OCHRONA KOBIECEGO PIĘKNA

OCHRONA KOBIECEGO PIĘKNA


Początek tygodnia i grzecznie wracamy do kosmetycznych tematów. Mam Wam mnóstwo kosmetyków do przedstawienia, pokazania, do opowiedzenia o nich. Ten tydzień przerwy od kosmetycznych spraw dał mi chwilę oddechu, przemyślenia kilku kwestii - ba..zaplanowania ( chyba pierwszy raz odkąd istnieją Kosmetyki Pani Domu ) postów na nabliższy czas. Jestem z siebie dumna. I tak dawno nie pisałam o kosmetykach, że dzisiaj sie rozpisałam - bierzcie kubek z kawą lub herbatą.

Wielki kosmetyczny come back chciałabym rozpocząć od, chyba, najbardziej podstawowego kosmetyku ( oprócz mydła ), który jest w każdym kobiecym domu i, z pewnością, żadna z nas nie wyobraża sobie swojej codziennej pielegnacji bez butelki tego płynu. Jak już się pewnie domyślacie - zaczniemy od kilku słów na temat płynu micelarnego. Wspominałam Wam kilka postów wcześniej jak zaliczyłam przygodę z drogeryjnym płynem micelarny, który podczas zmywania makijażu sprawiał, że miałam wrażenie obtarcia skóry. Ale nie będzie o tym bublu ( "poleciał" do śmieci ) - będzie o czymś nowym, niedrogeryjnym i wyjątkowym.

Marka Libellou zadebiutowała na rynku kosmetycznym stosunkowo niedawno ( na końcówce roku 2018 ) - w swojej ofercie ma dosłownie 4 produkty do codziennego stosowania: krem na dzień, krem na noc, serum i właśnie płyn micelarny. Libellou wsłuchując się w potrzeby swoich klientek stworzyło produkty, które mają odżywiać, chronić przed zanieczyszczeniami, intensywnie nawilżać i łagodzić oznaki starzenia. Dlaczego tylko 4 kosmetyki? Założenia są takie, że mają one działać na zasadzie symbiozy, jako pielęgnacja wieloetapowa.



Zanim napiszę Wam coś więcej o działaniu dzisiejszego bohatera - chciałabym zacząć od napisania Wam jak wygląda mój codzienny, raczej standardowy makijaż - tak byście mieli możliwość, chociaż wyobrażenia sobie, jego działania. Najczęściej wygląda to tak: 
- jest baza pod podkład, najczęściej rozświetlająca ( nic cięzkiego i "zaklejającego" ale jednak coś co jest dodatkową warstwą na skórze )
- musi być podkład, raczej coś kryjącego więc z założenia raczej coś cięższego ( nie żaden kosmetyczny "beton" ale jednak nie zwykły, koloryzujący fluid )
- puder wykańczający ( albo sypki albo w kamieniu - różnie, często sięgam tu po minerały, które trzymają mi się jak ta lala )
- jeśli chodzi o twarz to pozostaje standard: bronzer ( mineralny ), rozświetlacz ( w kamieniu, sypki, w płynie - to w zależności od nastroju ) + róż ( ostatnio tylko mineralny )
- oko i okolice: kryjący korektor ( solidny w konsystencji ), baza pod cienie, cienie do powiek ( różne: i sypkie i w kamieniu i drogeryjne i mineralne ), tusz do rzęs ( ostatnio zwykły ale zdarza mi się sięgnąć również po wodoodporny ), pomada do brwi i żel i kredka
..no i na sam koniec spryskuję twarz fixerem - czyli produktem, który ma utrwalić mój makijaż.



"Nawilżający płyn micelarny przeznaczony do pielęgnacji skóry suchej i normalnej. Dzięki zawartości cząsteczek micelarnych, efektywnie usuwa makijaż oraz zanieczyszczenia z powierzchni skóry, pozostawiając uczucie świeżości i oczyszczenia. Ekstrakt z ryżu intensywnie nawilża, poprawiając kondycję odwodnionej skóry."

skład:
aqua, glycerin, peg-40 hydrogenated castor oil, cocamidopropyl betaine, caprylyl/capramidopropyl betaine, propylene glycol, sodium hyaluronate, oryza sativa extract, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, potassium sorbate, sodium benzoate, sodium chloride, parfum

Rozpisałam się i rozpisałam, a o micelku powiem Wam tyle: duża pojemność, bo aż 400ml ( ale teraz chyba coraz więcej firm wypuszcza właśnie takie pokaźne litrażowo butelki ) w przezroczystym i bardzo prostym jeśli chodzi o design, opakowaniu ( nie zaskoczy nas koniec kosmetyku ) ze standardowym dozownikiem.
Jeśli chodzi o zawartość to mamy do czynienia z niesamowicie delikatnym kosmetykiem, bo po pierwsze zapach: wg mnie ledwie wyczuwalny ( ale jednak jest ) - jeśli chodzi o to do czego bym porównała ten zapach, to ja mam tylko jedno skojarzenie: jest taka grupa kosmetyków, które po prostu pachną "luksusowo" (?)  - nie wiem jak mogłabym Wam opisać ten zapach: nie jest to coś perfumeryjnego ale ten micel pachnie jak drogi kosmetyk ( to taki specyficzny zapach, prawda? ). Nie osiada jednak na skórze, więc nie ma obaw, że będzie na przeszkadzał podczas wieczornego odpoczynku.
Nie podrażnia oczu ( nie powoduje pieczenia, szczypania ani łzawienia ), nie drażni delikatnej skóry wokół oczu ( tak jak felerny bubel o którym wspominałam ), przy jego używaniu nie pojawiają mi się na skórze żadne wypryski, podskórne gulki, zaczerwienienia. Po użyciu nie czujemy nieprzyjemnego napięcia skóry, wręcz przeciwnie: jest odczuwalne odświeżenie i wyczuwalna wewnętrzna "mokrość" skóry ( to takie charakterystyczne odczucia dla np. żelowych i mocno nawilżających kremów do twarzy ).
No i najważniejsze: zmywanie makijażu. Ten płyn micelarny bez problemu radzi sobie z usunięciem z mojej twarzy tych wszystkich kosmetyków, o których wspomniałam Wam wyżej. Podkład ( z wszystkimi dodatkami ) daje się zmyć bez żadnego problemu, bez tarcia, ciągłego przecierania - po prostu się zmywa jakby wycierany gumką. Jeśli chodzi o kosmetyki do oczu to tak naprawdę problem pojawił się tylko przy zmywaniu tuszu wodoodpornego. Cienie, kosmetyki do brwi, zwykły tusz - przy przyłożeniu do oka nasączonego płynem wacika - kosmetyki po prostu się rozpuszczają i znikają ze skóry. Tusz wodoodporny potrzebuje jednak trochę więcej czasu z mokrym wacikiem, ale też micel daje mu radę. 
Mamy do czynienia z niesamowicie delikatnym dla skóry kosmetykiem, ale rewelacyjnym w działaniu jeśli chodzi o demakijaż. Z nieukrywaną przyjemnością używam tego kosmetyku.



Jeśli chodzi o markę Libellou mam Wam do pokazania jeszcze jeden kosmetyk: coś co bardzo fajnie współgra z micelem i wieczorną pielęgnacją ( w ogóle największą ochotę mam chyba na gold serum ) - krem do twarzy na noc.




"Pozwoli Twojej skórze odpocząć po wyczerpującym dniu. Dzięki bogactwu składników ma intensywne działanie antyoksydacyjne, regeneracyjne i przeciwzmarszczkowe. Masło shea, oleje makadamia i abisyński hamuja utratę wody i wspomagają stałe nawilżenie, zapewniając skórze długotrwały komfort. Witamina E pomaga chronić ją przed zanieczyszczeniami."

skład:
aqua, cetyl alcohol, butyrospermum parkii (shea) butter, caprylic/capric triglyceride, isoamyl cocoate, crambe abyssinica seed oil, macadamia ternifolia seed oil, ceteareth-12, ceteareth-20, glycerin, propylene glycol,  cyclopentasiloxane, cyclohexasiloxane, caviar extract, triethanolamine, collagen amino acids, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, mirystoyl tripeptide-31, ubiquinone, squalane, parfum, sodium hyaluronate, panthenol, tocopheryl acetate, retinyl palmitate, tocopherol, niacinamide, allantoin, gold, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, potassium sorbate, sodium benzoate, butylene glycol, disodium edta, synthetic fluorphlogopite, lactose, potassium silicilate, aluminium silicate, ci 77891, ci 77861, ci 77491, alpha-isomethyl ionone, butylphenyl methylpropional, citronellol, eugenol, hexyl cinnamal, hydroxycitronellal, hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde, limonene, linalool

Mamy do czynienia z fantastycznie działającym kremem. Delikatny i lekki w konsystencji ( po kremie na noc spodziewałabym się raczej czegoś zdecydowanie solidniejszego - do takich kosmetyków jestem przyzwyczajona ) o bardzo przyjemnym zapachu ( to bardzo podobny aromat do tego jak w płynie micelarnym; ciekawa jestem czy pozostałe kosmetyki pachną tak samo ). W tempie ekspresowym niweluje napięcie skóry, które pojawia się u mnie po solidnym oczyszczaniu twarzy ( np. po użyciu czarnego mydła ). Ulga jest wręcz natychmiastowa. Początkowo miałam wrażenie, że moja skóra wręcz "pije" ten krem i ile bym na nią nie nałożyła to wszystko się wchłonie. Obawiałam się, że kosmetyk przez to okaże się bardzo niewydajny. Wina jednak chyba leżała w stanie mojej skóry. Wspominam Wam o tym już od jesieni, że skóra mojej twarzy potrzebuje solidnej i intensywnej pielęgnacji. Przy systematycznym używaniu tego kremu skóra twarzy robi sie przyjemnie miękka i gładka, znika jej napięcie spowodowane przesuszeniem. Świetne jest to, że ten efekt utrzymuje się do rana bez problemu i rano nie budzę się z napiętą twarzą, która wymaga natychmiastowego ratunku w postaci nawilżacza. Krem na noc okazał sie bardzo przyjemnym kosmetykiem. Warto równiez wspomnieć, że całkiem nieźle współgra z pozostałymi, używanymi przeze mnie kosmetykami ( np. serum pod oczy o którym chciałabym Wam jutro opowiedzieć ) - nie ma żadnych dziwnych reakcji.



Przyznam, że marka Libellou mile mnie zaskoczyła swoimi kosmetykami. Nie dość, że mamy do czynienia z fajnie działającymi produktami to jeszcze sam design jest bardzo przyjemny dla oka.

Będę obserwować rozwój tej firmy i czekać na kolejne, pojawiające się ( oby! ) kosmetyki w ofercie. 
Daliście radę dotrwać do samego końca? Jakoś tak strasznie długo mi wyszło..

POZDRAWIAM CIEPŁO 
OLA




ALOES - NAJBARDZIEJ UNIWERSALNE NAWILŻENIE?

ALOES - NAJBARDZIEJ UNIWERSALNE NAWILŻENIE?


Chyba się nie doczekamy...Zimno, mroźno i bardzo wietrznie..Kiedy w końcu zawita wiosna i będzie można założyć niskie buty, nosić lżejsze skarpetki? Mam wrażenie, że się nie doczekam..

Aby sobie pomóc i przynieść ulgę ( nie ma chyba paskudniejszego uczucia niż przesuszona, napięta skóra ) używam zdecydowanie większej ilości kosmetyków pielęgnująco-nawilżających, niż zawsze. Ale o tym mówię Wam na bieżąco i zwracam uwagę na jakie produkty i kosmetyki wg mnie warto sięgnąć.
Pojawił się u mnie jakiś czas temu produkt, preparat leczniczy i z ciekawości stwierdziłam, że wypróbuję i sprawdzę. Do tej pory aloes świetnie działał na moją skórę ( ale wiem, że nie wszyscy tak mają ) - czy tak też będzie w przypadku Aloe Vera firmy Gorvita?


Trzeba przyznać, że mamy tu do czynienia z bardzo słabo rozreklamowanymi produktami, o których niestety niewiele osób wie ( farmaceuci - tak, część blogerów również, ale czy normalni zjadacze chleba też? ). Opakowania są zwykłe, wręcz powiedziałabym, że proste - nie przyciągają jednak oka swoim wyglądem. Mężczyźni pewnie rzadziej, ale kobiety zwracają uwagę na to jak coś wygląda. Myślę, że tu producent powinien coś pomyśleć nad zmianami - nawet kosztem wzrostu ceny.

Preparaty te ( rekomendowane przez Uzdrowisko Rabka ) nie są drogie, dość łatwo dostępne ( w aptekach! i sklepach zielarskich ) i co najważniejsze - w większości przypadków spełniają obietnice dane przez producenta.
Jak do tej pory ( a miałam styczność z częścią asortymentu: dzięki prywatnym zakupom jak i przesyłce otrzymanej od firmy ) nie zawiodły mnie jakoś szczególnie i nie zdarzyło się jeszcze bym pomyślała o którymś z produktów, że to bubel.

ALOE VERA ŻEL
"Preparat opracowany na naturalnych składnikach, polecany szczególnie do codziennej pielęgnacji skóry wrażliwej ze skłonnością do alergii. Zawarty w żely wyciąg z aloesu stosowany od lat jako naturalny i skuteczny środek pomocny przy problemach skórnych, stymuluje regenerację naskórka podrażnionego wieloma czynnikami zewnętrznymi. Biologicznie altywne składniki zawarte w żelu wnikają w strukturę skóry, przywracając jej jędrność, witalność oraz odpowiednie nawilżenie. Działanie aloesu wspomaga bogata w mikroelementy i pierwiastki, a szczególnie jod i kwas metaborowy wykazujący działanie oczyszczające i łagodzące, lecznicza woda mineralna z Uzdrowiska Rabka."

skład:
aqua, aloe barbadensis extract, propylene glycol, glycerin, symphytum officinale extract, panthenol, allantoin, carbomer, triethanolamine, dmdm hydantoin

Od tego żelu nie oczekiwałam cudów, a raczej nawilżenia i ukojenia skóry - i jak zawsze w przypadku aloesu - w tej kwestii nie zawiodłam się.
Aloesowy żel to produkt, który dość szybko się wchłania ( szczególnie w mocno przesuszoną skórę ) - ale niestety na jakiś czas pozostawia na skórze lepiącą się warstwę i zanim założymy jakąkolwiek odzież, trzeba odczekać by jej nie zabrudzić. 
Jeśli chodzi o efekt nawilżenia i ukojenia..Nie ma co kombinować i oczekiwać, że już po pierwszym użyciu, będzie "cud, miód i orzeszeki", bo to tak nie działa, ale przy regularnym stosowaniu możemy spodziewać się całkiem przyjemnych efektów. Skóra przestaje być nieprzyjemnie napięta, znika szorstkość a pojawia się odczuwalne nawilżenie skóry.
I chyba właśnie o takie efekty nam chodzi, gdy chcemy skórze zapewnić odpowiednią dawkę nawodnienia, prawda?

Macie swoje sprawdzone sposoby na to by Wasza skóra nie odczuwała aż tak bardzo zimy i jej "efektów działania"?


POZDRAWIAM
OLA



TYDZIEŃ DZIECIAKA: DLA PRZEDSZKOLAKA

TYDZIEŃ DZIECIAKA: DLA PRZEDSZKOLAKA


Jak Wam mija weekend? Mam nadzieję, że odpoczęliście i nabraliście mnóstwo sił na nadchodzący tydzień? Macie na niego jakieś konkretne plany czy "w praniu" wyjdzie to jak minie Wam najbliższe 5 dni ( do kolejnego weekendu )?
U nas jak zwykle szkoła, zajęcia dodatkowe ( koło matematyczne i plastyczne, tańce.. ) i czekamy już na zbliżające się wielkimi krokami wolne: rekolekcje. Przyda sie trochę więcej luźniejszych dni - ładna pogoda wcale nie zachęca do siedzenia nad lekcjami i do nauki. Wyjście na plac zabaw, na hulajnogę bardzo kusi..

Niedzielnie, na sam koniec serii zostawiłam publikacje przeznaczone dla tych najmłodszych ale już kumających - dla przedszkolaków.
Pierwszą z publikacji jest magazyn związany z kanałem telewizyjnym Nickelodeon - NICK JR. MAGAZYN. Kanał i bajki, które są z nim związane są nam kompletnie nieznane - m.in. wspomniany wcześniej Psi Patrol czy Shimmer & Shine. Pojawiają sie tu też bohaterowie bajek takich jak: Rycerka Nella, Dora i przyjaciele czy Blaze.




Do magazynu dołączone mamy tym razem 3 dodatki: tabliczka ze znikopisem ( pamiętam tego typu zabawki jeszcze ze swojego dzieciństwa ), piankowe domino z postaciami z bajek oraz płyta DVD z przygodami ulubionych bohaterów ( 3 bajki, w sumie 54 minuty zabawy ). Jeśli chodzi o same dodatki - fajnie dobrane: coś do samodzielnej zabawy, coś do gry i nauki + bajki. Przedszkolaki będą zadowolone.





Zawartość magazynu jest raczej standardowa jeśli chodzi o tego typu pozycje. Mamy zagadki i łamigłówki, obrazki do pokolorowania + opowiadanie do poczytania. Ach! I konkurs ze świetnymi nagrodami: gry planszowe, pościel z bohaterami bajek, samochody Blaze. Konkurs jest plastyczny więc tak naprawdę przedszkolak spokojnie sobie z nim poradzi. Wystarczy odrobina chęci, kartka i dobre kredki.
Mimo, iż zadania, które znalazłyśmy w NICK JR. są na poziomie przedszkolaka ( ale raczej tego starszego ) - co było do rozwiązania zostało rozwiązane, kolorowanki wypełnione pachnącymi mazakami ( no bo jakże by inaczej? ). I obyło sie bez marudzenia, że to dla maluchów. Czasami moje dziecko mnie zaskakuje - chce być taka duża i "dorosła", ale ma niezłą zabawkę z rozwiązywania łamigłówek z kolorowymi postaciami z bajek. A może to ja ją odbieram jako tą bardziej dojrzałą jak na swój wiek ( ze względu na konieczność ogarnięcia i zrozumienia niektórych spraw, które czasami dorosłym przynosza kłopot - mam na myśli tu kwestie zdrowotno-szpitalne ) a ona nadal jest dzieciakiem?

Oprócz magazynu w przesyłce od Media Service Zawada, znalazłyśmy jeszcze dwie pozycje również związane z kanałem Nickelodeon, a mianowicie książki z łamigłówkami i naklejkami: BLAZE I MEGAMASZYNY oraz RYCERKA NELLA. Jest więc i coś typowego dla chłopców i dla dziewczynek.







Wszystko kolorowe, przyjemne dla oka. W środku mnóstwo naklejek, kolorowanek, i zagadek - dostosowanych do przedszkolnego wieku dziecka.
Obie bajki nie są nam znane, ale oczywiście Rycerka Nella pojawiła się na tapecie i będziemy szukać jakiegoś odcinka do obejrzenia. Jest dziewczynka, jest różowo a dodatkowo to rycerka!


Jak uważacie - czy warto "inwestować" pieniądze w tego typu pozycje? Czy warto kupować dziecku takie bajkowe magazyny czy książki z naklejkami i łamigłówkami? Jakie macie zdanie na ten temat?


POZDRAWIAM I ZAPRASZAM NA KOLEJNE POSTY - TYM RAZEM JUŻ O KOSMETYKACH
OLA

TYDZIEŃ DZIECIAKA: MINI MINI DLA PRZEDSZKOLAKA

TYDZIEŃ DZIECIAKA: MINI MINI DLA PRZEDSZKOLAKA


Weekendowo, zapraszam Was na przedostatni post z serii Tydzień Dzieciaka. Tu pojawiło się znaczące zaciekawienie ze strony mojej córki.
Kanał telewizyjny MiniMini + zna i ogląda niektóre bajki, które tam "lecą" to okazało się, że na okładce magazynu jest ukochana Barbie.



Do magazynu MiniMini + mamy dołączone dwa dodatki - mini zestaw LEGO duplo ( czyli coś dla najmłodszych ) oraz zwierzakową książeczkę z zagadkami i naklejkami.





Ten dodatek akurat okazał się być zdecydowanie bardziej odpowiedni u nas niż klocuszki ( które komuś będziemy musiały podarować ) - to już nie ten etap by bawic się LEGO duplo - chyba by sie na mnie obraziła, gdybym jej to zaproponowała.
Jeśli jednak chodzi o "Zwierzakowe Zabawy" - fajny dodatek: proste zagadki, mało czytania ( więc dziecko poradzi sobie samo ) i do tego dużo naklejek. Takie dodatki do gazetek są na plus.

Wróćmy jednak do samego magazynu..





Czasopismo MiniMini+ to postaci z bajek, które znane są przez wszystkie dzieci: urocza rybka MiniMini ( Kto z rodziców uwielbiał jak rybka szła spać i dziecko wtedy też miało motywacje do wylądowania w łóżku? Tylko ja? ), ukochana lalka większości dziewczynek - Barbie, najsławniejszy budowlaniec w świecie dzieci - Bob Budowniczy, ulubieniec maluchów - Bing, kochane rodzeństwo Trojaczki i wielu innych.
W magazynie znajdziemy opowiadanie ( długość odpowiednia do przeczytania jako wieczorna bajka ), mini ciekawostki, łamigłówki, kolorowankę, "artukuły" dotyczące zwierząt ( w tym numerze o zwierzętach morskich ), galeria rysunków czytelników i konkurs ze świetnymi nagrodami do wygrania.
Wszystkie postaci z tych bajek są nam doskonale znane i w pewnym momencie uczestniczyły na co dzień w naszym życiu. Wydawałoby się, że córa jest już za "stara" na niektóre z nich ( i niby tylko Barbie przyciągnęła ją do gazetki ) a okazało się, że gazetkę przejrzała od deski do deski, zagadki rozwiązała wszystkie a opowiadanie przeczytała samodzielnie. No to chyba jednak taka "za stara" na MiniMini+ jeszcze nie jest, prawda?


Jutro zapraszam Was na ostani post z serii Tydzień Dzieciaka. Chciałam zrobić krótkie podsumowanie tej serii, ale to chyba nie ja powinnam ją ocenić a Wy - i dać znać czy chcecie więcej takiej odskoczni od spraw kosmetycznych czy raczej sobie odpuścić?

BUZIAKI
OLA
TYDZIEŃ DZIECIAKA: PRZYGODY W PIŻAMACH

TYDZIEŃ DZIECIAKA: PRZYGODY W PIŻAMACH


Minęliśmy już półmetek jeśli chodzi o Tydzień Dzieciaka - łącznie z dzisiejszym postem zostały nam już tylko 3.
Dziś znowu krótko i znowu pozycje dotyczące nieznanej nam bajki. Pozycje, które dziś Wam pokażę przeznaczone są dla dzieci w wieku od 3-6 lat, czyli coś dla przedszkolaka.
Myślę, że bajka ominęła nas dlatego, że jest to cos w miarę nowego w Polsce: premiera odbyła się w połowie 2016 roku, a wtedy moja córka miała już 6 lat i byłsa sfiksowana na innych bajkowych bohaterów. Muszę dopytać moją kuzynkę, która ma o 2 lata młodszego syna, czy przeszli etap piżamowych superbohaterów. A..bo Pidżamersi to bajka o trójce rodzeństwa, które w nocy aktywują swoje bransoletki i zamieniają się w piżamowych bohaterów, którzy rozwiązują zagadki i walczą z przestępcami.




Pierwsza pozycja to książeczka z łamigłówkami i zagadkami ( i znowu mamy naklejki - chyba wydawnictwa wiedzą co dzieciaki lubią najbardziej?! ).
Za niespełna 8zł dziecko otrzymuje mnóstwo zabawy: kolorowanki, przeliczanki, rysowanie po śladzie i ponad 40 naklejek do uzupełniania różnych zadań. Nie wszystkie są proste, więc tym najmłodszym będą musieli pomóc rodzice, ale np. 6-latki poradzą sobie z nimi juz bez problemu.
Myślę, że fani tej bajki będą zachwyceni taką książeczką z zadaniami z ich ulubionymi bohaterami.

Drugą pozycją jest nowość, która niedawno pojawiła się na rynku - a mianowicie jest to Magazyn PJMASKS z fajnym gadżetem jako dodatek - "walkie-talkie superbohaterów".



W magazynie znajdziemy fakty na temat bohaterów serialu, długi komiks z jedną z przygód Pidżamersów, zagadki i łamigłówki oraz kolorowankę. Wszystko to co powinno znaleźć się w tego typu gazetce. Brak jest chyba tylko plakatu z głównymi bohaterami.




Pojawia się też coś co BARDZO mi się sposobało, a mianowicie zdjęcia prac plastycznych fanów tej bajki. Myślę, że to fajna propozycja by rozruszać kreatywnie dzieci - wymyślenie, przygotowanie tego typu pracy wymaga włożenia w to odrobiny wysiłku ze strony dziecka, a później oczekiwanie i trzymanie kciuków by zdjęcie pracy pojawiło się z magazynie - fajna sprawa.

No i dodatek w postaci zabawkowego walkie-talkie. Nie wiem jak jest w przypadku Waszych dzieci ( lub Waszych znajomych ) ale moja córka zawsze cieszyła się z tego typu dodatków. Mimo, iż my - dorośli, uważamy czasami to za coś całkiem zbędnego i nieprzydatnego, okazuje się, że dzieci uwielbiaja takie gadżety i zawsze się z nich cieszą. Myślę, że my podarujemy go komuś młodszemu, kto będzie miał z tego mnóstwo radochy i zabawy.

Znikam i uciekam z córką na zajęcia taneczne. Młoda poskacze a ja mam godzine wyjętą z dnia ( siedzę pod salą i grzecznie czekam na koniec zabaw ). Nie opłaca mi się wracać do domu, chodzić też za bardzo nie ma gdzie, i w dodatku zasięgu brak. No godzina z życia wyjęta..

OLA



TYDZIEŃ DZIECIAKA: BOHATERSKIE SZCZENIAKI

TYDZIEŃ DZIECIAKA: BOHATERSKIE SZCZENIAKI


Dziś coś o bohaterach bajki, o której wiedziałam, że istnieje ale moja córka jakoś nigdy się nią nie interesowała i ominął nas kompletnie szał na te szczeniaki z Psiego Patrolu.
Doczytałam w internecie, że ten serial animowany opowiada o 8 szczeniakach, które wraz z 10-letnim chłopcem ratują potrzebujących. Nie mam zielonego pojęcia jak to się stało, że ta bajka w ogóle nam umknęła..Być może dlatego, że moja córka swoje zainteresowania ukierunkowała dosłownie na 2 ( czasami 3 ) bajki i raczej, do pewnego momentu, nie była zaciekawiona niczym innym. I tym sposobem znam wszystkie możliwe przygody kucyków Pony i Barbie. I wszystkie kinowe wersje również mam zaliczone. Uroki posiadania córki..

Wróćmy jednak do psiaków. Trafiły do nas dwie pozycje: książka z opowieścią do czytania + książeczka z zadaniami i naklejkami ( jupi! znowu naklejki! ).






Książka to pozycja o grubych, kartonowych lakierowanych stronach. W środku znajdziemy opowieść o jednej przygodzie bohaterskich psiaków, ale jest też niespodzianka w postaci figurki jednej z bohaterek - Skye. 
Myślę, że dzieci, które znają tę bajkę ( dla nas jest zdecydowanie za krótka na wieczorne czytanie ), lubią te psiaki - będą zadowolone z takiej książki z figurką.
Całość jest ładnie wykonana - grube lakierowane kartki pozwolą by książkę dać nawet małemu przedszkolakowi w rękę i nic sobie ( ani książce ) nie zrobi.


Drugą pozycja sprawiła, że córa moja wykazała już większe zainteresowanie. Mamy zagadki, kolorowanki i naklejki - czyli to co lubi najbardziej.





Jak widziecie, na tym szybkim przeglądzie, mali czytelnicy mogą cieszyć się zagadkami, łamigłówkami i kolorowankami wraz z bohaterskimi szczeniakami. 
Znajdziemy tu dość proste zadania, z którymi myślę, że już 5 latek poradzi sobie bez problemu a starsze dzieci rozczmuchają je raz dwa. Ale tak naprawdę co przynosi dzieciom ogromną satysfakcję? Właśnie to, że z czymś poradzą sobie bez problemu ( pod warunkiem, że same nie czują, że coś jest dla nich zbyt proste ).
Psiaki są sympatyczne, książeczka ma dość proste zadania i dużą ilość naklejek. Na pewno zajmie czas jakiemuś dziecku i szybko się tu nie zacznie nudzić.


OLA
Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger