NIEDROGERYJNE PRODUKTY DO WŁOSÓW: MGIEŁKA + MASKA


Już jakiś czas temu w moje ręce trafiły dwa produkty do włosów, produkty - nazwijmy to profesjonalne.
Jako że bardzo zależy mi na intensywnej regeneracji włosów - większość produktów jakie mam, ma mieć właśnie takie działanie: regeneracja, odżywienie, nawilżenie, wzmacnianie. To właśnie na to stawiam od dłuższego czasu.
Trafiam na różne produkty - jedne zadowalają mnie bardziej, inne mniej. Bubli jest niewiele. Przerażającym ( dla niektórych z Was ) może być fakt iż moje włosy uwielbiają produkty fryzjerskie. Nie wiem co w nich takiego jest, że działają na moje włosy jak biała czekolada na mnie. Rozpieszczają. Rozumiem, że produkty naturalne, o świetnych składach są "zdrowsze" ale nie dają mi niestety takich mega efektów.

Dziś chciałabym Wam pokazać dwa produkty, które otrzymałam od Pana Grzegorza z Ambasady Piękna.



Pewnie wiele z Was słyszało już o tej firmie albo czytało na innych blogach. W swojej ofercie mają mnóstwo kosmetyków do włosów, firm znanych na całym świecie: CHI, Biosilk..Oprócz mnóstwa kosmetyków dostaniecie również pomoc w doborze odpowiedniej dla Was kuracji a wszystko w sympatycznej atmosferze.


Przechodząc jednak do meritum. W moje ręce trafił dwa produkty:

Bioelixire Argan Oil Mask: 21zł za 200ml

I o nich chciałabym Wam powiedzieć kilka słów.


CHI Keratin Odżywka w mgiełce


Jest to odżywka w sprayu, bez spłukiwania, której zadaniem jest intensywna regeneracja i odbudowa zewnętrznej struktury włosa. Ma to się dziać dzięki naturalnej keratynie, olejkom: arganowym i jojoba. 
Skład długaśny, na 1/3 opakowania:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Propylene Glycol, Quaternium-80, Parfum, Keratin Amino Acids, Panthenol, Argania Spinosa Kernel Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Glycerin, Hydrolyzed Ceratonia Siliqua Seed Extract, Zea Mays Starch, Guar Hydroxypropyltrimonium, Chloride, Polyquaternium-7, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Hexylene Glycol, Potassium Sorbate, PEG-8 Dimethicone, Linoleamidopropyl PG-Dimonium Chloride Phosphate, Hydrolyzed Silk, Citric Acid, Hexyl Cinnamal, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol, Citronellol, Limonene, Citral



Kilka spraw technicznych:
- butelka o pojemności 177ml zakończone atomizerem
- sam atomizer nie zacina się i nie trzeba "używać siły" by dostać się do mgiełki
- butelka dość pękata i średnio wygodnie trzyma się w ręce
- sama butelka wykonana z dość miękkiego tworzywa, niestety w miarę zużycia kosmetyku odkształca się ( czy to może być efekty zasysania się powietrza? )
- bardzo przyjemny zapach, dość charakterystyczny dla kosmetyków fryzjerskich

Mgiełkę próbowałam stosować na dwa sposoby: spryskanie wilgotnych włosów po myciu i czekanie aż samoistnie wyschną, lub tak jak zaleca producent: równomiernie spryskać włosy i czekać aż przeschną i dopiero układać.
Niestety w przypadku używania na mokro - mimo kilkukrotnego podejścia, włosy po przeschnięciu wyglądały nieźle: mocno wygładzone i błyszczące ale wieczorem tego samego dnia nadawały się do mycia: były mocno obciążone, wręcz brudne ( a nie mam problemów z przetłuszczaniem się ich, wręcz przeciwnie ).
Ale za to za sucho..
Włosów nie spryskiwałam zbyt obficie, nie chciałam uzyskać efektu "przyklapu". Sama mgiełka schnie bardzo szybko więc nie ma obaw że trzeba będzie czekać i czekać albo "niedajboże" używać suszarki.
I rzeczywiście, tak jak obiecuje producent: nasze włosy są miękkie i błyszczące a dodatkowo bardzo przyjemne w dotyku. Momentami łapałam się na tym, że siedzę i zakręcam sobie na palcu pasmo włosów ( na co dzień w ogóle czegoś takiego nie robię ). Włosy nie sprawiają wrażenia przetłuszczonych i takie nie są. Oczywiście o ile używamy mgiełki z umiarem podczas jednorazowego użycia, no i nie codziennie. 2-3 razy w tygodniu w zupełności wystarcza: by nasze włosy ładnie wyglądały i bez problemu się rozczesywały.

Drugim produktem, który chcę Wam pokazać to:

Bioelixire Argan Oil Mask


Jest to produkt przeznaczony do włosów zniszczonych, suchych i wymagających silnej regeneracji. Maskę używamy na umyte włosy, zostawiamy na 3-5 minut i spłukujemy. Zdarzyło mi się ją też zostawić na noc i myc głowę dopiero rano - niestety włosy były bardzo obciążone i wymagały szybkiej interwencji szamponu mocno oczyszczającego.





Kilka szczegółów:
opakowanie/pojemność: 200ml tuba stawiana na korku zamykanym na zatrzask, który trzyma wyjątkowo mocno - kobietki i słabych paznokciach muszą uważać by sobie ich nie uszkodzić
zapach: słodki i bardzo intensywny, długo po wysuszeniu jeszcze czuć go na włosach
konsystencja: dość gęsta i kremowa, nie lejąca się/ kolor wcale nie zachwyca ale i nie musi! Mimo gęstej konsystencji maska jest dość wydajna - na mokrych włosach szybko się rozprowadza i wcale nie trzeba do tego zużyć pół opakowania.
No i działanie:
Włosy po użyciu maski i wysuszeniu są wygładzone i błyszczące. Sprawiają wrażenie jakby było ich więcej ( a uwierzcie, że w przypadku włosów cienkich to ważne ), nie są obciążone ( tak jak w przypadku zostawienia maski na włosach na noc ). Włosy bez problemu dają się rozczesać a na szczotce nie zostają powyrywane włosy. Po za tym nie podrażnia - jest bardzo delikatnym produktem - skóra głowy nie przesusza się, nie pojawią się swędzenie.
Fajny produkt ale chyba nie jedyny taki na rynku. Jest wiele masek w podobnej cenie ( albo i niższej ), które dają podobny efekt. 

Z tych dwóch produktów, zdecydowanie bardziej byłam zadowolona z mgiełki CHI i to ona została moim faworytem.


BUZIAKI
OLA



19 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa ta mgiełka, może kiedyś wypróbuję, jak wykończę swoje zapasy, tego typu produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj włosowych kosmetyków to ja też mam po pachy!

      Usuń
  2. czyli mgiełka sprawuje się dobrze na sucho :D wydaje mi się że z wszystkim tak jest, łącznie z jedwabiami i innymi odżywkami, :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wrażenie, że te jedwabie w olejkach bardziej obciążają włosy - są przecież tłuste.
      Chociaż ostatnio trafiłam na tłusty olejek który nie obciąża i nie przetłuszcza ale o tym będzie za jakiś czas na blogu.

      Usuń
  3. Odżywkę w sprayu też mam i bardzo przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam żadnego z tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. ja lubiłam te "czerwone" - zobaczymy jak sprawdzą się u mnie złote bo mam chęć na sprawdzenie innych produktów z tej serii

      Usuń
  6. muszę tą maskę upolować , mimo tego obciążenia .....strasznie mnie kusi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba delikatnie się z nią obchodzić a nie będzie niespodzianek

      Usuń
  7. Chyba moja fryzjerka używa tej mgiełki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skoro używa to pewnie jej się sprawdza :)

      Usuń
  8. Mgiełkę chętnie bym wypróbowała szczególnie na zbliżające się mroźne dni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mgiełką mnie zaciekawiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam wcześniej o tych produktach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie są produkty do kupienia w stacjonarnych drogeriach - stąd możesz ich nie znać..zajrzyj na stronę Ambasady Piękna :) tam znajdziesz więcej takich produktów

      Usuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger