duuużo wyższą ceną, ale z plastikowym opakowaniem - przez co wygląda "tanio" ). Nie oszukujmy się - pierwsze wrażenie również się liczy. Buteleczka ma pojemność 30ml i zamykana jest gumowym koreczkiem, zakończonym pipetką, Dzięki tego typu aplikacji zachowujemy maksimum higieny ( nie ma potrzeby grzebania palcem w słoiczku ). Pompką w pipetce nie zacina się i zasysa odpowiednią ilość serum do jednorazowej aplikacji.
Zapach jest delikatny i bardzo świeży, przyjemny, ale nie kojarzy mi się z niczym konkretnym - nie pozostaje na skórze, po aplikacji.
Konsystencja - rzadki żel, którym pod wpływem ciepła skóry staje się mocno wodnisty, przez co aplikacja jest szybsza a kosmetyk wydajniejszy ( niewielka ilość potrzebna jest by wysmarować całą twarz, szyję i dekolt ).
W związku iż jest to dermokosmetyk - dostępny jest tylko i wyłącznie w aptekach, za niewielką cenę od 15-25zł ( w zależności od miejsca zakupu ).



Moje Wrażenia:
Długo trwało przygotowanie tej recenzji od momentu otrzymania kosmetyku. Najpierw musiałam wykończyć to co stosowałam wcześniej, a później..no cóż..Ja nie napiszę mojej opinii o kosmetyku po 2-3 użyciach a po skończeniu opakowania.
Tak więc buteleczka po serum lada dzień trafi do worka denkowego, a ja mogę Wam opowiedzieć co myślę o serum.
Serum używałam 2 razy dziennie: rano ( po porannej toalecie, przed nałożeniem makijażu ), więczorem ( po zmyciu makijażu, kąpieli - tuż przed snem ).
Pierwszą rzeczą, którą zauważa się od razu jest czas wchłaniania się kosmetyku - BŁYSKAWICZNIE! Rewelacyjna sprawa dla kogoś kto się spieszy - nakładamy serum na buzię, mijają 2-3 minutki i już możemy nakładać makijaż ( nic nam się nie zroluje! ).
Po zużyciu całego opakowania zauważyłam:
- przyjemne nawilżenie skóry twarzy, nawet newralgicznych miejsc ( u mnie płatki nosa i skóra obok )
- skóra sprawia wrażenie jędrniejszej, młodszej i gładszej ( bardzo podoba mi się ten efekt )
- zmarszczki mimiczne wokół oczu wyraźnie się spłyciły
- delikatnie wyrównany kolor skóry ( nawet zastanawiałam się czy w składzie nie ma substancji samoopalających czy czegoś podobnego: po kilku dniach stosowania miałam wrażenie, że buzi jest jakby opalona, rozpromieniona, zdrowa )
- brak jakiegokolwiek podrażnienia czy zaczerwienienia, wręcz miałam wrażenie, że trochę rozjaśnił moje odrobinę widoczne naczynka na policzkach

Cóż..Jedno opakowanie już prawie wykończyłam a kolejne czeka w zapasach. Zostaje przy tym serum na stałe i Wam również polecam wypróbowanie: niewielka cena a jaki efekt :)


Fakt otrzymania kosmetyku w ramach współpracy nie ma żadnego wpływu na moją opinię o nim.




Maść arnikowa..Do czego tego używać?

Maść arnikowa..Do czego tego używać?


Wróciłam z recenzjami..Mam tyle zdjęć obrobionych, że ho ho ho..
Niestety sytuacja zdrowotna mojej Małej + problemy z komputerem wszystko opóźniły przez co mam mega zaległości..
Obiecuje, że już zaczynam nadrabiać..

Dziś będzie o maści, do której nie wiedziałam jak podejść, jak ją ugryźć..

To maść arnikowa marki Gorvita..


Kilka słów od producenta + opakowanie:



Maść ma kolor kremowy i taką ma też konsystencję, pachnie średnio przyjemnie - zapach kojarzy mi się z jakimś ziołem..Ale ciężko mi określić z czym dokładnie.
Duża tubka o pojemności 130ml zrobiona z dość miękkiego materiału więc nie ma problemu z wydobywaniem maści..Wg mnie ogromnym minusem opakowania jest zakrętka - wolałabym aby nie była zakręcana a zamykana na klik. Znacząco ułatwia to obsłużenie się opakowaniem.
Do kupienia jest w aptekach i sklepach zielarskich, w cenie około 15zł.

Ok. Podstawowe informacje macie to przejdę do konkretów.
Szukałam sposoby zastosowania tej maści a nie chciałam robić czegoś na siłę. Na sińce pod oczami mam swoje serum, siniaków na nogach nie miewam, do nawilżenia też mam swój balsam, a masażów to u nas w domu nie ma :P ( taa..bo jak ja bym chciała to i mąż by mi sie dopominał a w to nie dam się wrobić..o nie nie nie...zaraz po prasowaniu najbardziej na świecie nie lubię masowania komuś pleców czy wcierania balsamów albo maści ).
Wracając jednak do sedna..Z pomocą w wymyśleniu stosowania maści arnikowej, przyszły mi KOMARY!
Dziadostwo tak nas na działce pogryzło, że myślałam, że zwariuje - pominę całkiem fakt, że z Małą trafiliśmy do lekarza ( ma uczulenie na jad komarów, się okazało...). Ramiona i nogi miałam całe w czerwonych kropkach ( zdjęć Wam nie pokażę, bo to obrzydliwe a po drugie podejrzewam, że wiecie jak wygląda takie pogryzienie..Wiecie?? ).
Wszystko nas swędziało..Jedyne co powstrzymywało przed drapaniem to myśl o tym, że będę cała w wielkich bąblach..I wtedy przypomniałam sobie o tej maści ( "O..coś tam pisali o ukąszeniach.." ).
Zapach ma średni, ale..
- łagodzi efekt swędzenia
- czerwone bąble pokomarowe szybciej się goją i jaśnieją.
 Nawet nie wiecie jaką ulgę przyniosła nam ta maść..

Mimo tej pomocy przeciw-komarowej..Jednak uważam tę maść za zbędny kosmetyk.
Aż tak często komary mnie nie gryzą, a innego zastosowania na tę maść nie znajduję..

Pozdrawiam ciepło!

Fakt otrzymania kosmetyku w ramach współpracy, nie ma żadnego wpływu na moją opinię o nim.

http://www.gorvita.com.pl/

Aloesowy demakijaż - Equilibra

Aloesowy demakijaż - Equilibra


Hej hej Kochane.
Czujecie już weekend?
Ja o poranku i na szybciutko, dziś ciężki dzień...

Pamiętacie jak jakiś czas temu wspominałam Wam o kosmetykach Equilibra?
To ta przesyłka, w której dostałam pomarańczową torbę :) BTW - torba jest świetna na spacery do piaskownicy i na łąkę, jak trzeba wziąć ze sobą MEGA ekwipunek :)

Chcę Wam dziś opowiedzieć i pokazać jednej z produktów tej włoskiej marki - oczyszczające aloesowe chusteczki do demakijażu.
Jakiś czas temu, w styczniu pojawiła się u mnie recenzja chusteczek do demakijażu - o TU i raczej nie byłam zachwycona tego typu sposobem demakijażu. Stąd dość sceptycznie podchodziłam do chusteczek marki Equilibra.



Do zapoznania się z produktem otrzymałam 5 opakowań chusteczek, po 1 w każdym.
Chusteczki zapakowane są w niewielkim, zgrabnym opakowaniu - szczelnie!





Kilka słów od producenta i skład dla zainteresowanych:




Niby są dość delikatnie nawilżone więc myślałam, że będą miały problem ze zmyciem makijażu, a tu szok! ( ale o tym za chwilkę ).
Bardzo ładnie pachną - świeżo! Po przetarciu skóra twarzy nie klei się i nie ma się wrażenia tłustości.

Chusteczki włożyłam sobie do torebki ( awaryjnie ) wychodząc z założenia, że prędzej czy później mi się przydadzą..
Miał być mały grill a skończyło się na późno wieczornym siedzeniu do 3 w nocy i rozmowach na najróżniejsze, najczęściej te "ciężkie" tematy..Tatusiowie poszli spać razem z dziećmi, a myśmy beczały jak durne - tusz się lał spod oczu strumieniami, eyeliner rozmazany był nawet na czole, nie wspominając już o tym gdzie można było znaleźć resztki szminki ( dla ciekawych: koło ucha ).
Z płaczami jakoś się ogarnęłyśmy ale myślałam, że do kompletu płacz będzie od nowa, ze śmiechu - zaraz po tym jak zobaczyłyśmy stan naszego "mejkapu". No nic - przecież nie będziemy się tłukły po domu w poszukiwaniu płatków, mleczka czy innych cudaków..
I wtedy przypomniałam dobie o chusteczkach. Bach! - po jednej w dłoń, może chociaż trochę da się ogarnąć nasze zapuchnięte i rozmazane buzie.
Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania - wyglądałyśmy jak z grubsza "ogarnięte". Żadna z nas nie dostała uczulenia, skóra nie była podrażniona. No miło, miło..

Kolejne 2 chusteczki pozostawiłam do zmycia pełnego makijażu w domu - i też nieźle sobie poradziły :)
Ostatnia chusteczka została do pokazania WAM:

Poniżej macie zdjęcie "maźniętych" kosmetyków na spodzie ręki ( specjalnie jest ich większa ilość aby efekt był bardziej zauważalny ):


Kolejne zdjęcie to efekt po 1 ( czyt. JEDNYM ) pociągnięciu chusteczką:


A tu wszystko zostało starte JEDNĄ chusteczką:


Jak zauważyłyście, jedynym kosmetykiem, z którym chusteczki nie dały sobie rady był bellowski TINT ( z nim chyba niewiele kosmetyków sobie radzi? ).

Powiem Wam, że jestem w delikatnym szoku. Świetne są te chusteczki!
Jedynym minusem jest cena: około 14zł za 25 chusteczek..Trochę drogi interes..

EDIT:
Od 2 kwietnia zostały obniżone ceny produktów Equilibra  - dystrybutor obiecuje, że w większości punktów lada dzień ceny powinny zostać obniżone o 10-40%.
Przeciwstarzeniowo z Efektimą + zakupy

Przeciwstarzeniowo z Efektimą + zakupy


Hej hej Moje Drogie :)

Jak wiecie - mam fizia na punkcie starzenia się skóry..Cały czas szukam swojego ideału, który chociaż trochę opóźni efekty starzenia się skóry..
Próbuję różnych kosmetyków..

www.efektima.eu


O firmie Efektima można przeczytać ostatnio na wielu blogach ( przede wszystkim o maseczkach ).
Nie wiem czy wiecie ale Instytut Efektima to POLSKA firma ( taaak! wspieramy polskie firmy! ), która od ponad 13 lat specjalizuje się w kosmetykach przeciwstarzeniowych dla kobiet i mężczyzn. W swojej ofercie ma produkty, które mają zapobiegać efektom przemijającego czasu. COŚ DLA MNIE!

W poniedziałek kurier dostarczył mi dwuskładnikowy preparat liftingujący i ujędrniający COLLAGENIUS DUO :)


Zmarszczki - BÓJCIE SIĘ!



AAA...No i muszę Wam pokazać zakupy z kilku ostatnich dni..
Tak jak większość z Was - przeraziła mnie wiadomość o wycofywaniu micelka z Biedronki - nie wiem kto doradził to firmie Jeronimo Martins ale ewidentnie źle im doradza!
Tak czy siak, musiałam się wybrać do Biedronki i kupić chociaż 1-2 buteleczki na zapas..
Wpadłam też do Rossmana..





A w Waszych kosmetyczkach pojawiło się coś nowego??
"Magiczna wyprawa na egzotyczne Wyspy Bora-Bora" - kokosowy peeling od Biocosmetics

"Magiczna wyprawa na egzotyczne Wyspy Bora-Bora" - kokosowy peeling od Biocosmetics


Witajcie :)
Po tej paskudnej zimie, wiosna mnie zachwyca - letnią temperaturą i pięknym słońcem. Korzystamy ile się da - zaraz ruszamy na działeczkę powygrzewać się na słońcu, pogrzebać w piaskownicy i "pozalewać" Babci tulipany :) Mała upodobała sobie podlewanie jednej rabatki więc co chwilę nosi wodę w swojej małej różowej konewce i bawi się w małą ogrodniczkę :)

Zanim ruszymy chciałabym Wam pokazać coś ciekawego od Biocosmetics.
Ciekawiły mnie zawsze te srebrne saszetki prezentowane na blogach, więc gdy nadeszła możliwość współpracy z tą firmą, byłam szczęśliwa i zaciekawiona co też do mnie trafi.


KOKOSOWY PEELING POLINEZYJSKI Z ZIARENKAMI PIASKU Z WYSP BORA-BORA 

 




Ja też dostałam srebrną saszetkę a w niej Peeling Polinezyjski.
Poniżej kilka informacji ze strony producenta:

Peeling do twarzy i ciała. Oczyszcza, rozświetla i wygładza naskórek pozostawiając skórę cudownie miękką i elastyczną. Super delikatny  piasek z egzotycznych wysp Bora Bora, połączony z kokosową koprą  i ekstraktami z morskich wodorostów tworzy delikatny peeling o magicznym aromacie kokosu. ( źródło: http://biocosmetics-polska.pl )

Do kupienia na stronie producenta:
30g za 8,70zł
100g za 19,80 

Chciałabym Wam pokazać co to za cudak :)


http://biocosmetics-polska.pl/







Bierzemy 1 łyżkę proszku ( widać w nim ziarenka piasku ), dodajemy 2 łyżki wody i robimy papkę. Kładziemy na twarz ( ja bez problemy zrobiłam do palcami ) i czekamy 10-15 minut. W tym czasie papka zastyga nam na twarzy na maskę i nie damy radę nawet podnieść brwi :) Czad! ( tym razem mojej "gorszej" połowy nie było w domu więc nie miał ubawu - za to dziecko moje kochane zaśmiewało się z mamy w głos ).

Teraz mija te 10-15 minut, więc w międzyczasie:
- opakowanie to srebrna saszetka wielokrotnego użytku, zakończona struną ( niestety moja tak się zassała, że nie było szans na otworzenie jej za pierwszym razem, więc musiałam uciąć opakowanie poniżej saszetki i stosowałam klips do zamykania ).
- skład dla osób zainteresowanych ( ja sama dokształcam się dopiero w tej kwestii ):
Talc, Kaolin, Lithothamnium, Calcereum Powder, Calcium Carbonate, Parfum ( Fragrance ), Cocos Nucifera ( Coconut ) Extract, Silica, Coumarin
- zapach bardzo delikatny, słodkawy

No to czas na zmywanie - delikatnie spryskałam twarz wodą termalną i przy pomocy ukochanej gąbeczki Calipso, zmyłam białą maskę z twarzy :)

Moje wrażenia:
- podoba mi się iż jest to produkt 2w1: peeling enzymatyczny + peeling mechaniczny ( dla każdego coś dobrego :) )
- cena jest bardzo przyjemna w stosunku do wydajności ( opakowanie 30g starczyło mi na 5 razy )
- całkiem przyjemny zapach
- bezproblemowy sposób aplikacji
no i efekty:
- skóra gładka i przyjemna w dotyku
- brak podrażnienia i zaczerwienienia
- nie wysusza!
- przy potraktowaniu jako peeling mechaniczny: bardzo dobrze oczyszcza skórę ( mam wrażenie, że pozbyłam się kilku zaskórników )
- no i krem jakoś szybciej się wchłania na taką oczyszczoną skórę.

Podsumowując: jeśli będziecie kiedyś miały możliwość wypróbowania tego cuda - polecam!
Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger