KOSMETYKI BELL - CIĄG DALSZY

KOSMETYKI BELL - CIĄG DALSZY


Uwielbiam takie wieczory, gdzie mam dłuższą chwilę dla siebie. Czas na długi, gorący prysznic; maski i maseczki, peelingi..Później ulubiona herbata. Po takim wieczorze, następnego dnia rano, budzę się w świetnym nastroju, wypoczęta. Macie tak?
Po tak spędzonym wieczorze mam wrażenie, że włosy lepiej się układają, makijaż lepiej wygląda i dłużej się trzyma. No czy przy czymś takim można mieć zły nastrój?!

A w ogóle jak Wam się podobają zmiany na blogu? Jest czytelniej? Przyjemniej? Czy może woleliście poprzedni wygląd? Dajcie proszę znać :) Ale po cichu powiem Wam, że ja jestem bardzo zadowolona..zostały jeszcze jakieś tam techniczne rzeczy, ale to w międzyczasie popoprawiam i będzie już cudnie!

 W ostatnim poście z przeglądem kosmetyków Bell, obiecywałam Wam, że jeszcze wrócimy do tematu. A więc zapraszam na dzisiejszy post!

bell kosmetyki

bell kosmetyki

INSPIRED BY - U.R.O.K

INSPIRED BY - U.R.O.K


Pojawiła się najnowsza ( X ) edycja pudełka U.R.O.K.
Wczoraj kurier mocno mnie zaskoczył przekazując mi pudełko. Przyznam, że myślałam, że jest to lutowa edycja standardowego Shiny Boxa. Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że jest to pudełko U.R.O.K. 

pudełko urok

Zapraszam dziś na post prezentujący zawartość X edycji U.R.O.K i kilka słów moich wrażeń na temat znalezionych w pudełku kosmetyków :)

pudełko urok shiny box

Pudełko jest ciężkie - zastanawiałam się co w nim znajdę. 
5 pełnowymiarowych produktów + miniatura + gratisowa próbka. Nie jest źle, szczególnie, że pudełko U.R.O.K razem z wysyłką kosztuje 49zł ( 39zł subskrypcja )
Zanim pokażę Wam zawartość, przeliczmy szybko wartość kosmetyków:
5 pełnowymiarowych: 88,93 + miniatura: 47,70
Pudełko z zawartością warte niespełna 140zł.

KAKTUS I PIELĘGNACJA WŁOSÓW

KAKTUS I PIELĘGNACJA WŁOSÓW


Zdarza mi się przesadzać. I nadużywać.
A Wam?
Kosmetyki lubię od zawsze. Wcześniej używane mniej świadomie, byle jak. Szampon + odżywka zazwyczaj wystarczały. Czasami do kompletu jeszcze jakaś mgiełka ( absurd! ), która niesamowicie obciążała mi włosy ( teraz już to wiem ). Najlepiej wszystko z jednej firmy i jednej linii, najczęściej coś drogeryjnego - łatwo dostępnego.
Z czasem pojawiło się w mojej włosowej pielęgnacji trochę więcej świadomych wyborów. Szampon tak, odżywka tak, mgiełka - raczej nie. Do tego oleje, serum, jedwabie, ampułki odżywcze i regenerująec, olejki i maski. 
Teraz jeśli chodzi o pielęgnację włosów - zdecydowanie nad używam. I jeśli chodzi o ilość posiadanych kosmetyków, jak również jeśli chodzi o aplikację.
Powiecie, że nic dobrego z tego nie będzie? Odpukać..do tej pory wszystko jest ok.

Jeśli chodzi o kosmetyki do włosów i ich nad używanie to największy problem mam z maskami. Uwielbiam nakładać solidną porcję maski przed myciem włosów, po myciu. Lubię ten moment, kiedy spłuczę włosy i wysuszę a one są niesamowicie gładkie. Mam wtedy ogromny problem z powstrzymaniem się przed dotykaniem ich, nawijaniem pasm na palec. Powiedzcie, że Wy też tak macie i że nie jestem wariatką..

Na dniach wykończyłam kolejne pudełko maski-kremu i właśnie o nim dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć.

