Catrice - Absolute Nude ( swatche )

Catrice - Absolute Nude ( swatche )


Witam Was ciepło, południową porą.
W domu wszystko zrobione, obiad gotowy czeka na podgrzanie, dziecię śpi..
A ja mam czas na kawę i dla WAS :)

Chciałam Wam się pochwalić moim cudeńkiem.
Zakochałam się od pierwszego maźnięcia. Pomyślałam, że Wam pokażę tą piękną paletkę ( mam nadzieję, że wybaczycie średniej jakości zdjęcia ) - może któraś z Was też się w niej zakocha i będzie czekała aż się pojawi w szafach Catrice..





Swatche 





Kolory są obłędne i bardzo "moje". Pigmentacja jest przyzwoita - cienie są raczej perłowe, co starałam się pokazać na zdjęciach.

Pokochałam całym sercem beże, brązy - chyba w końcu znalazłam moje kolory "naoczne". Po za tym zauważyłam po swoim kuferku z cieniami, że właśnie takie tam królują :)


A Wam jak podoba się Absolute Nude? Ujęła Was za serca?


ps. Jak Wam się podoba nowy wygląd bloga?

J&J Clean & Clear Morning Energy ( rozświetlający żel myjący )

J&J Clean & Clear Morning Energy ( rozświetlający żel myjący )


Popołudniowo zapraszam na jeszcze jedną recenzję :)

Teraz będzie o czymś co najpierw polubiłam za wygląd, później dopiero za działanie.


J&J Clean & Clear Morning Energy ( rozświetlający żel myjący )




Opis producenta:
"CLEAN & CLEAR® Morning Energy energetyzujący żel myjący to delikatny żel, którego unikalna formuła zawiera witaminę C i żeń-szeń. Dodaje Twojej skórze energii i odświeża ją na cały dzień." ( źródło: http://cleanandclear.pl/ )



Skład:



Opakowanie/Pojemność: przezroczysta, prostokątna butelka o pojemności 150ml, z pompką




Konsystencja/Zapach: średniej gęstości żel o zabarwieniu żółtym ze złotymi drobinkami, zapach słodki, cytrusowy - lekki i orzeźwiający



Cena/Dostępność: kupiony w Rossmanie ( chociaż  sobotę byłam w dwóch różnych i nie widziałam go na półce między kosmetykami CC ) - cena? nie pamiętam - posiłkuję się cenami znalezionymi w internecie: ok. 15zł ( ale ja na pewno zapłaciłam mniej )

Moja opinia:





Tak jak napisałam na samym początku - najpierw polubiłam wygląd żelu ( nie opakowania ) - gdyby nie ten plastik z żółtą pompką, sam żel wyglądałby luksusowo :) Producent powinien zainwestować w inne opakowanie :) Złote drobinki lśnią w średnio gęstym żelu ( nie ma problemów z wydobyciem go z opakowania - pompka się nie zacina ) - trochę się ich obawiałam, że osiądą na twarzy i będę wyglądała jakbym się złotym sprayem popryskała - ale nie..Drobinki podczas mycia buzi znikają i sam żel zamienia się w delikatną piankę uwalniając słodko-cytrusowy zapach. Piękny! Mimo, że nie jestem fanką zapachów cytrusowych, ten - dzięki tej słodyczy papai jest obłędnie przyjemny.
Żel dobrze domywa jakieś pozostawione resztki makijażu, zdarza mi się też umyć nim oczy i nie podrażnia - nie zauważyłam pieczenia, zaczerwienienia ani łzawienia - to chyba nie jest źle?
Po za tym cudownie odświeża skórę - aż czuć że buzia jest świeża i umyta. 
A przy tym wszystkim nie powoduje uczucia ściągnięcia i napięcia skóry.
I nawet ja - laik w kwestii składów, widzę, że ten w żelu CC wcale nie zachwyca..

Ale sam kosmetyk mi pasuje - jest przyjemny w stosowaniu, spełnia swoje funkcje, nie robi mi krzywdy. To cóż więcej chcieć?
Po za tym powiem Wam w tajemnicy, że używamy go na spółkę z mężem i jemu też się podoba :)

Maseczki

Maseczki


Witam Was ciepło :)
Przyznajcie się, że nie tylko ja jestem takim maseczkowym świrem..
Idę do sklepu, apteki, drogerii..rzuci mi się gdzieś w oczy to płaskie opakowanie i BACH! do koszyka. I tym sposobem moja kolekcja się powiększa. Zawsze kupuję maseczki pod wpływem impulsu a nie potrzeby. Jedyne na co zwracam uwagę to staram się je dobierać do chociaż trochę do potrzeb mojej skóry :)
Zużywam na bieżąco i na bieżąco powiększam swoje zapasy :) Do sprawdzonych - zawsze chętnie wracam :)

A poniżej moja kolekcja. 
Znacie coś? A może którąś z nich szczególnie lubicie?
Może polecicie mi coś nowego?








TOŁPA ECO SPA ( otulające masło-krem )

TOŁPA ECO SPA ( otulające masło-krem )


"Silnie odżywia i regeneruje ciało. Otula skórę i przywraca komfort. Odbudowuje gładkość skóry. Wprowadza w stan relaksu i odpręża ciało." ( źródło: www.tolpa.pl )

Brzmi wspaniale, prawda? Ale czy tak jest w rzeczywistości?



Od producenta:
"Otulające MASŁO-KREM odbudowujące gładkość ciała do skóry suchej i bardzo suchej - ODPRĘŻENIE. Zawiera otulające olejki eteryczne z drzewa sandałowego, cedru, cytryny, paczuli i bergamotki. Otul i zregeneruj ciało niezwykle odżywczym Rytuałem SPA. Poczuj wyjątkowy komfort i zniewalającą gładkośc skóry. Odkryj silnie odbudowujące właściwości egzotycznego masła kokum pochodzącego z Indii oraz balsamicznie kojące działanie masła sezamowego. Naturalne olejki eteryczne z drzewa sandałowego, cedru, cytryny, paczuli i bergamotki zrelaksują Cię, pozwolą się odprężyć i odzyskać wewnętrzną harmonię." ( źródło: www.tolpa.pl )

 Skład:





Opakowanie/Pojemność: dość duże pudełeczko z zakrętką, o pojemności 250ml; moim zdaniem opakowanie wygląda mocno interesująco - kolor!

Konsystencja/Zapach: konsystencja..mh..taka pomiędzy masłem do ciała a balsamem, całkiem fajnie się je rozsmarowuje - wielki minus za tłusty, długo wchłaniający się film na skórze/ wg producenta: drzewo sandałowe, cedr, cytryna, paczula i bergamotka - a wg mnie: będzie w ogólnej opinii







Cena: ok. 38zł




Moja opinia:
Sama nie wiem od czego zacząć. Produkt ten ma tyle samo plusów jak i minusów.
Zacznę po kolei:
- ładne duże opakowanie, z szerokim wejściem więc bez problemu można "grzebać" w nim ręką i wykorzystać do ostatniej kropelki
- podoba mi się design opakowania - sprawia wrażenie mocno drogiego kosmetyku - to chyba ten kolor tak na mnie działa (?)
- masło ma bardzo fajną konsystencję - świetnie się rozprowadza na skórze, ALE:
pozostawia na dość długo - tłusty film ma skórze, co mi bardzo przeszkadza. Zakładając ubranie zastanawiam się czy gdzieś nie wylezie mi przez ten krem jakaś tłusta plama. Myślę, że w przypadku kosmetyku do stosowania na całe ciało, jest to niedopuszczalne.
- po za tym zapach...Jest KOSZMARNY! Mój mąż powiedział, że kojarzy mu się z wodą toaletową jego dziadka ( 85lat...). I mówiąc szczerze ja też mam skojarzenie z jakąś starą, tanią wodą toaletową. Po za tym sam zapach dość długo utrzymuje się na skórze - mocno mi to przeszkadza.
- po za tym świetnie natłuszcza skórę, rewelacyjnie radzi sobie z takimi miejscami jak pięty, kolana i łokcie - po kilku użyciach skóra w tym miejscu robi się gładka i nie czuć szorstkości.

Sama nie wiem co myśleć o tym masełko-kremie. Chyba jednak ta tłustość na długo + zapach - skreślają go u mnie. Ja wolę szybko wchłaniające się kremy ( jako mama maluszka nie mam czasu na czekanie aż krem łaskawie wsiąknie w skórę ), po za tym lubię na skórze zapach słodyczy..


EDYCJA:
Paula przypomniała mi o pierwszej sytuacji z użyciem tego kremu. W tej chwili myślę, że był to mój błąd..Po goleniu nóg, wykąpałam się normalnie i po wysuszeniu skóry użyłam tego właśnie kremu Tołpy..Po 3-4 godzinach skóra zaczęła mnie okrutnie piec, pojawiły się mocno czerwone plamy. Ogólnie duże podrażenienie. Wnioskuję więc iż krem kompletnie nie nadaje się do używania na podrażnioną goleniem skórę.

Krem otrzymałam od Pauli ( która dostała go w ramach Malinowego Klubu ) - i średnio jej nie podpasował..
Tu macie link do Pauli opinii: Tołpa


Wygrana, wymianki - moje chwalipięctwo: Technic, Catrice, Balea..

Wygrana, wymianki - moje chwalipięctwo: Technic, Catrice, Balea..


Nie mogę wytrzymać i muszę się Wam pochwalić.
Cieszę się jak małe dziecko..

UWAGA!

Kilka dni temu udało mi się wygrać rozdanie u Kaczki z piekła rodem. A już dziś listonosz przyniósł mi niespodziankę od Marty: oprócz wygranej paletki Technic Electric Beauty Metalix ( patrz moja WISH LISTA ) był tam też metaliczny eyeliner w żelu z Essence ( to mój pierwszy taki - ba..nie wiem skąd Marta wiedziała, że poluję na szary eyeliner?? ). Znalazła się też bardzo miła karteczka - w metalicznych kolorach :)






Wczoraj przyszła też paczka z mojej wymianki z Pauliną - Kosmetyczna podróż.


I tym sposobem mam nowy rozświetlacz :) Pierwsze swatche bardzo na plus :) No i mam swoją 8w1 ( kolejny kosmetyk w WISH LISTY ).



A dzisiaj jeszcze kurier przywiózł mi paczkę z wymiany z Moniką - O wszystkim i o niczym...
I jestem tak szczęśliwa, że chyba wyskoczę z siebie..
Z wymiany miałam dostać niedostępną u nas jeszcze paletkę Catrice Absolute Nude ( patrz moja WISH LISTA - PIERWSZA POZYCJA :)) )..
A tu niespodzianka..
JUUUPIIII - stałam się posiadaczką moich pierwszych produktów z Balea :)





Wszystko wyszło akurat w ciągu dwóch dni stąd taka ilość..

Ale jestem taka szczęśliwa :))))
Krótko o kilku drobiazgach :)

Krótko o kilku drobiazgach :)


Witam o poranku - zasmarkana na maksa..mam nadzieje, że szybko się ogarnę, bo aż się funkcjonować nie daje.

( p.s. Czy Wam też szwankuje blogger? )

Zaczynam akcję dbania o pazury.
Dziś rozpoczynam od:
( otrzymany w ramach współpracy z firmą SULPHUR )




Nie pokażę Wam w jakim stanie w tej chwili są moje paznokcie bo aż wstyd ale obiecuję, że po kuracji dodam zdjęcie porównawcze i zobaczymy...Mam zamiar stosować produkt wg zaleceń producenta - 3 tygodnie, po 2-3 razy dziennie..I liczę na spektakularne efekty..



THE BODY SHOP - COCONUT BODY BUTTER - zapowiedź pełnej recenzji :)

Próbkę ( dobra mi próbka.. ) dostałam od Pauli - miała wątpliwości czy mi się spodoba, dlatego próbka..Tylko, że w międzyczasie namyśliła się i mam też pełne opakowanie.
Dzisiaj będzie króciutko o próbeczce - pełna recenzja będzie po zużyciu całego, standardowego opakowania.






Jedyne co Wam teraz powiem - PACHNIE OBŁĘDNIE! Takim prawdziwym kokosem :) Zapach jest tak słodki, że ma się ochotę zjeść to masełko :)
Na chwilę obecną polecam wszystkim Paniom zakochanym w zapachu kokosa :)



I jeszcze na koniec krótkie ogłoszenie parafialne :)

Mam do oddania - NOWĄ i ŚWIEŻĄ farbę do włosów - Joanna Naturia w kolorze Gołębi Popiel.
Może ktoś ma chęć? - ja już nie jestem blondynką :)


źródło: www.nokaut.pl







NIVEA NATURAL OIL ( pielęgnujący olejek pod prysznic )

NIVEA NATURAL OIL ( pielęgnujący olejek pod prysznic )


Chciałabym Wam pokazać jeszcze jeden kosmetyk..Jak dla mnie bubel - nie mam pojęcia skąd takie zachwyty nad nim.
Ale po kolei.
Został mi polecony przez kosmetologa ( pomyślałam, że w końcu kosmetyk dla mnie i przestanę córce podkradać oliwkę ). Byłam więc pewna, że jest świetny. Całkiem niepotrzebnie chyba.

( jak zobaczycie poniżej, moja opinia powstaje po zużyciu prawie całego produktu więc zdążyłam się z nim jakoś poznać )






Od producenta: ( źródło: www.nivea.pl )
Rozkoszuj się niezwykłą pielęgnacją i doskonałym nawilżeniem skóry. 

Poczuj jak aksamitna formuła olejku otula Cię kremową pianą, pozostawiając przyjemne uczucie gładkiej i miękkiej skóry przez cały dzień, a delikatny zapach rozpieszcza Twoje zmysły.

Poczuj się jak nowo narodzona!



  • zawiera 55% naturalnych olejków pielęgnujących
  • odpowiedni dla skóry suchej
  • pH przyjazne dla skóry
  • produkt przebadany dermatologicznie


Skład:




Pojemność/Opakowanie: 200ml/przezroczysta ( dzięki czemu łatwo można kontrolować zużycie produktu ) butelka z porządnym zamknięciem na klik ( nawet przechylając butelkę, oczywiście zamkniętą, do góry nogami - nie ucieknie ani jedna kropelka olejku )





Konsystencja: jak sama nazwa wskazuje - olejek; tłusty o kolorze złocistym






Zapach: mój największy koszmar w tym kosmetyku. Nie wiem o czym myśleli ludzie produkując ten olejek..Zapach jest koszmarny - męskich tanich perfum - mam skojarzenie z jakimś produktem warsopodobnym. Ten zapach wcale nie pomaga w relaksowaniu się - jest mocno drażniący nos.

Cena: ok.16-17zł w regularnej cenie ( chyba ciut za drogi jak na produkt do mycia? )

Moja ocena:
Co by tu napisać by nie było, że jestem całkiem negatywnie do niego nastawiona...
Kurcze, ale jestem i nie będę tego ukrywać.
Jedyne chyba co mi pasuje to opakowanie?!
Zapach to koszmar, właściwości myjących ja nie zauważyłam ( przysięgam, że nie czułam tego, że się umyłam ), nawilżenia też nie - olejek natłuszcza skórę ( mimo tego, że pieni się podczas mycia ) ale nie nawilża..Ooo, właśnie - natłuszcza - nawet po zmyciu do z ciała i wytarciu się ręcznikiem skóra a taką bardzo tłustą i nieprzyjemną warstwę. Mi to przeszkadza. I ja mam na to jeszcze balsam kłaść? No i niestety jest okrutnie wydajny..Męczyłam do i męczyłam..

Podsumowując - ja nie polecam. Brzydko pachnie a po za tym za tą cenę są dużo lepsze produkty i przyjemniejszym zapachu i lepszym działaniu.
Schauma - Suchy szampon Świeżość Bawełny

Schauma - Suchy szampon Świeżość Bawełny


Pół wieczora spędziłam wczoraj czytając o aferze z plagiatem dotyczącym Malinowego Klubu. Mam nadzieję, że sprawa rozwiąże się pozytywnie dla Maliny i plagiator zostanie ukarany. Jeśli macie chęć wesprzeć Malinę i poczytać o całej sprawie zapraszam tutaj -  UWAGA!

Pokazywałam Wam całkiem niedawno mini zakupy i był tam suchy szampon Schauma. Przyszła dzisiaj "kryska na matyska" - będzie recenzja.

Nie wiem czy pamiętacie jak zachwycona byłam suchym szamponem Isana?

Skusiłam się więc na Schaumę, a że była w promocji..




Od producenta: ( źródło: www.henkel.pl )
 Zapewnia świeżo wyglądającą fryzurę do 24 godzin – bez mycia!

Pojemność/Opakowanie: standardowe opakowanie w formie areozolu o pojemności 150ml






Skład:



Zapach: ja czuję jakieś cytrusy..zapach świeży ale strasznie duszący





Konsystencja: kompletnie przezroczysty, nie zostawia na włosach białego pyłu

Cena: ok. 13zł w regularnej cenie, ja kupiłam w promocji za ok.9zł

Moja opinia:
Lubię tego typu produkty z kilku względów.
Często jest tak, że kładę się dość późno spać i raczej nie powinnam tego robić z mokrymi włosami bo ran o wyglądam jakby piorun we mnie strzelił. Po za tym jestem śpiochem więc rano zawsze mam straszny problem ze zwleczeniem się z łóżka..Po za tym często rano śpieszymy się na rehabilitację więc nie mam czasu na mycie, suszenie i układanie włosów. I w takich sytuacjach ratuję się właśnie suchym szamponem.
Schauma ładnie pachnie, chociaż rozpylanie jej w łazience to nie jest dobry pomysł - pojawia się bardzo duszący zapach, który niesamowicie długo utrzymuje się w pomieszczeniu. A to średnio fajne jak trzeba się jeszcze później tam ubrać czy umalować.
Działać działa, włosy wyglądają świeżo, nie są posklejane - może trochę szorstkie ale ładnie poddają się układaniu.
Natomiast sam szampon jest okrutnie niewydajny. Takie opakowanie starczyło mi na 3 razy - a nie mam gęstych grubych włosów do pasa. 

Także sorry ale cena niewspółmierna z wydajnością. Wolę Rossmanowską Isanę.


Homes & Gardens - róża i lilia wodna na rękach

Homes & Gardens - róża i lilia wodna na rękach


Dziś kolejny post z cyklu - dostałam kosmetyk od Pauli :)

Będzie o nawilżającym kremie do rąk w bardzo ciekawym opakowaniu.
Zapraszam :)

Pojemność/Opakowanie: 300ml w butelce o bardzo ciekawym kształcie, świetnie dopasowującym się do dłoni, opakowanie średnio gładkie przez co nie wypada nawet z mocno nakremowanej ręki - z pompką!
Zapach: róża i lilia wodna - ładny ale bardzo intensywny
Konsystencja: charakterystyczna dla balsamów do ciała, krem w kolorze liliowym
Cena: ok. 5£









Moja opinia:
Używam bardzo dużo kremów do rąk i w dużych ilościach. Szukam kremu, który nie będzie wymagał ciągłych poprawek. Mam wrażliwą skórę dłoni przez co nawet głupie zmywanie naczyń wysusza ją.

Po pierwsze bardzo podoba mi się opakowanie kremu. Nie jest to standardowa tubka - butelka idealnie dopasowuje się pod dłoń i przede wszystkim co najważniejsze - MA POMPKĘ! Rewelacja w użyciu i pełna higiena.
Po drugie krem pachnie bardzo intensywnie ale przyjemnie. Po rozsmarowaniu na ręce zapach po jakimś czasie znika - ale sam w sobie nie jest drażniący i nie czuć go chemią.
Po trzecie rewelacyjnie nawilża. Niewielka ilość kremu wystarczy by zniwelować uczucie suchości i szorstkości dłoni. Ma aksamitną konsystencję i nie jest tłusty więc bardzo przyjemnie się go aplikuje. Przyznaję się bez bicia że przy każdej wizycie w łazience nakładam go na ręce chociaż w małej ilości.
No i wielkim plusem jest jego pojemność. Nie mam zielonego pojęcia kiedy go zużyję :)

Podsumowując: bardzo fajny, ładnie pachnący i nawilżający krem do rąk w ciekawym opakowaniu :)
Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger