AVA LABORATORIUM C+ STRATEGY

AVA LABORATORIUM C+ STRATEGY


Po kosmetyki z witaminą C chętnie sięgam od jakiegoś czasu i przyznam Wam, że dopiero od niedawna doceniam ich działanie na moją skórę. Doceniam i widzę rezultaty systematycznego stosowania. Ciekawa jestem czy Wy również sięgacie co mazidła, które mają ją w składzie i co najważniejsze – jakie widzicie efekty ich działania?

Dziś chciałabym Wam pokazać serię kosmetyków polecanych do pielęgnacji skóry dojrzałej ( ale pamiętacie oczywiście, że sugerujemy się potrzebami skóry a nie napisami na opakowaniu, prawda? ), których baza oparta jest właśnie na, wspomnianej wcześniej, witaminie C i astaksantynie. Kosmetyki „made in Poland” - jednej z moich ulubionych firm: Laboratorium Kosmetyczne AVA.


Witamina C jest obecnie składnikiem kosmetycznym, który musi znaleźć się w codziennej pielęgnacji. To tak zwany #musthave – świetnie dba o każdy rodzaj cery.
Jest nie tylko niezbędna do syntezy białka młodości  – kolagenu, ujędrnia skórę i wygładza zmarszczki. Dba o skórę naczynkową – uszczelnia naczynka krwionośne, zapobiega teleangiektazjom. Przyspiesza regenerację, delikatnie złuszcza martwe komórki naskórka i stymuluje powstawanie nowych. Ma działanie rozjaśniające i rozświetlające – hamuje enzym odpowiedzialny za powstawanie przebarwień.
Choć na pierwszy rzut oka dobroczynny wpływ na skórę witaminy C i astaksantyny jest podobny to ich fuzja jest bombą antyoksadacyjną i eliksirem młodości i piękna. Synergia działania obu składników zwiększa potencjał przeciwrodnikowy, odmładzający, regeneracyjny, nawilżający i rozświetlający. Sprawia, że skóra staje się gładka, jędrna, promienna i wyraźnie odmłodzona.”

W serii C+ Strategy znajdziemy 4 kosmetyki:
- KREM NA DZIEŃ ( multi-aktywny lifting )
- KREM NA NOC ( pro-intensywne odżywienie )
- KREM POD OCZY ( stymulator gładkiej skóry )
- SERUM DO TWARZY ( korektor zmarszczek )



Poniżej krótkie info na temat poszczególnych kosmetyków + skład – zamieszczam, bo wiem, że dla wielu z Was to istotna kwestia.

KREM NA DZIEŃ
Wyjątkowo skuteczny krem na bazie witaminy C i astaksantyny – najsilniejszego naturalnego antyoksydantu. Głęboko nawilża, zwiększa jędrność i gładkość skóry. Liftonin Xpress na długi czas zapewnia napięcie i redukcję zmarszczek. Działanie odżywcze i regenerujące kremu uzupełniają ekstrakty z marchwi i tamaryndowca indyjskiego. Krem skutecznie spłyca istniejące zmarszczki i zapobiega powstawaniu nowych. Skóra jest widocznie odmłodzona, elastyczna i napięta.”

Aqua, Helianthus Annuus Seed Oil, Glycerin, Glyceryl Stearate, Glycine Soja Oil, Isopropyl Myristate, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Dimethicone, Tocopheryl Acetate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Pullulan, Astaxanthin, Algae Extract, Tamarindus Indica Fruit Extract, Trifolium Pratense Leaf Extract, Porphyridium Cruentum Extract, Beta-Carotene, Daucus Carota Sativa Root Extract, Daucus Carota Sativa Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Phenoxyethanol, Ceteareth-12, Cetyl Palmitate, Triethanolamine, Xanthan Gum, Citric Acid, Disodium EDTA, Hydroxypropyl Methylcellulose, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citral.


KREM NA NOC
Intensywnie ujędrniający i spłycający zmarszczki krem do twarzy oparty na skoncentrowanej witaminie C wzbogaconej astaksantyną – najsilniejszym naturalnym przeciwutleniaczem. Przyspiesza ona regenerację naskórka, wychwytuje wolne rodniki, zmniejsza przebarwienia. Kwas hialuronowy nawilża naskórek, a ekstrakty z marchwi i tamaryndowca indyjskiego wzmagają regenerujące i odżywcze działanie kremu. Skóra staje się elastyczna, widocznie wygładzona i promienna.”

Aqua, Helianthus Annuus Seed Oil, Glycerin, Glyceryl Stearate, Glycine Soja Oil, Isopropyl Myristate, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Ceteareth-20, Dimethicone, Tocopheryl Acetate, Ceteareth-12, Cetyl Palmitate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Astaxanthin, Algae Extract, Tamarindus Indica Fruit Extract, Sodium Hyaluronate, Phenoxyethanol, Triethanolamine, Xanthan Gum, Citric Acid, Disodium EDTA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional


SERUM
Lekkie serum na bazie witaminy C i astaksantyny, najsilniejszego naturalnego antyoksydantu. Głęboko wnika w naskórek i skutecznie wygładza zmarszczki, zwalcza wolne rodniki, przyspiesza regenerację. Wyjątkowo stabilna witamina C stymuluje produkcję kolagenu w skórze. Ekstrakt z tamaryndowca indyjskiego wzmacnia działanie rewitalizujące – delikatnie złuszcza martwy naskórek i przyspiesza odnowę komórkową. Skóra staje się jędrna, gładka i nawilżona.”

Aqua, Glycerin, Sodium Ascorbyl Phosphate, Astaxanthin, Tamarindus Indica Fruit Extract, Algae Extract, Trideceth-9, Xanthan Gum, Citric Acid, Phenoxyethanol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional


KREM POD OCZY
Wyjątkowo silny stymulator młodości przygotowany na bazie witaminy C i astaksantyny – najsilniejszego naturalnego antyoksydantu. Składniki te zmniejszają obrzeki, przyspieszają regenerację naskórka, wychwytują wolne rodniki, redukują „kurze łapki”, odmładzają skórę wokół oczu. Dodatek naturalnych olejów delikatnie natłuszcza wrażliwą skórę pod oczami. Po zastosowaniu kremu staje się ona gładka, jędrna, nawilżona i miękka, a zmarszczki zredukowane.”

Aqua, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glycerin, Persea Gratissima Oil, Coco-Caprylate/Caprate, Dimethicone, Ceteareth-20, Sodium Ascorbyl Phosphate, Olus Oil, Tamarindus Indica Fruit Extract, Astaxanthin, Algae Extract, Ceteareth-12, Cetyl Palmitate, Xanthan Gum, Sodium Polyacrylate, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Trideceth-6, Sodium Benzoate, Tocopherol, Potassium Sorbate, Parfum, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate




Kosmetyki Ava bardzo lubię i co ciekawe – lubię je stosować zestawami: krem na dzień i na noc i jakieś serum i coś pod oczy – i mam kompleksową pielęgnacje twarzy ukierunkowaną na jeden cel: ma być regeneracja skóry.
Trzeba przyznać, że stosując cały ten zestaw, systematycznie, jesteśmy w stanie naprawdę zauważyć efekty jego działania. Skóra staje się niesamowicie gładka z wyczuwalną zmianą jędrności i nawilżenia. Jest przyjemna w dotyku. Wygląda lepiej, bo drobne zmarszczki wydaja się być mniej widoczne, jakby lekko wypełnione; twarz łapie zdrowego, rozświetlonego i promiennego wyglądu. Nie ma co owijać w bawełnę – wyglądamy lepiej. Obrzęki i szara skóra pod oczami staje się mniej widoczna, nasz „przemęczony” wygląd nie jest aż tak bardzo widoczny i rzucający się w oczy.
Zapach tych kosmetyków kojarzy mi się ze skórką pomarańczową – niby lekko cytrusowy ale nie do końca – te z Was, które obawiają się aromatów cytrynowych i skojarzenia ze środkami czyszczącymi – bez obaw, to nie ta bajka. Jedne z tych kosmetyków są mniej pachnące, inne bardziej ale sam aromat jest wg mnie taki sam.
Przy stosowaniu tej „czwórki” nie zauważyłam żadnego podrażnienia skóry, żadnych reakcji alergicznych, nie pojawiły mi się również żadne niespodziewane niedoskonałości.


Korektor zmarszczek ( serum ) i stymulator gładkiej skóry ( krem pod oczy ) to o dość lekkiej konsystencji, ekspresowo wchłaniające się i nie pozostawiające na skórze filmu. Serum idealnie sprawdzało mi się przy porannej pielęgnacji – ładnie współpracowało z kremem na dzień i taki zestaw był fajnym przygotowaniem skóry pod nałożenie makijażu. I dwa słowa o opakowaniu – szklana, przezroczysta buteleczka + szklana pipeta – gdybym mogła dać „łapkę w górę”... To lubię!
Krem pod oczy, mimo iż równie lekki, po nałożeniu czuć jego ciut bardziej odżywczą formułę i przyznam, że chętniej sięgałam po niego wieczorem, przed snem – i nie żałowałam go sobie wtedy, aplikując go pod oczy całkiem solidną porcją. Tu również mamy szklaną, przezroczystą buteleczkę – z pompką. Czy zna ktoś bardziej higieniczny sposób aplikowania kosmetyków?
Przyznam Wam, że tak naprawdę te dwa powyższe kosmetyki były moją podstawą w tym zestawie. Krem na dzień i na noc były tak jakby tylko dopełnieniem ich działania. Przyjemne nawilżenie chociaż nie jakieś porażające, ale z przesuszeniem i nieprzyjemnym napięciem – radzą sobie :) Skóra dostaję porcję fajnego odżywienia i blasku, ale ja dalej twierdzę, że całą robotę robią nam serum i krem pode oczy i to one są moimi faworytami jeśli chodzi o linię C+Strategy.

Ciekawa jestem czy sięgacie po kosmetyki z witaminą C? Widzicie ich pozytywne działanie na Waszą skórę?

A tak całkiem poza kosmetykami...Jak sobie radzicie w zamknięciu i izolacji?




OLA
POMAGAMY JAK UMIEMY! - inf. prasowa

POMAGAMY JAK UMIEMY! - inf. prasowa



W tym wyjątkowym czasie wszyscy łączymy siły w walce z pandemią. Na pierwszej linii tego frontu znalazł się personel medyczny: pielęgniarki, lekarze, ratownicy. Brakuje im kremów do rąk zniszczonych środkami odkażającymi.
Rossmann Polska zdecydował solidarnie przyłączyć się do spontanicznych akcji wspierania służby zdrowia. Przecież priorytetem jest wsparcie tych, którzy dbają o życie i zdrowie Polaków.
Zasady akcji charytatywnej „Pomagamy jak umiemy” zostały lekko zmodyfikowane i dzięki temu można było przeznaczyć część środków, zaplanowanych na jej realizację, dla 91 szpitali zakaźnych w całej Polsce. Rossmann przekaże im darowizny w postaci kremów do rąk. Wartość każdej z takich darowizn to ok. 10 tys. zł. A to oznacza, że personel każdej placówki będzie miał do swojej dyspozycji ok. 1000 kremów.

Nie zmienia to zasadniczej części „Pomagamy jak umiemy”: w 2020 r. pomoc o wartości 3,5 mln zł zostanie przekazana ponad 150 organizacjom w Polsce.

Za to już teraz dodatkowa pomoc o wartości blisko miliona złotych trafi do szpitali!


Ps. Pamiętacie, że tylko do jutra jest czas na wybór organizacji, której pomożecie swoimi punktami w Klubie Rossmann – odsyłam Was do poprzedniego postu na temat akcji.


DUŻO SPOKOJU KOCHANI
OLA

DBAMY O OKOLICĘ OCZU Z WŁOSKIM OLEJEM KONOPNYM

DBAMY O OKOLICĘ OCZU Z WŁOSKIM OLEJEM KONOPNYM


Nie wiem jak to działa, ale..powiedzcie mi czy Wy też tak macie, że mimo iż siedzimy w domach ( przynajmniej zdecydowana większość z nas ) to macie wrażenie, że dzień macie zapełniony do granic możliwości? Przysięgam! - strasznie chciałabym się ponudzić, a mam wrażenie, że nie dość, że nie wychodzę z kuchni, telefony sie urywają to jeszcze non stop siedzę z dzieciakiem w lekcjach, gram w planszówki i...oczywiście śledzę wiadomości.. Kurcze..od 3 dni zbieram się do upieczenia chleba gryczanego - jedynego jaki jem ( mam zachomikowaną 1 kostkę drożdży - u Was też są kompletnie nieosiągalne? ), i kurcze no nie mam czasu!

Dzisiejszy post też pisałam przez kilka dni, na raty - ale dzisiejszego ranka stwierdziłam, że muszę zebrać się do kupy i skończyć go pisać, wziąć się do upieczenia chleba i ogarnąć ogródek ( ciekawe czy jak zacznę kosić trawę to nikt mi straży miejskiej nie wezwie (?) - ludzie w izolacji stają się okropnie czepliwi i nieprzyjemni.



Dzisiejszy post będzie o marce kosmetyków, o której już jakiś czas temu ( w 2018 roku ) Wam pisałam. Dla przypomnienia odsyłam Was do starego postu - włoski olej konopny, a dziś zapraszam Was na recenzję jednego kosmetyku, o którym wcześniej nawet nie wspomniałam. O samej marce nie będę Wam pisała od nowa - możecie zerknąć na stronę producenta HEMPCARE i myślę, że znajdziecie tam wszelkie interesujące Was informacje.

A teraz zapraszam Was na konkrety.
Od jakiegoś czasu przykładam zdecydowanie wiekszą uwagę do pielęgnacji twarzy. 35+ zaczyna zobowiązywać, prawda? W ruch poszły olejki, sera, kremy, esencje - wszystko czego dusza zapragnie by poprawić wygląd skóry i dać jej mega dawkę odżywienia i nawilżenia. A że strasznie "ciekawska kosmetycznie" ze mnie baba - chętnie sięgam po nowości i sprawdzam czy w ogóle warte są mojego zainteresowania. I no właśnie taki sposobem trafiłam na krem marki HempCare, krem pod oczy.


SERUM POD OCZY Z ORGANICZNYM OLEJEM KONOPNYM
( 15ml - cena waha sie od 50-75zł w zależności od miejsca i aktualnej promocji )
"Unikalne połączenie organicznych składników: włoskiego organicznego oleju konopnego, soku z aloesu, ekstraktu z rumianku i nagietka lekarskiego, witaminy E. Wygładza kontur oka, redukuje cienie pod oczami. Szybko się wchłania. Daje uczucie przyjemnej świeżości i natychmiastowej ulgi. Konsystencja przeźroczystego żelu. Produkt bezzapachowy."


AQUA (WATER), GLYCERIN, CHAMOMILLA RECUTITA (MATRICARIA) FLOWER EXTRACT, PANTHENOL, CALENDULA OFFICINALIS FLOWER EXTRACT, CANNABIS SATIVA SEED OIL, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE, CARBOMER, TETRASODIUM EDTA, SALICYLIC ACID, SORBIC ACID, BENZYL ALCOHOL, SODIUM HYDROXIDE


Zasadniczo, jesli chodzi o kosmetyki służące pielęgnacji delikatnej ( ale wymagającej ) skóry wokół oczu - od pewnego czasu stosuję swojego rodzaju rutynę, która fantastycznie mi się sprawdza. Podejrzewam, że wiekszość z nas ma swoje takie małe rytuały pielęgnacyjne..
Wieczorem sięgam po solidniejsze w konsystencji i bardziej odżywcze kosmetyki, rano - raczej po coś lekkiego, co pobudzi skórę po nocy na cały dzień.
Serum HempCare świetnie spisuje się właśnie jako ten poranny kosmetyk. Jest bardzo lekkie w swojej formule, żelowe, ale o lekko oleistej formule - nie tłustej! Dzięki tego typu konsystencji jest proste w trakcie aplikacji, wręcz sunie po skórze.
Chwilę po nałożeniu na skórę pojawia się odczucie mokrości skóry i przyjemnego chłodu. I nawilżenia! Napięta po porannej toalecie skóra, zaczyna odczuwać ulgę.
Serum całkiem szybko sie wchłania, ale na skórze pozostawia lekko wyczuwalny film - miejcie to na uwadze zanim zaczniecie szaleć z makijażem - te serum wymaga chwilki zanim zaczniemy nakładać bazę i podkład. Ja najczęściej, gdy wstaję rano: nastawiam wodę na kawę i wędruję do łazienki na szybką poranną toaletę, nakładam ten żel pod oczy i idę działać w kuchni dalej - a serum ma czas na wchłanianie się ( czesto nakładam na nie też nawilżająco-chłodzące płatki pod oczy - tak by szybciej pozbyć się ponocnej opuchlizny ).

Nie jest to kosmetyk, który natychmiastowo po nałożeniu na skórę da nam efekt WOW!, odmłodzenie i nagle zaczniemy wyglądać 10 lat młodziej, ale..mamy efekt nawilżenia, serum wspomaga nas w "likwidacji" ponocnej opuchlizny, chłodzące działanie sprawia, że spojrzenie staje się świeższe a dzięki temu cała twarz wygląda lepiej.
No i dodajmy do tego aspekt typowo babski - jest przyjemnie podczas aplikacji i mamy takie fajne wrażenie/odczucie, że robimy coś dobrego dla siebie, dla swojej skóry, że dbamy o siebie w sposób wyjątkowy. 
Żel jest bardzo delikatny - nie ma mowy o żadnym podrażnieniu skóry, łzawieniu oczu - alergicy, osoby noszące szkła kontaktowe, albo po prostu te osoby, które mają wrażliwe oczy - spokojnie mogą po ten kosmetyk sięgnąć.
W ogólnym rozrachunku zadowolona jestem z  tego kosmetyku i nie mam do niego żadnych większych zastrzeżeń. 
oo..I tak mi się przypomniało na koniec - mamy do czynienia z totalnie bezzapachowym kosmetykiem. Wg mnie jego aromat jest tak neutralny ( nic perfumowanego! ), kompletnie niewyczuwalny, więc wszystkie wrażliwsze na zabawy osoby, alergicy - myślę, że będą z niego wyjątkowo zadowolone.


A może Wy macie do polecenia jakiś kosmetyk pielęgnujący okolicę oczu?

MIŁEGO DNIA KOCHANI!
OLA


POMAGAMY JAK UMIEMY!

POMAGAMY JAK UMIEMY!


Ciężkie czasy nastały w Polsce i wszyscy odczuwamy to co się teraz dzieje i niestety wg mnie skutki będą długofalowe. Każdy z nas ma ciężko - jedni bardziej to odczuwają, inni mniej. Rodzi się w nas empatia w stosunku do innych ludzi - chcemy na miarę naszych możliwości - pomagać. Nie zawsze jest możliwość by pomóc materialnie, finansowo.

Na pewno wiecie o akcji Rossmanna, która nie jest tegoroczną nowością - akcji POMAGAMY JAK UMIEMY. To już 4 raz, gdy klienci Drogerii Rossmann, Klubowicze - mają możliwość wybrania organizacji ( jednej z wielu na terenie całej Polski ), której chcą pomóc, zbieranymi przez cały rok punktami za zakupy. Pod koniec roku Rossmann zamieni te punkty na produkty warte 3,5 mln zł. Trafią one do 157 instytucji charytatywnych w kraju.

Od 13 marca na stronie rossmann.pl/pomagamy dostępna jest lista wszystkich organizacji biorących udział w tegorocznej edycji „Pomagamy jak umiemy”.


Rossmann, zbierane przez nas punkty zamieni na produkty takie jak pieluchy, środki czystości, karmę dla zwierząt i przekaże je wybranym instytucjom.

Na wybór organizacji charytatywnych Klubowicze mają czas do 3 kwietnia.
Ale co w sytuacji jeśli chcesz pomóc a Klubowiczem jeszcze nie jesteś? Nawet jeśli dziś przystąpisz do Klubu Rossmanna – masz czas do 3 kwietnia na wybór tej „swojej” organizacji, a później czas do końca października na zbieranie punktów.


31 października zakończone zostanie ich zbieranie i wtedy pojawi się informacja o kwotach jakie zostaną przekazane na poszczególne instytucje.



A Ty kliknęłaś/łeś w swojej aplikacji już wybraną instytucję? Mam nadzieję, że tak - a jeśli nie to KLIKAJ, KLIKAJ!
Ja już wybrałam i trzymam kciuki by darowizna, którą otrzymają od Rossmanna przyniosła szczęście i ulgę tym potrzebującym.


POZDRAWIAM WAS CIEPŁO
OLA

NA RATUNEK W CHOROBIE..

NA RATUNEK W CHOROBIE..


Pewnie zdecydowana większość z Was, tak jak i ja, na bieżąco śledzi różne media - czyta, słucha, ogląda co nowego pojawia się w związku z panującą i coraz bardziej rozszerzającą sie epidemią. Was również pewnie przeraża ta sytuacja.. Zastanawiałam się dłuuugo czy pisać coś na ten temat, czy wspominać cokolwiek, czy nie macie przesytu różnego rodzaju informacji i czy po prostu nie macie chęci na przeczytanie o czymś całkiem innym?!
Stwierdziłam więc, że nie będę pisała Wam o tym by uważać - bo to pewnie wiecie, nie będę pisała Wam o tym, żeby siedzieć w domu i wyjścia ograniczyć do minimum - bo to też wiecie, nie będę pisała Wam o środkach higienicznych - bo to też wiecie ( tu taka mała dygresja: wszyscy zawsze śmieli się z mojego pedantyzmu jeśli chodzi o czystość i higienę, twierdzili, że przesadzam - teraz wiem, że tak nie jest bo nasza rodzina, przez ten mój chorobliwy pedantyzm dotyczący czystości, ma w nawyku wielokrotne mycie i odkażanie rąk i nowa sytuacja, w której wszyscy się znaleźliśmy, przynajmniej w kwestii nadmiernej higieny - nie jest dla nas nowa i uciążliwa ).
My grzecznie siedzimy w domu ( moje wyjścia ograniczam do niezbędnych zakupów ) - uczymy się, odrabiamy lekcje, czytamy książki, puzzle i planszówki ratują nam życie i zapełniają czas, w ruch poszła też PS4 i rodzinnie gramy. Udaje nam się zapełnić czas i dzięki temu nie ma nudy. A jak się pojawi, to w chwili kryzysu odpalimy Netflixa. Jedyne spostrzeżenie jakie mam to takie odczucia, że w kuchni spędzam zdecydowanie więcej czasu niż zawsze..w gruncie rzeczy to mam wrażenie, że prawie w ogóle z niej nie wychodzę, bo kombinuję z pełnowartościowymi posiłkami, piekę ciastka i wydziwiam z obiadami :)
A jak Wy sobie radzicie z przymusowym pobytem w domu?


Dziś chciałabym Was zaprosić na krótki post, dość osobisty - dotyczący zdrowia.
Ten kto często i systematycznie ma problem z zatokami, wie jak bardzo może to być uciążliwe. Uczucie ciężkości głowy, zatkania dróg oddechowych, problemy z oddychaniem, bóle głowy, migreny. Ten kto to kiedykolwiek przeżył, wie jak bardzo jest to ciężkie i jak bardzo człowiek marzy o tym by pozbyć się tego typu dolegliwości.
I niestety ja do tej grupy należę. Kilka razy w roku - najczęściej wczesną wiosną jak zaczynają różne rzeczy kwitnąć i pylić, zatyka mnie na amen. Moje zatoki przestają funkcjonować zapchane do granic możliwości. Oczy mi puchną i łzawią, mam problemy z oddychaniem ( a w nocy to już w ogóle jest koszmar ), głowa boli a ja mam wrażenie, że oszaleję jak będę musiała schylić się do założenia butów. Istny koszmar! I ZAWSZE, dosłownie ZAWSZE - za każdym razem przy zatkanych zatokach, jeśli nie zainterwieniuje zbyt szybko, dorabiam się zapalenia ucha środkowego co wiąże się ( niestety! ) z koniecznością przyjmowania antybiotyku.
W takich chwilach człowiek szuka ratunku i pomocy wśród różnych naturalnych metod, środkó farmaceutycznych.. Najważniejsze by coś działało w tempie ekspresowym, przynosiło ulgę i pozwoliło pozbyć się zalegającej wydzieliny.


NASODREN to aerozol do nosa z naturalnym ekstraktem ze świeżych bulw fiołka alpejskiego. NASODREN to wyrób medyczny przeznaczony do miejscowego łagodzenia objawów nieżytu nosa, takich jak:
- zalegająca w nosie wydzielina śluzowa ( nie da sie wydmuchać! )
- brak powonienia ( nawet najsmaczniejsze, najulubieńsze danie bez zapachu, po prostu nie smakuje )
- ból głowy i/lub twarzy
- uczucie zatkanych uszu.

Dlaczego wspominam o tym produkcie? Sprawdzony! Pomaga rozluźnić zalegającą wydzielinę, oczyścić nos i zatoki przynosowe - dzięki czemu wszystkie mało przyjemne dolegliwości związane z zapaleniem zatok, łagodnieją i szybciej ustępują. Nie ma nic wspanialszego niż znikający ból głowy, który długo nas męczył, nie ma nic lepszego niż możliwość wzięcia normalnego głębokiego oddechu.
I co ciekawe - wystarczy dosłownie 1 dawna dziennie - i w tym momencie warto wspomnieć o cenie, bo pewnie pomyślicie, że taki spray, że tylko jedna dawka - no, że kosztuje majątek. Zaskoczę Was - 30zł. To chyba niedużo jak na "lek", który działa i przynosi nam poprawę komfortu życia :)


Pewnie zaskoczyło Was powyższe zdjęcie i sama forma produktu? Spodziewałyście się zwykłych kropli do nosa?
Nasodren to zestaw składający się z proszku ( 50mg ) + rozpuszczalnika: wody ( 5ml ). No i oczywiście sam dozownik z aerozolem.Poprzez samodzielne wymieszanie tych dwóch składnikow otrzymujemy roztwór, który przez 16 dni od stworzenia, będzie ratował nasze zatoki, nos, uszy. 

Jakiś czas temu Nasodren zniknął z rynku i przyznam Wam, że bardzo ubolewałam nad tym faktem. Nie wiem dlaczego ale przestał być osiągalny. Teraz wrócił - działa tak samo fantastycznie jak wcześniej. Po co więc szukać czegoś nowego, jeśli "stare"- nowe, dobrze nam się sprawdza?


Czy ktoś z Was też ma problemy z zatokami? Jak sobie radzicie? Sięgacie po środki medyczne czy raczej próbujecie zapalenie zatok "wziąć na przeczekanie"?


KOCHANI! 
MIŁEGO TYGODNIA, DUŻO SPOKOJU..I ZDROWIA!
OLA
IDEALNA PIELĘGNACJA - DEMAKIJAŻ Z CAUDALIE

IDEALNA PIELĘGNACJA - DEMAKIJAŻ Z CAUDALIE


Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć tego jak ważny jest demakijaż? Chyba każda z nas wie, że jest to nieodłączny krok w naszej pielęgnacji i nie ma mowy by o nim zapomnieć. Nawet jeśli danego dnia nie mamy makijażu w postaci kosmetyków kolorowych to i tak należy sięgnąć po jakieś mleczko, płyn micelarny, coś do umycia twarzy – tak by pozbyć się całodziennego „brudu”, sebum. Pamiętacie o tym, prawda?
Ja od pewnego czasu codziennie robię makijaż, no czasami w weekendy sobie odpuszczam, gdy wiem, że danego dnia nie będę ruszała się z domu. I ten codzienny makijaż to nie przymus, nie konieczność a raczej taka mała przyjemność tylko dla mnie. Więc luuuzik, nie wstydzę się wyjść z domu bez „tapety”.

Każda z nas ma swoje ulubione rodzaje kosmetyków demakijażowych – niektóre używają zestawu mleczko+tonik, inne tylko płynu micelarnego, a jeszcze inne sięgają po pełną pielęgnację demakijażową: i płyn micelarny i tonik i mleczko, pianka do mycia twarzy czy żel. Każdy ma swoje przyzwyczajenia i nie ma co na siłę tego zmieniać jeśli ten rodzaj pielęgnacji nam się sprawdza. Ale..na rynku mamy całe mnóstwo różnych firm i np. samych pianek do mycia twarzy jest kilkadziesiąt najróżniejszych. A, że ja lubię poznawać różne nowości – często szukam nowych kosmetyków i sprawdzam czy nie okażą się być lepsze niż te stosowane przeze mnie dotychczas.

Jakiś czas temu w mojej łazience rozgościła się marka Caudalie i to właśnie o tych kosmetykach chciałabym Wam dziś opowiedzieć. Trzy całkiem różne kosmetyki – wszystkie dbające o naszą skórę i służące perfekcyjnemu demakijażowi. Nie przedłużając – zapraszam Was na kilka słów moich wrażeń po znajomości z Caudalie.



Tak naprawdę z tych trzech kosmetyków wystarczyłyby mi dwa jako niezbędne minimum: pianka oczyszczająca i płyn micelarny, ale..ja lubię różnorodność i przyznam Wam, że dodając do mojego demakijażowego zestawu, mleczko – stwierdziłam, że brak mi toniku. Niestety nie udało mi się znaleźć go stacjonarnie – nad czym bardzo ubolewam. Za to pozostałe kosmetyki okazały się być na tyle fantastyczne w działaniu, że wiem, że po ten zestaw sięgnę jeszcze raz ( zamówię online ) i rozszerzę go o tonik i wodę rozświetlającą. No i już na samym początku zdradziłam Wam, że będą zachwyty, ochy i achy.. Wybaczycie, prawda?

Pierwszym krokiem mojego demakijażu jest zawsze pozbycie się przynajmniej pierwszej warstwy makijażu, usunięcie tych najmocniejszych kosmetyków – rozpuszczenie ich za pomocą olejku albo jakiegoś mleczka/emulsji ( podczas pisania tego postu okazało się, że Caudalie ma też olejek do demakijażu! ) – ta opcja świetnie mi się zawsze sprawdza. I to właśnie od mleczka do demakijażu chciałabym dziś zacząć.


To aksamitne mleczko delikatnie oczyszcza i usuwa makijaż z twarzy i oczu, sprawdza się także w przypadku skóry wrażliwej. Bogaty w aktywne składniki odżywcze i łagodzące podrażnienia. Chroni skórę przed przesuszeniem i zapewnia jej natychmiastowe i trwałe uczucie komfortu. Skóra jest przyjemnie nawilżona, czysta i gładka. Mleczna konsystencja podczas stosowania daje wrażenie miękkości i odżywienia. Jego aromatyczny zapach to połączenie nuty liści cytryny, bergamotki, lawendy i drzewa sandałowego.”

AQUA/WATER/EAU, CETEARYL ISONONANOATE*, BUTYLENE GLYCOL*, GLYCERIN*, CETYL ALCOHOL*, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS (SWEET ALMOND) OIL*, SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL*, SODIUM COCOYL GLUTAMATE*, DECYL GLUCOSIDE*, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER EXTRACT*, MALTODEXTRIN*, CARBOMER, POTASSIUM CETYL PHOSPHATE, CAPRYLYL GLYCOL, HYDROLYZED VEGETABLE PROTEIN*, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, POTASSIUM SORBATE, TREHALOSE, SODIUM HYDROXIDE, TOCOPHEROL*, PROPYLENE GLYCOL, SODIUM GLUTAMATE*, PARFUM (FRAGRANCE), SODIUM CHLORIDE, COCONUT ACID*, CENTAUREA CYANUS FLOWER EXTRACT*, AVENA SATIVA (OAT) KERNEL EXTRACT*, PALMITOYL GRAPE SEED EXTRACT*, SODIUM BENZOATE, HEXYL CINNAMAL, LIMONENE, LINALOOL (049/022) *Origine végétale - Plant origin


Jeśli chodzi o ten kosmetyk to mamy do czynienia z dość typową, dla tego rodzaju kosmetyków, konsystencją i formułą – kremowe, aksamitne i zaskakująco, dość lekkie mleczko. Bez tłustości – a tym samym i działania zapychającego. Trzeba przyznać, że mamy do czynienia z zaskakująco delikatnym kosmetykiem – i odczuwamy to na naszej skórze – nie mamy wrażenia jej zaklejenia i lepkości, nie ma też mowy o tłustym filmie, który daje nam wrażenie niedomytej skóry.
Mleczka nie używam jako pojedynczego kroku/kosmetyku w demakijażu. Tak jak wspomniałam wcześniej – tego typu produkty służą mi do rozpuszczenia, zmycia pierwszej warstwy makijażu – pomaga w pozbyciu się części ciężkiego podkładu, pierwszej warstwy tuszu, tłustej pomady z brwi..I tu sprawdza się znakomicie i nie mam mu nic do zarzucenia. Jeśli miałabym używać tylko tego mleczka do demakijażu to jest ciut za słabe w działaniu i nie zawsze radzi sobie ze zmyciem wszystkiego do zera. Warto też wspomnieć, że mleczko jest o tyle fajne, że przy zmywaniu makijażu oka, nie mamy później efektu „mgły” - na pewno wiecie co mam na myśli. Duży plus.
Mleczko nie podrażnia skóry – jest dla mniej bardzo delikatne, zero zaczerwienienia i przeuszenia. No i ten przepiękny zapach! Ale chyba wszystkie kosmetyki Caudalie mają to do siebie, że pachną wyjątkowo pięknie.
Pierwszy krok demakijażu z Caudalie – mamy z głowy. Pora na część drugą, czyli płyn micelarny ( pamiętacie, że jego też trzeba się później pozbyć ze skóry, że po użyciu płynu micearlnego trzeba umyć twarz i na tym etapie nie można zakończyć demakijażu! ).


PŁYN MICELARNY ( 200ml/61,80zł )
Płyn Micelarny to ważny element codziennego rytuału pielęgnacyjnego. Jednym gestem oczyszcza i usuwa makijaż twarzy i oczu. Jest niezwykle delikatny, dzięki czemu wspomaga naturalną równowagę skóry. Wzbogacony o wodę winogronową bio zapewnia nawilżenie i ukojenie nawet najbardziej wrażliwej skórze. Oczyszcza skórę, pozostawia ją miękką i zapewnia uczucie komfortu. Przygotowuje ją w pełni do kolejnych etapów pielęgnacji. Świeży zapach łączy nuty mandarynki z nutą liści cytryny, arbuza i świeżej mięty.”

AQUA/WATER/EAU, GLYCERIN*, POLOXAMER 188, VITIS VINIFERA (GRAPE) FRUIT WATER*, HEPTYL GLUCOSIDE*, CAPRYL/CAPRAMIDOPROPYL BETAINE, SODIUM LEVULINATE*, SODIUM ANISATE*, SODIUM CHLORIDE, PARFUM (FRAGRANCE), CHAMOMILLA RECUTITA (MATRICARIA) FLOWER EXTRACT*, CITRIC ACID*, VITIS VINIFERA (GRAPE) JUICE*, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE (067/178) * origine végétale /plant origin


Przyznam Wam, że nie wiem jak wcześniej udawało mi się żyć bez płynu micelarnego. Nie wyobrażałam sobie jak „woda” może poradzić sobie ze zmyciem makijażu, z domyciem jego resztek, których nie może „ruszyć” żaden inny kosmetyk. Jakie ogromne było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że ta „woda” radzi sobie znakomicie z ciężkimi podkładami, „niezmywalnymi” tuszami czy mega mocnymi szminkami, które wżerały nam się w skórę ust. No da się! I te zmywanie przechodzi totalnie bezproblemów, bez tarcia i zużywania niezliczonej ilości wacików. Dlatego chętnie sięgam po tego typu kosmetyki i od jakiegoś czasu są moją codzienną rutyną demakijażową.

A jak jest w przypadku płynu marki Caudalie?
Kurcze...no cudnie pachnie! Świeży, delikatny zapach o lekko słodkawej nucie – bez wrażenia gorzkości. Luksusowo.
Jestem mile zaskoczona tym płynem – zmywa bez żadnego problemu rozpuszczone ( po użyciu mleczka ) resztki makijażu, ale bez obaw – z takim nieruszanym wcześniej również wyśmienicie sobie radzi. Bez problemu domywa tusz, intensywny w kolorze eyeliner czy cienie z powiek. Kryjące, długotrwałe podkłady nie są mu straszne. Ba..radzi sobie również z wodoodpornym makijażem, chociaż w przypadku takowego musimy już trochę popracować z demakijażem. No i kolejna kwestia, która podejrzewam, że dla większości jest jedną z istotniejszych ( oprócz samego zmywania makijażu ) - to fakt, że płyn jest nad wyraz delikatny dla oczu: nie powoduje ich szczypania i pieczenia, nie wzbudza łzawienia. Mega plus!
Skóra również nie odczuwa jego działania – może inaczej, odczuwa ale nie w negatywnym tego słowa znaczeniu, jest dokładnie oczyszczona z resztek makijażu, sebum; czujemy delikatne chłodzenie i odczuwalne ukojenie. Gotowa na dalsze zabiegi!

I pora na ostatni krok w myciu, oczyszczaniu, demakijażu – a mianowicie, kolej na piankę oczyszczającą.


PIANKA OCZYSZCZAJĄCA ( 150ml/61,80zł )
Płynna przezroczysta formuła zwiększa objętość i zamienia się w lekką piankę dla przyjemnego i delikatnego oczyszczenia twarzy. Dba o naturalną równowagę skóry, zapewnia jej komfort i dodaje blasku. Oczyszczona i pozbawiona zanieczyszczeń skóra odzyskuje blask, miękkość i świeżość. Piankowa formuła nawilża skórę i zapewnia łagodną i przyjemną aplikację. Zapach Fleur de Vigne łączy kwiatową nutę białej róży z nutą arbuza i czerwonego pieprzu.”

AQUA/WATER/EAU, GLYCERIN*, SODIUM COCOYL GLUTAMATE*, CAPRYLYL/CAPRYL GLUCOSIDE*, COCAMIDOPROPYL BETAINAMIDE MEA CHLORIDE*, SALVIA OFFICINALIS (SAGE) LEAF EXTRACT*, CHAMOMILLA RECUTITA (MATRICARIA) FLOWER EXTRACT*, VITIS VINIFERA (GRAPE) FRUIT EXTRACT*, COCO-BETAINE*, CAPRYLYL GLYCOL, PARFUM (FRAGRANCE), SODIUM COCOYL ISETHIONATE*, SODIUM METHYL COCOYL TAURATE*, SODIUM PHYTATE*, BUTYLENE GLYCOL, SODIUM CHLORIDE, CITRIC ACID*, POTASSIUM SORBATE, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, CITRONELLOL, LINALOOL *origine végétale /plant origin

Jeśli chodzi o ostatni z dzisiaj opisywanych produktów – piankę, nie sposób ukryć zachwytów tym produktem. Nie mam mu nic a nic do zarzucenia choćbym nie wiem jak się doszukiwała.
Przyjemne dla oka opakowanie i co najważniejsze – funkcjonalne! Jest płyn, który z pomocą specjalnej pompki, zmienia się w lekką jak chmurka, delikatną, aksamitna piankę. Nie ma tu mowy o jakichkolwiek mydlinach – a no bo i sam produkt mydła nie zawiera. W kwestii samej konsystencji należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz – część produktów tzw. piankowych, z którymi miałam do czynienia, niestety podczas aplikacji na wilgotną rękę zamieniało się w zabielony, wodnistą emulsję – co z pianką nie ma nic wspólnego. To takie swego rodzaju oszustwo – jakbym chciała kupić emulsję to bym ją kupiła – a ja chcę mieć piankę! I w przypadku Caudalie, dokładnie tak mam – kupuję piankę i podczas aplikacji nadal mam ją w dokładnie tej samej konsystencji.
No i działanie: jest to chyba jeden z najdelikatniejszych produktów do mycia twarzy z jakim miałam do czynienia. Idealny dla każdego wrażliwca. Delikatna dla skóry, pielęgnująca – bez podrażnień, szczypania, pieczenia i zaczerwienień; a jednocześnie w delikatny sposób oczyszczająca skórę z sebum, resztek makijażu ( które się tam zapodziały.. ). Po zmyciu produktu i wysuszeniu skóry nie ma mowy o szorstkości twarzy, o nieprzyjemnym napięciu spowodowanym jej oczyszczeniem. Jest gładko i miękko – idealnie na kolejne pielęgnacyjne zabiegi – serum, krem, olejek...czego dusza zapragnie.



3 kosmetyki i idealny, bezproblematyczny demakijaż i oczyszczenie skóry. I tak jak wspomniałam Wam na początku postu – po te kosmetyki sięgnę na pewno + rozszerzę linię o dodatkowe.

Ciekawa jestem jak wygląda Wasza codzienna rutyna jeśli chodzi o demakijaż?! Jakich kosmetyków używacie do pozbycia się makijażu?



MIŁEGO WIECZORA
OLA