PERFECTA BIRD'S NEST - DZIWNIE?

PERFECTA BIRD'S NEST - DZIWNIE?


"Dax Cosmetics, jedna z czołowych firm kosmetycznych na polskim rynku, ma już ponad 30 lat doświadczenia w produkcji kosmetyków. Od czerwca 2014 roku Dax Cosmetics należy do grupy Rohto Pharmaceuticals Group – japońskiej firmy kosmetyczno-farmaceutycznej z siedzibą w Osace w Japonii. Jest koncernem o zasięgu globalnym i działa łącznie na 120 rynkach świata. 

Najważniejszą dla Rohto kategorią produktową są kosmetyki, a wśród nich bestsellerowa marka Hada Labo Tokyo, a teraz dostępne są także w Polsce w ofercie Dax Cosmetics. Innym unikatowym kosmetykiem wprowadzonym przez Dax są amerykańskie balsamy do ust Softlips.
W portfolio Dax Cosmetics znajduje się obecnie blisko 80 linii kosmetycznych w ramach siedmiu marek: YOSKINE, PERFECTA, CASHMERE, DAX SUN, DAX MEN i CELIA oraz HADA LABO – wiodącej marki koncernu Rohto. 

Perfecta to największa marka Dax Cosmetics. Powstała w 2004 roku. Została stworzona po to, by każda kobieta mogła odnaleźć kosmetyki dostosowane do potrzeb swojej skóry, niezależnie od wieku i zasobności portfela. 
Perfecta proponuje bardzo szeroką gamę produktów. Oprócz bogactwa pielęgnacyjnych kremów i maseczek czy kosmetyków oczyszczających, Perfecta proponuje także unikatowe balsamy do ust, skuteczne balsamy wyszczuplające i brązujące, wyjątkowe peelingi do twarzy i ciała, produkty do depilacji, żele do higieny intymnej, innowacyjne kremy do rąk i stóp, a także fluidy. Jej portfolio obejmuje też kosmetyki antybakteryjne dla nastolatków oraz specjalistyczne kosmetyki dla kobiet w ciąży. Szeroka gama kosmetyków i form ich podania pozwala na to, by spośród produktów sygnowanych logo Perfecty każda kobieta wybrała coś dla siebie.



Hasło marki: „Perfecta. Piękno jest decyzją” zwraca uwagę na to, że każda kobieta może wyglądać lepiej i żyć piękniej, jeśli tylko tego zechce i weźmie swoje sprawy w swoje ręce.”
( informacje pochodzą ze strony www.dax.com.pl )


PERFECTA BIRD’S NEST to nowatorska linia oparta na niezwykłym działaniu ekstraktu ze śliny z jaskółczych gniazd. Bogaty w kwas sjalowy i aminokwasy zapewnia skórze głębokie i długotrwałe nawilżenie, rozświetlenie i lifting. Doskonale odżywia i natychmiast poprawia wygląd, sprawiając, że skóra staje się promienna i wypoczęta.
Ślina jaskółki z gatunku Salangana – w tradycji azjatyckiej przypisuje się jej właściwości przeciwstarzeniowe, poprawiające trawienie, jakość głosu, łagodzenie objawów astmy, zwiększające libido oraz wzmacniające układ odpornościowy organizmu. Jaskółcza ślina bogata jest w aminokwasy, hormony, węglowodany i pewną ilość lipidów. Badania wykazały, że zawiera ona również substancje stymulujące wzrost i podziały komórek.”

Zanim opowiem Wam o kosmetykach, które miałam okazję poznać jeśli chodzi o tę linię to muszę koniecznie wspomnieć o jednej rzeczy. Coś co mnie urzekło od pierwszego spojrzenia – a mianowicie opakowania. I owszem, nie ma w nich nić wyjątkowego, bo są dość standardowe jeślio chodzi o linie Perfecty – oczywiście mamy szklany słoiczek ( krem ) i szklana buteleczka z pipetą ( serum ). W czym więc ta wyjątkowość? W kolorystyce. Urokliwy, czysty niebieski, błękit. Trzeba przyznać, że prezentują się naprawdę wyśmienicie ( pomarańczowa kolorystyka linii z Fenomen C też mi się podobała ).


Krem do cery wymagającej poprawy nawilżenia, z widocznymi pierwszymi zmarszczkami. Stanowi doskonałą bazę pod makijaż.”

Ten krem mile mnie zaskoczył swoją konsystencją: niby lekka, jakby wodniście żelowa a jednocześnie czuć treściwość ( ale nie jest to broń boże gęsty i mocny krem ). Z łatwością aplikuje się na skóre, całkiem nieźle wchłania i nie pozostawia na skórze tłustego ani lepiącego filmu. Po jego użyciu skóra jest nieźle nawilżona ( znika szorstkość i nieprzyjemne napięcie ), miękka i gładka. Ma całkiem przyjemny, dość charakterystyczny kremowy zapach. Przyznam, że nie przeszkadza mi ale trzeba zaznaczyć, że jest dość intensywny i długo wyczuwalny.

SKŁAD:
aqua, glycerin, caprylic/capric triglyceride, butyrospermum parkii butter, dimethicone, ethylhexyl palmitate, sodium acrylates copolymer, c14-22 alcohols, glycine soja oil, swiftlest nest extract, cichorium intybus root oligosaccharides, caesalpinia spinosa gum, lecithin, c12-20 alkyl glucoside, glucose, gluconolactone, calcium gluconate, rice ferment filtrate (sake), hydroxypropyl cyclodextrin, sodium bisulfite, butyl methoxydibenzoylmethane, ethylhexyl methoxycinnamate, octocrylene, butylene glycol, decyl glucoside, polysilicone-11, phenoxyethanol, octadecyl di-t-butyl-4-hydroxyhydrocinnamate, hydroxyacetophenone, sodium benzoate, hexyl cinnamal, limonene, linalool, hydroxycitronellal, citronellol, benzyl benzoate, benzyl salicylate, parfum



Silnie liftingujące i wygładzające serum o wyjątkowo lekkiej konsystencji. Polecane jest do pielęgnacji cery dojrzałej wymagającej intensywnego ujędrnienia, głębokiego liftingu, rozświetlenia i nawilżenia. Serum zapewnia długotrwały lifting, wygładza i rozświetla. Stanowi doskonałą bazę pod makijaż przedłużając jego trwałość.”

W przypadku serum mamy do czynienia wodnistą i bardzo lekką konsystencją. Fantastycznie się wchłania – przyznam, że moja skóra wręcz „pije” to serum. Trzeba wspomnieć o tym, że początkowo na skórze pojawia się lekko wklejący film ale też po jakimś czasie to odczucie znika – nie jest to jednak problametyczne czy irytujące. Uważam, że zdecydowanie lepiej niż krem, nawilża skórę, która robi się miękka i odczuwalnie elastyczna. Mam też wrażenie, że przy regularnym stosowaniu skóra sprawia wrażenie promienniejszej, zdrowszej.

SKŁAD:
aqua, glycerin, cetearyl ethylhexanoate, cichorium intybus root oligosaccharides, caesalpinia spinosagum, swiftlet nest extract, biosaccharide gum-4, butylene glycol, lecithin, ferulic acid, laurdimonium hydroxypropyl hydrolyzed soy protein, hydroxyethylcellulose, glycine soja oil, c14-22 alcohols, c12-20 alkyl glucoside, glucose, sodium polyacrylate, disodium edta, hydroxyacetophenone, phenoxyethanol, octadecyl di-t-butyl-4-hydroxyhydrocinnamate, sodium benzoate, gluconolactone, calcium gluconate, hexyl cinnamal, limonene, linalool, hydroxycitronellal, citronellol, benzyl benzoate, benzyl salicylate, parfum



Azjatycka maska na tkaninie o silnym działaniu rozświetlającym i liftingującym. Dzięki dokładnemu przyleganiu materiału do twarzy maska tworzy na skórze okluzję, przez co składniki szybko i równomiernie wnikają oraz efektywnie działają. Rekomendowana do całorocznej pielęgnacji każdego typu cery niezależnie od wieku.”

Uwielbiam maski w płacie. Uważam, że to wyśmienity sposób na zapewnienie skórze ekspresowego zastrzyku pielęgnacji. Lubię ten moment, gdy zdejmuję maskę i czuję przyjemne nawilżenie, rozświetlenie skóry. I taki efekt mogę uzyskać po stosowaniu produktu Perfecty. Napięcie znika, skóra po użyciu jej jest mocno nawilżona, zauważalnie gładsza i odżywiona. Trochę nie podoba mi się krój tej maski i wycietę otwory, bo miałam ogromny problem z dobrym nałożeniem na twarz.
Chyba jest zdecydowanie za duża jak dla mnie.
Maska jest w całkiem niezłym stopniu nasączona esencją, serum – ale nie na tyle by kapało nam na ubranie. Jest tak w sam raz.
Zapach – mocno wyczuwalny, taki jakby mydlany (?) ale dość przyjemny – nie drażni nosa ( przynajmniej mojego ).

SKŁAD:
aqua, glycerin, dicaprylyl ether, isohexadecane, dimethicone, swiftlet nest extract, biosaccharide gum-4, musa sapientum extract, centella asiatica extract, sodium hyaluronate, vp/polycarbamyl polyglycol ester, hydrolyzed sesame protein pg-propyl methylsilanediol, acrylates copolymer, sodium acrylates copolymer, lecithin, butylene glycol, phenoxyethanol, hydroxyacetophenone, octadecyl di-t-butyl-4-hydroxyhydrocinnamate, hexyl cinnamal, limonene, linalool, hydroxycitronellal, citronellol, benzyl benzoate, benzyl salicylate, parfum



Perfecta BIRD'S NEST możecie kupić tylko w Drogeriach Rossmann.

Ciekawa jestem jakie macie podejście do takich ciekawych składników? Przerażają Was czy raczej jesteście im obojętni?
Jaki był najciekawszy składnik w kosmetyku z jakimi mieliście do czynienia?


POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA

SENI CARE - DLA ODPOWIEDNIEJ PIELĘGNACJI WYMAGAJĄCEJ SKÓRY

SENI CARE - DLA ODPOWIEDNIEJ PIELĘGNACJI WYMAGAJĄCEJ SKÓRY


Marka Seni od wielu lat towarzyszy osobom oraz opiekunom osób chorych i niepełnosprawnych, dostarczając im produkty pielęgnacyjne doskonałej jakości.

Produkty Seni i Seni Care otrzymały rekomendację Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego - ogólnonarodowej organizacji non-profit skupiającej naukowców, praktyków, gerontologów, geriatrów i innych profesjonalistów, którzy poświęcają się sprawie poprawy zdrowia i jakości życia oraz niezależności ludzi starszych.

I pewnie większości z Was marka Seni kojarzy się właśnie z produktami, z kosmetykami dla osób starszych lub chorych ( gdy moja córka długo leżała w szpitalu po operacji – my również siegaliśmy po te produkty: pianka do mycia na sucho to istny sztos! ). Okazuje się jednak, że nie tylko takim osobom dedykowane są te produkty. Nie zniechęcajcie się więc widząc o jakiej marce jest dzisiejszy post.



Wśród asortymentu Seni mamy fantastyczną linię kosmetyków zaspokajających szczególne potrzeby skóry: odżywienie, nawilżenie i regenerację. Wszystkie kosmetyki zostały przebadane dermatologicznie.
W linii REGENERACJA znajdziemy kosmetyki takie jak: olejek pielęgnacyjny, odżywczy krem do stóp lub do rąk, emulsja nawilżająca czy balsam regenerujący. A ja dziś chciałam pokazać Wam i opowiedzieć o moich wrażeniach ze stosowania trzech kosmetyków: balsam u regenerującego do skóry suchej, odżywczego kremu do rąk oraz kremu do suchej i zrogowaciałej skóry.


Zacznijmy od kremu, który chyba najbardziej polubiłam..

pojemność 100ml: 7,20zł
Krem z 10% mocznikiem Seni Care polecany jest do regeneracji wysuszonych i zrogowaciałych miejsc. Utrzymuje odpowiedni poziom pH oraz nawodnienie naskórka zmniejszając jego szorstkość, doskonale odżywia, nawilża i natłuszcza zrogowaciałą skórę, np. kolan, stóp czy łokci. Polecany do codziennej pielęgnacji suchej, łuszczącej się skóry.”


skład:
aqua, paraffinum liquidum, urea, decyl oleate, butyrospermum parkii butter, cyclopentasiloxane, glycerin, lanolin, cety PEG/PPG-10/1 dimethicone, linum usitatissium seed extract, dicaprylyl ether, microcrystaline wax, polyglyceryl-4 isostearate, hydrogenated castor oil, phenoxyethanol/methylparaben/ethylparaben/propylparaben/butylparaben, tocopheryl acetate, panthenol, sodium chloride, allantoin, ozokerite, parfum, lactic acid, PEG-8/tocopherol/ascorbyl palmitate/ascorbic acid/citric acid

Składniki aktywne:
- 10% mocznika - nawilża i ułatwia wiązanie wody przez skórę. Poprawia jej sprężystość. Zmiękcza i natłuszcza zrogowaciałe komórki naskórka.
- Biokompleks lniany – działa odżywczo, wzmacnia barierę hydrolipidową naskórka i podwyższa odporność skóry na czynniki drażniące.
- Lanolina - zmniejsza odparowywanie wody z naskórka i zatrzymuje wodę w pobliżu powierzchni skóry. Zmniejsza szorstkość skóry.
- Witamina E - posiada właściwości odżywcze, regenerujące i nawilżająco-natłuszczające. Wspomaga ochronę skóry przy leczeniu podrażnień.
- Pantenol - odpowiada za utrzymanie prawidłowego nawilżenia naskórka. Szczególnie ważny składnik w przypadku skóry łatwo ulegającej podrażnieniom.
- Gliceryna - silnie i dogłębnie nawilża i regeneruje skórę.
- Kwas mlekowy - wpływa na nawilżenie i nawodnienie skóry, utrzymując prawidłowy poziom wilgoci w naskórku. Skutecznie odbudowuje pH skóry i przywraca jego naturalny, fizjologiczny odczyn. Wykazuje działanie antybakteryjne.

Tak jak blog prowadzę kilka lat, tak od tych kilku lat narzekam Wam na suchą skórę. O ile z większością częścią mojej skóry ( jakby to nie brzmiało ) radzę sobie za pomocą porządnie nawilżających kremów, balsamów, olejków – o tyle są takie miejsce o których nie mogę zapomnieć i wymagają większej uwagi i kosmetycznej opieki. Mam na myśli łokcie i pięty – chociaż te drugie chyba zdecydowanie bardziej. Nikt nie lubi szorstkiej i nieprzyjemnej w dotyku skóry, która ( nie ma co ukrywać ) ładnie nie wygląda.
Niestety należę do tej grupy osób, które w przypadku skóry stóp muszą sięgać po produkty z dużą zawartością mocznika i przede wszystkim regularnie pilnujące pielęgnacji tej części ciała. Zaniedbania wiążą się z pękaniem pięt, a każdy kto chociaż raz to przeżył wie jak może to być uciążliwe i bolesne.
W przypadku kremu Seni wystarczyła codzienna aplikacja cienką warstwą i zrobiona, raz w tygodniu, maska na noc. Krem łatwo daje się rozsmarować, wchłania się średnio – trzeba dać mu moment zanim zaczniemy wędrować. Na skórze pojawia się widoczny i odczuwalny film ( nie klejący się! ). Przy reguralnym stosowaniu zauważamy znaczące zmiękczenie skóry, nawilżenie jej i natłuszczenie. Problem suchej skóry i jej rogowacenia znika. Mam w domu już którąś tubkę tego kremu i wiem, że ten produkt zostanie ze mną na dłużej i ciężko będzie znaleźć coś co da mi podobne działanie w tak przyzwoitej cenie.


pojemność 75ml: 5,10zł
Polecany do codziennej pielęgnacji suchej i delikatnej skóry dłoni szczególnie u osób często myjących ręce lub mających regularny kontakt z detergentami. Skutecznie zmiękcza i wygładza skórę przywracając jej naturalną równowagę. Regeneruje naskórek i zwiększa elastyczność skóry tworząc jedwabistą warstwę ochronną.”


skład:
aqua, paraffinum liquidum, urea, glycerin, cetearyl alcohol/ceteareth-20, linum usitatissium seed extract, isopropyl myristate, cetyl alcohol, linum usitatissium seed oil, vitis vinifera seed oil, allantoin, panthenol, parfum, methylparaben, propylparaben, lactic acid, carbomer, caprylic/capric triglyceride/sodium acrylates copolymer, tocopheryl acetate, PEG-8/tocopherol/ascorbyl palmitate/ascorbic acid/citric acid, sodium hydroxide, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol

Składniki aktywne:
- 3% mocznika - poprawia nawilżenie i sprężystość skóry. Zmiękcza i natłuszcza zrogowaciałe komórki naskórka.
- Biokompleks lniany – działa odżywczo, wzmacnia barierę hydrolipidową naskórka i podwyższa odporność skóry na czynniki drażniące.
- Pantenol - odpowiada za utrzymanie prawidłowego nawilżenia naskórka. Szczególnie ważny składnik w przypadku skóry łatwo ulegającej podrażnieniom.
- Olej z pestek winogron – nawilża i delikatnie natłuszcza skórę. Łagodzi podrażnienia, poprawia jędrność skóry oraz pomaga hamować procesy starzenia się.
- Gliceryna - silnie i dogłębnie nawilża i regeneruje skórę.
- Witamina E - posiada właściwości odżywcze, regenerujące i nawilżająco-natłuszczające. Wspomaga ochronę skóry przy leczeniu podrażnień.
- Kwas mlekowy - wpływa na nawilżenie i nawodnienie skóry, utrzymując prawidłowy poziom wilgoci w naskórku. Skutecznie odbudowuje pH skóry i przywraca jego naturalny, fizjologiczny odczyn. Wykazuje działanie antybakteryjne.

Krem do rąk to kosmetyk, którego zużyte ilości, w naszym domu, można liczyć chyba w litrach. Mam mocno przesuszającą się skórę dłoni i nawet głupie zmywanie naszyń powoduje pojawienie się nieprzyjemnego napięcia i konieczność zastosowania jakiegoś nawilżacza. Sięgam po różne produkty – te mniej i bardziej nawilżające, pięknie pachnące i te w których zapach ciężko znaleźć. Najważniejsze jest dla mnie nawilżenie skóry, jej natłuszczenie i zniwelowanie nieprzyjemnego napięcia i przesuszonych skórek wokół paznokci. Odżywczy krem do rąk Seni również mi się sprawdził i jego stosowanie dało mi oczekiwane przeze mnie efekty. Nie będę jednak pisała Wam, że ten krem jest jakiś wyjątkowy w tej kwestii ( tak jak ten powyżej przeze mnie opisywany – do rogowaciejącej skóry – ten jest wyjątkowy! ), bo znam też inne kremy o podobnym działaniu. Jednak, gdy uda Wam się trafić na ten krem, to te 5zł, które kosztuje to naprawdę niewiele a działanie mamy całkiem fajne. Po co więc przepłacać i kupować coś zdecydowanie droższego?


pojemność 250ml: 9,43zł
Polecany do codziennej pielęgnacji odwodnionej skóry, w tym u osób narażonych na skrajne przesuszenia z powodu długotrwałego unieruchomienia. Przynosi ulgę skórze, zmniejszając jej szorstkość i likwidując nadmierne łuszczenie. Uzupełnia niedobory lipidów w skórze i chroni przed szkodliwym wpływem środowiska.”


skład:
aqua, olea europea oil, paraffinum liquidum, butyrospermum parkii butter, glycerin, theobroma cacao seed butter, pentaerythrityl distearate, cetearyl alcohol/ceteareth-20, canola oil, linum usitatissium seed extract, cetearyl glucoside/cetearyl alcohol, calendula officinalis flower oil, panthenol, elaeis guineensis oil, sodium polyacrylate, methylparaben, propylparaben, parfum, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol

Składniki aktywne:
- Biokompleks lniany – działa odżywczo, wzmacnia barierę hydrolipidową naskórka i podwyższa odporność skóry na czynniki drażniące.
- Pantenol - odpowiada za utrzymanie prawidłowego nawilżenia naskórka. Szczególnie ważny składnik w przypadku skóry łatwo ulegającej podrażnieniom.
- Ekstrakt z nagietka - wspomaga proces gojenia się ran i stymuluje odbudowę naskórka. Działa regenerująco i nawilżająco.
- Masło kakaowe – posiada właściwości antyoksydacyjne. Wspomaga regenerację naskórka oraz działają hamująco na procesy zapalne. Nawilża i uelastycznia skórę.
- Masło Shea – regeneruje i odżywia skórę. Łagodzi zmiany alergiczne i posiada właściwości ochronne.
- Olej Canola – natłuszcza, zmniejsz uczucie swędzenia i przesuszenia skóry.
- Oliwa z oliwek – koi i łagodzi podrażniony naskórek. Wzmacnia naturalną odporność skóry, likwiduje jej szorstkość.
- Olej ze złotej palmy - odżywia i przyspiesza regenerację tkanek.

Ten bardzo treściwy i gęsty balsam świetnie sprawdzi się u osób, które szukają intensywnego natłuszczenia skóry mocno przesuszonej, wręcz łuszczącej się. Świetnie radzi sobie z jej natłuszczeniem i przede wszystkim niweluje swędzenie spowodowane suchością – dzięki temu, tuż po aplikacji, odczuwamy zdecydowaną ulgę. Co prawda wymaga dobrej chwili zanim będziemy mogli założyć jakąś odzież bez ubrudzenia jej ( trochę zajmuje mu wchłonięcie się do zera ), ale uczucie ulgi na dobre kilka godzin – w zupełności rekompensuje nam ten niewielki dyskomfort.


Ciekawa jestem czy marka Seni jest Wam w ogóle znana? Czy kojarzy Wam się tylko i wyłącznie z produktami przeznaczonymi do stosowania u osób starszych lub chorych? Zdarzyło Wam się sięgnąć po jakikolwiek ich kosmetyk?




POZDRAWIAM
OLA
KŁAMSTWA, KŁAMSTWA... SAME KŁAMSTWA!

KŁAMSTWA, KŁAMSTWA... SAME KŁAMSTWA!


A ja jak zawsze od końca? Zamiast zacząć czytanie od debiutu autora sięgnęłam po drugą książkę, a na debiut nadeszła pora dopiero teraz.
Zapraszam Was na kilka słów o „Kłamstwach” T.M.Logana ( a tu odsyłam Was do „29 sekund” ). Obie książki wydane nakładem Wydawnictwa Bukowy Las.


Kłamstwa” to thriller, który od pierwszych stron trzyma nas w napięciu, powoduje uczucie niepokoju a jednocześnie na tyle zaciekawia, że mimo dość przewidywalnej ( ale czy aby na pewno? ) fabuły, powoduje, że ciężko odłożyć książkę na bok bez przeczytania kolejnej i kolejnej strony.

Mamy zwykłego faceta – nauczyciela, męża, ojca.. Joe Lynch poświęca mnóstwo czasu swojemu synkowi, a w domu zarabia głównie jego małżonka – Melissa. Taka dość niecodzienna sytuacja, prawda?...e.. a może w dzisiejszych czasach to już nic zaskakującego? Joe i Melissa to fajne, zgrane małżeństwo, a całe ich życie po prostu się układa..Do czasu..
Dziwnie zaczyna się dziać w pewnien zwykły czwartek. Joe odbiera synka z przedszkola i w trakcie drogi powrotnej do domu zauważa samochód swojej żony. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jej samochód kieruje się w stronę hotelowego parkingu.. Wiedziony ciekawością „śledzi” ją i staje się świadkiem bardzo dziwnego spotkania. Jego żony Melissy z Benem – mężem przyjaciółki.
I spotkanie wcale nie sprawia wrażenia przyjacielskiego – wręcz przeciwnie: atmosfera sprawia wrażenie gęstej..


Pełen wątpliwości Joe podchodzi na parkingu do Bena, by wyjaśnić całą sytuację i uspokoić swój niepokój. Pojawiają się nerwy, przepychanki.. Ben upada, traci przytomność. Joe w ataku paniki i sytuacji koniecznej ( syn ma atak astmy ) zmierza do domu ( i gubi swój telefon ), jednak szybko wraca na hotelowy parking by pomóc Benowi, wyjaśnić sytuację na spokojnie..
I tu akcja zaczyna przyspieszać, a niewidzialna pętla na szyji Joe zaczyna się zaciskać.

Kontakt z Benem okazuje się być niemożliwy – rozpływa się w powietrzu. Policja zaczyna podejrzewać morderstwo a Joe staje się pierwszym podejrzanym. Ktoś zaczyna go śledzić, obserwować..A na jego facebooku zaczynają pojawiać się nieprawdziwe wiadomości, retuszowane zdjęcia – a on sam nie ma z tym nic wspólnego. Ktoś zaczyna niszczyć całe jego życie.. W końcu zaczyna rozumieć, że ktoś próbuje wrobić go w morderstwo Bena.

Czy Ben naprawdę nie żyje? Jaka w całej sytuacji jest rola jego żony Melissy i jej przyjaciółki? Czy Joe oczyści swoje dobre imię? Przewracasz kartki i szukasz..szukasz odpowiedzi na te i wiele innych pytań.

Kłamstwa” to tylko 9 dni. 9 krótkich dni, które uświadamiają nam jak szybko można zniszczyć czyjeś życie, przy pomocy kilku „wypowiedzianych” kłamstw. I ogromną rolę social mediów w tym wszystkim. Prawda potrafi przerazić..

Zastanawialiście się kiedyś co by było gdyby...gdyby ktoś włamał się na Wasze wszystkie konta..na facebooku, instagramie, mailu i próbował zniszczyć Wam życie? Gdyby okazało się, że całe życie, które budowaliście okazuje się bujdą na resorach?


POZDRAWIAM WAS CIEPŁO ZNAD POLSKIEGO MORZA
OLA
IDEALNE  LATO Z SENSIQUE - NOWOŚCI!

IDEALNE LATO Z SENSIQUE - NOWOŚCI!


Niedzielnie zapraszam Was na dośc krótki post - ale warto zerknąć na zdjęcia, bo tym razem Sensique ( marka własna Drogerii Natura ) poszalała kolorystycznie. W asortymencie pojawiły się dwie paletki w iście wakacyjnych, letnichj kolorach. Szał na całego - zresztą sami zobaczcie.
I mam świadomość, że tak intensywne kolory nie do każdego trafią, ale trzeba przyznać, że są niesamowicie naładowane kolorem a ich pigmentacja bije na głowę niektóre palety wysokopółkowe.



"SENSIQUE TRENDY EYESHADOWS to aksamitne, poczwórne cienie do powiek o wyjątkowej formule pozwalającej na wykonanie perfekcyjnego makijażu. Intensywne, świetliste kolory utrzymują się na powiekach przez wiele godzin."

cena: niespełna 16zł ( dostępne w 7 kompozycjach kolorystycznych, ale ja dzisiaj chciałabym Wam pokazać tylko dwie najnowsze: 118 Turquoise Lagoon i 119 Coral Reef )







Przyznajcie, że obie paletki są fantastyczne?! Ja wiem, wiem, że nie są to jakieś bardzo popularne  kolory w makijażu ( chyba większość z nas celuje w beżo-brązy - takie jesteśmy zachowawcze ), ale nie sposób przejść obojętnie przy tych dwóch powyższych..


Oprócz paletek mam Wam do pokazania jeszcze jedną ( a w zasadzie to dwie ) rzecz makijażową - a mianowicie - podkłady. Ja sama wieki nie miałam podkładów Sensique, więc przyznam Wam, że z dużą dozą ciekawości podchodziłam do tych dwóch poniższych tubek.



PERFECT NUDE MAKE UP
"Podkład kryjący z wyciągiem z kwiatu wiśni japońskiej, koloidalną matrycą z drzewa Tara i nylonem. Idealnie wygładza i ujednolica koloryt skóry, zapewniając wysokie krycie. Matuje i normalizuje strefy tłuste, pielęgnując i nawilżając przesuszone partie twarzy. Delikatna formuła z nylonem doskonale adaptuje się do skóry, pozostawiając piękne satynowe wykończenie makijażu. Zastosowano mineralne pigmenty i kompozycję zapachową bez alergenów. Polecany również dla osób o cerze wrażliwej. Produkt nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego."

MATT FINISH FOUNDATION
"Delikatny podkład matujący w kremie z proteinami jedwabiu, aloesem, łagodzącą alantoiną i witaminą E. Doskonale stapia się ze skórą maskując drobne niedoskonałości i przebarwienia, redukując ich widoczność. Odżywia, wygładza oraz nadaje twarzy świeży, matowy wygląd, zapewniając satynowe i naturalne wykończenie makijażu. Proteiny jedwabiu dają efekt przyjemnego i długotrwałego uczucia gładkości i nawilżenia. Polecany również dla osób o cerze wrażliwej."


Oba rodzaje tych podkładów są w szafach marki już od jakiegoś czasu, ale..ale pojawiły się dwa nowe odcienie ( PERFECT - 400 Vanilla, MATT - 200 IVORY ) i myślę, że sporo osób może być nimi zainteresowanych - ze względu na ich odcień. Zresztą zobaczcie sami, poniżej..Mam rację?




I "bladziochy" również mogą skorzystać i kupić tani, drogeryjny podkład i mieć coś w dopasowanym do odcienia skóry, kolorze.


Jak Wam się podobają kolejne nowości? Która paletka wpadła Wam w oko? A co myślicie o tych nowych kolorach starych podkładów?


MIŁEGO POPOŁUDNIA
OLA
ZOSTAŃ AUTOREM KSIĄŻKI O SOBIE!

ZOSTAŃ AUTOREM KSIĄŻKI O SOBIE!


Nie wolno pisać po książkach! Niszczysz książkę! Książki trzeba szanować!” - przynajmniej raz w życiu albo wypowiedzieliśmy te słowa albo je usłyszeliśmy ( niekoniecznie w kierunku naszej osoby.. ). I coś w tym jest prawda? A co gdyby pojawiła się książka, w której TRZEBA pisać, bazgrać? Dziwnie by było, prawda?



Nie wiem ile z Was pamięta tzw. „Złote myśli” ( chyba, że tylko ja jestem taka stara ) - taki zeszyt, który tworzyliśmy samodzielnie, przekazywaliśmy kolegom i koleżankom a w nim mnóstwo pytań: od tych prozaicznych jak imię, po te bardzo prywatne „Jaki chłopak najbardziej Ci się podoba?”. Ostatnio przez przez przypadek znalazłam swój zeszyt z podstawówki i uwierzcie: śmiechu było co niemiara, ale okazał się być również świetną pamiątką sprzed lat. I taką samą pamiątką może zostać książka „Książka o mnie” - tylko, że będzie dotyczyła naszego dziecka. Taka „autobiografia” - coś dla dziecka ale o nim samym... ( i myślę, że również idealnie nadaje się na prezent ).

Książkao mnie” to coś całkiem innego niż dostępne do tej pory, książki w księgarniach. To nie jest książka do czytania ( chociaż też coś się znajdzie – ciekawostki, wyzwania, rekordy ).. To coś co sprawi, że Ty i Twoje dziecko spędzicie fantastycznie czas – pisząc po książce właśnie! Na ponad 150 stronach znajdziemy coś do kolorowania, do wycinania, uzupełniania a to wszystko z ogromną dawką humoru i śmiechu.


Co najbardziej żenującego zrobiła Ci Twoja Mama? Jakiego przedmiotu w szkole nie znosisz? Do jakich krajów lub miejsc chcesz polecieć w przyszłości? Jaką super moc chciałbyś mieć?

Odpowiedz na te pytania i przygotuj się na duuużo więcej. Porównaj swoje odpowiedzi z ciekawymi faktami i statystykami. Dowiedz się, czym różnisz się od zwierząt, od innych ludzi, od swoich rodziców. Baw się zaskakującymi wiadomościami, śmiesznymi quizami i zadaniami rysunkowymi. Pisz, bazgraj, wypełniaj, wycinaj." 

Spotkaliście się już z tego typu książkami? Myślę, że nie..Warto więc sięgnąć po "Książka o mnie" Adama Frosta ( Wydawnictwo Bukowy Las ), podarować ją dziecku a później wrócić do niej po latach..





BUZIAKI
OLA
NOWOŚCI MY SECRET - TYLKO W DROGERIE NATURA

NOWOŚCI MY SECRET - TYLKO W DROGERIE NATURA


Zapraszam Was na kolejny post z nowościami, które pojawiły się w jednej z szaf marek własnych w Drogeriach Natura. Tym razem na tapecie mamy markę MySecret
Lubię sięgać po te kosmetyki - są niedrogie a całkiem niezłe jakościowo ( chyba wszyscy znają ich sławny rozświetlacz? ).

Ciekawa jestem czy któryś z dzisiaj pokazanych Wam kosmetyków również okaże się być mega hitem. Będzie podkład, będą paletki z cieniami, no i coś co musi być - coś do ust. Nie przedłużam gadaniny, bo zdjęć będzie duuużo i mam nadzieję, że zostnie mi to wybaczone ( swatche oczywiście też znajdziecie! ). Zapraszam do oglądania i koniecznie dajcie znać w komentarzach czy coś wpadło Wam w oko!

No to może najpierw podstawy makijażu? Zacznijmy od podkładu.
Pojawiło się coś nowego, a mianowicie LONG WEARING FULL COVERAGE - matt finish foundation.


"Długotrwała formuła podkładu gwarantuje wysokie krycie i matowe wykończenie. Po kilku minutach od nałożenia całkowicie wysycha, pozostawia skórę gładką i matową. Jest odporny na pot i dotyk. 
Nie zawiera parabenów, wazeliny, składników pochodzenia odzwierzęcego."

- pojemność 30ml za 24.99zł
- dostępne są 4 kolory: 01 Vanila Banana, 02 Warm Beide, 03 Nude, 04 Honey ( myślę, że w przypadku tych podkładów zachwycone będą fanki żółtych tonów )

Według mnie to kolejny fajny niedrogi podkład, który pojawił sie na rynku. Trzeba przyznać, że skóry trzyma się jak oszalały i przy wieczornym demakijażu mamy co usuwać. Przyznam, że byłam mocno zaskoczona jego trwałością, bo nie spodziewałam się, że od rana do wieczora będę miała podkład na twarzy - bez powycieranych miejsc ( idealny kosmetyk dla osób, które mają tendencje do dotykania twarzy ). Krycie ma na zaskakująco wysokim poziomie, ale, mimo efektu matującego, nie robi nam na twarzy maski - wygląda dość naturalnie.







Po podkładzie koniecznie musimy pomyśleć o jakimś makijażu oka, prawda? I tu z pomocą przychodzą nam trzy potrójne paletki z serii HELLO PRETTY! - dam sobie rękę uciąć, że widziałyście te cuda już na instagramie. 



Hello Pretty! "to paleta cieni idealnych do wykreowania makijażu dziennego, jak również wieczorowego w bardziej zdecydowanym stylu. Bogactwo efektów w ramach tej samej palety. Jedwabista silikonowo-mineralna formuła ułatwia aplikację. Cienie znakomicie przylegają do powieki i zachowują trwałość przez długi czas. Hipoalergiczne."

Do wyboru mamy 3 całkiem różne paletki: Bloom, Sunny Gleam, Flower Bud. - zapraszam poniżej do oglądania :)

cena: 18,99zł/szt.

Zacznijmy od Sunny Gleam.






A poniżej Flower Bud i Bloom ( połączenie dwóch metalicznych cieni + mat ).




I swatche - zauważcie jak niesamowitą pigmentację mają te cienie!





Flower Bud - fantastyczne kolory!




I na koniec coś co ja osobiście uwielbiam najbardziej - kolorowe kosmetyki do ust! A trzeba przyznać, że te kredki, które do tej pory miałam z My Secret fantastycznie mi się sprawdzały. Seria Hello Pretty! jest równie fajna i godna zainteresowania :)



"Matowy duet pomadki i konturówki do ust w jednym. Formuła o wysokiej pigmentacji i słodkim zapachu wanilii. Testowano dermatologicznie. Kredka automatyczna."

- cena: 12,99zł/szt.
- dostępnych jest 6 kolorów: 101 Red Suprise, 102 Pink No Doubt, 103 Mauve Dreams, 104 Berry Lips, 105 Rossy Kisses, 106 Joyful Moments ( na poniższych swatchach znajdziecie pełną kolorystykę )



Przyznajcie, że wyjątkowo fajne kolorki się pojawiły?! Ja jestem zachwycona kolorystyką tej kolekcji - dla mnie bomba!


Ciekawa jestem czy czujecie się zainteresowane którymś z tych kosmetyków? Czy coś wpadło Wam w oko? Cienie? Kredki? A może jednak długotrwałe podkłady?

BUZIAKI
OLA