SREBRO  - PROBLEMATYCZNA SKÓRA TEŻ MOŻE BYĆ ZDROWA I ZADBANA.

SREBRO - PROBLEMATYCZNA SKÓRA TEŻ MOŻE BYĆ ZDROWA I ZADBANA.


Dużo się dzieje ostatnio w moim życiu ( i nie mam tu na myśli nic związanego z pandemią itp. ) i myślę, że za jakiś czas Wam o tym opowiem ( bez obaw! jest mega pozytywnie! ). Na razie sama żyję na ogromnej adrenalinie i w wielkim oczekiwaniu. Ale o tym ( obiecuję! ), za jakiś czas.

Dziś jednak chciałabym zacząć od „kosmetycznych” kwestii.
Srebro kojarzy nam się z kruszcem, z którego tworzona jest biżuteria, ozdoby, czy sztućce. Nie wiem czy wiecie, ale posiada ono ciekawe właściwości, które możemy wykorzystać w dbaniu o naszą skórę.


Będzie o srebrze koloidalnym. Do tej pory niewiele miałam z nim styczności. Znam opatrunki ze srebrem, bo używaliśmy ich do gojenia rany pooperacyjnej naszej córki jak była niemowlakiem i trzeba przyznać, że wspomogły nas przy zasklepianiu i gojeniu się brzydkiej rany.

Srebrokoloidalne MyVita ( cena: 28,99zł/100ml ) możemy stosować przy schorzeniach skóry taki jak: oparzenia, otarcia, skaleczenia czy łuszczyca, opryszczka a nawet trądzik, wspomoże nas też w walce z gojeniem przy ukąszeniach owadów. Myślę, że jego fantastyczne działanie jest również znane osobom, które mają styczność z atopowym zapaleniem skóry. Często stosowane jest również przed różnymi zabiegami medycyny estetycznej, np.: makijażem permanentnym, mezoterapią igłową czy do regeneracji skóry po dermabrazji czy depilacji.
Sprawdza się wszędzie tam, gdzie niezbędna jest walka z bakteriami, wirusami i grzybami. Srebro ma właściwości przeciwzapalne i regenerujące oraz może być wykorzystywane wszędzie tam, gdzie zawodzą antybiotyki.


W jaki sposób możemy my je wykorzystywać w domowych warunkach? Srebro koloidalne występuje w różnego rodzaju kosmetykach, m.in. w płynach do golenia ( zapobiega podrażnieniom – znacie ten ból po goleniu nóg czy pach? ), demakijażu czy płukania jamy ustnej ( wspomaga nas w utrzymaniu pełnej higieny przy chorobach dziąseł ), tonikach na trądzik ( działający bakteriobójczo i przyspieszający gojenie się skóry ), żelach antybakteryjnych, antyperspirantach ( likwiduje nieprzyjemny zapach, a raczej wspomaga nas w jego niewyczuwalności ), płynie do higieny intymnej ( nie miałam zielonego pojęcia, a Wy? ), w środkach do pielęgnacji rąk i stóp ( zabezpieczający przed brzydkim zapachem, bakteriami ).

Kosmetyki zawierające srebro mogą pomóc tam, gdzie inne środki już zawiodły. Należy jednak pamiętać, że takich kosmetyków ( z dodatkiem srebra ) używamy tylko przy określonych schorzeniach skórnych ( do czasu wyleczenia lub złagodzenia objawów ) - najczęściej nie są to kosmetyki, których możemy używać na co dzień, pielęgnacyjnie. Efekty po stosowaniu srebra koloidalnego zauważymy dopiero przy dłuższych kuracjach, jednak na uwadze cały czas należy mieć kwestię ilości i częstotliwością stosowania tego typu środka. Preparaty, które są dostępne na rynku mogą się różnić co do cząsteczek srebra, które są w nich zawarte,a srebro jako metal ciężki może działać toksycznie, a wówczas jego przedawkowanie może być groźne dla zdrowia.


Pamiętajcie, że używanie preparatów ze srebrem umożliwi nam cieszenie się z zadbanej skóry. Ale potrzebny jest rozsądek!

MIŁEGO DNIA
OLA


PREZENT MARZEŃ NA DZIEŃ OJCA

PREZENT MARZEŃ NA DZIEŃ OJCA


Dzień Matki. Czy jest w ogóle ktoś to nie zna tej daty? Czy jest ktoś kto nie pamięta o tym święcie ( bez względu na to czy je obchodzi czy nie )? Jestem się w stanie założyć, że nawet największy zapominalski o święcie każdej Mamy pamięta.. No a Dzień Ojca? Czy bez zastanowienia jesteś w stanie podać datę? Pewnie część osób wie, że to 23 czerwca, niektórym się kołacze myśl po głowie "To jakoś w czerwcu..". Nie ma co ukrywać - tatusiowe święto nie jest tak hucznie obchodzone. Nikt nie trąbi o tym w mediach, nie ma takiego ogromu różnego rodzaju prezencików, w sklepach. W tej kwestii ojcowie traktowani są trochę po macoszemu..
Jako "dziecko" już od kilkunastu lat nie obchodzę tego święta ( bo nie mam z kim ), ale jako mama i owszem. Wspieram córkę w tworzeniu laurki, pomagam w wyborze niewielkiego prezentu - tak by nasz Tata też czuł, że ma swój dzień.
W tym roku poszukiwania rozpoczęłam zdecydowanie wcześniej, bo temat okazał się być dość problematyczny. Są mężczyźni, którym różne gadżety sprawiają radość - nasz Tata to nie ten typ ( no i wszystko co jest mu niezbędna - ma ), książki - brak czasu, narzędzia - nie znam się na tym kompletnie, słodycze - nie wchodzą w grę, kosmetyki - no ile można! to facet i 15 krem nie sprawi mu takiej radości jak kobiecie; koszulki/kubki,breloczki - aż w nadmiarze. No i co mu kupić?
I przyznam, że powoli zaczynałam tracić nadzieję, że uda mi się wymyślić coś fajnego, córka w ogóle nie miała pomysłu na coś "innego niż zawsze".
Chyba jednak jakaś opatrzność nad nami czuwa i przypomniałam sobie jak w zeszłym roku Dzień Matki uratował nam Prezent Marzeń. Jeśli nie pamiętacie tamtego wpisu to zapraszam dla przypomnienia: na Dzień Matki. Mama voucher zrealizowała, radość była przeogromna - pora więc poszukać czegoś dla Taty ( który w zeszłym roku "dzielnie" wspierał mnie w poszukiwaniu prezentu mamowego ).


Zanim powiem Wam co znalazłam, to... okazało się, że na niektóre prezenty mamy do -40% zniżki w związku z akcją #zostańwdomu, ale..to nie wszystko. Wcześniej na realizację wykupionego prezentu/vouchera mieliśmy 365 dni, a teraz w związku z sytuacją jaka jest w Polsce, ten czas został przedłużony do 500dni. Spokojnie można więc wykupić prezent i w razie czego zaczekać z jego zrealizowaniem, na bezpiecznieńszy moment, gdy sytuacja będzie, chociaż jako tako, opanowana.
Mało tego, od 21.05 ( przez 3 miesiące ) do każdego wykupionego vouchera dostajemy kartę podarunkową na kwotę 20zł, do zrealizowania ( na kategorię CUDNE KWIATY ) w sklepie internetowym Cudoo. Ten voucher na kwaty to przecież każdy Tata może zrealizować na prezent dla ukochanej żony, prawda ( "A bukiet Quinny jest taki ładny, drogi Mężu.." )?


Kategorii do wyboru mamy mnóstwo, w każdym województwie więc myślałam, że znalezienie odpowiedniego prezentu nie będzie problematyczne. Tak mi sie tylko wydawało! Problem nie polegał na znalezieniu czegoś odpowiedniego..Problem pojawił się, gdy musiałam zdecydować się na jedną rzecz a podobało mi się wiele.
Mimo, iż wyjazd do innego miasta nie jest dla nas problematyczny, to jednak szukanie zawęziłam do województwa podlaskiego. Oczywiście są też prezenty online jak kursy językowe albo lekcje fotografii czy gry na instrumencie, ale mi zależało na tym by prezent był "poza domem".
No i się zaczęło!

Województwo Podlaskie, kategoria: DLA NIEGO.
Kulinaria i degustacje - odpuszczamy ( mimo iż to degustacja piwa...haha ) , nurkowanie - dla zawodowego marynarza ( w stanie spoczynku! ) to żadna radocha. Relaks i uroda - no bez jaj!
Wiedziałam, że tak to się skończy i, po wstępnej selekcji, zostanie mi coś związane z jazdą autem albo strzelanie.

I rozpoczęłam dalszą selekcję przeglądając kategorię ZA KIEROWNICĄ. Większość panów lubi szybkie, sportowe auta - no i jeszcze jak jest możliwość przejechania się takim samochodem po sportowym torze..Super! Ale wiedziałam, że jest coś czego mój Mąż nie przeboleje..Siedzenia jako pasażer. Niestety, ale to ten typ co najlepiej czuje się za kierownicą ( i nawet jak jedziemy gdzieś razem, moim samochodem to on woli prowadzić ). Przeklikałam więc możliwe dostępne prezenty w kwestii bycia pasażerem i kierowcą i to co mi zostało okazało się być całkiem interesujące.

Lamborghini, Ferrari...albo jak James Bond - Aston Martin? Założę się, że każdy facet marzy by chociaż raz w życiu usiąść za kółkiem takiego auta.

grafika: Prezent Marzeń Ferrari

grafika: Prezent Marzeń Lamborghini


Oprócz opcji "samochodowej" wzięłam jeszcze pod uwagę strzelanie. Wybór był..broń bojowa, strzelanie z AK-47 lub z pistoletu Five Seven. A czy każdy mały chłopiec ( ten duży pewnie też.. ) nie marzył by zostać kowbojem?


Prezent został znaleziony, zamówiony. Ekspresowa wysyłka do najbliższego paczkomatu.
A teraz leży grzecznie ukryty na dnie szafy w garderobie i czeka na koniec czerwca by sprawić radość.

Domyślacie się co mogłam wybrać? A Wy na co byście się zdecydowali? Co mogłoby sprawić radość Waszemu Tacie?

MIŁEGO DNIA KOCHANI!
OLA
BĘDZIE BOLEŚNIE..

BĘDZIE BOLEŚNIE..


Dziś nie będzie o niczym miłym i sympatycznym. Będzie boleśnie i o produktach, o których nie mówi się na co dzień. Będzie o produktach, które pomagają w dolegliwościach, które potrafią dopaść każdego z nas i jest to bardzo wstydliwy temat..
Ale zacznijmy od początku.

Wyobraźcie sobie krzesło. Duże, drewniane i diabelsko ciężkie krzesło. Wyobraźcie sobie, że te krzesło spada Wam z impetem i z całą swoją mocą na palec u stopy. Czujecie jak boli?! Na samą myśl mam dreszcze..Niestety taka historia zdarzyła nam się na początku roku. Piszę nam, bo nie dotyczyła mnie a mojej 9-letniej córki. Żeby zobrazować Wam bardziej sytuację i cały ból dodam, że mój dzieciak to przysłowiowa kruszynka. Drobna, szczuplutka i ważąca jak piórko. Boli jeszcze bardziej, prawda?
Był wielki ból, ogromny płacz i strach, że palec się połamał. W całym tym nieszczęściu okazało się, że palec cały. Uff..pod paznokciem pojawił się krwiak na pół palca. Najpierw czerwony, później siny..Liczyłam na to, że prędzej czy później się to wygoi. Niestety goiło się i goiło i wcale nie było lepiej. Palec nie puchł ale zasinienie z paznokcia zejść nie chciało tygodniami..No i niestety doszło do najgorszego - zszedł cały paznokieć. Bolało, wyglądało źle, a ja zaczęłam się zastanawiać jak zabezpieczyć palca i nowy, rosnący paznokieć by nie doprowadzić do zakażenia, do grzybicy. Jeśli uważacie, że lekko przeczulonej 9-latce łatwo jest wytłumaczyć konieczność zaklejania, dezynfekowania i innych tego typu zabiegów, palca - to powiem wprost: trudna to sztuka..
Zaczęłam szukać produktu, który jednym psiknięciem zabezpieczy palca a jednocześnie nie będzie to uciążliwe dla dziecka. Trafiłam na produkty MYCOSAN a dokładniej na spray ochronny, który ma zapobiegać grzybicy stóp a jednocześnie chronić przed zakażeniem.


MYCOSAN to płyn do rozpylania na skórę stóp, który:
- zapobiega grzybicy stóp i paznokci (!)
- zmniejsza ryzyko zakażenia
- chroni przed przykrymi zapachami
- odświeża
- przywraca naturalną barierę skóry
Jest to produkt, który bardzo szybko się wchłania, nie jest tłusty - nie barwi skóry, nie brudzi odzieży.

Ważny jest sposób stosowania - to nie jest tak, że psikniemy i po wszystkim. Cała kuracja trwa 30 dni: aplikujemy go na skórę 2 razy dziennie, spłukujemy i aplikujemy ponownie. I tak nieprzerwanie przez 30 dni. Jeśli jest konieczność to robimy 3-5 dniową przerwę i kurację rozpoczynamy od nowa. Nam wystarczyła 1 peła kuracja.


Pokazałam, tłumaczyłam, zaprezentowałam na sobie..Uff..udało się księżniczkę przekonać do psiknięcia na palca. O przenajdroższy! Ile było wrzasku! Oczywiście - nic a nic nie bolało, ale "cyrk na kółkach" musiała zrobić. Chyba bardziej z niepewności niż z samej sytuacji.
Aplikowanie MYCOSANU potraktowałyśmy jak kolejny pielęgnacyjny zabieg - rano, wieczorem: psik i po wszystkim.
Płyn sobie działał, paznokieć sobie powolutku odrastał.
Na dzień dzisiejszy palec wygląda jak przysłowiowa "nówka sztuka", paznokieć prawie cały odrósł i jest czyściutki. Bez niepokojoących kolorów, śladów. Zdrowy!



Część z nas chodzi na basen, zbliżają się wakacje gdzie częściej będziemy chodzić boso, odsłaniać stopy. Warto więc wiedzieć, że są takie produkty, które pomogą zabezpieczyć nasze stopy, które wspomogą w leczeniu jeśli pojawi się już jakiś problem ( jest fajne serum MYCOSAN z pędzelkiem - do stosowania na już zakażone paznokcie ).
Problem bolesny, wstydliwy ale chyba lepiej jak najszybciej zainterweniować niż później borykać się z solidnym zakażeniem, a stopy chować latem w grubych skarpetkach.

Dbacie w jakiś szczególny sposób o swoje stopy czy raczej tę część ciała traktujecie po tzw. macoszemu?

OLA
KOSMETYCZNE NEWSY: SUNOZONE - STRAŻNIK NASZEJ SKÓRY

KOSMETYCZNE NEWSY: SUNOZONE - STRAŻNIK NASZEJ SKÓRY


Mam nadzieję, że w tym roku uda nam wszystkim spędzić wakacje w ciepłej i mocno słonecznej aurze. Synoptycy zapewniają, że słońca nam nie zabraknie. Oby!

Dzięki słonecznym promieniom nasze organizmy otrzymują zastrzyk hormonów szczęścia oraz witaminę D, a skóra zyskuje ładny i zdrowy wygląd. Opalać należy się jednak z głową, pomoże nam w tym rossmannowska marka Sunozon.
Wszyscy wiemy, że opalanie jest cudowne i wspaniałe ale ma też swoje minusy. Promieniowanie UVA nie powoduje zaczerwienienia czy poparzenia skóry, ale wnika w nią głęboko i przyspiesza proces starzenia, wywołuje alergie słoneczne, a także może prowadzić do powstawania nowotworów. Promieniowanie UVB podrażnia skórę, wywołuje rumień i powoduje oparzenia. Inny typ promieniowania – IR (promieniowanie podczerwone) przyspiesza zaś starzenie się skóry i zwiększa ryzyko nowotworów. Jest ono szczególnie niebezpieczne dla osób ze skórą naczynkową i wrażliwą.
Dodatkowo sprzyja takim chorobom skóry jak np. trądzik różowaty.

Dobór odpowiednich preparatów do ochrony przeciwsłonecznej skóry jest jak zwykle kwestią indywidualną. Należy je wybierać w zależności od fototypu naszej skóry. Osoby o jasnej karnacji powinny sięgać po kosmetyki z wysokimi faktorami np. SPF 50, natomiast osoby, które łatwo się opalają, a ich skóra nie ulega poparzeniom, powinny kupować produkty z SPF 20 i SPF 30. Dla takich klientów jest linia Sunozon CLASSIC. Są wśród nas osoby, których skóra ma wyjątkowe skłonności do alergii. Dla takich klientów Rossmann przygotował specjalną linię kosmetyków – Sunozon MED. Dzieci powinny byc chronione w szczególny sposób. Ich skóra jest cieńsza i zdecydowanie bardziej podatna na poparzenia, potrzebuje więc kosmetyków z wysokim filtrem. Sprawdzoną marka dla najmłodszych będzie Sunozon KIDS. Mimo, że wygrzewanie się na słońcu jest przyjemne, dla naszej skóry stanowi prawdziwe wyzwanie. Dlatego zawsze po opalaniu musimy pomyśleć o jej pielęgnacji. I tu z pomocą przychodzi nam seria Sunozon po opalaniu.




Sunozon CLASSIC
Sunozon mleczko do opalania SPF 20, Sunozon mleczko do opalania SPF 30 Classic ( Mleczka chronią przed promieniowaniem UVA i UVB. Są one wodoodporne i zawierają kompleks wysokowartościowych substancji nawilżających. W swoim składzie mają substancję czynną Dragosine, która redukuje oddziaływanie promieniowania IR, spowalniając tym samym proces starzenia się skóry. )
Sunozon sport żel przeciwsłoneczny SPF 30 ( Przygotowany z myślą o osobach aktywnych fizycznie i uprawiających sport. Szybko się wchłania. Nie pozostawia tłustej warstwy na skórze i jest wodoodporny. Chroni przed promieniowaniem UVA i UVB. )



Sunozon MED
Sunozon MED SPF 20 ( Żel przeznaczony do skóry alergicznej. Zapewnia ochronę przed promieniowaniem IR, UVA i UVB. Jest bezzapachowy i wodoodporny. Po jego zastosowaniu skóra pozostaje delikatna i elastyczna. )
Sunozon MED do opalania SPF 30, Sunozon MED do opalania SPF 50 ( Żele zapewniają wysoką ochronę skóry wrażliwiej. Zmniejszają ryzyko jej podrażnienia pod wpływem słońca i nadają się do stosowania przy trądziku majorkańskim (wysypka, która objawia się na skutek silnych promieni UV), a także alergii na słońce. Nie mają żadnych kompozycji zapachowych i są wodoodporne. )



Sunozon KIDS
Sunozon KIDS mleczko do opalania dla dzieci SPF 30 ( Mleczko zapewnia wysoką ochronę delikatnej dziecięcej skóry, która jest wrażliwa na słońce. Odpowiednie proporcje filtrów UVA oraz UVB gwarantują natychmiastowe zabezpieczenie przed oparzeniem słonecznym. Mleczko jest wodoodporne i nawilża skórę, dzięki czemu pozostaje ona gładka i delikatna. )
Sunozon KIDS spray do opalania SPF 50 ( Produkt intensywnie nawilżający, który opracowano specjalnie dla skóry dziecięcej. Jest on bezzapachowy i może być stosowany przy atopowym zapaleniu skóry. Chroni przed promieniowaniem IR, UVA i UVB. )
Sunozon KIDS MED krem dla dzieci SPF 50 ( Wysoka ochrona przed promieniowaniem UVA i UVB dla wrażliwej na słońce, delikatnej skóry dzieci. Krem jest wodoodporny i nie zawiera substancji zapachowych. )



Sunozon po opalaniu
Sunozon balsam po opalaniu ( Balsam zawiera hydrokompleks, który nawilża skórę przez 24 godziny. Chłodzi ją, odświeża i działa kojąco. Reguluje naturalną gospodarkę wodną skóry i przywraca jej równowagę. Utrzymuje naturalną sprężystość i elastyczność. Przedłuża trwałość opalenizny. )
Sunozon aloevera spray po opalaniu ( Przezroczysty spray z aloesem odświeża i chłodzi skórę podrażnioną słońcem. Formuła aktywna zawierająca aloes, glicerynę i pantenol, nawilża ją, pozostawiając świeżą i delikatną. Spray pomaga uzyskać naturalnie piękną opaleniznę. )
Sunozon panthenol spray ( Spray z pantenolem przyjemnie chłodzi, koi i regeneruje uszkodzoną skórę po opalaniu. Zawiera D-panthenol, który nawilża ją i przyspiesza proces odnowy. Spray jest przydatny przy leczeniu niewielkich ran oparzeniowych i powierzchniowych uszkodzeń. )


                                                                                        INFORMACJA PRASOWA - ROSSMANN POLSKA
KOSMETYCZNE NEWSY: PRZYGOTUJ SKÓRĘ TWARZY NA WAKACJE!

KOSMETYCZNE NEWSY: PRZYGOTUJ SKÓRĘ TWARZY NA WAKACJE!


Wielkimi krokami zbliżają się wakacje, a wraz z nimi wysokie temperatury i słoneczna pogoda. Wszystko czego jesteśmy już tak bardzo spragnieni. Niestety promienie słoneczne to nie tylko witamina D, ale także sporo skutków ubocznych dla naszej skóry. Warto więc o nią odpowiednio zadbać.

W Rossmannie, w asortymencie naturalnej marki Alterra pojawiły się dwa nowe kosmetyki.
Od jakiegoś czasu rośnie w nas świadomość w zakresie produktów ekologicznych i naturalnych. Dotyczy to zarówno żywności jak i kosmetyków. Coraz więcej osób podczas zakupów zwraca uwagę na ich składy i dostrzega korzyści płynące z tych bardziej naturalnych. Marką, która posiada certyfikat kosmetyku naturalnego jest Alterra. Spełnia ona surowe kryteria wyznaczone przez organizację NaTrue. Kosmetyki te produkowane są przede wszystkim z surowców roślinnych pochodzących z rolnictwa ekologicznego i dzikich zbiorów. Nie zawierają syntetycznych barwników, silikonów, parafiny ani innych produktów na bazie olejów mineralnych.

Boostery. A cóż to za cudo, zapytacie?
Boost po angielsku znaczy doładować. Booster jest więc kosmetykiem, który ma za zadanie doładować, czyli wzmocnić i ochronić rogową warstwę skóry m.in. przed toksynami i podrażnieniami. Warstwa rogowa to zewnętrzna warstwa skóry, która chroni skórę właściwą oraz cały organizm przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, chemikaliami, grzybami, bakteriami i wirusami, a także utratą wody. Jest więc najważniejszą jej częścią. Gdy jest zdrowa i nienaruszona to spełnia swoje funkcje, a nasza skóra jest gładka, elastyczna i nawilżona. Kiedy jednak warstwa rogowa jest zniszczona to pogarsza się nie tylko wygląd skóry ale przede wszystkim jej bariera ochronna przestaje działać.



Alterra Triple Vitamin Booster z olejem jojoba BIO i migdałowym BIO. Sprawi on, że skóra stanie się delikatna i miękka. Dodatkowo kompleks witamin złożonych z wit. C, E i F wzmocni ją i wygładzi.
Alterra booster witaminowy Serum Alterra Triple Vitamin Booster, 15 ml – 16,99zł
Certyfikowany kosmetyk naturalny. Formuła ta jest w 100% wolna od mikroplastików według certyfikowanych kosmetyków naturalnych. Przeznaczony dla skóry suchej, z organicznym olejem jojoba, z witaminą C, E i F.

Serum Alterra Triple Hyaluron Booster. Jego naturalna receptura z potrójnym kwasem hialuronowym zwiększy poziom nawilżenia skóry i ją wygładzi. Przeciwdziała także procesowi przedwczesnego starzenia się skóry i pozwala zwiększyć jej elastyczność i napięcie.
Alterra booster hialuronowy Serum Alterra Triple Hyaluron Booster, 15 ml – 16,99zł
Certyfikowany kosmetyk naturalny. Formuła ta jest w 100% wolna od mikroplastików według certyfikowanych kosmetyków naturalnych. Dla wszystkich rodzajów skóry, z organicznym aloesem, z 3-krotnym kwasem hialuronowym. Daje efekt wygładzający i liftingujący skórę.



INFORMACJA PRASOWA - ROSSMANN POLSKA
CZY CHODAKOWSKA MNIE ZACHWYCIŁA?

CZY CHODAKOWSKA MNIE ZACHWYCIŁA?


Wydawałoby się, że całkiem niedawno, ale jednak..pokazywałam Wam zamówione przeze mnie kosmetyki beBIO - kosmetyki by Ewa Chodakowska. Dla przypomnienia odsyłam Was do tamtego postu ( kosmetyki beBio, kosmetyki Chodakowska ).
Zestawy były dwa - składające się z 4 dokładnie takich samych kosmetyków, różniły się tak naprawdę głównymi składnikami, nutą zapachową: PIEPRZ AFRYKAŃSKI I MIGDAŁ oraz CHIA I KWIAT JAPOŃSKIEJ WIŚNI.


Jeśli jesteście ciekawe jakie są moje wrażenia jeśli chodzi o te konkretne kosmetyki i jeśli chcecie wiedzieć czy w ogóle warto po nie sięgnąć - zapraszam do dalszego czytania.

W związku z tym, że w poprzednim poście pokazywałam Wam wszystkie kosmetyki, pisałam o ich składach, o obietnicach producenta - pozwolicie, że dziś już sobie odpuszczę i przejdę do konkretów - do moich wrażeń.

Zacznę, w sumie, od najmniej znaczącej kwestii chyba - a mianowicie opakowań. Wszystkie kosmetyki ( poza deo ) to dość miękkie tuby, poddające się bez problemu naciskowi - stawiane na korku ( plus: kosmetyk spływa w dół więc jesteśmy w stanie wykorzystać go do zera, bez konieczności np. rozcinania opakowania ). Korek ma zatrzask i tu duży plus: nie ma nic gorszego w przypadku żelu pod prysznic, balsamu czy kremu do rąk, jak korek, który musimy odkręcić. Owszem przed aplikacją nie jest to problematyczna kwestia, mało fajnie robi się przy zamykaniu opakowania, gdy nakremowanymi albo namydlonymi rękoma musimy bawić się zakrętką, brudząc przy tym całe opakowanie kosmetyku. Ja wiem, że to raczej taka błahostka, ale czasami takie drobiazgi potrafią zepsuć całe wrażenie.
Opakowania kosmetyków są do bólu proste, króluje biel i tak naprawdę różnią się od siebie kolorem paska, na którym napisane są główne ekstrakty linii. Dodatkowo mamy zdjęcie właścicielki (?) marki - jak dla mnie mogłoby być i bez tego zdjęcia, ale oczywiście rozumiem zamierzenia reklamowe, więc ok. Przyznam Wam, że mnie zdjęcia, napisy, polecenia konkretnych osób na opakowaniu kosmetyków, nie ruszają i jakoś szczególnie na mnie nie działają ( o ile w ogóle ) więc ta kwestia jest mi kompletnie obojętna.

Tyle o opakowaniach - lecimy do samych kosmetyków.


ŻEL POD PRYSZNIC
- dość gęsta, żelowa konsystencja ( nie jest to tani wodnisty żel, którego musimy zużyć hektolitry by uzyskać jakiekolwiek pienienie się kosmetyku na skórze )
- po kontakcie z wodą, przy kontakcie ze skórą żele zamieniają się w dość gęstą, niesamowicie aksamitną pianę
- odczuwalnie oczyszczają skórę i dają nam wrażenie czystości, bez efektu "oblepienia" ( na pewno znacie takie kosmetyki myjące, po których użyciu wcale nie czujemy tej czystości )
- co do zapachu: i jeden i drugi są dość delikatne, powiedziałabym, że wręcz kremowe, nienachalne a czy komuś będą się podobały to już chyba kwestia gustu ( ja zdecydowanie na wieczór wolę CHIA I KWIAT JAPOŃSKIEJ WIŚNI, a na poranny i pobudzający prysznic lepszy jest PIEPRZ AFRYKAŃSKI I MIGDAŁ, który zapachowo sprawia wrażenie bardziej "żywszego" chociaż i tak uważam, że zapachowo rządzi w nim migdał ) - nie osiada na skórze i wg mnie tuż po prysznicu ulatnia się i przestaje być wyczuwalny
- nie przesuszają skóry, nie powodują pojawienia się nieprzyjemnego napięcia czy szorstkości

BALSAM DO CIAŁA
- o balsamach powiem Wam w sumie, że tak naprawdę to różnią się od siebie tylko i wyłącznie zapachem ( który jest delikatniutki, ledwo wyczuwalny na skórze ), nie zauważyłam różnicy w działaniu: ma być nawilżenie skóry i jej odżywienie
- przyjemna, lekko mleczkowa konsystencja, ale jednocześnie nie jest to wodnisty produkt, który spływa nam po skórze
- ogromny plus za tempo wchłaniania! Tu mnie mile zaskoczyły, bo okazało się, że już chwilę po rozsmarowniu ich na skórze, zostają przez nią wchłonięte bez pozostawiania na skórze tłustego filmu. Owszem na skórze odczuwalna jest taka gładka powłoczka, ale nie jest to nic co mogłoby drażnić lub przeszkadzać.
- przyjemnie wygładzają skórę, dają jej dawkę nawilżenia ( to takie idealne balsamy całoroczne dla osób, które nie borykają się z jakąś szczególnie przesuszającą się skórą )


KREM DO RĄK
- polubiłam je od pierwszego użycia!
- niesamowicie przyjemna, aksamitna konsystencja
- szybkie wchłanianie się, a na skórze pozostaje początkowo delikatna, wygładzająca warstewka ochronna ( coś podobnego jak w przypadku balsamu ) - później krem jednak wchłania się do zera
- bardzo przyjemnie wpływają na skórę: powodują natychiastowe zniknięcie szorstkości skóry i jej przesuszenia - warto wspomnieć, że działają również na poprawę wyglądu skórek ( nie ma nic koszmarniejszego niż przesuszone, pozadzierane skórki wokół paznokci )

DEO ROLL
- z całej czwórki najmniej przekonana jestem do dezodorantów roll-on
- nie są to typowe antyperspiranty, które mają zachamować wydzielanie potu, które mają "zabić" jego zapach
- to raczej pielęgnacyjny kosmetyk, którego możemy użyć po prysznicu dla zapachu, i to i tak bardzo delikatniutkiego


Podsumowując...nie mam tym kosmetykom nic a nic do zarzucenia ( no może mogłyby być ciut tańsze kupowane pojedyńczo ).
Przyjemnie pielęgnujące, delikatne dla skóry - nie podrażniające, nie uczulające, przyjemnie aczkolwiek bardzo delikatnie pachnące.

Ciekawa jestem czy któraś z Was miala styczność z marką beBIO i jakie były jej wrażenia?!


BUZIAKI
OLA