PAŹDZIERNIKOWE THINK PINK Z SHINY BOX

PAŹDZIERNIKOWE THINK PINK Z SHINY BOX


Jak co miesiąc przychodzę do Was ze zdjęciami, opisem i moimi wrażeniami jeśli chodzi o zawartość pudełka Shiny Box.
Październikowa edycja THINK PINK, jak co roku, przypomina nam o tym, że październik jest miesiącem wspierającym walkę z rakiem piersi. Pamiętacie o tym, prawda?


Od jakiegoś czasu Shiny Box wygląda dokładnie tak samo. Identyczne, lakierowane pudełko w kolorze różu i fioletu z solidnego kartonu. Ja jestem zadowolona z tej jednolitości - pudełka lądują w garderobie i służą do przechowywania różnych drobiazgów, zapasów kolorówki. Całość na półce wygląda schludnie i spójnie. Ale wiem, że część osób pyta dlaczego nie ma różnych pudełek - ciekawe dlaczego?

Nie przedłużając, przejdźmy do zawartości październikowego beauty boxa.



W tym miesiącu Shiny Box mile zaskoczył swoje Ambasadorki, dokładając do pudełka 3 dodatkowe kosmetyki, które pokażę Wam na samym końcu - teraz chciałabym się jednak skupić na standardowej zawartośći boxa.


Od jakiegoś czasu w naszych pudełkach pojawia się bon z kodem rabatowym na produkty ze sklepu Dr Barbara - diety, kursy.. Tym razem również coś takiego sie pojawiło ( poniżej wklejam Wam zdjęcie - może ktoś będzie chciał skorzystać z tego kodu rabatowego ) - "kurs on-line na doradcę dietetycznego z certyfikatem. Wykonany kurs pozwoli na uzyskanie lub poszerzenie wiedzy z zakresu zdrowego odżywienia, którą można wykorzystać w codziennym życiu."

cena: 15zł ze zniżką dla Shiny Box ( regularna cena 65zł )



Tym razem w pudełku znalazł się jeszcze jeden voucher, do CEWE FOTOJOKER na fotousługi. 


Chętnie skorzystałabym z możliwości wydrukowania 25 odbitek, niestety nie dane mi było do tej pory. Może jeszcze się uda bo kod ważny jest do 30.11.2018, niestety próba pobrania programu ze strony kończy się fiaskiem..Nie wiem dlaczego. Będę próbować!


W październikowym Think Pink, oprócz kosmetyków o których za moment, znalazł się również suplement diety firmy Olimp Labs.




OLIMP LABS ( produkt pełnowymiarowy ) - 31,50zł
Suplement diety APECONTROL
"Suplement diety w postaci kapsułek, stanowiący kompozycję składników aktywnych, wspomagających kontrolę masy działa poprzez niwelowanie chęci podjadania oraz regulację metabolizmu makroskładników odżywczych."

Sceptycznie podchodzę do specyfików obiecujących spadek masy ciała przy braniu pastylek. Tutaj nikt nam tego nie obiecuje - mowa jest o niwelowaniu chęci podjadania, o regulacji metabolizmu..Myślę, że osoby, które mają z tym problem chętnie sięgną po tego typu specyfik - chociażby po to by spróbować, by zacząć, by był jakiś kopniak do działania. 


I to tyle jeśli chodzi o niekosmetyczne sprawy - pora przejść do tego na co najbardziej czekałam: kosmetyki!
W tym miesiącu ulotka pokazuje nam jak wiele możliwości i wariantów pudełek było w ruchu.




Z mojej wersji jestem zadowolona, chociaż nie mówię, że inna nie byłaby gorsza czy lepsza.
Wszystkie kosmetyki, które do mnie trafiły to dla mnie kompletne nowości i z żadnym z nich nie miałam jeszcze do czynienia.
Zacznijmy więc!

W tym miesiącu mogłyśmy trafić na jeden z 8 produktów firmy IL SALONE MILANO ( kosmetyki do włosów ). U mnie znalazła się odżywka w sprayu.


IL SALONE MILANO ( produkt pełnowymiarowy ) - 34,99zł/200ml
Odżywka bez spłukiwania do włosów farbowanych
"Polecana do codziennej pielęgnacji, zwłaszcza włosó suchych i łamliwych, tracących blask. Odżywka zapewnia niesamowitą intensywność koloru oraz nadaje włosom piękny blask. Tworzy warstwę ochronną przed promieniowaniem UV, wzmacnia oraz ułatwia modelowanie."

Czy któraś z nas nie cieszyłaby się z kosmetyku do włosów? Pewnie gdybym miała sama wybrać to sięgnęłabym raczej po gęstą maskę do włosów, bo częściej używam tego typu produktów, ale kto powiedział, że odżywka w sprayu mi się nie sprawdzi? Zobaczymy. Miałam do tej pory już styczność z kosmetykami tej marki i całkiem nieźle mi się sprawdziły. Może i odżywka ETERNAL SPRAY LEAVE-IN okaże się być fajna.


Mamy też jedną rzecz z działu makijażowego - coś od KONTIGO.



KONTIGO ( produkt pełnowymiarowy ) - 18,99zł
Pomadka MOOV Liquid LipsMatter kolor: Show-off
"Płynna pomadka matowa o kremowej konsystencji zapewnia komfortowe, matowe wykończenie ust bez uczucia przesuszenia i lepkości. Dzięki niezwykle trwałej formulacji, długo utrzymuje się na ustach - nie rozmazując się. Zapewnia długotrwały efekt, bez przesuszania."

Kolor jest odjazdowy: mocny, dość ciemny i bardzo intensywny w swojej barwie. Idealny na rozjaśnienie tej szarugi jesiennej. Po za tym mamy mat, który uwielbiam. No i przeciez produktów do ust nigdy mało, prawda? Z tego kosmetyku jestem bardzo zadowolona, szczególnie, że do KONTIGO i ich marek nie mam w ogóle dostępu ( tylko online ).

Pozostając w klimacie ust..


BEE NATURAL ( produkt pełnowymiarowy ) - 10,99zł
Balsam do ust, granat
"Bee Natural jest dla osób, które szukają bardziej naturalnego podejścia do życia i dla tych, którzy potrafia odróżnić koszt od wartości. W 100% naturalny balsam do ust z woskiem pszczelim, regeneruje usta, natłuszcza i wygładza."

Jesień, spadek temperatury, chłodne powietrze i wiatr..To wszystko sprzyja temu by w pewnym momencie sięgnięcie po balsam do ust, stało się koniecznością. Nikt z nas nie lubi mieć przesuszonych, spierzchniętych i obolałych ust. Ciekawa jestem czy balsam BEE NATURAL poradzi sobie z takimi problemami. Sprawdzę go!


Jeśli mowa o czymś spierzchniętym i przesuszonym to warto zadbać też o nasze dłonie.


DELIA COSMETICS ( produkt pełnowymiarowy ) - 3,90zł
Krem do rąk i paznokci wygładzający z d-panthenolem
"Krem Delia Cosmetics Extra Hand Care doskonale nawilża skórę rąk i zapewnia im potrzebne odżywienie. Formuła wzbogacona masłem shea i alantoiną sprawia, że skóra staje się aksamitna i gładka w dotyku. D-panthenol doskonale koi i łagodzi podrażnienia."

Mam tendencję do nadużywania kremów do rąk, ale to dlatego, że nie znoszę jak ich skóra jest napięta, przesuszona. Często więc sięgam po te niewielkie tubki i ilość jaką zużywam jest zastraszająca, dlatego krem do rąk u mnie jest na wagę złota. Mam nadzieję, że ten z Delia Cosmetics się sprawdzi i okaże się być dobrze pielęgnującym skórę. A teraz nadszedł dla niej ciężki czas ze względu na pogodę.



BIOTANIQE ( produkt pełnowymiarowy ) - 10,49zł
DERMOSKIN EXPERT - naturalny krem odżywczy
"W inteligentyny sposób wspiera mikroflorę skóry, długotrwale i dogłębnie nawilża oraz odżywia ją i chroni. Pozostawia skórę wygładzoną i silnie zregenerowaną. Aktywnie łagodzi podrażnienia, chroni przed przesuszeniem. Odpowiedni dla skóry twarzy i ciała."

Tego kosmetyku pewnie nie będzie mi dane wypróbować. Wcześniejszy kosmetyk tej firmy, który również znalazłam w Shiny Boxie, trafił do mojej Mamy, która jest zachwycona jego działaniem. Dlatego myslę, że ten krem pewnie też jej podrzucę i mam nadzieję, że będzie nim równie zadowolona jak z tego poprzedniego.


I to tyle jeśli chodzi o standardową zawartość październikowego Shiny Boxa. Nie jest zła, prawda? Kupa nowych kosmetyków, dopasowanych działaniem do nadchodzącej diametralnej zmiany pogody. Mam nadzieję, że się sprawdzą. Pomadka MOOV już trafiła do mojego pudeła ze szminkami, pomadka ochronna została wrzucona do torebkowej kosmetyczki wraz z kremem do rąk. Zobaczymy jak będą się sprawdzać.

Na koniec, tak jak wspominałam wcześniej, chciałabym Wam również pokazać produkty, które otrzymałam dodatkowo, jako Ambasadorka Shiny Box. Kosmetyki są 3 - nie znam ich kompletnie, ale..zapowiadają sie wyśmienicie.




KRYSZTAŁOWE BURSZTYNOWE MYDEŁKO AQUA BALTIC ( ok. 20-25zł )
- wytwarzane ręcznie, wyłącznie z naturalnych składników
- aktywny wyciąg z bursztynu (10%) pielęgnuje ciało, odżywiając je i nawilżając
- zawarte w mydle aminokwasy i składniki mineralne działają odżywczo, spowalniając procesy starzenia się skóry
- naturalny, odświeżający zapach bursztynu działa kojąco i relaksująco jeszcze długo po przyjemnej kąpieli

skład:
GLYCERIN, SODIUM STEARATE, 10% AMBER EXTRACT, PROPYLENE GLYCOL, SORBITOL, SODIUM LAURATE, SODIUM LAURETH SULFATE, SODIUM LAURYL SULFATE, SODIUM CHLORIDE, PENTASODIUM PENTETATE, TETRASODIUM ETIDRONATE, AQUA, PEAT MOSS EXTRACT, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, PARFUM, CITRONELLOL, LIMONETE, CITRAL, CI 77891, AQUA MINERALE






LIQ SERUM - KONSYSTENCJA LEKKA ( ok. 62zł )
Przeciwzmarszczkowy koncentrat rozświetlający 
15% witamina C + tokoferol + magnez
- ochrona antyoksydacyjna
- pobudzenie syntezy kolagenu
- program przeciwzmarszczkowy
- program redukujący przebarwienia
- program "blask i witalność"
"Serum LIQ CC dzięki wysokim stężeniom aktywnych składników redukuje proces starzenia skóry oraz chroni przed działaniem niekorzystnych czynników środowiskowych. 15% witamina C zapewnia szybkie pobudzenie syntezy kolagenu, skutecznie neutralizuje wpływ wolnych rodników i wyrównuje koloryt skóry. Aktywność czystej formy witaminy C potęgowana jest przez odpowiednio dobrane stężenia tokoferolu i magnezu, które jednocześnie działają ochronnie, regenerująco oraz odżywczo. Dzień po dniu skóra odzyskuje utracony komfort, blask i witalność."





NATURATIV ( ok. 192zł )
Krem do twarzy AOX 360
"Naturalny krem pielęgnacyjny o wielokierunkowym działaniu. Zawiera kompozycję trzech tłoczonych na zimno olejów: wiesiołkowego, winogronowego i z lnianki siewnej. Oleje te bogate w kwasy omega-3, omega-6 i omega-9, znane są z właściwości przeciwutleniających i opóźniających procesy starzenia oraz regenerujących, łagodzących, nawilżających. Podobnie wielokierunkowo działają BIO ekstrakty: z miłorzębu japońskiego, kwiatów kocanki i cytryny wspomagają działani antyoksydacyjne, wzmacniają naczynka, działają naprawczo i rozjaśniająco. Kwas hialuronowy chroni cerę przed przesuszeniem."

skład:
AQUA, ISOAMYL LAURATE, VITIS VINIFERA GRAPE SEED OIL, CAMELINA SATIVA SEED OIL, GLYCERIN, OENOTHERA BIENNIS (EVENING) PRIMROSE OIL, GLYCERYL STEARATE CITRATE, CETEARYL ALCOHOL, MALTOOLIGOSYL GLUCOSIDE/HYDROGENATED STARCH HYDROSYLATE, DECYL COCOATE, GLYCERL STEARATE, BENZYL ALCOHOL, CITRUS LIMON FRUIT EXTRACT, GINKGO BILOBA LEAF EXTRACT, HELICHRYSUM STOECHAS FLOWER EXTRACT, DEHYDROACETIC ACID, TOCOPHEROL (MIXED), GLYCERYL CAPRYLATE, XANTHAN GUM, SODIUM HYALURONATE, SQUALENE, SODIUM PHYATATE, BETA-SITOSTEROL, PARFUM, CITRAL, GERANIOL, LINALOOL, CITRONELLOL, LIMONENE



Nie będę ukrywać, że ja jestem zachwycona tym pudełkiem. Think Pink wraz z dodatkowymi kosmetykami robi baaaardzo fajne wrażenie! 

POZDRAWIAM
OLA
NOWOŚCI ORIFLAME - KATALOG 15 ( 16.10-05.11 )

NOWOŚCI ORIFLAME - KATALOG 15 ( 16.10-05.11 )


Dosłownie na dniach przyszła do mnie przesyłka z kolejnym zamówieniem z Oriflame. I jak zawsze jest tam coś zapachowego, ale tym razem sięgnęłam również po coś z działu akcesoria + coś do makijażu. Ale o tym za momencik.
Mam też już najnowszy katalog ( 05.11-26.11 ) i powiem Wam, że jest tyle fajnych rzeczy ( nowości + zestawy świąteczne ), że ciężko zdecydować się na dosłownie kilka rzeczy i pewnie zamówiłabym CAAAAŁE mnóstwo nowych rzeczy.

Ale przejdźmy do rzeczy, które chciałabym Wam dzisiaj pokazać. Zostało jeszcze kilka dni jeśli chodzi o ten katalog, więc ewentualnie byłaby możliwość zamówienia ich.
Zapachy zostawię nam sam koniec, a najpierw coś nie do końca kosmetycznego.

Zacznijmy od działu MODA. Jakiś czas temu zamówiłam szal Odette - i okazał się być rewelacyjny. Wielki i ciepły - w sam raz do owinięcia się na jesienne chłody, dlatego zdecydowałam się na kolejne tego typu akcesorium i sięgnęłam po szal FANTASTICA. W katalogu pokazany jest jako szal, chusta na głowie - u mnie idealnie sprawdza się jako delikatna apaszka. Lekki jak mgiełka materiał - fantastycznie spisuje się jako kolorowy dodatek ( szczególnie u osób, które tak jak ja - na co dzień chodzą w czarnych ubraniach ).



Koszt w katalogu 14 to 24,99zł ( 30965 ), więc jest szansa wyłapać go na przyjemnej zniżce, bo cena regularna to już 39,99zł, chociaż w gruncie rzeczy to wcale nie dużo.


Drugą niekosmetyczną rzeczą, po którą sięgnęłam to - pędzel do konturowania ( 29723 ) - obecnie również jest w obniżonej cenie ( 19,99zł ).





"Zaokrąglony, wyprofilowany pędzel do modelowania kości policzkowych, brody, nosa i czoła. Doskonały do blendowania przejść między odcieniami i definiowania rysów twarzy. ( włókno nylonowe + bambusowy trzonek )."

W tej chwili jeszcze nie za wiele mogę Wam o tym pędzlu opowiedzieć, bo poznajemy się dopiero od kilku dni, ale coś co zauważyć da się od razu to bardzo przyjemna miękkość włosia: nic nie drapie więc używanie go to czysta przyjemność. Nie zauważyłam na razie by gubił włoski, ale więcej na ten temat pewnie będę mogła powiedzieć po dłuższym czasie używania.
Coś co mnie mile zaskoczyło to to, że będzie zapakowany jest w folię zamkniętą na stałe, więc mam 100% pewność, że nikt wcześniej go nie dotykał ( chociaż ja i tak każdy nowy pędzel dezynfekuję zanim zacznę go używać..wiem wiem..wariatka ).


No i pora na zapachy. Tym razem są to perfumy i wody perfumowane. I to prawie same nowości: MISS GIORDANI INTENSE, ECLAT MON PARFUM oraz dostępny już wcześniej SO FEVER HER.



Może zacznijmy od wody perfumowanej, którą mogłyśmy już wcześniej znaleźć w katalogu, a później słów kilka o nowościach.



"Uwodzicielski zapach, który intryguje i zniewala. Za soczystym uderzeniem czarnej porzeczki podąża słodkie ukojenie drzewa sandałowego, by na koniec pobudzić zmysły do granic możliwości ognistą nutą kwiatu imbiru. Przygotuj się na intensywność doznań, która przejdzie Twoje najśmielsze oczekiwania."

cena: w tym katalogu 59,90zł, cena regularna to 109,90zł.




Ciekawy w swoim kształcie flakon przyciąga wzrok już w pierwszej chwili i zastanawiałam się jak pachnie jego zawartość. Nie wiem skąd takie skojarzenie ( może te czerwone pudełko? ), ale myślałam, że to chyba raczej zapach nie dla mnie. Miałam odczucia, że prędzej zadowolona byłaby z niego jakaś mocno dojrzała kobieta. Skąd takie skojarzenia po samym wyglądzie opakowania? Nie mam zielonego pojęcia. Zaryzykowałam jednak ( z pomocą opisu i pachnącej strony ) i stwierdziłam, że "raz kozie śmierć".
Jestem osobą, która raczej kategoryzuje zapachów i nie używa ich ze względu na porę roku. Jeśli coś mocno wpadnie mi w nos, używam cały rok bez względu na pogodę. W przypadku wody So Fever Her zaskoczyłam sama siebie. Zapach jest bardzo przyjemny, raczej z tych słodkawych choć z wyczuwalną pudrową nutą. Wyczuwalny jest aromat drzewa sandałowego ( porzeczka też ale dość delikatnie ), chociaż jak dla mnie mocno złagodzony kwiatową nutą ( później nawet lekko waniliową ). Zapach raczej z tych cięższych. I tu moje zaskoczenie, o którym wspominałam. Zapach ( jak dla mnie ) iście jesienno-zimowy. Coś ciepłego i otulającego - idealnie pasującego do wielkiego, ciepłego szala.






cena: 69,99zł ( regularna: 104,90zł )

"Woda perfumowana Miss Giordani Intense to pełna życia kompozycja, lśniąca nutami neroli i fioletowej gardenii. Świetlisty zapach, łączący wyrafinowanie i młodzieńczą żywiołowość."


Tu też ryzykowałam, ale z nadzieją, że trafiłam na coś mega słodkiego, choć jednocześnie miałam nadzieję, że mimo słodyczy będzie to dość świeży i lekki zapach. I taki też jest. Słodki do bólu a jednocześnie lekki i świeży, nie jest to więc oblepiający nas zapach, który sprawi, że nic innego nie będziemy czuć. Mam jedno, i to dość konkretne, skojarzenie jeśli chodzi o Miss Giordani Intense..mam wrażenie, że pachnie landrynkami. Takimi prawdziwymi landrynkami sprzed lat, słodkimi na maksa, których prawdziwy smak poczujemy dopiero w pełni słońca, gdy lekko się roztopią. Te z Was, które pamiętają te cukierki sprzed lat na pewno będą wiedziały o jakim smaku myślę - z nim właśnie kojarzy mi się zapach tej wody. Jak dla mnie bomba! Na pewno będę po niego często sięgać - szczególnie, że jest to dość uniwersalny zapach, który idealnie będzie pasował i do bardzo młodej dziewczyny i do tej ciut doroślejszej.


I na koniec zostawiłam sobie coś niesamowicie eleganckiego.




cena: 99,99zł ( cena regularna: 159,90zł )

"Niesamowicie wykwintny i wyrafinowany wyraz francuskiej elegancji i stylu. Perfumy Eclan Mon Parfum zdobi akord, stworzony na wyłączność przez legendarny, paryski dom perfumeryjny DeLaire. Kwiatowy i promienny zapach zbudowany wokół szlachetnych nut białego irysa - musujących, nowoczesnych, wysublimowanych."

Nie będę kombinować i przyznam Wam od razu, że do zdecydowania się na te perfumy skusiła mnie ich buteleczka, flakonik. Niby coś niesamowicie prostego ale dokładając do tego ten lustrzano-złoty korek, czarną kokardkę - całość robi niesamowicie eleganckie wrażenie. Pierwsze odczucia mocno na plus, ale przecież to zapach się liczy a nie wygląd, prawda?
Fantastyczny zapach! Niesamowicie elegancki z mocno wyczuwalną nutą białych kwiatów ( ale nie jest to mdły zapach ). Delikatne, zmysłowe perfumy - inne niż bym się po nich spodziewała. Myślałam, że będzie to coś zdecydowanie cięższego, mocno perfumeryjnego - coś dla dojrzałych, eleganckich pań. Okazało się jednak, że zapach jest dość uniwersalny i myślę, że i 30-stka i 50-tka będzie z nich zadowolona. Myślę, że młodsze osoby uznałyby ten zapach za zbyt "dorosły".
Dość trwały zapach, w ciągu dnia traci troche na swojej intensywności ale nie na jakości zapachu.


I jak zawsze, na koniec, pytam Was o polecenie jakiejś konkretnej rzeczy z Oriflame, która u Was się sprawdziła - a może coś Was zaciekawiło i chciałybyście czegoś więcej się o tym dowiedzieć?
Koniecznie dajcie znać!


BUZIAKI
OLA

ORIENT TIME

ORIENT TIME


Macie czasami tak, że sięgacie po jakiś kosmetyk, bo podoba Wam się jego opakowanie, wygląd? Ja tak mam - najczęściej tak się dzieje w przypadku kolorówki, ale to zrozumiałe: coś się błyszczy, jest kolorowe - po prostu rzuca się w oczy. Z pielęgnacją już nie jest tak łatwo: miliardy krzyczących napisów i obietnic powodują, że mocno zastanawiam się "co to za cudak?". Wychodzę z założenia, że jak coś jest do wszystkiego i daje nam WSZYSTKO ( jeśli chodzi o efekty ) to raczej na efekt WOW nie ma co liczyć.

Przeglądając ostatnio asortyment Laboratorium Kosmetycznego AVA trafiłam na serię ORIENT TIME. Trochę różu, kwiaty - na opakowaniach, a reszta na totalnej prostocie. Zaczęłam czytać i stwierdziłam, że dwa z tych kosmetyków koniecznie muszę wypróbować.



"Azjatyckie kobiety zachwycają swą urodą. Ich przepis na piękny, młody wygląd dla kobiet z innych zakątków świata był owiany tajemnicą. Laboratorium Kosmetycznemu AVA udało się odkryć sekrety długowiecznego piękna Azjatek. 
Są niemi pielęgnacyjne rytuały składające się ze specjalistycznego masażu twarzy, szyi i dekoltu oraz unikalna kombinacja azjatyckich ekstraktów młodości: z azjatyckiej róży Rosa Multiflora, perfekcyjnie dbającej o młody wygląd oraz znanej od wieków dalekowschodniej medycynie Centella asiatica."



Seria ORIENT TIME liczy sobie raptem 4 kosmetyki:
- Napinająco-przeciwzmarszczkowy krem na dzień ( 33,40zł )
- Liftingująco-regenerujący krem na noc ( 33,40zł )
- Odmładzające serum ( 22,40zł )
- Wygładzające serum ( 22,40zł )

Oba kosmetyki, na które się zdecydowałam, zamknięte są w niewielkich 50ml buteleczkach z dołączoną pompką ( i chwała im za to! moja ulubiona forma aplikacji kosmetyku ). Różowa, kwiatowa szata graficzna - pozostała część opakowania: minimalizm i prostota.



ODMŁADZAJĄCE SERUM ( kremowa formuła )
"Skoncentrowane kremowe serum o silnym działaniu odmładzającym to efekt połączenia zwiększonych dawek składników aktywnych - ekstraktów z róży azjatyckiej, Centella asiatica oraz organicznego oleju arganowego. Wykrazują one intensywne działanie przeciwstarzeniowe. Skutecznie regenerują skórę doskonale napinają, uelastyczniają i głęboko nawilżają. Likwidują suchość i szorstkość naskórka, wzmacniają jego barierę hydrolipidową. Spowalniają proces starzenia. Sprawiają, że skóra jest odżywiona, wygładzona, jędrna, odpowiednio napięta, odmłodzona."

skład:
AQUA, GLYCERIN, PERSEA GRATISSIMA OIL, ISOPROPYL MYRISTATE, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, DIMETHICONE, GLYCERYL STEARATE, CETEARYL ALCOHOL, TOCOPHERYL ACETATE, ROSA MULTIFLORA FRUIT EXTRACT, CENTELLA ASIATICA LEAF EXTRACT, OLUS OIL, HYDROXYETHYL ACRYLATE/SODIUM ACRYLOYDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, ISOHEXADECANE, CETEARETH-20, CETEARETH-12, XANTHAN GUM, CETYL PALMITATE, POLYSORBATE 60, BUTYLENE GLYCOL, SORBITAN ISOSTEARATE, TOCOPHEROL, CITRC ACID, DISODIUM EDTA, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, PARFUM, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, HEXYL CINNAMAL, HYDROXYCITRONELLAL, LINALOOL, GERANIOL


WYGŁADZAJĄCE SERUM ( żelowa formuła )
"Aktywne serum z wyjątkową kompozycją dalekowschodnich ekstraktów skutecznie walczy z oznakami starzenia. Bogaty w witaminę C, ekstrakt z owoców róży azjatyckiej uelastycznia, wygładza i napina skórę. Redukuje przebarwienia oraz rozszerzone pory. Stymuluje produkcję białka niezbędnego do prawidłowego nawilżenia skóry. Znana od wieków w medycynie azjatyckiej Centella asiatica działa silnie liftingująco i odmładzająco. Pobudza syntezę kolagenu i elastyny. Widocznie spłyca istniejące zmarszczki i hamuje powstawanie nowych, regeneruje. Wszystkie efekty wzmacnia zastosowane w recepturze nanozłoto. Azjatycka formuła sprawia, że skóra staje się jędrna, gładka, odżywiona i dotleniona. Wyraźnie odmłodzona."

skład:
AQUA, GLYCERIN, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, ROSA MULTIFLORA FRUIT EXTRACT, CENTELLA ASIATICA LEAF EXTRACT, SODIUM CARBOMER, GOLD (NANO), BUTYLENE GLYCOL, CITRIC ACID, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, PARFUM, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, HEXYL CINNAMAL, HYDROXYCITRONELLAL, LINALOOL, GERANIOL


Ciekawi Was pewnie dlaczego zdecydowałam się właśnie na te dwa kosmetyki? I przede wszystkim, co najważniejsze,: jakie zauważyłam efekty na skórze po stosowaniu tych dwóch, niewielkich buteleczek.
Oba serum stosowałam jednocześnie i naprzemiennie, w zależności od potrzeb mojej skóry - gdy wieczorem okazywało się, że dzień był dla mnie wyjątkowo ciężki - sięgałam raczej po serum odmładzające ( kremowa formuła ), które przynosiło dużą ulgę mojej skórze, już od pierwszego maźnięcia działając na nią odżywczo, relaksująco ( no a czy jest coś co wygląda młodziej niż rozświetlona, zrelaksowana skóra twarzy? ). Mam wrażenie, że formuła tego serum jest bardziej treściwsza - choć nadal jest dość lekkim kremem ( bez obaw, nie mamy tu do czynienia z gęstym mazidłem ). Pod wpływem masowania i ciepła skóry, krem zmienia się wręcz w emulsję, co pozwala nam łatwo i bezproblemowo rozprowadzić go na twarzy. Wchłania się ekspresowo, nie pozostawiając na skórze żadnego filmu. Nie czuć na skórze tłustawej warstwy. Skóra nie klei się, serum nie działa na nią komodennie ( nie zapycha! ) - nie pojawił mi się wysyp niedoskonałości. A co jeśli chodzi o efekt stosowania? Coś co naocznie można zauważyć to efekt zdrowej, rozświetlonej skóry. Wygląda zdrowo, zasinienia ( jeśli ktoś ma ) pod oczami stają się jakby jaśniejsze a cała twarz wygląda jak po dobrym śnie lub po prostu po wypoczynku. Na kosmetyk z takim efektem warto zwrócić uwagę, a dokładając do niego odczuwalne nawilżenie i odżywienie - okazuje się za ledwie 20zł mamy do czynienia z naprawdę fajnym kosmetykiem.
Ciekawi Was jak wyglądała moja współpraca z wersją żelową?
Od początku konsystencja tego kosmetyku wydawała mi się dużo lżejsza niż jej kremowego poprzednika, w związku z tym po serum wygładzające sięgałam raczej przy mojej porannej pielęgnacji. Nie myliłam się: żel jest lekki, szybko sie wchłania i nie pozostawiał na skórze odczuwalnej warstwy. Szybko daje uczucie ulgi napiętej skórze, idealnie - szczególnie rano, gdy czas ZAWSZE mnie goni. Chociaż..to nie jest tak, że nawilżył skórę i tyle - odczuwalne było takie jakby wrażenie "naciągnięcia skóry" - ale to całkiem coś innego niż napięta i przesuszona skóra. Na pewno wiecie co mam na myśli. Świetnie współgrał z podkładami w formie fluidu - nie wpływał w żaden spoósb na zmniejszenie trwałości makijażu, podkłady nie rolowały się i nie ścierały podczas aplikacji. Przy stosowaniu tego serum nie pojawiły mi się żadne reakcje alergiczne, jest delikatny dla skóry - nawet nakładany w pobliżu okolicy oczu nie powodował ich łzawienia.

Podsumowując, okazuje się, że nasze polskie, rodzime marki wypuszczają na rynek świetne, tanie kosmetyki na które warto zwrócić większą uwagę zamiast brać pierwszy lepszy słoiczek z drogeryjnej półki.

POZDRAWIAM
OLA





Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger