BĘDZIE BOLEŚNIE..

BĘDZIE BOLEŚNIE..


Dziś nie będzie o niczym miłym i sympatycznym. Będzie boleśnie i o produktach, o których nie mówi się na co dzień. Będzie o produktach, które pomagają w dolegliwościach, które potrafią dopaść każdego z nas i jest to bardzo wstydliwy temat..
Ale zacznijmy od początku.

Wyobraźcie sobie krzesło. Duże, drewniane i diabelsko ciężkie krzesło. Wyobraźcie sobie, że te krzesło spada Wam z impetem i z całą swoją mocą na palec u stopy. Czujecie jak boli?! Na samą myśl mam dreszcze..Niestety taka historia zdarzyła nam się na początku roku. Piszę nam, bo nie dotyczyła mnie a mojej 9-letniej córki. Żeby zobrazować Wam bardziej sytuację i cały ból dodam, że mój dzieciak to przysłowiowa kruszynka. Drobna, szczuplutka i ważąca jak piórko. Boli jeszcze bardziej, prawda?
Był wielki ból, ogromny płacz i strach, że palec się połamał. W całym tym nieszczęściu okazało się, że palec cały. Uff..pod paznokciem pojawił się krwiak na pół palca. Najpierw czerwony, później siny..Liczyłam na to, że prędzej czy później się to wygoi. Niestety goiło się i goiło i wcale nie było lepiej. Palec nie puchł ale zasinienie z paznokcia zejść nie chciało tygodniami..No i niestety doszło do najgorszego - zszedł cały paznokieć. Bolało, wyglądało źle, a ja zaczęłam się zastanawiać jak zabezpieczyć palca i nowy, rosnący paznokieć by nie doprowadzić do zakażenia, do grzybicy. Jeśli uważacie, że lekko przeczulonej 9-latce łatwo jest wytłumaczyć konieczność zaklejania, dezynfekowania i innych tego typu zabiegów, palca - to powiem wprost: trudna to sztuka..
Zaczęłam szukać produktu, który jednym psiknięciem zabezpieczy palca a jednocześnie nie będzie to uciążliwe dla dziecka. Trafiłam na produkty MYCOSAN a dokładniej na spray ochronny, który ma zapobiegać grzybicy stóp a jednocześnie chronić przed zakażeniem.


MYCOSAN to płyn do rozpylania na skórę stóp, który:
- zapobiega grzybicy stóp i paznokci (!)
- zmniejsza ryzyko zakażenia
- chroni przed przykrymi zapachami
- odświeża
- przywraca naturalną barierę skóry
Jest to produkt, który bardzo szybko się wchłania, nie jest tłusty - nie barwi skóry, nie brudzi odzieży.

Ważny jest sposób stosowania - to nie jest tak, że psikniemy i po wszystkim. Cała kuracja trwa 30 dni: aplikujemy go na skórę 2 razy dziennie, spłukujemy i aplikujemy ponownie. I tak nieprzerwanie przez 30 dni. Jeśli jest konieczność to robimy 3-5 dniową przerwę i kurację rozpoczynamy od nowa. Nam wystarczyła 1 peła kuracja.


Pokazałam, tłumaczyłam, zaprezentowałam na sobie..Uff..udało się księżniczkę przekonać do psiknięcia na palca. O przenajdroższy! Ile było wrzasku! Oczywiście - nic a nic nie bolało, ale "cyrk na kółkach" musiała zrobić. Chyba bardziej z niepewności niż z samej sytuacji.
Aplikowanie MYCOSANU potraktowałyśmy jak kolejny pielęgnacyjny zabieg - rano, wieczorem: psik i po wszystkim.
Płyn sobie działał, paznokieć sobie powolutku odrastał.
Na dzień dzisiejszy palec wygląda jak przysłowiowa "nówka sztuka", paznokieć prawie cały odrósł i jest czyściutki. Bez niepokojoących kolorów, śladów. Zdrowy!



Część z nas chodzi na basen, zbliżają się wakacje gdzie częściej będziemy chodzić boso, odsłaniać stopy. Warto więc wiedzieć, że są takie produkty, które pomogą zabezpieczyć nasze stopy, które wspomogą w leczeniu jeśli pojawi się już jakiś problem ( jest fajne serum MYCOSAN z pędzelkiem - do stosowania na już zakażone paznokcie ).
Problem bolesny, wstydliwy ale chyba lepiej jak najszybciej zainterweniować niż później borykać się z solidnym zakażeniem, a stopy chować latem w grubych skarpetkach.

Dbacie w jakiś szczególny sposób o swoje stopy czy raczej tę część ciała traktujecie po tzw. macoszemu?

OLA
KOSMETYCZNE NEWSY: SUNOZONE - STRAŻNIK NASZEJ SKÓRY

KOSMETYCZNE NEWSY: SUNOZONE - STRAŻNIK NASZEJ SKÓRY


Mam nadzieję, że w tym roku uda nam wszystkim spędzić wakacje w ciepłej i mocno słonecznej aurze. Synoptycy zapewniają, że słońca nam nie zabraknie. Oby!

Dzięki słonecznym promieniom nasze organizmy otrzymują zastrzyk hormonów szczęścia oraz witaminę D, a skóra zyskuje ładny i zdrowy wygląd. Opalać należy się jednak z głową, pomoże nam w tym rossmannowska marka Sunozon.
Wszyscy wiemy, że opalanie jest cudowne i wspaniałe ale ma też swoje minusy. Promieniowanie UVA nie powoduje zaczerwienienia czy poparzenia skóry, ale wnika w nią głęboko i przyspiesza proces starzenia, wywołuje alergie słoneczne, a także może prowadzić do powstawania nowotworów. Promieniowanie UVB podrażnia skórę, wywołuje rumień i powoduje oparzenia. Inny typ promieniowania – IR (promieniowanie podczerwone) przyspiesza zaś starzenie się skóry i zwiększa ryzyko nowotworów. Jest ono szczególnie niebezpieczne dla osób ze skórą naczynkową i wrażliwą.
Dodatkowo sprzyja takim chorobom skóry jak np. trądzik różowaty.

Dobór odpowiednich preparatów do ochrony przeciwsłonecznej skóry jest jak zwykle kwestią indywidualną. Należy je wybierać w zależności od fototypu naszej skóry. Osoby o jasnej karnacji powinny sięgać po kosmetyki z wysokimi faktorami np. SPF 50, natomiast osoby, które łatwo się opalają, a ich skóra nie ulega poparzeniom, powinny kupować produkty z SPF 20 i SPF 30. Dla takich klientów jest linia Sunozon CLASSIC. Są wśród nas osoby, których skóra ma wyjątkowe skłonności do alergii. Dla takich klientów Rossmann przygotował specjalną linię kosmetyków – Sunozon MED. Dzieci powinny byc chronione w szczególny sposób. Ich skóra jest cieńsza i zdecydowanie bardziej podatna na poparzenia, potrzebuje więc kosmetyków z wysokim filtrem. Sprawdzoną marka dla najmłodszych będzie Sunozon KIDS. Mimo, że wygrzewanie się na słońcu jest przyjemne, dla naszej skóry stanowi prawdziwe wyzwanie. Dlatego zawsze po opalaniu musimy pomyśleć o jej pielęgnacji. I tu z pomocą przychodzi nam seria Sunozon po opalaniu.




Sunozon CLASSIC
Sunozon mleczko do opalania SPF 20, Sunozon mleczko do opalania SPF 30 Classic ( Mleczka chronią przed promieniowaniem UVA i UVB. Są one wodoodporne i zawierają kompleks wysokowartościowych substancji nawilżających. W swoim składzie mają substancję czynną Dragosine, która redukuje oddziaływanie promieniowania IR, spowalniając tym samym proces starzenia się skóry. )
Sunozon sport żel przeciwsłoneczny SPF 30 ( Przygotowany z myślą o osobach aktywnych fizycznie i uprawiających sport. Szybko się wchłania. Nie pozostawia tłustej warstwy na skórze i jest wodoodporny. Chroni przed promieniowaniem UVA i UVB. )



Sunozon MED
Sunozon MED SPF 20 ( Żel przeznaczony do skóry alergicznej. Zapewnia ochronę przed promieniowaniem IR, UVA i UVB. Jest bezzapachowy i wodoodporny. Po jego zastosowaniu skóra pozostaje delikatna i elastyczna. )
Sunozon MED do opalania SPF 30, Sunozon MED do opalania SPF 50 ( Żele zapewniają wysoką ochronę skóry wrażliwiej. Zmniejszają ryzyko jej podrażnienia pod wpływem słońca i nadają się do stosowania przy trądziku majorkańskim (wysypka, która objawia się na skutek silnych promieni UV), a także alergii na słońce. Nie mają żadnych kompozycji zapachowych i są wodoodporne. )



Sunozon KIDS
Sunozon KIDS mleczko do opalania dla dzieci SPF 30 ( Mleczko zapewnia wysoką ochronę delikatnej dziecięcej skóry, która jest wrażliwa na słońce. Odpowiednie proporcje filtrów UVA oraz UVB gwarantują natychmiastowe zabezpieczenie przed oparzeniem słonecznym. Mleczko jest wodoodporne i nawilża skórę, dzięki czemu pozostaje ona gładka i delikatna. )
Sunozon KIDS spray do opalania SPF 50 ( Produkt intensywnie nawilżający, który opracowano specjalnie dla skóry dziecięcej. Jest on bezzapachowy i może być stosowany przy atopowym zapaleniu skóry. Chroni przed promieniowaniem IR, UVA i UVB. )
Sunozon KIDS MED krem dla dzieci SPF 50 ( Wysoka ochrona przed promieniowaniem UVA i UVB dla wrażliwej na słońce, delikatnej skóry dzieci. Krem jest wodoodporny i nie zawiera substancji zapachowych. )



Sunozon po opalaniu
Sunozon balsam po opalaniu ( Balsam zawiera hydrokompleks, który nawilża skórę przez 24 godziny. Chłodzi ją, odświeża i działa kojąco. Reguluje naturalną gospodarkę wodną skóry i przywraca jej równowagę. Utrzymuje naturalną sprężystość i elastyczność. Przedłuża trwałość opalenizny. )
Sunozon aloevera spray po opalaniu ( Przezroczysty spray z aloesem odświeża i chłodzi skórę podrażnioną słońcem. Formuła aktywna zawierająca aloes, glicerynę i pantenol, nawilża ją, pozostawiając świeżą i delikatną. Spray pomaga uzyskać naturalnie piękną opaleniznę. )
Sunozon panthenol spray ( Spray z pantenolem przyjemnie chłodzi, koi i regeneruje uszkodzoną skórę po opalaniu. Zawiera D-panthenol, który nawilża ją i przyspiesza proces odnowy. Spray jest przydatny przy leczeniu niewielkich ran oparzeniowych i powierzchniowych uszkodzeń. )


                                                                                        INFORMACJA PRASOWA - ROSSMANN POLSKA
KOSMETYCZNE NEWSY: PRZYGOTUJ SKÓRĘ TWARZY NA WAKACJE!

KOSMETYCZNE NEWSY: PRZYGOTUJ SKÓRĘ TWARZY NA WAKACJE!


Wielkimi krokami zbliżają się wakacje, a wraz z nimi wysokie temperatury i słoneczna pogoda. Wszystko czego jesteśmy już tak bardzo spragnieni. Niestety promienie słoneczne to nie tylko witamina D, ale także sporo skutków ubocznych dla naszej skóry. Warto więc o nią odpowiednio zadbać.

W Rossmannie, w asortymencie naturalnej marki Alterra pojawiły się dwa nowe kosmetyki.
Od jakiegoś czasu rośnie w nas świadomość w zakresie produktów ekologicznych i naturalnych. Dotyczy to zarówno żywności jak i kosmetyków. Coraz więcej osób podczas zakupów zwraca uwagę na ich składy i dostrzega korzyści płynące z tych bardziej naturalnych. Marką, która posiada certyfikat kosmetyku naturalnego jest Alterra. Spełnia ona surowe kryteria wyznaczone przez organizację NaTrue. Kosmetyki te produkowane są przede wszystkim z surowców roślinnych pochodzących z rolnictwa ekologicznego i dzikich zbiorów. Nie zawierają syntetycznych barwników, silikonów, parafiny ani innych produktów na bazie olejów mineralnych.

Boostery. A cóż to za cudo, zapytacie?
Boost po angielsku znaczy doładować. Booster jest więc kosmetykiem, który ma za zadanie doładować, czyli wzmocnić i ochronić rogową warstwę skóry m.in. przed toksynami i podrażnieniami. Warstwa rogowa to zewnętrzna warstwa skóry, która chroni skórę właściwą oraz cały organizm przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, chemikaliami, grzybami, bakteriami i wirusami, a także utratą wody. Jest więc najważniejszą jej częścią. Gdy jest zdrowa i nienaruszona to spełnia swoje funkcje, a nasza skóra jest gładka, elastyczna i nawilżona. Kiedy jednak warstwa rogowa jest zniszczona to pogarsza się nie tylko wygląd skóry ale przede wszystkim jej bariera ochronna przestaje działać.



Alterra Triple Vitamin Booster z olejem jojoba BIO i migdałowym BIO. Sprawi on, że skóra stanie się delikatna i miękka. Dodatkowo kompleks witamin złożonych z wit. C, E i F wzmocni ją i wygładzi.
Alterra booster witaminowy Serum Alterra Triple Vitamin Booster, 15 ml – 16,99zł
Certyfikowany kosmetyk naturalny. Formuła ta jest w 100% wolna od mikroplastików według certyfikowanych kosmetyków naturalnych. Przeznaczony dla skóry suchej, z organicznym olejem jojoba, z witaminą C, E i F.

Serum Alterra Triple Hyaluron Booster. Jego naturalna receptura z potrójnym kwasem hialuronowym zwiększy poziom nawilżenia skóry i ją wygładzi. Przeciwdziała także procesowi przedwczesnego starzenia się skóry i pozwala zwiększyć jej elastyczność i napięcie.
Alterra booster hialuronowy Serum Alterra Triple Hyaluron Booster, 15 ml – 16,99zł
Certyfikowany kosmetyk naturalny. Formuła ta jest w 100% wolna od mikroplastików według certyfikowanych kosmetyków naturalnych. Dla wszystkich rodzajów skóry, z organicznym aloesem, z 3-krotnym kwasem hialuronowym. Daje efekt wygładzający i liftingujący skórę.



INFORMACJA PRASOWA - ROSSMANN POLSKA
CZY CHODAKOWSKA MNIE ZACHWYCIŁA?

CZY CHODAKOWSKA MNIE ZACHWYCIŁA?


Wydawałoby się, że całkiem niedawno, ale jednak..pokazywałam Wam zamówione przeze mnie kosmetyki beBIO - kosmetyki by Ewa Chodakowska. Dla przypomnienia odsyłam Was do tamtego postu ( kosmetyki beBio, kosmetyki Chodakowska ).
Zestawy były dwa - składające się z 4 dokładnie takich samych kosmetyków, różniły się tak naprawdę głównymi składnikami, nutą zapachową: PIEPRZ AFRYKAŃSKI I MIGDAŁ oraz CHIA I KWIAT JAPOŃSKIEJ WIŚNI.


Jeśli jesteście ciekawe jakie są moje wrażenia jeśli chodzi o te konkretne kosmetyki i jeśli chcecie wiedzieć czy w ogóle warto po nie sięgnąć - zapraszam do dalszego czytania.

W związku z tym, że w poprzednim poście pokazywałam Wam wszystkie kosmetyki, pisałam o ich składach, o obietnicach producenta - pozwolicie, że dziś już sobie odpuszczę i przejdę do konkretów - do moich wrażeń.

Zacznę, w sumie, od najmniej znaczącej kwestii chyba - a mianowicie opakowań. Wszystkie kosmetyki ( poza deo ) to dość miękkie tuby, poddające się bez problemu naciskowi - stawiane na korku ( plus: kosmetyk spływa w dół więc jesteśmy w stanie wykorzystać go do zera, bez konieczności np. rozcinania opakowania ). Korek ma zatrzask i tu duży plus: nie ma nic gorszego w przypadku żelu pod prysznic, balsamu czy kremu do rąk, jak korek, który musimy odkręcić. Owszem przed aplikacją nie jest to problematyczna kwestia, mało fajnie robi się przy zamykaniu opakowania, gdy nakremowanymi albo namydlonymi rękoma musimy bawić się zakrętką, brudząc przy tym całe opakowanie kosmetyku. Ja wiem, że to raczej taka błahostka, ale czasami takie drobiazgi potrafią zepsuć całe wrażenie.
Opakowania kosmetyków są do bólu proste, króluje biel i tak naprawdę różnią się od siebie kolorem paska, na którym napisane są główne ekstrakty linii. Dodatkowo mamy zdjęcie właścicielki (?) marki - jak dla mnie mogłoby być i bez tego zdjęcia, ale oczywiście rozumiem zamierzenia reklamowe, więc ok. Przyznam Wam, że mnie zdjęcia, napisy, polecenia konkretnych osób na opakowaniu kosmetyków, nie ruszają i jakoś szczególnie na mnie nie działają ( o ile w ogóle ) więc ta kwestia jest mi kompletnie obojętna.

Tyle o opakowaniach - lecimy do samych kosmetyków.


ŻEL POD PRYSZNIC
- dość gęsta, żelowa konsystencja ( nie jest to tani wodnisty żel, którego musimy zużyć hektolitry by uzyskać jakiekolwiek pienienie się kosmetyku na skórze )
- po kontakcie z wodą, przy kontakcie ze skórą żele zamieniają się w dość gęstą, niesamowicie aksamitną pianę
- odczuwalnie oczyszczają skórę i dają nam wrażenie czystości, bez efektu "oblepienia" ( na pewno znacie takie kosmetyki myjące, po których użyciu wcale nie czujemy tej czystości )
- co do zapachu: i jeden i drugi są dość delikatne, powiedziałabym, że wręcz kremowe, nienachalne a czy komuś będą się podobały to już chyba kwestia gustu ( ja zdecydowanie na wieczór wolę CHIA I KWIAT JAPOŃSKIEJ WIŚNI, a na poranny i pobudzający prysznic lepszy jest PIEPRZ AFRYKAŃSKI I MIGDAŁ, który zapachowo sprawia wrażenie bardziej "żywszego" chociaż i tak uważam, że zapachowo rządzi w nim migdał ) - nie osiada na skórze i wg mnie tuż po prysznicu ulatnia się i przestaje być wyczuwalny
- nie przesuszają skóry, nie powodują pojawienia się nieprzyjemnego napięcia czy szorstkości

BALSAM DO CIAŁA
- o balsamach powiem Wam w sumie, że tak naprawdę to różnią się od siebie tylko i wyłącznie zapachem ( który jest delikatniutki, ledwo wyczuwalny na skórze ), nie zauważyłam różnicy w działaniu: ma być nawilżenie skóry i jej odżywienie
- przyjemna, lekko mleczkowa konsystencja, ale jednocześnie nie jest to wodnisty produkt, który spływa nam po skórze
- ogromny plus za tempo wchłaniania! Tu mnie mile zaskoczyły, bo okazało się, że już chwilę po rozsmarowniu ich na skórze, zostają przez nią wchłonięte bez pozostawiania na skórze tłustego filmu. Owszem na skórze odczuwalna jest taka gładka powłoczka, ale nie jest to nic co mogłoby drażnić lub przeszkadzać.
- przyjemnie wygładzają skórę, dają jej dawkę nawilżenia ( to takie idealne balsamy całoroczne dla osób, które nie borykają się z jakąś szczególnie przesuszającą się skórą )


KREM DO RĄK
- polubiłam je od pierwszego użycia!
- niesamowicie przyjemna, aksamitna konsystencja
- szybkie wchłanianie się, a na skórze pozostaje początkowo delikatna, wygładzająca warstewka ochronna ( coś podobnego jak w przypadku balsamu ) - później krem jednak wchłania się do zera
- bardzo przyjemnie wpływają na skórę: powodują natychiastowe zniknięcie szorstkości skóry i jej przesuszenia - warto wspomnieć, że działają również na poprawę wyglądu skórek ( nie ma nic koszmarniejszego niż przesuszone, pozadzierane skórki wokół paznokci )

DEO ROLL
- z całej czwórki najmniej przekonana jestem do dezodorantów roll-on
- nie są to typowe antyperspiranty, które mają zachamować wydzielanie potu, które mają "zabić" jego zapach
- to raczej pielęgnacyjny kosmetyk, którego możemy użyć po prysznicu dla zapachu, i to i tak bardzo delikatniutkiego


Podsumowując...nie mam tym kosmetykom nic a nic do zarzucenia ( no może mogłyby być ciut tańsze kupowane pojedyńczo ).
Przyjemnie pielęgnujące, delikatne dla skóry - nie podrażniające, nie uczulające, przyjemnie aczkolwiek bardzo delikatnie pachnące.

Ciekawa jestem czy któraś z Was miala styczność z marką beBIO i jakie były jej wrażenia?!


BUZIAKI
OLA
URODZINOWA "FIESTA" W ROSSMANNIE! PROMOCJA -55% NA MAKIJAŻ!

URODZINOWA "FIESTA" W ROSSMANNIE! PROMOCJA -55% NA MAKIJAŻ!




W końcu się doczekałyśmy!
Najbardziej wyczekiwana i ukochana przez wszystkie kobiety - rossmannowska promocja na makijaż! Nie wierzę, że jest jakaś kobieta, która nigdy nie uległa "czarowi" tej promki i nie zostawiła w kasie Rossmanna pieniędzy, ciesząc się z nowego podkładu, pudru czy tuszu do rzęs. Nie ma takiej na tym świecie - tego jestem pewna!

Nie przedłużając - urodzinowa Fiesta w Rossmannie zaczyna się już w najbliższą sobotę ( 16.05.2020 ) - czas więc przygotować listy zakupowe z naszymi sprawdzonymi hitami albo z nowościami, które chcemy poznać.
Co nas czeka? Jakie zniżki?
Od 16. do 31. maja (lub do wyczerpania zapasów w poszczególnych sklepach) w drogeriach stacjonarnych i drogerii internetowej na naszych klientów czekają wyjątkowe okazje.

Ukochany przez wszystkie panie: rabat -55% na produkty wszystkich marek kosmetyków „kolorowych” do makijażu: ust, oczu, twarzy i paznokci (z wyjątkiem marki Semilac, której produkty będą dostępne w promocji 2+1 gratis). Każdy klient będzie mógł kupić do trzech sztuk tego samego kosmetyku (z tym samym kodem EAN) podczas jednych zakupów.

Liczne promocje na produkty do pielęgnacji: twarzy, ciała, włosów oraz artykuły do domu. Będą one oznaczone specjalną etykietą lub wobblerem (tzw. reklamowym kiwakiem) z informacjami o rabacie.

Poza zniżkami m.in. -55%, -50%, -40% klienci będą też mogli skorzystać z ofert typu: 2+2, 1+1, 2+1 czy 3+1. Przy tych promocjach klienci sami będą mogli skomponować swoje zestawy z oznaczonych etykietą lub wobblerem produktów, a najtańszy artykuł otrzymają gratis.

Inne propozycje to np. drugi produkt 50% taniej, 2 produkty w supercenie, 3 produkty w supercenie i wiele, wiele innych.

Ważne! Promocje z rabatem procentowym na pojedyncze produkty, będą dostępne w drogeriach
stacjonarnych i w drogerii internetowej. Natomiast promocje, w który klienci będą korzystali z
rabatu lub gratisu przy zakupie przynajmniej dwóch sztuk jak np. 1+1 będą obowiązywały wyłącznie w drogeriach stacjonarnych.

Dodatkowo przez 3 dni (od 18 do 20 maja) 680 z 1400 będzie czynnych dłużej – już od godziny 6:00 rano do 22:00. Godziny otwarć wszystkich sklepów Rossmann można znaleźć na



Będziecie szaleć na zakupach? Pielęgnacja czy kolorówka? Macie jakieś sprawdzone hity, których zapas musicie zrobić czy raczej tym razem postawicie na nowości? Przyznam Wam, że ja jeszcze nie wiem ale od kilku dni przeglądam aplikację Rossmanna i „serduszkuję” i „serduszkuję” :)


BUZIAKI
OLA

CHCĘ MIEĆ RZĘSY!

CHCĘ MIEĆ RZĘSY!


Niestety nie jestem posiadaczką pięknego i gęstego wachlarza rzęs. Niestety nie mam naturalnie zalotnego spojrzenia. Niestety mam jasne i raczej krótkie rzęsy - takie dość liche.
Wielokrotnie robiłam podejście do różnego rodzaju odżywek, które miały stymulować wzrost rzęs. Jedne z lepszym efektem, inne z gorszym. Część z nich niestety mnie uczulała i powodowała podpuchnięcie powiek, zaczerwienienie gałek ocznych, łzawienie. No wybaczcie, ale kuracje z takimi efektami ubocznymi są nie warte zachodu.
W zeszłym roku zrobiłam kolejne podejście do przedłużonych i zagęszczonych rzęs. Kolejne, bo pierwsze było nieudane - doczepione rzęsy ( wraz z moimi własnymi ) wypadły mi strasznie szybko ( chyba były źle zrobione? ) i dłuugo się kurowałam zanim odzyskałam jako taki wygląd oka. Za drugim podejściem ( na przełomie wiosny/lata 2019 ) było już zdecydowanie lepiej - rzęsy się trzymały, oko wyglądało pięknie a moja skóra odpoczywała od makijażu ( zrobione oko w zupełności mi wystarczało ). Niestety po kolejnym ( może 5-6 ) uzupełnieniu okazało się, że sztuczne rzęsy chyba za bardzo obciążają mi oko i na linii powieki pojawiło mi się ( na całej długości ) podpuchnięcie. Nie wyglądało to dobrze. Rzęsy zostały zdjęte a a zaczęłam się godzić z myślą, że wymarzonego wachlarza mieć nie będę..Wiem, wiem - są tusze do rzęs - znacie jakiś który z niczego zrobi coś? Ano właśnie..tak się nie da..
Fajnie byłoby trafić na produkt, który wzmocni rzęsy, zregeneruje i chociaż wizualnie da nam efekt poprawy. Trafiłam. I od razu Wam powiem - nie jest tak, że mam teraz wachlarz i w ogóle och i ach..tak jak napisałam wyżej - nie da się z niczego zrobić czegoś, ale..szansa na wzmocnienie i zagęszczenie jest, a jak jeszcze dodamy do tego kolor - uwierzcie, że robi sie ciekawie.


Wszystkie kosmetyki Dermena jakie do tej pory miałam - sprawdzały mi się, spełniały moje oczekiwania - zaryzykowałam więc by sprawdzic również linię przeznaczoną pielęgnacji rzęs.
Produkty są dwa:
- odżywka
- mascara pielęgnacyjna

- hamuje wypadanie rzęs i brwi
- stymuluje odrastanie rzęs i brwi
- wzmacnia i regeneruje osłabione, cienkie, delikatne rzęsy i brwi
- sprawia, że wyrastające rzęsy i brwi są gęstsze, dłuższe i mocniejsze
- poprawia kondycję zniszczonych i wymagających regeneracji rzęs i brwi i przywraca im zdrowy wygląd
- nie skleja i nie obciąża rzęs/brwi

AQUA, GLYCERIN, PROPYLENE GLYCOL, POLYACRYLATE-13, PANTHENOL, POLYISOBUTENE, METHYL NIACINAMIDE, CHLORIDE, CREATINE, BIOTINOL TRIPEPTIDE-1, BIOSACCHARIDE GUM-1, POLYSORBATE 20, PHENOXYETHANOL, SORBITAN ISOSTEARATE, DMDM HYDANTOIN, ETHYLHEXYLGLYCERIN, DISODIUM EDTA, CITRIC ACID

Odżywkę mamy w formie pena składającego się z dwóch części. Po jednej stronie mamy część z serum służącym do pielęgnacji brwi – znajdziemy tu szczoteczkę podobną do tych, które znajdziemy w zwykłych tuszach do rzęs. Dość wąska szczoteczka z miękkim włosiem. Z drugiem strony mamy część jak w eyelinerze – dość miękki ale zarazem sztywno-giętki pędzelek. Jak dla mnie mógłby mieć ciut krótsze włosie by łatwiej było zaaplikować odżywkę na linię nasady rzęs. Sama odżywka jest w kolorze przezroczysto-mlecznym, o konsystencji żelu.
W przypadku tego produktu i jego stosowania, najważniejsze było dla mnie by serum/odżywka nie podrażniała mi powiek, nie powodowała ich zaczerwienienia i podpuchnięcia. Byłam mile zaskoczona, gdy okazało się, że żadnych tego typu „efektów” nie zaobserwowałam. Uff...
Odżywkę dermena® lash należy stosować raz dziennie – wieczorem. Niewielką ilość nanieść jednym pociągnięciem pędzelka na ( czystą i suchą, po demakijażu ) skórę powiek u nasady rzęs i/lub bezpośrednio na skórę brwi.


- wzmacnia, pogrubia i zagęszcza rzęsy
- hamuje wypadanie i wspomaga wzrost rzęs
- ma właściwości regenerujące
- zapewnia rzęsom odpowiedni makijaż
- poprawia ich kondycję i przywraca zdrowy wygląd
- sprawia, że rzęsy stają się dłuższe
- podkreśla spojrzenie
- ma formę czarnego tuszu do rzęs

AQUA, CI 77499, CYCLOPENTASILOXANE, PROPYLENE GLYCOL, CETYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, OZOKERITE, ORYZA SATIVA BRAN CERA, C10-18 TRIGLYCERIDES, ALCOHOL, PVP, ACRYLATES COPOLYMER, PEG-75 STEARATE, CETETH-20, STEARETH-20, GLYCERYL DIBEHENATE, VINYL CAPROLACTAM/VP/DIMETHYLAMINOETHYL METHACRYLATE COPOLYMER, TRIBEHENIN, STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER, IMIDAZOLIDINYL UREA, GLYCERYL BEHENATE, METHYL NIACINAMIDE, CHLORIDE, CI 77266 (NANO), ORYZA SATIVA EXTRACT, HYDROXYETHYLCELLULOSE, CREATINE, POLOXAMER 188, METHYLPARABEN, ETHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, PHENOXYETHANOL, PARFUM, SODIUM ACETATE, DISODIUM EDTA, ISOPROPYL ALCOHOL, CELLULOSE, ETHYLHEXYLGLYCERIN, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE CARBOXALDEHYDE, HYDROXYCITRONELLAL

Mascara ma fantastyczną szczoteczkę – taką jak lubię najbardziej. Niby silikonowa ale dość sztywna z dość gęsto ustawionymi sztywnymi włoskami. To drobna szczoteczka, którą łatwo dotrzeć do najmniejszych rzęsek umiejscowionych w kącikach. Niewielka więc idealna do słabych, rzadkich i delikatnych włosków. Pozwala idealnie pokryć rzęsy tuszem od samej podstawy aż po końce. Tusz jest dość mokry ale nie za rzadki ani nie za gęsty. Po otwarciu nie potrzebuje tzw.”podeschnięcia” by móc bezproblematycznie zaaplikować go na rzęsy. Na pewno znacie takie mascary, które potrzebują dostępu powietrza, bo jako nówki są tak mokre, że tuszując rzęsy zostawiamy sobie ślady na powiekach. Tu nie ma tego problemu. Sam tusz jest idealnie, mocno czarny.


Przedstawiłam Wam opis producenta i skład tych kosmetyków, pokrótce opowiedziałam o sprawach technicznych. Pora więc chyba na moje spostrzeżenia, prawda? Od razu na początku zaznaczę – nie oczekiwałam cudów, nie liczyłam na rzęsy jak u lalki, spod których moje spojrzenie powali wszystkich na kolana. No nie..za stara chyba jestem już na takie bajki..
Ale..nie da się ukryć, że moje słabiutkie i delikatne rzęsy nabrały mocy. Stały się zdecydowanie mocniejsze, sprawiają wrażenie elastyczniejszych: zdecydowanie łatwiej nakłada się na nie mascarę, która idealnie pokrywa je kolorem na całej długości. Sama linia rzęs jest równiejsza i bardziej „uczesana” - chociaż mam wrażenie, że pojawiły się dodatkowe, nowe włoski – dzięki czemu wydaje mi się, że rzęsy stały się gęściejsze. A dzięki temu nie wyglądają już tak licho. Ja efekt działania odżywki zdecydowanie zauważam. Jeśli chodzi zaś o brwi – no cóż..od marca nie widziały kosmetyczki ( a ja sama staram się nie bawić pęsetą ) + dodatkowe, regularne używanie preparatu Dermena, sprawiło, że są zdecydowanie bardziej gęste i wyraźniejsze. Myślę, że jak w końcu otworzą salony kosmetyczne to moja ukochana Pani Magda zauważy różnicę. Nie mogę się doczekać!

Ja swoją kurację na pewno przez jakiś czas będę jeszcze kontynuować. Odżywka do brwi i rzęs ( jeśli nie pojawią się dalej żadne efekty uboczne ) na pewno zostanie u mnie na dłużej i wprowadzę ją na stałe do mojej pielęgnacji, jako kolejny wieczorny krok.

Ciekawa jestem jakie Wy macie podejście do tego typu kosmetyków? Czy zdarzyło Wam się kiedyś przeprowadzić taką „rzęsową” kurację? Jakie były efekty?



MIŁEGO KOCHANI
OLA