DELIKATNE ZŁOTE GLOW

DELIKATNE ZŁOTE GLOW


Jak jest obietnica błysku, rozświetlenia to ciężko mi sobie odmówić. Ja naprawdę lubię efekt połyskującej skóry. Okrutna ze mnie sroka.. I przyznam Wam, że byłam bardzo mocno zaskoczona jak znalazłam tego typu kosmetyk w asortymencie firmy, którą bardzo lubię – Ava Laboratorium.



Lekki krem z dodatkiem złotych drobinek rozświetla i pielęgnuje skórę twarzy, szyi i dekoltu. Może być używany również na inne odkryte części ciała. Zawiera, zatwierdzony przez ECOCERT ekstrakt z marchwi bardzo bogaty w witaminy z grupy B i beta-karoten, ekstrakt z orzecha włoskiego i naturalne oleje. Dzięki zawartości karotenoidów krem chroni skórę przed wolnymi rodnikami, poprawia jej kondycję, nawilża, przywraca elastyczność, wyrównuje koloryt, wzmacnia opaleniznę. Obecność złotych drobinek nadaje skórze świetlisty blask, podnosząc atrakcyjność wyglądu. Doskonale sprawdza się zarówno na co dzień jak też na tzw. „wielkie wyjścia”.

Skład:
AQUA, PARAFFINUM LIQUIDUM,GLYCINE SOJA OIL, GLYCERIN, ISOPROPYL MYRISTATE, GLYCERYL STEARATE, CETEARYL ALCOHOL, DIMETHICONE, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, ARACHIS HYPOGEAE OIL, JUGLANS REGIA SHELL EXTRACT, DAUCUS CAROTA SATIVA ROOT EXTRACT, BETA-CAROTENE, DAUCUS CAROTA SATIVA SEED OIL, ASCORBYL PALMITATE, CETYL PALMITATE, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, MICA, TITANIUM DIOXIDE, SILICA, CETEARETH-20, CETEARETH-12, XANTHAN GUM, TRIETHANOLAMINE, PHENOYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, DISODIUM EDTA, PARFUM





Mamy opalizujący kartonik, ze złotymi elementami – już samo opakowanie może dać nam do zrozumienia jakiej zawartości możemy się spodziewać. W środku szklany słoiczek, dość prosty – przyznam, że przy takim błysku na kartoniku, spodziewałam się, że sam słoiczek też będzie robił efekt wow. No ale nie o opakowanie nam dziś chodzi, prawda?

Krem ma bardzo intensywny żółty kolor i przyznam, że początkowo nie widać w nim żadnego błysku. Skąd więc miałoby się wziąć obiecane rozświetlenie? Jednak po nałożeniu na skórę żółty kolor znika, wtapia się w skórę a pozostaje jedynie dość delikatna rozświetlająca poświata. Ten kto spodziewa się mega brokatowego błysku – może czuć się zaskoczony. Ale pamiętajcie! Nie mamy tu obietnicy blasku – jest mowa o opalizującym działaniu. Krem nałożony na skórę szybko się wchłania i pozostawia jasno złoty "efekt glow", bardzo delikatny efekt – bez drobin brokatu i mocno widocznego błysku. Miałam takie skojarzenie jakby ktoś do zwykłego kremu wsypał złoty, bardzo drobny pigment. Powstaje nam krem z delikatnym iskierkowym efektem.

Zapach kremu przypomina mi słodkie perfumy, mocno perfumowany, ale nie na tyle mocny by był wyczuwalny dla innych. Jednak my po aplikacji czujemy te mazidełko na skórze.

Przyznam Wam, że kompletnie nie zwracam uwagi na jego działanie pielęgnujące ( chociaż trzeba przyznać, że z nawilżeniem sobie jakoś radzi ). W przypadku tego kremu najważniejsze były dla mnie wrażenia wizualne: poprawa kolorytu, rozświetlenie, upiększenie skóry. I właśnie to daje mi ten krem. Upiększa, rozświetla, ale w bardzo delikatny i nienachalny sposób.


Używacie jakichś rozświetlających kosmetyków do ciała? Kremy? Balsamy a może olejki? Pochwalcie się jaki kosmetyk o takim działaniu mieszka na Waszej kosmetycznej półce..


MIŁEGO PONIEDZIAŁKU
OLA



ROZRYWKA DLA MALUCHA - WEEKENDOWO.

ROZRYWKA DLA MALUCHA - WEEKENDOWO.


Weekend powoli dobiega już końca i za kilkanaście godzin znowu zaczniemy poniedziałek. Przyznam, że jak pomyślę o poniedziałku i o tym ile rzeczy mam na najbliższy tydzien do załatwienia to mam dreszcze..szczególnie, że znowu zostajemy same. Nie lubię tak.. Mam od groma na głowie a Męża brak..Oby jakoś dało się to ogarnąć i bym wieczorami nie padała na twarz.

Dziś szybciutki i króciutki post - znowu coś dla dzieciaków. Media Service Zawada podsyła nam swoje nowości, a ja chciałabym Wam pokazać jedną z nich. I uwaga - znowu jest mnóstwo fajnych drobiazgów dla dzieci, jako dodatki.



Dwumiesięcznik, magazyn "Nick Jr." adresowany jest do dzieci przedszkolnych. Powstał w oparciu o znane licencje z ramówki stacji Nick Jr., takie jak Psi Patrol, Dora poznaje świat, Umizoomi czy Bąbelkowy Świat Gupików. 
W każdym numerze znajdują się opowiadania i mnóstwo aktywności: odnajdywanie elementów na stronie, kolorowanki, rysowanie, łączenie w pary, nauka pisania, a także rozkładówka z konkursem. 

W najnowszym numerze znajdziemy 3 prezenty: kalejdoskop z naklejkami oraz 2 prezenty niespodzianki ( dostępne są różne wersje ).




Powiem Wam, że wszystkie dzieci, które zostają przez nas obdarowane cieszą się z tym zabawkowych drobiazgów, a później ( jak pierwsza radość minie ) gazetki zajmują je na amen. Większość dzieci lubi różnego rodzaju labirytny, zagadki, kolorowanki - a t wszystko, jak wiecie, zapewniają nam właśnie tego typu gazetki.




Życzę Wam spokojnej niedzieli a my zabieramy się do jakiejś rodzinnej rozrywki, bo niestety pogoda za oknem nie zachęca nawet do wystawienia nosa poza dom. 

Jak spędzacie czas w takich momentach? Planszówki? Tv? Komputer?

MIŁEGO DNIA
OLA


Książeczki i magazyny dostępne są również na www.ksiazeczkibajeczki.pl



NOWOŚCI WYDAWNICZE ZYSK i S-KA

NOWOŚCI WYDAWNICZE ZYSK i S-KA


Sobotnio zapraszam Was na krótki post z kilkoma grafikami, na których znajdziecie najróżniejsze tematycznie nowości wydawnicze, które w najbliższym czasie pojawią się na półkach w księgarniach.
Wydawnictwo Zysk i S-ka uraczy nas najróżniejszą tematyką. Ciekawa jestem, który z zaprezentowanych tytułów Was zaciekawi?












POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA
LUMI STROBING - OSZALAŁAM NA ICH PUNKCIE!

LUMI STROBING - OSZALAŁAM NA ICH PUNKCIE!


Przysięgam, że jeszcze trochę i oszalaję..
Ogarnia mnie totalna niemoc i przyznam się ( a nie powinnam ), że powoduje to u mnie prawie łzy.
Urzędy! Druki! ePUAPy! PUE!
Robię coś krok po kroku, powolutku..Wydaje mi się, że już prawie, że już gotowe..a tu mi "ni z gruchy ni z pietruchy" wyskakuje jakiś absurdalny komunikat..Eh..zderzyłam się z "urzędową ścianą" i niedługo z przesympatycznymi paniami z USu i ZUSu będziemy jak najlepsze koleżanki jak jeszcze trochę tam poprzyjeżdżam. OOOOOszaleję!

Od kilku dobrych dni jeżdżę po urzędach, po nocach siędzę w papierach i walczę z urzędniczymi systemami..Dlatego jest mnie wszędzie zdecydowanie mniej. Mam nadzieję, że lada moment ( oby! ) wszystko sie unormuje, dojdzie do ładu i składu a ja wrócę do, choć pozornej, normalności.

Mimo wszystko..jestem dziś z krótkim postem o kosmetyku, który polecałam i polecać nadal będę.



Revers Cosmetics LUMI STROBING - Cena: 14,99zł/ 15ml

"Rozświetlacz w płynie, który nadaje skórze intensywny efektowny blask. Idealnie sprawdzi się do konturowania metodą strobingu lub punktowego rozświetlania twarzy. Nałóż odrobinę rozświetlacza na miejsca, którym chcesz dodać blasku – kości policzkowe, łuki brwiowe, czoło, łuk kupidyna. Aby optycznie wyszczuplić nos nanieś odrobinę LUMI STROBING na jego grzbiet. Możesz go także połączyć z podkładem dla ogólnego efektu rozświetlenia."

Dostępnych jest 6 kolorów: 01 unicorn, 02 stardust, 03 romantic kiss, 04 dry champagne, 05 gold fiver, 06 antique gold

Pokazywałam Wam na blogu już dwa odcienie - STAR DUST i DRY CHAMPAGNE. Nie mogłam sie powstrzymać i skusiłam się na kolejny kolor. Tym razem jest to ANTIQUE GOLD. I od razu z góry Wam powiem - uważam, że to jeden z lepszych kosmetyków jaki pojawił się w asortymencie Revers Cosmetics. Wyjątkowo udana błyskotka.




Skąd taki mój zachwyt jeśli chodzi o ten kosmetyk?
- opakowanie. Nie ma co kombinować: lubimy jak kosmetyk ładnie się prezentuje. Tu mamy szklaną buteleczkę z pipetą + elementy w odcieniu rose gold ( jest jakiś modniejszy kolor? )
- aplikacja za pomocą zwilżonej gąbeczki pozwala nam równo zaaplikować rozświetlacz na skórę: bez smug, plam i efektu stempla. Co ważne - dzięki takiej aplikacji rozświetlacz w ciągu dnia nie migruje nam po twarzy i nie znika za szybko.
- konkretny pigment i mega błysk - to widać nawet na zdjęciach. Czy trzeba coś tu dodawać?
- do stosowania na różnorakie sposoby: jako rozświetlacz pod podkład ( to mój ulubiony sposób ), jako baza rozświetlająca ( ale tu jak dla mnie jest już za duży błysk i to na całej twarzy ), jako dodatek do podkładu ( jest szansa nie przegiąć z ilością i stworzyć sobie ładnie rozświetlający podkład.





Każda z nas ma jakiś taki rodzaj kosmetyku, że ile rodzajów i kolorów by nie miała to zawsze będzie mało..Zgadzacie się?

U mnie rozświetlacze..A u Was? Szminki? Pudry? Podkłady? A może żele pod prysznic?
Zdradźcie mi jaki jest Was kosmetyczny fiź?


I trzymajcie za mnie kciuki co bym nie zwariowała w urzędniczych machinach :)

BUZIAKI
OLA








DLACZEGO KUPUJEMY CZASOPISMA? CZY TO WINA DODATKÓW?

DLACZEGO KUPUJEMY CZASOPISMA? CZY TO WINA DODATKÓW?


Czy są jakieś gazety, magazyny, po które sięgacie regularnie z każdym numerem? A może coś prenumerujecie?

Ilość czasopism dostępnych w kioskach mocno zaskakuje, a jednocześnie pozwala każdemu, dosłownie KAŻDEMU znaleźć coś co spełni jego oczekiwania, będzie związane z jego zainteresowaniami.

Ja raz w tygodniu sięgam po gazetę, która podsumowuje miniony tydzień ( raczej politycznie ) w Polsce i na świecie. Raz w miesiącu sięgam po gazety związane ze sportem i zdrowym trybem życia: mam jeden ulubiony tytuł i kupuję i męską i kobiecą wersję - choć nie ukrywam, że zdecydowanie bardziej wolę tę przeznaczoną dla mężczyzn ( mam wrażenie, że merytorycznie jest solidniej przygotowana ). A jeśli chodzi o innego rodzaju czasopisma - cóż..nie będe ukrywać, że do zakupu "zmuszają" mnie dołączone dodatki. Są takie magazyny, po które z własnej nieprzymuszonej woli, dla ich treści nie sięgam, ale dołączony dodatek powoduje, że wydaje na nie pieniądze ( ale nie zawsze! bez obaw! ). I jeśli chodzi o dodatki to mam tu na myśli te kosmetyczne oczywiście. Gazetę przejrzę jednym okiem, czasem zdarzy się, że coś mnie zainteresuje ale raczej szybko puszczam ją w kolejne kobiece ręce do poczytania - zostaje mi dodatek..

Też tak macie, że zdarza Wam się kupić jakiś magazyn mimo iż jego treść jest dla Was mało atrakcyjna, ale dodatek rekompensuje wszystko?

Podobnie jest z gazetami dla dzieci..Tu jest jednak inny problem - praktycznie każdy numer, każdej z gazetek ma jakieś dodatki, akcesoria. Wybór jest przeogromny - grunt tylko znaleźć to co dla naszego dziecka będzie najatrakcyjniejsze..No i trzeba znać umiar - gdybym miała brać w kiosku każdą z gazet, która wpadnie w oko mojemu dziecku ( właśnie ze względu na dodatek ) to chyba walizkę musiałabym ze sobą dźwigać.




Fajny zestaw dodatków, co? Jest książka, klocki Lego i figurka My Little Pony. Jakby nie patrzeć - i coś dla malucha, dla dziewczynki i dla chłopca. I to wszystko w jednej gazecie..


Magazyn MiniMini+, na licencji jednego z czołowych dziecięcych kanałów, teraz w nowej odsłonie. Bardzo kolorowy, ciekawy, z grafiką i zawartością merytoryczną najwyższej klasy. Skierowany do dzieci w wieku 2-6 lat.

W każdym numerze bajeczka do poczytania, strony z ulubionymi bohaterami, spięte wspólną narracją prowadzoną przez rybkę MiniMini. Magazyn proponuje dzieciom aktywności wspierające ich rozwój i rozbudzające ciekawość. 
Na stronach magazynu czekają bohaterowie znani z bajek emitowanych na kanale MiniMini+ - Wissper z magicznymi przyjaciółmi, Ciuchciaki ze Stacyjkowa, dzielny Strażak Sam z towarzyszami przygód, Świnka Peppa z rodzinką oraz wielu innych. 




MiniMini+ to miesięcznik, do którego, przy każdym numerze jest conajmniej jedna zabawka - standardowo jednak jest ich więcej, możemy też kupić ten sam numer z różnymi zestawami atrakcyjnych dodatków. 

Za niespełna 10zł gwarantujemy dziecku samodzielną zabawę jednym z dołączonych akcesoriów oraz mamy możliwość wspólnej rodzinnej zabawy podczas kolorowania, rozwiązywania łamigłówek czy czytania opowiadania.

Czy zdecydowalibyśmy się na zakup takiego czasopisma bez dodatku? Czy dziecko wykazałoby nim zainteresowanie, gdyby nie było do niego dołączone coś z jego ulubionym bohaterem?
Skoro my, dorośli, decydujemy się na zakup jakiegoś magazynu właśnie ze względu na dołączony kosmetyk czy akcesorium - to coż się dziwić dziecku?

A jak jest u Was? Kupujecie bo kusi Was dołączony kosmetyk w atrakcyjnej cenie?

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA


Książeczki i magazyny dostępne są również na www.ksiazeczkibajeczki.pl



DETOX IL SALONE MILANO

DETOX IL SALONE MILANO


DETOXIL SALONE MILANO to seria 3 kosmetyków ( szampon, balsam, odżywka w sprayu ), których formuły zostały wzbogacone węglem drzewnym. Węgiel drzewny za zadanie ma wchłanianie nieczystości oraz ochronę włókna włosa. Specjalna mieszanka składników aktywnych w tej linii pomaga skórze i włosom odnaleźć równowagę. 


SZAMPON ( cena: 29,99zł/500ml )
Formuła wzbogacona węglem drzewnym wchłaniającym nieczystości. Detoksykującym i chroniącym włókno włosa przed zanieczyszczeniami, podczas gdy specjalna mieszanka składników aktywnych pomaga skórze i włosom odnaleźć naturalną równowagę.”

AQUA (WATER), SODIUM LAURETH SULFATE, COCAMIDOPROPYL BETAINE, PARFUM (FRAGRANCE), PHENOXYETHANOL, SODIUM CHLORIDE, GLYCOL DISTEARATE, POLYQUATERNIUM-10, COCAMIDE MEA, POLYQUATERNIUM-7, SODIUM BENZOATE, ETHYLHEXYLGLYCERIN, GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE, BENZYL SALICYLATE, LACTIC ACID, LAURETH-2, PEG/PPG-120/10 TRIMETHYLOLPROPANE TRIOLEATE, CITRONELLOL, CI 16035 (RED 40), CI 15985 (YELLOW 6), CI 42090 (BLUE 1), CI 17200 (RED 33), CI 19140 (YELLOW 5), CHARCOAL POWDER, GLYCERIN, AESCULUS HIPPOCASTANIUM (HORSE CHESTNUT) SEED EXTRACT, YEAST EXTRACT, NIACINAMIDE, AMMONIUM GLYCYRRHIZATE, PANTHENOL, ZINC GLUCONATE, PROPYLENE GLYCOL, MORINGA PTERYGOSPERMA SEED EXTRACT, CAFFAINE, BIOTIN

Przyznam, że działanie tego szamponu mile mnie zaskoczyło. Porządnie oczyszcza włosy ( jest to odczuwalne ), ale jednocześnie nie przesusza ich i nie powoduje, że mamy na głowie „szopę przesuszonego siana”. Nie wiem czy Wy również miewacie tak z szamponami silnie oczyszczającymi, ale w moim przypadku ( i przy moich włosach ) to główny problem. Ładnie je odbija u nasady, sprawia, że stają się lekkie i puszyste ( ale nie spuszone ). Niestety trochę plącze mi włosy ( ale myślę, że związane to jest z ich naturalną suchością ) i konieczne jest używanie jakiegoś balsamu lub odżywki. Mam wrażenie, że przy stosowaniu tego szamponu, moje włosy dłużej pozostają świeże – to pewnie efekt porządnego oczyszczenia. Muszę również zaznaczyć, że szampon ma dość intensywny zapach, który kojarzy mi się z męskimi kosmetykami – warto wspomnieć, że osiada na włosach i jest na nich wyczuwalny. Bez obaw jednak, bo jest to przyjemny dla nosa, nie drażniący zapach.



ODŻYWKA ( cena: 29,99zł/500ml )
Formuła bogata w węgiel drzewny wchłaniający nieczystości, detoksykujący i chroniący włókno włosa przed zanieczyszczeniami. Włosy i skóra odzyskują równowagę dzięki specjalnej mieszance składników aktywnych.”

AQUA (WATER), CETEARYL ALCOHOL, BEHENTRIMONIUM CHLORIDE, STEARAMIDOPROPYL DIMETHYLAMINE, PARFUM (FRAGRANCE), QUATERNIUM-87, ISOPROPYL ALCOHOL, PHENOXYETHANOL, CHARCOAL POWDER, LACTIC ACID, PROPYLNE GLYCOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, BENZYL SALICYLATE, CITRONELLOL, GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE, AESCULUS HIPPOCASTANIUM (HORSE CHESTNUT) SEED EXTRACT, YEAST EXTRACT, NIACINAMIDE, GLYCERIN, AMMONIUM GLYCYRRHIZATE, PANTHENOL, ZINC GLUCONATE, CAFFAINE, BIOTIN, MORINGA PTERYGOSPERMA SEED EXTRACT

Mam wrażenie, że z całego trio, balsam jest najsłabszy w działaniu ( duże zaskoczenie, bo moje włosy lubią odżywki i maski IL SALONE MILANO ). Przy tak solidnym oczyszczaniu jakie zapewnia nam szampon, uważam, że odżywka-balsam powinien mieć mega nawilżające i odżywiające działanie. Niestety przy moich włosach jest zdecydowanie za słabe. Odżywia włosy ale za słabo je dociąża i przez to są ciężkie do ułożenia i mam wrażenie, że po oczyszczeniu ich szamponem i z użyciem balsamu, nie dam rady uczesać ich „po swojemu”, bo kosmyki żyją swoim życiem. Trochę więcej dociążenia i nawilżenia i byłoby idealnie. Ale tak jak wspomniałam wcześniej, miejcie na uwadze, że moje włosy mają tendencje do przesuszania się więc potrzebują solidniejszej dawki odżywienia. Mniej problematyczne włosy mogą być zadowolone z działania tej odżywki.



SPRAY ( cena: 29,99zł/200ml )
Specjalna formuła, jak tarcza ochronna, chroni przed nieczystościami i zanieczyszczeniami i jednocześnie odżywia i nadaje włosom miękkość.”

AQUA (WATER), CETEARYL ALCOHOL, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, AMODIMETHICONE, PHENOXYETHANOL, CETYL ESTERS, PARFUM (FRAGRANCE), BEHENTRIMONIUM METHOSULFATE, CETRIMONIUM CHLORIDE, GLYCERIN, ETHYLHEXYLGLYCERIN, BENZYL SALICYLATE, TRIDECETH-10, LACTIC ACID, CITRONELLOL, GERANIOL, LINALOOL, MORINGA PTERYGOSPERMA SEED EXCTRAT, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, CHARCOAL POWDER, AESCULUS HIPPOCASTANIUM (HORSE CHESTNUT) SEED EXTRACT, YEAST EXTRACT, NIACINAMIDE, AMMONIUM GLYCYRRHIZATE, PANTHENOL, ZINC GLUCONATE, PROPYLENE GLYCOL, CAFFEINE, BIOTIN


Z całej trójki, oprócz szamponu, odżywka w sprayu sprawdziła mi się najlepiej ( chociaż myślę, że jakbym miała wybrać między nią a szamponem to zdecydowanie spray byłby na pierwszym miejscu ). Elegancko dociąża moje włosy, ogarnia ich puszystość po oczyszczeniu. Ułatwia zdecydowanie ich rozczesywanie i radzi sobie z ich splątaniem spowodowanym działaniem szamponu.
Po wysuszeniu włosy są czyste i lekkie a jednocześnie ujarzmione ( ułożenie jakiejkolwiek fryzury przestaje być problematyczne ). Zdrowo błyszczą i wyglądają naprawdę dobrze.


Wiem, że nie wszyscy są zadowoleni z kosmetyków tej marki. Ja dotychczas miałam kilka linii i sprawdzały mi się, moje włosy je lubiły. W przypadku serii DETOX i włosów z tendencją do przesuszania ( takie jak moje ) polecam sięgnąć po szampon i odżywkę w sprayu – myślę, że te dwa kosmetyki na pewno Was nie zawiodą.

Używacie kosmetyków oczyszczających do włosów? Jakich?




OLA