DABUR VATIKA

CZEKOLADOWE HANDMADE

CZEKOLADOWE HANDMADE


Bardzo cenię osoby, które mają siłę, zaparcie i chęci do samodzielnego tworzenia kosmetyków. Ja nie mam - przyznaję się bez bicia. Brak mi wiedzy i umiejętności w tym zakresie, ale... za to bardzo chętnie używam takich kosmetyków i doceniam ich właściwości.
Dziś będzie o mydle..
Jeszcze nie tak dawno nie przepadałam za mydłami w kostce. Zdecydowanie bardziej wolałam te w płynie. I ze względu na wygodę używania i ze względu na higienę. Przypadek i wspaniałe naturalne mydło sprawiło, że przekonałam się do kostek, ba..znalazłam też sposób na zachowanie higieny w stosowaniu. No i poległam..Zakochałam się w mydłach w kostce! Właściwości, zapach, wygląd - wszystko to sprawiało, że te niewielkie kosteczki stały się stałymi bywalcami w pielęgnacji mojej, i córki.

czekoladowe mydło handmade

Czekoladowa kostka, nietuczące słodkości? Kto by się nie skusił?
Do tego dołóżmy ręczną robotę i naturalny skład ( masło kakaowe, oliwa z oliwek, olej kokosowy, olej rycynowy, olej palmowy, kakao ). I można zacząć rozpieszczanie skóry.

PERFECT SMOKEY EYE PALETTE DEBORAH MILANO

PERFECT SMOKEY EYE PALETTE DEBORAH MILANO


Czasami mam takie dni, kiedy swój makijaż ograniczam do podkładu, mascary i pomady do brwi. Czasami po prostu mam wrażenie, że czego bym nie zrobiła to i tak będzie źle i mi nie wyjdzie. Taki mini dołek makijażowy.
Zdarzają się też takie dni, kiedy wstanę wcześniej - prawą nogą. Wtedy robię sobie duży kubek kawy i idę do łazienki, na telefonie włączam jakiś film na youtubie ( tak żeby coś do mnie gadało ) i robię swój makijaż od totalnych podstaw - krem, baza, podkład..itd Wtedy też sięgam po cienie. Przeszłam już etap kolorowych makijaży, sprawdzania różnych kolorów. Teraz najlepiej i najbezpieczniej czuję się w beżach i brązach. Do "make-up artist" mi daleko, ale chyba(!) krzywdy sobie nie robię :) Nie kombinuję "jak koń pod górę" i nie próbuję nawet naśladować makijażu dziewczyn, które zajmują się tą kwestią profesjonalnie, ale staram się jak mogę ( ha! ).
Jeszcze nie tak dawno, każda nowa, pojawiająca się na rynku, paleta cieni mówiła do mnie - chcesz mnie mieć! a ja bez zastanowienia kupowałam. Teraz pluję sobie w brodę, bo zamiast tuzina byle jakich i różnokolorowych palet, miałabym 2-3 ale porządne. Systematycznie pozbywam się palet z kolorami, które są nie moja "bajką" i ograniczam się, do wcześniej wspomnianych, bezpiecznych barw.
Jedną z takich "bezpiecznych" palet jest właśnie ta o której dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć.

paleta cieni

KOBO - PURE PEARL PIGMENT

KOBO - PURE PEARL PIGMENT


Poniedziałkowo, krótko..
Muszę się ogarnąć po weekendowym lenistwie :)

Nie jestem mistrzynią makijażu, nie posiadłam tej sztuki w małym palcu. Czasami mam wręcz wrażenie, szczególnie gdy patrze na makijaże innych blogerek, że jestem kompletnym laikiem. Ale jak każda kobieta lubię być umalowana, lubię dbać o siebie. Codziennie rano staję przed lustrem, najczęściej wykonuję swój standardowy makijaż i raczej ( w większości przypadków ) jestem z niego zadowolona.
Nie kupuję profesjonalnych kosmetyków, nigdy nie próbowałam nikogo umalować. Czasami jednak próbuję poszaleć trochę z makijażem, sprawdzić jak będę wyglądać, gdy "poszaleję" z kolorem. Lubię sprawdzać różne nowinki pojawiające się w drogeriach.
I tak właśnie było z pigmentami Kobo. 
Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z pigmentami, nie bardzo wiedziałam jaki efekt można nimi uzyskać. I tak metoda prób i błędów, zaczęłam zabawę z makijażem.

pigmenty kobo

pigmenty kobo

3 pigmenty, w tym jeden mega szalony kolor - Hypnotic Mango. Tylko dla odważnych.. Same zobaczcie jaki przeszalony kolor. I żeby mało było tej intensywności koloru, to jeszcze jest niesamowicie trwały. Mam wrażenie, że wręcz przykleja się do skóry. Raz nałożony, trzyma się jej i nie przemieszcza. Odważne osoby mogą mocno szaleć z makijażami.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger